niedziela, 12 marca 2017

Agata Christie „Niedziela na wsi”



Jak zwykle u Agaty Christie jest to lekka lektura na jeden wieczór. Czyli pozornie jest tak samo, jak u Mari Jungstedt, o której ostatnio pisałam na swoim blogu. Tylko u Agaty Christie wszystko jest bardziej skomplikowane. U Jungstedt, prowadzący śledztwo są zupełnie normalni, a dewiantami wymagającymi leczenia psychiatrycznego są zabójcy. U Christie nie ma żadnych super dewiantów, którzy dokonywaliby zabójstw, przypominających zabójstwa rytualne sprzed wielu setek lat. Za to u Christie wszystkie niemal osoby, które występują w książce, mają znacznie bardziej skomplikowane charaktery, nie do końca wiedzą, czego chcą, rozważają wydarzenia z przeszłości, rozmyślając, jak mogłoby się wszystko inaczej potoczyć, potencjalnym zabójcą mógłby być tu każdy .
W tym konkretnie tomie grupa krewnych i znajomych spotkała się podczas tytułowego weekendu na wsi, u lady Lucy Angatell i jej męża. Znaleźli się tam:

John - żonaty i ojciec dwojga dzieci, lekarz. Nie jest pewny, czy kocha żonę, kochankę, czy dawną miłość sprzed lat, namiętnie zaś kocha pracę i leczenie ludzi,

Gerda – żona Johna, bezgranicznie mu oddana i zakochana, robi wrażenie porażająco głupiej i niezaradnej, a w rzeczywistości głupia nie jest , wygodnie jest jej taką udawać,

Henrietta – kochanka Johna, rzeźbiarka, kocha Johna, ale kocha sztukę i nie jest pewna, czy aby na pewno jej powołaniem jest bycie żoną i matką, w niej kocha się Edward,

Edward – szalenie bogaty arystokrata, kocha Henriettę, ale wie, ze nie ma u niej szans, bo ona kocha Johna; w trakcie weekendu spotkał się ze znaną mu od dzieciństwa Midge, zaczął się zastanawiać, czy może jednak związać się z Midge,

Midge – kocha Edwarda, ale wie, że nie ma u niego szans, bo on kocha Henriettę, wie też, że gdyby związała się jakimś cudem z Edwardem, byłaby towarem zastępczym zamiast Henrietty,

Veronice - aktorka, pierwsza wielka miłość Johna, która doszła do wniosku, że byli sobie przeznaczeni,

Dawid – student, tajemniczy, nie wiadomo, czy w kimś się podkochuje, niczego nie zdradza,

Gospodarze Angkatellwie – są dziwni, wydaje się, że z racji wieku wszystko wiedzą o gościach.



John został zastrzelony. Niemal wszyscy mieli interes w zabiciu Johna, nie wymieniłam tu wszystkich zależności i tajemnic tych osób. Pozornie może wydawać się to zagmatwane, ale to tylko pozory.
Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze inne wątki. John, będąc lekarzem z zamiłowania, toczy z Henriettą rozmowy o pacjentach i terapiach. Szczególnie koncentruje się na tym, jak wygląda kwestia woli walki, czy pomaga w chorobie, czy nie. Opowiada o hipochondrii pacjentów, o tym, czy dotyka ona biednych, czy bogatych, czy to bez różnicy itp. Christie naprawdę była bardzo wnikliwą obserwatorką i wszystkie te jej rozważania są i zabawne i niezwykle trafne. Jest też trochę rozmów o sztuce, głównie rzeźbie. Henrietta bowiem pracowała nad rzeźba pt. „Czciciel”, a inspiracją do tej wizji była Gerda, patrząca na Johna. Ciekawe jest również obserwowanie, jak kształtował się związek Henrietty z Johnem jako kochanków. Widać było jak na dłoni, co takiego dawała mu Henrietta, a czego nie miał u żony.
Śledztwo prowadzi Hercules Poirot. Jak dla mnie to to jedna z najlepszych książek Christie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz