niedziela, 30 października 2016

Wigilia Wszystkich Świętych

Pani Rowena Drake zorganizowała przyjęcie z okazji Halloween dla gości w wieku od dziesięciu do siedemnastu lat. Z pomocą jej przyszła Judith Butler oraz przyjaciółka Judith, Ariadna Oliver, pisarka powieści kryminalnych. Podczas przyjęcia zostaje zamordowana dziewczynka, a do akcji wkracza Herkules Poirot, nota bene przyjaciel Ariadny.
Niektórzy widzą w Ariadnie alter ego Agaty Christie. John Curran, który przeanalizował notatniki, jakie po sobie zostawiła Christie napisał: "W Tajemnicy Bladego Konia (...) [Ariadna] podzieliła się z czytelnikami sekretami pisarskiego warsztatu (zapewne nie tylko swojego, lecz także swojej twórczyni). W Trzeciej lokatorce i Wigilii Wszystkich Świętych ta sympatyczna autorka pojawiła się ponownie, tym razem u boku swojego przyjaciela Poirota."[1] 


W Wikipedii zaś możemy wyczytać, że "Sama Ariadna jest postrzegana w swoim otoczeniu jako autorytet w dziedzinie kryminalistyki, choć jak wielokrotnie przyznaje, wszystkie swoje pomysły na intrygi i ich rozwiązania bierze z wyobraźni i nie opiera ich na specjalistycznej wiedzy. Bohaterem powieści Ariadny Oliver jest fiński detektyw. Popularność powoduje u Ariadny Oliver zażenowanie – za wszelką cenę unika oficjalnych spotkań ze swymi wielbicielami. Jest po trosze feministką – uważa, że w policji powinno być więcej kobiet. Bezkrytycznie patrzy na kobiecą intuicję, którą uważa za najlepszą metodę śledczą. Swoje powieści pisze na maszynie osobiście. Kiedyś miała sekretarki, ale po kolei je zwalniała, gdyż jedna była zbyt pedantyczna co do błędów ortograficznych i stylistycznych, druga natomiast była zbyt roztrzepana." [2]


W książce pojawia się także tajemniczy, przepiękny ogród, stworzony przez przystojnego ogrodnika Michaela Garfielda. "Cała powieść pełna jest aluzji i bezpośrednich nawiązań do wcześniejszych utworów. Wiele motywów łączy ją ze Zbrodnią na festynie i tu, i tam podczas zabawy ginie dziecko będące świadkiem dawniejszej zbrodni i przez to stanowiące zagrożenie dla czującego się dotychczas bezpiecznie mordercy. Ponadto w obu powieściach grób ofiary zostaje zamaskowany czymś pięknym - w Zbrodni.... glorietą, natomiast w Wigilii.... ogrodem.[3]


Tandem Ariadna Oliver i Herkules Poirot, rzecz jasna znajdują sprawcę morderstwa. Pani Oliver podsuwa sugestie, a małe szare komórki Poirota, jak pracowite trybiki, obracają się nieustannie tak długo, aż rozpracują zagadkę.
"Czy wie pan, co mi to wszystko przypomina? - spytała pani Oliver. - Komputer. Pan się programuje. Chyba tak to nazywają? Przez cały dzień wrzuca pan w siebie wszystkie dane, a potem czeka na wyniki.
- Coś w tym jest - Poirot przytaknął z zainteresowaniem. - Tak, tak, odgrywam częściowo rolę komputera. Zbieram informacje....
- I otrzymuje pan natychmiast kilka rozwiązań, a co jedno, to błędne? - zauważyła pani Oliver.
- Och, nie - odparł Poirot. -  Komputerom to się nie zdarza."[4]

Cóż za skromność Małego Belga :)

Wigilia Wszystkich Świętych może nie jest najlepszym dziełem autorki, ale pomimo tego stanowi rozrywkę na przyzwoitym poziomie, o czym wszystkich solennie zapewniam!
----
[1]  Curran John, „ABC zbrodni Agathy Christie: Sekrety z archiwum pisarki”, tłum. Długajczyk Beata, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2012, s. 308
[2] Wikipedia
[3] Curran John, „Sekretne zapiski Agathy Christie”, tłum. Długajczyk Beata, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2010, s. 330
[4] Christie Agatha, "Wigilia Wszystkich Świętych", tłum. Masłowski Krzysztof, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2014, s.47-48

wtorek, 25 października 2016

Samotny Dom - Agata Christie [WRZESIEŃ Z AGATHĄ CHRISTIE]

Samotny dom to wyjątkowa książka Christie. Wyjątkowa ze względu na naprawdę ciekawą fabułę, a przede wszystkim wyjątkowa dla mnie, ponieważ jest to pierwsza powieść Agaty Christie, w której przewidziałam sprawcę! Tak, tak (nie chwaląc się) to jedyna zagadka, przy której trwałam ramię w ramię z Herkulesem Poirotem od początku do samego końca!


 Herkules Poirot - jak przystało na emerytowanego detektywa - uznał, że przyszła pora na wypoczynek w nadmorskim uzdrowisku w towarzystwie najlepszego przyjaciela, Artura Hastingsa. Podczas letniego przyjemnego dnia panowie mają przyjemność poznać piękną i młodziutką Nick Buckley. Z dnia na dzień przekonują się, że ktoś czyha na życie właścicielki Samotnego Domu, czego ona nie potrafi przyjąć do wiadomości. Do czasu morderstwa... 

"Wiesz, Hastings, twoja obecność działa na mnie w przedziwny sposób. Ty zawsze kierujesz swoje podejrzenia na tak oczywiście fałszywy trop, że wprost kusi mnie, żeby iść w przeciwnym kierunku".

Oto moje kolejne spotkanie z Poirotem i jego wiernym przyjacielem, który z przyjemnością relacjonuje nam kolejne wydarzenia. A trzeba przyznać - jest o czym opowiadać, chociażby ze względu na fakt, że zagadkowe akcje mają miejsce już na początku książki i trwają aż do wyjaśnień. A ja po prostu lubię, gdy belgijski detektyw jest z czytelnikiem od pierwszych stron. 

Jakkolwiek to brzmi - mimo iż domyśliłam się sprawcy, nie mogę powiedzieć, by tajemnica Nicki Buckley była banalna. Jest złożona, a wskazówki i dowody są wymyślne, a przy tym dobrane w taki sposób, że możemy się domyślać, co się dzieje i do czego cała akcja prowadzi. Te 220 stron czyta się na raz  

"Niezależnie od tego, w jakim człowiek jest nastroju, nie powinien tego okazywać otoczeniu. To tylko przykrość dla ludzi postronnych, a człowiekowi samemu nic nie pomaga".

W tej historii jest coś takiego, co sprawia, że chce się do niej powracać... oraz polecać. Ostatecznie Samotny Dom można przeczytać w ciągu jednego popołudnia i może to zachęcić nawet tego najbardziej sceptycznego czytelnika do sięgnięcia po kolejną lekturę Królowej Kryminału. 

  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Tytuł: Samotny Dom
Tytuł oryginalny:  Peril at End House
Autor: Agata Christie  
Tłumacz: Mira Michałowska
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania oryginału: 1932
Liczba stron:226
Format: 195x125mm
Gatunek: Kryminał


Recenzja pochodzi z bloga Wymarzona Książka

czwartek, 20 października 2016

Ostatnia sprawa Herkulesa Poirota - Kurtyna. [WRZESIEŃ Z AGATHĄ CHRISTIE]



1920 rok. Ukazuje się "Tajemnicza historia w Styles", pierwszy kryminał Agathy Christie, która później niebezzasadnie zostanie okrzykniętą Królową Kryminałów. To zarazem debiut Herkulesa Poirota, jednego z najbardziej znanych detektywów w literaturze kryminalnej.

Narrator powieści, Arthur Hastings, weteran I wojny światowej, przyjeżdża do okazałej posiadłości Styles. Mieszka tu jego serdeczny przyjaciel John Cavendish. Jednak pobyt nie należy do przyjemnych. Atmosfera jest wyraźnie napięta, a rodzina skłócona. Emilia Inglethorp, właścicielka Styles i macocha Cavendisha, niedawno ponownie wyszła za mąż. Jej wybranek nie cieszy się zaufaniem otoczenia – pasierbowie i przyjaciele rodziny uważają, że czyha on na majątek pani Emilii. Kiedy ta zostaje otruta, wszystkie podejrzenia kierują się w stronę Alfreda Inglethorpa. Czy to on jest odpowiedzialny za zabójstwo żony? Zagadkę rozwiązuje przyjaciel Hastingsa, Herkules Poirot, uchodźca polityczny z Belgii, a także prywatny detektyw. Ten przypadek to początek zawrotnej kariery małego, napuszonego Belga z wielkimi wąsami.

1975 rok. Ukazuje się napisana całe lata wcześniej "Kurtyna". Agatha Christie ma przed sobą kilka miesięcy życia, a w dorobku – kilkadziesiąt wspaniałych książek i zapewnione trwałe miejsce wśród najważniejszych twórców literatury kryminalnej. Jej utwory będzie się czytać, tłumaczyć, wznawiać i ekranizować jeszcze całe dekady po jej śmierci. Herkulesowi Poirotowi również nie zostało wiele czasu. Rozwikłał mnóstwo nierozwiązywalnych, zdawałoby się, zagadek kryminalnych, oddał wielu przestępców w ręce sprawiedliwości. W "Kurtynie" przychodzi mu się zmierzyć z ostatnią sprawą, najtrudniejszą i jedną z najbardziej niezwykłych. Nie bez przyczyny stwierdza: "Pod sam koniec mojej kariery, u schyłku życia, natknąłem się wreszcie na zbrodniarza doskonałego"[1]. Trzeba się z nim zgodzić.

Nieokreślony czas. Miejsce akcji to samo, lecz nie takie samo. Czasy się zmieniły. Dawni mieszkańcy nie żyją bądź wyjechali, imponującą posiadłość przerobiono na tani, podrzędny pensjonat. Kapitan Hastings – znów w roli narratora i kronikarza zarazem – to już nie weteran wojenny, a postarzały, zbolały wdowiec. Herkules Poirot też nie przypomina dawnego siebie – schorowany, unieruchomiony na wózku inwalidzkim, świadomy nadchodzącego kresu. Jednak jego umysł wciąż pozostaje bystry. Detektyw sprowadza nierozgarniętego, ale lojalnego przyjaciela do Styles. Kierują nim nie tylko sentymenty. Jak wyznaje: "Jestem tu po to, aby schwytać mordercę. (…) Ty i ja, Hastings, raz jeszcze wybierzemy się na polowanie"[2]. 


Sprawa jest co najmniej osobliwa. Detektyw wie, kto z aktualnych mieszkańców Styles jest mordercą, choć nie chce zdradzić przyjacielowi jego tożsamości (tłumaczy mu w przypływie właściwego sobie ironicznego humoru: "Nadal masz wymowną twarz. Nie chciałbym, rozumiesz, żebyś siedział, wpatrując się w Iksa z rozdziawionymi ustami i miną mówiącą wyraźnie: »człowiek, na którego patrzę, jest mordercą«"[3]. Trudno się dziwić tym oporom – Hastings jest naiwny, nie należy też do najbystrzejszych). Morderca znajduje się w pensjonacie – lecz kto zostanie zamordowany? Nie wiadomo. 

Kandydatów na Iksa i jego ofiary jest sporo. Postaci są – jak na Christie – dobrze dopracowane, wyraziste. Pensjonat prowadzą Luttrellowie; on jest emerytowanym pułkownikiem, ona despotyczną, przedsiębiorczą kobietą, dzięki której Styles może przynosić choć śladowe zyski. Ich goście to przeważnie przyjaciele i znajomi: krezus William Boyd Carrington, dawny gubernator jednej z indyjskich prowincji, bawidamek major Allerton, zamknięta w sobie Elisabeth Cole, spokojny przyrodnik Stephen Norton, uwielbiający oglądać ptaki przez lornetkę. Znajdują się wśród nich także: wybitny naukowiec John Franklin, jego urocza żona Barbara (ładna "w banalnym, bombonierkowym stylu"[4]) – hipochondryczka, której zależy na zwróceniu uwagi otoczenia, jej pielęgniarka – atrakcyjna siostra Craven oraz ambitna sekretarka doktora, a zarazem najmłodsza córka Hastingsa – Judith. Tworzą oni zbiorowisko osób, które w większości poniosły porażkę w walce z życiem. Panna Cole z właściwą sobie goryczą zauważy:

"To jest przygnębiająca strona takich pensjonatów, prowadzonych przez podupadłych ludzi z towarzystwa. Zawsze w nich pełno ludzi przegranych, którzy niczego nie osiągnęli i niczego nie osiągną… Których życie pokonało albo złamało, starych, znużonych, skończonych"[5].
Czy Styles jest naznaczone okrutną zbrodnią sprzed lat? Czy zostało stworzone do nieszczęścia? Wkrótce pensjonat stanie się scenerią dramatycznych wydarzeń. Ktoś będzie bliski śmierci, ktoś inny umrze. Napięcie narasta ze strony na stronę, robi się wręcz klaustrofobicznie. Mnożą się tajemnice, sprawa Iksa wydaje się coraz bardziej zawikłana. Trudno rozstrzygnąć, czy mamy do czynienia z klasycznym kryminałem, czy raczej z thrillerem psychologicznym. Ujawnione na ostatnich kartkach powieści rozwiązanie dla wielu czytelników może okazać się szokujące.
"Kurtyna" stanowi jedno z najbardziej kontrowersyjnych, lecz niewątpliwie i najlepszych dzieł w dorobku Christie. Nie można pisarce odmówić geniuszu. Wstrząsająca to powieść, niejednoznaczna, zdumiewająca nie tylko rozwiązaniem, ale także początkowymi założeniami. Stanowi wielki finał olśniewającej literackiej kariery Agathy Christie, a zarazem mocny i przejmujący finał detektywistycznych dokonań Poirota.

---
[1] Agatha Christie, "Kurtyna", przeł. Anna Szeryńska, wyd. Prószyński i S-ka, 2000, s. 169.
[2] Tamże, s. 16.
[3] Tamże, s. 24.
[4] Tamże, s. 38.
[5] Tamże, s. 69.

Recenzja pochodzi z portalu BiblioNETka. Autorem opinii jest Misiak297.

sobota, 15 października 2016

"Morderstwo w Orient Expresie", czyli wrzesień z Agathą Christie

W ramach zmian w czytelniczym repertuarze postanowiłam wziąć  udział w wyzwaniu "Wrzesień z Agathą Christie". Nie jestem wierną i zagorzałą fanką twórczości tej pisarki, ale kilka jej książek mam za sobą ["Noc w bibliotece", "Słonie mają dobrą pamięć",  "Dziesięciu murzynków"(= "I nie było już nikogo" ), "Pierwsze, drugie zapnij mi obuwie"] i złego słowa powiedzieć o nich nie mogę.

Czasem lubię sięgnąć po klasyczny kryminał. Tym razem z bibliotecznej półki wybrałam powieść, której tytuł wydawał mi się bardzo znany,  jednym słowem - "pewniak". I nie zawiodłam się.

Spotkałam się z Herkulesem Poirot, detektywem osobliwym, niepozornym, a genialnym. Wraz z nim jechałam wyjątkowo zapełnionym pociągiem relacji Stambuł - Calais i utknęłam w zaspach gdzieś w Jugosławii....
Nasz główny bohater zamierzał zwiedzić tureckie miasto (Hagia Sofia przecież ponoć taka piękna!), ale niestety, nie było mu to dane, gdyż pilnie wezwany do Londynu - musiał ruszać w dalszą drogę. Ledwo znalazło się dla niego miejsce w wagonie sypialnym. Towarzysze podróży, których miał okazję obserwować w wagonie restauracyjnym, byli rozmaitego pochodzenia, płci wieku, statusu, temperamentu. Nie wszyscy budzili sympatię.

Pociąg w nocy został unieruchomiony wśród zasp. To jednak nie był największy problem, albowiem wtedy została popełniona zbrodnia.... Jeden z pasażerów stracił życie w nader podejrzanych okolicznościach. Czy dokonał tego ktoś z zewnątrz, czy morderca był w wagonie?
Pan Poirot, poproszony przez swojego przyjaciela, szefa linii kolejowych Mr Bouc'a, zabrał się do  pracy śledczej. Przesłuchał wszystkich pasażerów i konduktora, zadając im dociekliwe, nieraz dziwne pytania. Skrupulatnie zbierał dane, próbując odtworzyć wydarzenia tej okrutnej nocy. Ostrożnie podchodził do śladów zbyt ostentacyjnie pozostawionych na miejscu morderstwa, nie wysuwał pochopnych wniosków. Krok po kroku posuwał się naprzód, choć im dalej w las, tym wszystko było bardziej zagmatwane.
Okazało się, że "korzenie" zbrodni w pociągu tkwią w rodzinnej tragedii, która rozegrała się parę lat temu w Ameryce.
Misterną łamigłówkę mógł rozwikłać tylko Herkules Poirot. Ku zdziwieniu pana Bouca i lekarza odrzucił wszystkie błędne teorie, oddzielił ziarno od plew i wyłuskał prawdę. Trzeba przyznać, że była zaskakująca....
"Morderstwo w Orient Expresie" to lektura wciągająca po uszy, wprost nie mogłam się od niej oderwać, dopóki nie dowiedziałam się, kto zabił. Cały czas byłam pod wrażeniem przenikliwości umysłu detektywa, jego fenomenalnej pamięci, dedukcji, umiejętności analizowania i kojarzenia faktów, a także intuicji i psychologicznego podejścia do poszczególnych rozmówców. 
Nie udało mi się odgadnąć sprawcy, choć przyznam, że  miałam swoich "faworytów". Czytelnik w sumie nie bardzo ma szanse, bo istotne dla przebiegu zdarzeń okazują się szczegóły dotyczące np. umiejscowienia zasuwki na drzwiach przedziału, a taką wiedzą nie dysponuje. Dowiaduje się o tym dopiero z relacji Poirota.

Powieść czyta się z zaciekawieniem, choć wydaje się monotonna -  główną część zajmują kolejne zeznania pasażerów, ale to właśnie one zbijają z tropu czytelnika wnosząc nowe dane lub obalając jego domysły. Podziwu godna jest logika, jaką w tym wszystkim odnajdujemy, choć początkowo łatwo przyznać rację jednemu z bohaterów, który używa określenia "dom wariatów".

Bardzo ciekawe są opisy  postaci, autorka obdarza je wyrazistymi cechami ( np. twarz owcy) i podaje to "okiem" detektywa, któremu żaden szczegół nie umknie. Nie obędzie się bez poczucia grozy, wszak pociąg tkwi nocą w śniegu, doszło do morderstwa, a kto wie, czy nie stanie się coś jeszcze...

Mamy do czynienia z jednością czasu, miejsca i akcji, rzecz rozgrywa się w ciągu kilku godzin w zamkniętej przestrzeni. Zakończenie - nieprzewidywalne, zaskakujące i kontrowersyjne.
Brawo dla Agathy Christie za skonstruowanie takiej fabuły!

Kiedyś na pewno skuszę się na jeszcze inne książki jej pióra. Tymczasem jestem usatysfakcjonowana kryminalną zagadką i zmierzam już w inne literackie rejony.
 
 
 
Recenzja pochodzi z bloga   
 
Dziękujemy!

poniedziałek, 10 października 2016

Zakończeniem jest śmierć - Agata Christie

W końcu trafiła mi się naprawdę wyjątkowa książka, o której tytule usłyszałam typowo przez przypadek. No bo, że Egipt to wiadomo (chociażby Śmierć na Nilu się kłania), ale - hola! hola! - kto to słyszał, by Christie osadzała czas akcji... około 2000 lat p.n.e.? Wierzcie bądź nie, ale to nie jedyna niespodzianka jaka czeka czytelnika podczas lektury Zakończeniem jest śmierć.

Renisenb to młoda, niewinna i bardzo dobra kobieta - młoda wdowa, która po śmierci męża zmuszona jest powrócić do domu swego ojca - samego kapłana ka (odprawiającego uroczystości pogrzebowe) Imphotepa. Jako że atmosfera w domu pozostała niezmienna, a wszystkich członków rodziny traktuje z miłością, nie jest jej smutny ten powrót. Do czasu, gdy pewnego dnia jej ojciec powraca do domu z młodą, piękną konkubiną, Nofret. Jej piękna buźka całkowicie kontrastuje z jej poczynaniami pełnymi nienawiści. W momencie, gdy cała rodzina sprzymierza się przeciw niej, a pan domu postanawia ich wydziedziczyć, śmierć wisi w powietrzu. Najpierw Nofret spada ze skał, następnie najstarszy brat, Sobek, umiera wypiwszy truciznę, później najmłodszy brat zostaje utopiony... Prawdę może odkryć tylko Renisenb przy pomocy kochanej babci Esy oraz oddanego jej przyjaciela, Horiego. Lecz co, jeżeli jedno z nich jest mordercą?
- [...] Śmierć zawsze przynosi korzyść... [...]
- Nienawidzę śmierci!
- Nie powinnaś - głos Horiego brzmiał spokojnie. - Śmierć jest głównym źródłem bogactwa w Egipcie. Śmierć kupiła klejnoty, które nosisz, Nofret. Śmierć karmi cię i ubiera. [...]
- Co masz na myśli?
- To, że Imhotep jest kapłanem ka - kapłanem grobowym - wszystkie jego ziemie, bydło, drewno, len, jęczmień należą do grobowca. - Zamilkł, a po chwili dodał w zamyśleniu: - Jesteśmy dziwni, my Egipcjanie. Kochamy życie - a jednak bardzo wcześnie zaczynamy planować śmierć. Oto gdzie podziewa się bogactwo Egiptu: w piramidach, grobowcach, posagach pośmiertnych. [...]
- Przestań mówić o śmierć, Hori! Nie podoba mi się to!
- Ponieważ jesteś prawdziwą Egipcjanką, ponieważ kochasz życie, ponieważ - czasem - bardzo blisko czujesz cień śmierci...*

Przyznam szczerze, że początkowo ciężko było mi "wgryźć" się w tę historię. To, co początkowo miało być największym walorem, stało się przekleństwem: nie potrafiłam odróżniać kto jest kim, w czym bynajmniej nie pomogły mi staroegipskie imiona. Lecz później, gdy przeczytałam pierwsze trzydzieści stron, zaczęłam odnajdować się w starożytnych Tebach... a Agata Christie tę cierpliwość dodatkowo jeszcze wynagrodziła.

Jako że Zakończeniem jest śmierć jest samodzielną powieścią, kompletnie nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Trafiłam do starożytnego Egiptu, o czym przypominały mi nie tylko imiona, ale także liczne nawiązania do ówczesnego podziału kraju (Agata Christie była wielką miłośniczką podróżowania, a dzięki swemu drugiemu mężowi - archeologowi - zaszczepiła się w niej miłość do historii) - dbałość o szczegóły była widoczna, ale nie nachalnie. Przez jakiś czas czułam się, jakbym czytała powieść historyczną... a później rozpoczęła się seria przypadków morderstw, co całkowicie zniszczyło atmosferę sielanki!

Przyznam, że zagadka była doprawdy dobrze ukryta. Każdy miał motyw, każdy gdzieś tam czaił się w pobliżu, przez co każdy był podejrzanym. Podczas lektury czuło się ten dziwny niepokój i tylko jedno pytanie kłębiło się w uszach postaci oraz czytelnika - Kto będzie następny? Koniec końców i tak, i tak obstawiałam złego podejrzanego, ale rozwiązanie zagadki było tak oczywiste... jak zawsze zresztą!

Niezależnie od tematyki Christie pisała lekkim piórem, przez który wręcz mknie się wzorkiem i czasami nie wyrabia się na zakrętach! Tutaj tylko na początku odczuwamy te ciągłe znaki ostrzegawcze (STOP! Ustąp pierwszeństwa!), dlatego też pierwsze strony czyta się znacznie wolniej. Ale później jest już tylko jedna prosta - prosta do rozwiązania zagadki!

Według mnie właśnie takimi innowacjami Christie zasłużyła na miano pisarki, a fakt goszczenia nieustannie w Księdze Guinnessa jest całkowicie uzasadniony. Muszę co i raz mieszać sobie lektury Królowej Kryminału - raz Poirot, raz Marple, a raz samodzielna historia... już mnie ciekawi, jaka kolejna sprawa mnie czeka! Mogę się tylko cieszyć, że przede mną jeszcze miesiąc wolnego - oczywiście zamierzam poświęcić go detektywistycznym powieściom (trzeba co i raz ruszyć główką!). POLECAM!  


*Zakończeniem jest śmierć, A. Christie, wyd. Dolnośląskie, str. 60 

czwartek, 6 października 2016

OGŁOSZENIE WYNIKÓW - Wrzesień z Agathą Christie 2016!

Pod koniec sierpnia zaprosiliśmy Was do udziału w wyzwaniu czytelniczym:

WRZESIEŃ Z AGATHĄ CHRISTIE 
(szczegóły wyzwania  TUTAJ). 
Teraz nadszedł czas, abyśmy zaprezentowali Wam wyniki losowania nagród :)


W wyzwaniu wzięło udział 6 uczestników, przy czym dwie uczestniczki - Agnesto i Mafia, przysłały dwie recenzje, a Marta Cecelska -  cztery!

Serdecznie dziękujemy!

Poproszę Was o przysłanie na nasz adres mailowy:  na-tropie-agathy@wp.pl
 adresów, na które chcecie, żeby wysłać Wam książki.
Jeśli po przeczytaniu książek-nagród zechcecie napisać recenzję, to z przyjemnością zamieścimy ją na naszym blogu i opatrzymy etykietą gość - Wasz nick :)

A oto wyniki!


1.  

 otrzymuje Mafia


2.

otrzymuje Agnesto


3.

otrzymuje Marta Cecelska


4.
otrzymuje Izabela Łęcka-Wokulska


Wasze recenzje będą się ukazywały na naszym blogu 
(harmonogram znajduje się w zakładce Wrzesień z Agathą Christie 2016)

Gratulujemy! 

niedziela, 2 października 2016

Tommy i Tuppence Beresford



Tommy i Tuppence

Tommy i Tuppence Beresford, właściwie Thomas Beresford i Prudence Cowley-Beresford (ur. około 1900 roku) - para detektywów-amatorów, bohaterowie kryminałów Agathy Christie.
Tommy i Tuppence, przyjaciele z dzieciństwa, zakochują się w sobie w pierwszej powieści ("Tajemniczy przeciwnik" z 1922 roku), biorą ślub i mają trójkę dzieci (bliźnięta Deborę i Dereka i adoptowaną córkę Betty). 

Tuppence [Jessica Raine]
Tuppence, piąta córka archidiakona, to impulsywna, energiczna, atrakcyjna kobieta z bardzo bujną wyobraźnią. 

Tommy, rudowłosy brzydal, jest pozbawiony wyobraźni, mocniej stąpa po ziemi, "nie jest bystry, ale trudno znieczulić go na fakty", jak mówi o nim jeden z wrogów. W duecie są niepokonani, z humorem i odwagą rozwiązują zarówno banalne zagadki kryminalne, jak i uczestniczą w ważnych dla losów świata rozgrywkach politycznych, współpracując ze Scotland Yardem i wywiadem (zlecenia daje im bezpośrednio pan Carter, szef British Intelligence). 

Tommy [David Walliams]
W przeciwieństwie do nieokreślonych wiekiem Herkulesa Poirot i panny Jane Marple, Tommy i Tuppence starzeją się w kolejnych powieściach - poznajemy ich tuż po dwudziestce, żegnamy jako siedemdziesięciolatków. Ich wiernym sprzymierzeńcem jest Albert Batt, którego poznają jako kilkunastoletniego chłopca-windziarza. Z czasem "wierny Albert" zostaje ich służącym i asystentem. Albert zakłada rodzinę, a w ostatniej powieści z Beresfordami ("Tajemnica Wawrzynów" z 1973 roku) jest wdowcem.

Książka, w której po raz pierwszy pojawiają się Tommy i Tuppence, "Tajemniczy przeciwnik" była drugą z kolei (po "Tajemniczej historii w Styles") powieścią Agathy Christie, zaś ostatnia książka o Beresfordach, "Tajemnica Wawrzynów", ostatnią powieścią napisaną przez pisarkę. Agatha Christie bardzo lubiła postaci Tommy'ego i Tuppence, pisała o nich ciepło w swojej autobiografii.


Książki z ich udziałem
Tajemniczy przeciwnik – 1922.
Śledztwo na cztery ręce – 1929
N czy M? – 1941
Dom nad kanałem – 1968
Tajemnica Wawrzynów – 1973