piątek, 27 kwietnia 2018

"Kurtyna"



Tytuł oryginału: „Curtain”
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 2017
Tłumacz: Anna Szeryńska
Ilość stron: 232
Ocena: 4/6
 

Właśnie przejrzałam ostatnie wpisy i uświadomiłam sobie, że od dawna nie pojawiło się nic o książce. Wyszłoby na to, że nic nie czytam. Aż tak źle jednak nie jest. Czytam, czytam, a ostatnio naszło mnie na kolejną zagadkę z Agathą Christie. Zagadkę po raz kolejny rozwiązywaną przez Herkulesa Poirot. Tym razem sięgnęłam po ostatnią powieść, w której pojawia się belgijski detektyw.

Zaglądamy więc do Styles (tak, tu słynny tropiciel zbrodniarzy wszelakich zaczynał swoją karierę). A że bez zagadki i podejrzanych morderstw nie byłoby powieści, to zaczynamy poszukiwania przebiegłego bandyty. Poszukiwany jest tajemniczy Iks, sprawca pięciu tajemniczych morderstw (przynajmniej o tylu wiadomo), który postanowił pojawić się w pensjonacie w Styles. Jednak większą zagadką dla naszego detektywa jest nie to, kto zabije, a to, kto będzie ofiarą.

Przyznaję, że w całej swojej naiwności, nie zgadłam kto jest naszym Iksem (znowu). Pociesza mnie tylko to, że znalazłam się w doborowym towarzystwie kapitana Hastingsa, który też miał problem z rozwiązaniem zagadki. Ale co będę się wdawać w szczegóły, tym bardziej, że to kryminał.

Powieści Agathy Christie chyba faktycznie mają w sobie to coś, co sprawia, że wciąż wracam do jej twórczości, pomimo tego, że mam notoryczny problem z wykryciem sprawcy. Wciąż jestem zaskakiwana, ale ma to swój urok. Nudy w towarzystwie książki nie stwierdzono i jak się okazuje są rzeczy, o które bym naszego detektywa nie podejrzewała. Choć pewności siebie wciąż mu nie brak.

I pomyśleć, że były czasy, w których sądziłam, że proza angielskiej pisarki jest nie dla mnie. Nie do wiary.