czwartek, 26 stycznia 2017

Agata Christie „Morderstwo w Orient Expressie”



Nigdy jeszcze nie zawiodłam się na Agacie Christie. Z innymi autorami kryminałów bywa różnie. Wiem, że nie złapię po jej książkach doła, nie będę epatowana ani obrazami  różnych okrucieństw, ani pedofilią, ani dewiacjami seksualnymi. Będę za to miała kontakt z wyśmienicie nakreślonymi, ponadczasowymi  charakterami ludzkimi w zwykłych sytuacjach.  I wiem, że co najmniej jedna z bohaterek to będzie alter ego autorki, czyli kobieta odważna, zdecydowana, zrównoważona, spostrzegawcza, potrafiąca wybrnąć z każdej niemal sytuacji, mająca przy tym powodzenie  u płci przeciwnej. Zawsze też ktoś, czasem więcej niż jedna osoba, niekiedy wszyscy, ma swoje tajemnice z przeszłości. Pisałam już o Agacie Christie przy okazji „4.50 z Paddington”, nie będę więc powielać swoich wcześniejszych refleksji .

   „Morderstwo w Orient Expressie” znałam tylko z filmu, ale wiedziałam doskonale, na czym polega intryga,  kto i dlaczego zabił. Chyba każdy to wie, to przecież najbardziej znane  dzieło Christie. W czytaniu nie przeszkadzało mi to w najmniejszym nawet stopniu, swoim zwyczajem gdy tylko pojawiał się kolejny bohater, szukałam podobieństw do znanych mi osób i starałam się skojarzyć postać fikcyjną z realną. Jest to wyśmienita zabawa.

    W przypadku tej książki motywem przewodnim jest poczucie krzywdy i zemsta. A Agata Christie jak się okazuje, akceptuje samosąd. „Morderstwo w Orient Expressie” jest oczywiście niezwykle oryginalne  co do intrygi i oczywiście rozwiązania. Dla mnie miało jednak jedną wadę. Grono podejrzanych jest spore, zabójstwa mógł dokonać każdy z 12 pasażerów pociągu. Książka ma standardową, jak na Christie, niewielką objętość. Charaktery bohaterów są więc w tej sytuacji jedynie sygnalizowane. Z reguły u Christie liczba podejrzanych jest mniejsza i wówczas  sylwetki opisane są bardziej drobiazgowo. W tym przypadku pozostaje pewien niedosyt.  Przypuszczam, że przy 12 podejrzanych komuś, kto nie zna książki ,  trudno będzie  nawet wytypować ewentualnego sprawcę. Poszlak jest sporo, raz wskazują na jedną osobę, innym razem na drugą , analizowanie tych poszlak mogłoby być  nieco nużące. Wiem, że „Morderstwo w Orient Expressie” uchodzi za jedną z lepszych książek w dorobku A. Christie, w moim przypadku z pewnością nie będzie ono na czele listy. Ale za to sceneria zbrodni jest  wyjątkowo oryginalna, dochodzi do tego powiew luksusu, tajemnica z przeszłości .
4/6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz