niedziela, 8 lipca 2018

Przystawki zamiast uczty


Agatha Christie napisała w przedmowie do „Tajemnicy gwiazdkowego puddingu”: 

„Tę książkę o bożonarodzeniowej uczcie można określić jako »Wybór szefa«. Szefem jestem ja!”[1]. 

Cóż więc składa się na ową ucztę? Kilka kolejnych spektakularnych sukcesów Poirota. W opowiadaniu tytułowym podczas typowych angielskich świąt obchodzonych w starym stylu w wielkim gronie ma miejsce osobliwe zdarzenie – w puddingu oprócz tradycyjnych dodatków znajduje się także zaginiony rubin. To nie koniec niespodzianek – niebawem głupawa zabawa wymknie się spod kontroli, kiedy okaże się, że udający trupa naprawdę jest martwy! W „Zagadce hiszpańskiej skrzyni” dochodzi do makabrycznej zbrodni: 

„Sześć osób na wieczornym przyjęciu, w pokoju z wielką hiszpańską skrzynią pod ścianą. Sześć osób, pięć z nich rozmawia, je kolację na stojąco, puszcza płyty, tańczy, a szósta leży martwa, w hiszpańskiej skrzyni...”[2]. 

Również w „Popychadle” mamy do czynienia ze zbrodnią w zamkniętym kręgu osób. W „Dwudziestu czterech kosach” pewien stały bywalec restauracji zostaje zamordowany – co dziwaczne, zamówił dania, których dotychczas unikał. W „Śnie” pewien przedsiębiorca opowiada Poirotowi o dręczącym go od dawna koszmarze sennym – w którym o wyznaczonej porze sięga po rewolwer i strzela sobie w głowę. Niebawem okazuje się, że sen się spełnił – ale czy na pewno było to samobójstwo? Zbiór zamyka „Szaleństwo Greenshawa” – zagadkę morderstwa dokonanego w tytułowej posiadłości niejako „zaocznie” rozwiązuje panna Marple. 

Niestety, nie do końca udało się to bożonarodzeniowe przyjęcie. Oczywiście, opowiadania są sprawnie napisane, intrygi przekonują, nie brak błyskotliwego angielskiego humoru. Jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że to takie „kryminały instant”. Agatha Christie nie miała szans, aby na stosunkowo niewielu stronach pokazać swoje pisarskie możliwości. Niekiedy akcja gna, postaci są nijakie. Utwory bronią się szczegółami (na przykład tytułowe – sugestywnym opisem obchodzenia świąt), ale jako całość raczej rozczarowują. 

„Tajemnica gwiazdkowego puddingu” to nie uczta – to raczej tylko (kryminalne) przystawki. Można ich skosztować i zaraz łatwo zapomnieć, że cokolwiek się jadło. Lepiej sięgnąć po któreś z dań głównych, aby wziąć udział w prawdziwej uczcie! 

--- 
[1] Agatha Christie, „Tajemnica gwiazdkowego puddingu”, przeł. Krystyna Bockenheim, Wydawnictwo Dolnośląskie, 1997, s. 5. 
[2] Tamże, s. 62. 



Autor recenzji: Misiak297, portal BiblioNETka.