sobota, 22 lipca 2017

Greenway House - w gościnie u Agathy Christie

Greenway House - letni dom Agathy Christie [fot. Jason Ballard]

 Trwa lato, zatem zapraszamy Was do letniego domu Agathy Christie. Na początek fragment "Autobiografii":

"Tego lata gościliśmy Guilforda w Torquay. Pewnego dnia zauważyłam, że wystawiono na sprzedaż dom, który zapamiętałam z dawnych lat - Greenway House nad rzeką Dart: zdaniem mojej matki, moim zresztą też, najpiękniejsza posiadłość w tej okolicy.
- Chodźcie, obejrzymy - zaproponowałam. - Strasznie dawno tam nie byłam. Ostatni raz
z matką, w dzieciństwie.
Wybraliśmy się zatem na inspekcję. Dom wyglądał równie urokliwie jak dawniej. Biały, w stylu georgiańskim, zbudowany około roku tysiąc siedemset osiemdziesiątego czy dziewięćdziesiątego, otoczony lasem sięgającym rzeki poniżej, gęstwą cudownych drzew i krzewów - idealny, wymarzony dom. Dla porządku zapytałam o cenę, choć bez szczególnej ciekawości. Zdawało mi się, że się przesłyszałam.
- Szesnaście tysięcy, tak?
- Sześć tysięcy.
- Sześć? - Nie wierzyłam własnym uszom. W drodze powrotnej rozmawialiśmy tylko o
tym."




A oto jak wygląda obecnie Greenway House, a także, jak wyglądał dawniej:



W Greenway House miały miejsce ważne wydarzenia. Kolejny fragment "Autobiografii" Agathy Christie:

"Hubert Prichard, Walijczyk, służył w stopniu majora w regularnej armii. Przyjaźnił się z moim siostrzeńcem, Rosalind [córka A. Ch.] poznała go u Madge. Kiedyś odwiedził nas w Greenway. Bardzo lubiłam tego chłopca. Ciemnowłosy, małomówny, wybitnie inteligentny, trzymał całą sforę chartów. Od jakiegoś czasu spotykał się z Rosalind, zdążyłam jednak zwątpić, czy coś z tego wyniknie.
- Pewnie chcesz być na ślubie? - podjęła.
- Oczywiście!
- Tak myślałam... Ale słuchaj, moim zdaniem to zupełnie niepotrzebne zamieszanie. To znaczy, nie byłoby dla ciebie prościej, wygodniej, gdybyś nie przyjeżdżała? Pobieramy się w Denbigh, bo Hubert nie dostanie urlopu.
- Nic nie szkodzi - zapewniałam. - Przyjadę do Denbigh.
- Na pewno chcesz? - spytała w ostatnim przebłysku nadziei.
- Na pewno - potwierdziłam tonem nie znoszącym sprzeciwu. Po czym dodałam: - Właściwie to się dziwię, że mnie informujesz o swoich planach teraz, a nie dopiero po fakcie.
Zaczerwieniła się. Widać trafiłam w dziesiątkę."

Poniżej film, w którym wnuk Rosalind i Huberta opowiada o Greenway House:



Podczas wojny, Greenway House został zarekwirowany najpierw jako ochronna dla dzieci, a potem dla wojska.

"A potem zdarzyło się coś nieoczekiwanego. Otrzymałam listowne zawiadomienie, że
Admiralicja rekwiruje Greenway, praktycznie od zaraz.
Natychmiast do nich pobiegłam. Przyjął mnie uprzejmy młody porucznik marynarki. Nie mogą zwlekać ani chwili, oświadczył. Nie przejął się losem pani Arbuthnot, która po pierwszych protestach teraz próbowała zyskać na czasie, dopóki się nie naradzi z Ministerstwem Zdrowia, dokąd przenieść dzieci. W starciu z Admiralicją Ministerstwo Zdrowia nie wskórało dokładnie nic. Ochronka musiała się wyprowadzić, a ja zostałam z domem pełnym mebli, które należało gdzieś umieścić. Szkopuł w tym, że nie było gdzie. Wszelkie przechowalnie, składy, magazyny pękały w szwach. Ostatecznie panowie z Admiralicji pozwolili mi skorzystać z salonu - tam się wstawi wszystkie meble - a także z
pokoiku na piętrze.
(...)
Chociaż negocjacje prowadziła Admiralicja, Greenway przydzielono flocie Stanów Zjednoczonych. W naszym domu zamieszkają oficerowie, prości marynarze natomiast w Maypool, sporej posiadłości na szczycie wzgórza.
Brak mi słów podziwu i wdzięczności dla Amerykanów. Opiekowali się Greenway jak własnym domem. Naturalnie, część kuchenna mocno ucierpiała, tego nie dało się uniknąć - musieli gotować dla czterdziestu osób, wstawili więc okropne, kopcące piece - za to ogromnie uważali na nasze mahoniowe drzwi. Dowódca wręcz kazał je wyłożyć dyktą. Umieli także docenić piękno posiadłości. Wielu chłopców z tej flotylli pochodziło z Luizjany, toteż okazałe magnolie, zwłaszcza magnolia grandiflora, sprawiały, że czuli się jak u siebie.
Od zakończenia wojny odwiedziło nas mnóstwo krewnych tamtych oficerów, przyjeżdżali obejrzeć miejsce, gdzie stacjonował syn, kuzyn czy kto tam jeszcze. Opowiadali, z jakim zachwytem opisywał Greenway w listach. Czasami spacerowaliśmy po ogrodzie, staraliśmy się odszukać zakątki, które szczególnie sobie upodobał. Niełatwe zadanie - od tamtej pory wszystko tak urosło."

Na kolejnym, krótkim filmie, możemy posłuchać, co o Greenway mówi sama.... Agatha: 


"W Greenway mam prywatny pomnik upamiętniający lata wojny. W bibliotece, która służyła za mesę, nieznany artysta ozdobił szczyty ścian freskiem. Przedstawia ów fresk rozmaite porty, dokąd zawijała flotylla, poczynając od Key West przez Bermudy, Nassau, Maroko, i tak dalej, kończąc zaś na cokolwiek zbyt pochlebnym obrazie lasów wokół Greenway oraz białego domu wyzierającego spośród drzew. Obok pyszni się cudnej urody nimfa, niezupełnie dopracowana, za to całkiem goła - owo pocztówkowe dziewczę symbolizuje, jak mniemam, rozkosze seraju oczekujące u kresu podróży, kiedy wojna się skończy. Dowódca przysłał mi list z pytaniem, czy życzę sobie, aby zamalowano fresk, przywrócono ścianie pierwotny wygląd. Spiesznie odpisałam, iż traktuję to dzieło jak pamiątkę historyczną i jestem szczęśliwa z jego posiadania. Nad gzymsem kominka widnieją z grubsza naszkicowane głowy Winstona Churchilla, Stalina i prezydenta Roosevelta. Szkoda, że nie znam nazwiska artysty.
Opuszczając Greenway byłam pewna, że dom zostanie zbombardowany i że już nigdy go nie zobaczę, lecz na szczęście się myliłam. Wyszedł bez szwanku. W miejsce spiżarni pojawiło się wprawdzie czternaście klozetów i musiałam stoczyć z Admiralicją srogi bój, zanim je usunęli."

Tym, którzy swobodnie posługują się językiem angielskim, polecam godzinny film dokumentalny o ogrodach w życiu Agathy i jej biografii:


5 komentarzy:

  1. Ciekawe co się stało z domem Christie w Syrii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazłam taką informację: "To nasz ostatni sezon w Syrii. Zakończyliśmy prace w Czagar i teraz kopiemy w Tell Brak. Nasz dom, ten zaprojektowany przez Maca, został ceremonialnie, z wielką pompą, przekazany szejkowi."["Opowiedzcie jak tam żyjecie", s. 207]
      Gdzie, konkretnie, był ten dom, nie wiem.

      Usuń
    2. Tyle informacji potrafi pani znaleźć ;)
      Ja myślę, że zniszczono wszystko.

      Usuń
    3. Ja też tak myślę.

      Usuń
    4. Ja też tak myślę.

      Usuń