czwartek, 29 grudnia 2016

Kradzież królewskiego rubinu czyli filmowa wersja Tajemnicy gwiazdkowego puddingu


Zbiór kojarzony jest z tytułowym opowiadaniem, zatytułowanym "Tajemnica gwiazdkowego puddingu". Hercules Poirot zostaje poproszony o odnalezienie kosztownego, skradzionego rubinu. W tym celu udaje się do domu pani Lacey, gdzie ma okazję spędzić święta w tradycyjnej, angielskiej atmosferze. 
Pojawienie się słynnego detektywa generuje szereg okoliczności, które nie należą do angielskiej tradycji, jak choćby morderstwo.
„- Dzieje się wiele rzeczy niewiarygodnych – rzekł Poirot. – Zwłaszcza przed śniadaniem. Tak powiada jeden z waszych klasyków. Sześć niemożliwych rzeczy przed śniadaniem.”

Czy wiecie jakiego klasyka miał na myśli Poirot? :)

Zawartość zbioru:
"Tajemnica gwiazdkowego puddingu"
"Zagadka hiszpańskiej skrzyni"
"Szaleństwo Greenshawa"
"Sen"
"Popychadło"
"Dwadzieścia cztery kosy"

Tajemnica gwiazdkowego puddingu
Tłumaczenie Bockenheim Krystyna
tytuł oryginału The Adventure of the Christmas Pudding
data wydania 10 czerwca 2015
ISBN 13750619
okładka płyty




Na podstawie tytułowego opowiadania w 1991 roku nakręcono film z Davidem Suchetem w roli Poirota. Jest to odcinek serialu telewizyjnego.  
W filmie mamy okazję w większym, niż w książce, stopniu poznać egipskiego następcę tronu.  Jest to wybitnie rozkapryszony i denerwujący jegomość. W powieści zrobił na mnie lepsze wrażenie.
Dodano również podłoże polityczne do całej historii z kradzieżą, czego w książce nie ma, ale przyznaję, że ubarwia to film. 
Pięknie jest także pokazany myk z zamianą filiżanek kawy, gdy Poirot nabrał podejrzeń, że kawa zaserwowana jemu zawiera dodatkowe ingrediencje. Obrotowy stolik, który wykorzystano w filmie nadaje scence komicznego charakteru. 


Nieroztropny książę
Film zawiera drobne zmiany względem książki, ale dodają one opowieści uroku. Film i powieść to dwa różne środki wyrazu, które rządzą się własnymi, odrębnymi prawami, dlatego trudno gniewać się z takiego powodu na reżysera.
Zachwyca dbałość twórców filmu o szczegóły takie jak ubiór, przedmioty z epoki, fryzury, maniery czy sposób wysławiania się. Z przyjemnością patrzyłam na zadbane automobile czy startujący dwupłatowiec.
Willa, w której nakręcono odcinek jest bardzo nowoczesnym jak na tamte czasy domem, o interesującej architekturze. Poirot, podobnie jak ja, wyobrażał sobie, że to jest ponure gmaszysko z szarego kamienia, w którym nieustannie hulają przeciągi. Nic z tego. Nowoczesny dom z zewnątrz i teraz może się wydawać komuś jako zbyt awangardowy.  Za to wnętrza ma typowo angielskie, ale z dużą ilością światła. 


Państwo Lacey z niezwykłym znaleziskiem wyjętym z puddingu. 

Lekka, 45 minutowa rozrywka. Polecam serdecznie!

sobota, 24 grudnia 2016

Morderstwo w Boże Narodzenie

„Krok po kroczku….” nadchodzą Święta, zewsząd słychać słodkie, świąteczne piosenki, oczy radują się widokiem tysiąca lampek, w reklamach zgodna rodzinka zasiada wspólnie do stołu, obdarzając się uśmiechami. Bajka.

Bajka, w którą staramy się wierzyć i której życzymy wszystkim, komu składamy życzenia. Padają słowa: „ciepłych, rodzinnych…”, „w gronie rodziny” i tak dalej, zupełnie tak, jakbyśmy zapadli na jakiś rodzaj amnezji. Jakbyśmy zapomnieli, że rok temu było nam przykro, bo ciotka znów rzucała kąśliwe uwagi na temat naszej bluzki, wujek nawet nie skwitował uśmiechem prezentu tylko skrzywił się pod nosem, matka cały czas narzekała, babka krytykowała potrawy kupione w sklepie, a dziadek po raz setny opowiadał znaną wszystkim historię o dubeltówce i tym podobne. A jednak odpowiadamy na zaproszenie, jedziemy, niekiedy przez pół Polski, chociaż nie mamy ochoty, aby Święta spędzić z krewnymi.

Nie inaczej było z dziećmi Simeona Lee, który wezwał swoich synów wraz z żonami, aby wspólnie spędzić Święta Bożego Narodzenia w ich rodzinnym domu Gorston Hall, Longdale, Addlesfield. Apodyktyczny staruszek z niektórymi z nich nie widział się nawet dwadzieścia lat. Przez ten czas synowie pielęgnowali urazy do ojca i do siebie nawzajem. Ich żony także nie były zachwycone perspektywą nudnych Świąt w towarzystwie nieznanego teścia. Jednakże sędziwy starzec był majętny i w zaproszeniu nie zapomniał napomknąć o zmianach w testamencie, które zamierzał poczynić. Ta informacja zmobilizowała synów oraz ich żony.
Na miejscu okazało się, że przybył również, przebywający za granicą Anglii, syn marnotrawny Harry oraz, ku zaskoczeniu wszystkich, jedyna wnuczka Simeona Lee. Jej nieżyjąca już matka była jedyną córką ekscentrycznego staruszka, zresztą wyklętą przez niego z powodu człowieka, którego wybrała na męża.

Tymczasem Herkules Poirot gościł u pułkownika Johnsona, szefa policji w Middleshire, gdzie wspominali słynne przestępstwa, o których było swego czasu głośno i dyskutowali o najlepszych sposobach ogrzewania. Pułkownik chwalił dobre kominki, zaś Poirot był zwolennikiem centralnego ogrzewania. Rozmowa zeszła także na temat zbliżających się Świąt:
„- Czas Bożego Narodzenia to czas przebaczania i dobrej woli. -  Johnson nie pozwolił mu kontynuować. – Wszyscy życzą sobie samych dobrych rzeczy, a spokoju przede wszystkim, świętują. Pokój całemu światu.
      Herkules Poirot usiadł głębiej w fotelu, splótł dłonie i przypatrywał się w zadumie swojemu gospodarzowi.
- Czy według pana czas Bożego Narodzenia nie sprzyja popełnianiu zbrodni?
- To właśnie miałem na myśli – potwierdził Johnston.
(...) Służący pułkownika wszedł do pokoju.
- Dzwoni inspektor Sugden, sir.
- W porządku. Już podchodzę.
      Johnson przeprosił Poirota i zniknął za ścianą. Wrócił po trzech minutach z ponurą, wzburzoną twarzą.
- A niech to diabli! Morderstwo! W samą Wigilię!
Poirot uniósł brwi.”[1]
      Ofiarą okazał się senior rodu, który przygotował sobie świąteczną zabawę polegającą na skłócaniu każdego z każdym. Jednakże, jak się powiada, niedaleko pada jabłko od jabłoni, krew nie woda i tak dalej, jeśli chodzi o genetykę w obiegowym wydaniu, czyli nie tylko Simeon Lee zaplanował niespodziankę na święta. Kiedy odkryto zbrodnię, padły cytaty z Biblii i z Szekspira, wygłoszone przez zszokowanych domowników. Większość przebywających w domu gości oraz służących, miało powód do popełnienia przestępstwa. Podczas śledztwa mnóstwo ciemnych sprawek, sekretów i oszustw ujrzało światło dzienne, jak i wiele silnych uczuć, łączących dwoje ludzi. 

Jednakże to, kim okazał się sprawca, przeszło moje najśmielsze oczekiwania! 
Polecam nie tylko na Święta!
-----------
[1] „Morderstwo w Boże Narodzenie”, Christie Agatha, tłumaczenie Mincarz Andrzej, Wydawnictwo Dolnośląskie 2014, s. 71-73

Morderstwo w Boże Narodzenie
Tłumaczenie Andrzej Milcarz
tytuł oryginału Hercule Poirot's Christmas
data wydania wrzesień 2011 (data przybliżona)
ISBN 9788324590827
liczba stron 232


poniedziałek, 19 grudnia 2016

Agatha Christie 'Poirot prowadzi śledztwo': Poirot contra Hastings: zestawienie umysłów

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania z bloga Na tropie Agathy 
 
Książkę tę, tak jak i pozostałe kryminały pani Christie, przeczytałam 3 lata temu i wówczas powieści podobały mi się bardziej niż opowiadania. Teraz wróciłam do pana Poirota, gdyż do wyzwania czytelniczego wybrałam ten właśnie tom 'Poirot prowadzi śledztwo'. Wybór wynika z tego, iż tę właśnie książkę w nowym wydaniu z Wydawnictwa Dolnośląskiego w tłumaczeniu Brygidy Kaliszewicz i z okładką zaprojektowaną przez Annę Damasiewicz, otrzymałam jako nagrodę w konkursie na blogu. Wyzwanie jest więc dogodnym pretekstem do sięgnięcia po nią. 
'Poirot prowadzi śledztwo' (w oryginale 'Poirot investigates') to tom z roku 1924, składający się z 11 opowiadań. Patrząc chronologicznie jest więc trzecią książką o Poirocie, po 'Tajemniczej historii w Styles' z 1920 roku i 'Morderstwie na polu golfowym' z 1923 roku. Nie było jeszcze wówczas Miss Marple, za to opublikowano już pierwszą powieść o Tommy'm i Tuppence: 'Tajemniczy przeciwnik'', jak i inne: 'Mężczyznę w brązowym garniturze' i 'Świadek oskarżenia'. Tak mówią moje notatki... 
Jak wiedzą wszyscy fani Poirota, najpierw towarzyszył mu Arthur Hastings, dopiero później pojawiła się Ariadne Oliver, którą osobiście bardzo lubię. Tutaj, w omawianym przeze mnie tomiku opowiadań, jest więc Hastings. Hastings stanowi przeciwieństwo genialnego Poirota i w swoim prostym, zwyczajnym sposobie myślenia o śledztwie, uwypukla geniusz belgijskiego detektywa. Wszystkie opowiadania w tym tomie łączy to właśnie: ukazanie różnicy pomiędzy rozumowaniem Poirota i Hastingsa i pokazanie niezastępowalności Poirota. Mamy rozmaite sprawy: kradzież obligacji i klejnotów, zabójstwa widoczne i pozorowane na samobójstwo, a także z pozoru błahą sprawę taniego mieszkania. Wszędzie tylko Poirot rozwiązuje sprawę na podstawie logicznego myślenia i analizy faktów. U Hastingsa ta sama analiza prowadzi do błędnych wniosków. 
Podsumowując, gdy czytałam ten tomik 3 lata temu, oceniłam go na 7 gwiazdek. Teraz oceniam go na 8, bo brakowałomi świata Christie. A opowiadania w tym tomie są starannie dobrane: wszystkie umiejętnie podają fakty tak, że nie sposób się domyślić rozwiązania. Sprawy są ciekawe. A poza tym, mamy i Miss Lemon, i Inspektora Jappa, i Hastingsa.
Polecam 
8 gwiazdek
 
Recenzja pochodzi z bloga Literackie zamieszanie.

czwartek, 15 grudnia 2016

Pudding [Tajemnica gwiazdkowego puddingu]



 „Dobry pudding świąteczny powinien być przygotowany kilka tygodni wcześniej i musi dojrzeć. Im dłużej się go przetrzyma, oczywiście w granicach rozsądku, tym jest lepszy. (…) trzymałam się starych zwyczajów. Każdy z domowników musiał przyjść do kuchni, zamieszać ciasto i wyrazić jakieś życzenie.”

O puddingu – relacja kucharki w domu pani Lacey

Tajemnica gwiazdkowego puddingu, Agatha Christie, Wydawnictwo Dolnośląskie2015

Pudding – potrawa kuchni angielskiej o konsystencji stałego lub kremowego budyniu, przyrządzana zwykle z mąki, mleka, jaj, ryżu, kaszy manny, mięsa, ryb, tłuszczu, z dodatkiem przypraw; gotowana na parze lub pieczona. Może być zawinięty w ciasto gotowane bądź pieczone, o smaku słodkim lub słonym. Pudding można podawać jako danie główne (np. z łojem wołowym i nerką) bądź też jako deser (z dodatkiem masła, czekolady itp.). Jego odmiany to np.: white pudding, plum pudding, Yorkshire pudding oraz Christmas pudding. Rodzajem szkockiego puddingu jest spotted dick.[źródło]

piątek, 9 grudnia 2016

Pani McGinty nie żyje - Agata Christie [WRZESIEŃ Z AGATHĄ CHRISTIE]

Nareszcie dobrałam się do powieści, której historię kojarzyłam z ekranizacji... ale całkowicie zapomniałam zakończenia. I to lubię! Mogłam - jak to ja - przystąpić do lektury z uśmiechem na ustach i całkowicie poddać się książce Królowej Kryminału jak przystało na czytelnika: zastanawiałam się wraz z Herkulesem Poirotem, kto też jest sprawcą! 



Pani McGinty nie żyje. Umarła? A jak? 
Klęcząc na kolanie, o, właśnie tak.
Pani McGinty nie żyje. Umarła? A jak?
Z wyciągniętą ręką, o, właśnie tak.
Pani McGinty nie żyje. Umarła? A jak?
O, właśnie tak...

W połączeniu z tą dziecinną rymowanką (nie mam pojęcia, co angielskie dzieci XX wieku miały na myśli, wyśpiewując takie słowa) umiera wspomniana właśnie Pani McGinty. Kobieta ponadprzeciętnie przeciętna - nie za bogata, nie posiadająca żadnych wrogów. Była sprzątaczką, trochę rozgadaną, ale niezwykle pracowitą. Za mordercę uznano niespecjalnie przyjemnego Jamesa Bentleya, a motywem miało być kilka funtów ukrytych pod podłogą. Jednakże komisarz Spence nie jest przekonany - uważa, że Bentleyowi brakuje cech charakterystycznych mordercy. Dlatego też trzy tygodnie przed egzekucją zgłasza się do Herkulesa Poirota z prośbą o odnalezienie sprawcy.  

Przy okazji recenzji Słonie mają dobrą pamięć wspominałam, że Agata Christie bardzo rzadko tworzyła zagadki z przeszłości. Między innymi wyjątkiem jest właśnie Pani McGinty nie żyje, w której śmierć tytułowej bohaterki dzieje się około pół roku przed rozpoczęciem akcji prawidłowej. Na pozór niezwykle prosta śmierć ma swoje rozwiązanie zupełnie w innym miejscu, a belgijski detektyw od pierwszych stron zaczyna główkować swoimi szarymi komóreczkami.

Przyznam, że naprawdę nie wiedziałam, czego mogę spodziewać się po tej historii - szczególnie że gdzieś w połowie powieści spotykamy się z Ariadną Oliver, słynną autorką kryminału, która samą swoją osobą potrafi dodać całej książce uroku. Jednakże jej udział jest naprawdę minimalny. Na pierwszym planie niezłomnie kroczy sam Herkules Poirot, który - uwaga uwaga! - zaskoczy nas swoją romantyczną naturą swatki!

Policzyłam, że do przeczytania wszystkich książek z Herkulesem Poirotem w roli głównej zostało mi aż/tylko dwanaście tytułów. Rozumiecie to? Już tyle powieści Christie przeczytałam! Ale oczywiście będę miała jeszcze przed sobą przygody Marple, Tommy'ego i Tuppence oraz samodzielne historie... no i może należałoby w końcu przeczytać jakąś powieść obyczajową Królowej Kryminału? :D


 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tytuł: Pani McGinty nie żyje
Tytuł oryginalny:  Mrs McGinty's Dead
Autor: Agata Christie  
Tłumacz: Bartłomiej Madejski
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania oryginału: 1952
Liczba stron:258
Format: 195x125mm
Gatunek: Kryminał
  
Recenzja pochodzi z bloga Wymarzona Książka. 
 
 

sobota, 3 grudnia 2016

Kamerdyner doskonały [Tajemnica gwiazdkowego puddingu]



Śpiewający kamerdyner Jack Vettriano
Wczesnym rankiem Poirot i goście pani Lacey, po odkryciu zwłok młodej Bridget, na śniegu przed domem, weszli do środka. 

„Peverell miał właśnie uderzyć w gong. Jeżeli uznał za niezwykłe, że większość domowników była na dworze i że Poirot odziany był w piżamę i płaszcz, nie okazał tego. Peverell mimo późnego wieku był kamerdynerem doskonałym. Niczego nie zauważał i o nic nie pytał.”


„Nadszedł uroczysty moment wniesienia świątecznego puddingu. Stary Peverell, którego ręce i kolana osiemdziesięciolatka trzęsły się ze słabości, nie pozwolił go przynieść nikomu innemu. Pani Lacey zaciskała ręce ze zdenerwowania. Obawiała się, że podczas których świąt Peverell padnie trupem. Mając do wyboru zaryzykować jego śmierć lub zranienie uczuć, doszła do wniosku, że wolałby być raczej martwy niż urażony, wybrała więc pierwszą możliwość.”


Tajemnica gwiazdkowego puddingu, Agatha Christie, Wydawnictwo Dolnośląskie 2015