piątek, 9 czerwca 2017

Róża i cis - Agata Christie [Mary Westmacott]

Oto moje trzecie spotkanie z ukrywającą się pod pseudonimem Agatą Christie. Można uznać Różę i cis za półmetek. W sumie idealnie by się to zgadzało. Po genialnym W samotności, po nie dość doskonałym Brzemieniu przyszedł czas na Różę i cis. Jakże bardzo byłam zaskoczona, gdy książka, którą wzięłam do ręki okazała się wewnątrz zupełnie inna niż z opisu.

Chwila róży i chwila cisu
Trwają tak samo długo.
                                                        T.S. ELIOT 


Hugh Norreys po nieszczęśliwym wypadku samochodowym stał się inwalidą. I jak przystało na życie inwalidy - główny bohater samoistnie przeistoczył się w człowieka, na swój sposób, biernego, któremu ludzie powierzają swoje troski i żale. Jego godna pochwały umiejętność dystansowania się połączona z inteligencją sprawiła, że do jego kręgów znajomych dołączył John Gabriel. Osoba wywodząca się ze średniego stanu z celem zostania politykiem. A przy tym niewątpliwie postać niejednoznaczna.

- Powiedz mi, pytam z czystej ciekawości,  czy gdyby nie było tam żadnej widowni, skoczyłbyś do wody za tą dziewczynką?
- A cóż by to miało za sens bez świadków? Utonęlibyśmy oboje i nikt by o tym nie wiedział, dopóki przypływ nie wyrzuciłby na brzeg naszych zwłok.
- A więc odwróciłbyś się tak po prostu, odszedł i pozwolił jej utonąć?
- Nie, no oczywiście, że nie! Za kogo ty mnie masz? Jestem człowiekiem. Popędziłbym jak wariat do schodków, wskoczył do łódki, a potem wiosłował ile sił do miejsca, gdzie wpadła. Przy odrobinie szczęścia wyłowiłbym ją i wyszłaby z opresji bez szwanku. Zrobiłbym to, co według mnie dawałoby j e j największe szanse na ratunek. Ja lubię dzieci.*

Róża i cis to żaden romans (w sumie Agata Christie nigdy nie napisała romansu - przynajmniej ja się nie spotkałam). To powieść zahaczająca o powojenną polity, lecz skupiająca się przede wszystkim na danych postaciach. Co decyduje o tym, że jedni ludzie stają się legendami? Jak dojść do władzy? Jak osiągnąć zamierzone cele? Jak sprawić, by wszyscy ludzie cię pokochali? To tylko jedne z nielicznych zagadnień, które zostały tutaj poruszone. 

- Mylisz się - powiedział. - Mylisz się jak cholera. Znam siebie. To jedyna rzecz, której jestem pewien. Czasem wolałbym, żeby tak nie było... Dokładnie wiem, kim jestem i do czego jestem zdolny. I bardzo uważam, żeby ludzie się nie połapali. Wiem, skąd przychodzę i dokąd zmierzam. Wiem, czego chcę, i jestem zdecydowany to osiągnąć. Wszystko sobie dokładnie zaplanowałem. Wybacz, ale nie sądzę, żebym się przejechał. - Zastanowił się przez chwilę. - Nie. Jestem gotowy. Osiągnę to, co sobie zamierzyłem!**

Nie jestem na bieżąco z polityką. Nie interesuje mnie ona, przyprawia często po prostu o bóle głowy, a mimo to coś tam o niej wiem. I ta niewielka wiedza sprawiła, że z prawdziwą przyjemnością śledziłam wzrokiem kolejne zdania powieści i byłam niezmiernie ciekawa, co się wydarzy po kolejnym odwróceniu kartki. Akcja pędzi na łeb na szyję, ale kiedy trzeba zwalnia i pozwala nam podumać nad kolejnymi ważnymi zagadnieniami życiowymi. Jak się okazało - John Gabriel okazał się postacią, nad którą warto się pochylić.  

Weźmy pory dnia. Poranek, południe, popołudnie, wieczór. Nie musisz nad nimi myśleć, nie musisz ich rozumieć. Nie jest ci potrzebna żadna specjalna wiedza ani przyrządy. Nie potrzebujesz zegarów słonecznych, klepsydr ani chronometrów. Ale jeśli chcesz zdążyć na spotkanie, złapać pociąg czy być w określonym miejscu o określonym czasie, musisz zaprząc myśl i wynaleźć skomplikowane urządzenia, by zapewnić sobie precyzję określenia czasu. Sądzę, że z podejściem do życia może być podobnie. Jesteś szczęśliwy lub zły, lubisz kogoś albo nie, czujesz się smutny. Ludzie tacy jak ja czy ty - bo Robert już nie bardzo - r o z w a ż a j ą swoje uczucia, a n a l i z u j ą,  m y ś l ą o nich. Badają ich źródło. ***

Spodziewałam się romansu, a otrzymałam powieść do bólu prawdziwą i nieprzewidywalną. Mam wrażenie, że Róża i cis była swoistego rodzaju odpowiedzą Agaty Christie na postać Adolfa Hitlera i innych mu podobnych. Jest to historia, którą naprawdę warto przeczytać, nad którą warto się na chwilę zatrzymać i pogłowić. Mnie się podobała. 
Recenzja ze strony: ZNAJDŹ WYMARZONĄ KSIĄŻKĘ
www.wymarzona-ksiazka.blogspot.com

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tytuł:Róża i cis
Tytuł oryginalny:  The Rose and the Yew Tree
Autor: Agata Christie | Mary Westmacott 
Tłumacz: Maciej Grabski 
Wydawnictwo: Dolnośląskie 
Data wydania oryginału: 1948
Liczba stron:320
Format: 195x125mm 
Gatunek: Obyczajowa

*str.96 
** str. 133-134
*** str. 156 

2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa recenzja.
    Mnie bardziej od tego wątku politycznego interesowały zawikłane relacje między bohaterami. Fascynacja Hugh Johnem Gabrielem, fascynacja Isabeli. Sporo tu napięcia i tajemnic, Hugh jako narrator bardzo niewiele widzi.

    To jest - moim zdaniem - jedna z najlepszych powieści Mary Westmacott. Zaraz po "Samotnej wiosną".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyż jedno nie splata się z drugim? Jeśli obiekt fascynacji planuje karierę polityczną, to relacje międzyludzkie, w tym swego rodzaju zaślepienie, zyskuje po prostu większy wymiar niż wtedy, gdy dotyczy grona znajomych. A tutaj, relacje międzyludzkie, pokazane w zbliżeniu (Hugh,Isabela), są odzwierciedleniem fascynacji tłumów, osobą Gabriela.
      Oczywiście, nie każdy polityk buduje pozycję na takich sztuczkach, jak Gabriel. Na szczęście są politycy o dużej sprawności w działaniu i pracujący na rzecz dobra swojego kraju. Niestety, co jakiś czas pojawia się podobny Gabrielowi hochsztapler i tłumy uwodzi.

      Usuń