poniedziałek, 30 maja 2016

Dom zbrodni - Christie Agatha

Dziecięcy Sherlock Holmes

"Dom zbrodni" należy do książek, które Agatha Christie – jak sama deklaruje we wstępie – pisała z prawdziwą przyjemnością. Trudno orzec, na ile miało to wpływ na jakość tej powieści. Natomiast nie budzi wątpliwości, że "Dom zbrodni" jest jednym z największych dokonań Królowej Kryminału.

1947 rok, powojenna Anglia. Zostaje otruty Arystydes Leonides – z pochodzenia Grek, zamożny restaurator ze smykałką do interesów, a prywatnie oddany rodzinie, zawadiacki staruszek z charakterem. Jego śmierć szokuje najbliższych. Jak mówi Sophia Leonides do swojego narzeczonego (i narratora powieści) Charlesa Haywarda: "Gdybyś znał dziadka (...) byłbyś zdziwiony, że w ogóle umarł"[1]. Ślub tych dwojga staje pod znakiem zapytania. Charles (syn zastępcy komisarza Scotland Yardu) podejmuje śledztwo. Poznaje rodzinę Sophii, rozbitą – jak to często u Christie bywa – po morderstwie, żywiącą wzajemne podejrzenia. Jak wyznaje mu narzeczona:
"Zawsze byliśmy za bardzo zajęci sami sobą. Za bardzo się lubiliśmy. Nie tak, jak w niektórych rodzinach, gdzie wszyscy się nienawidzą. To musi być straszne, ale chyba jeszcze gorzej jest być wzajemnie połączonym siecią sprzecznych uczuć. (...) Chyba to właśnie miałam na myśli, kiedy powiedziałam, że mieszkamy wszyscy razem w Krzywym Dworku. Chyba chciałam powiedzieć, że nie byliśmy w stanie dorosnąć, zdobyć niezależności, wyprostować się, stanąć mocno na nogi. Potrzebujemy podpory, wokół której moglibyśmy się owinąć. Jak powój"[2].
"Dom zbrodni" mieści się w ramach klasycznego kryminału, zawiera wszystkie jego elementy. Tajemnicze  
morderstwo, zamknięty (i – co u tej autorki częste – rodzinny) krąg podejrzanych, kolejne poszlaki, narastająca groza i nieufność... A jednak jest tu pewne novum: jednym z detektywów Christie uczyniła dziecko, nastoletnią siostrę Sophii. Gwoli ścisłości trzeba dodać, że w o parę lat wcześniejszej
"Nocy w bibliotece" pojawia się Peter Carmody – chłopczyk, który bawi się w detektywa i dostarcza nawet cenny dowód, jest to jednak postać pozostająca daleko na drugim planie[3]
Inaczej z Josephine, stale obecną, świadomą swej doniosłej roli. To dziewczynka ciekawska i natrętna, ale też obdarzona ogromną inteligencją. Wydaje się, że jest zawsze o krok przed policją. W parze Josephine – Charles to ona wydaje się Sherlockiem Holmesem (obraziłaby się na mnie za to porównanie), a on – "zwyczajnym", nierozgarniętym doktorem Watsonem:
"– Josephine – zagadnąłem ją – powiedziałaś mi, że jesteś niemal pewna tego, kto jest mordercą. (...)
– Potrzebuję jeszcze tylko paru wskazówek. A poza tym – dodała, rzucając ogryzek do stawu – i tak nie powiem tobie. Jesteś przecież tylko Watsonem.
Przełknąłem obelgę.
– W porządku. Jestem Watsonem, ale nawet Watson miał wszystkie dane.
– Co miał?
– Fakty. Tylko wyciągał z nich złe wnioski. Nie bawiłoby cię patrzenie, jak wyciągam złe wnioski? (...)
– Nie. A poza tym nie przepadam za Sherlockiem Holmesem. Jest strasznie staroświecki. W jego czasach jeżdżono jeszcze powozami!"[4].
Atutem "Domu zbrodni" są bardzo ciekawi, wielowymiarowi bohaterowie. Charles – narrator – wypada co prawda bardzo blado (choć narracja jest poprowadzona sprawnie), ale zmarły Arystydes i członkowie jego rodziny tworzą panteon nietuzinkowych postaci. Obok Josephine są to: Magda West Leonides, synowa Arystydesa, aktorka, która próbuje robić ze swego życia teatr; najstarszy syn Arystydesa, Roger – dobry, ale pozbawiony siły przebicia człowiek; obsesyjnie kochająca go żona Clemency; Philip, wszystkie emocje i urazy duszący w sobie; a wreszcie Edith de Havilland – stara ciotka, która wychowała dzieci Arystydesa po śmierci swojej siostry Marcii. Łączy ich różnie rozumiana bezwzględność. A poza tym każde mogło zabić. Sytuacja nie pozostaje bez wpływu na nich – w toku akcji ujawniają się potencjalne motywy, silne emocje, niezabliźnione rany, poczucie zagubienia, strach. Wszystko to prowadzi do nieoczekiwanego – i jednego z najbardziej szokujących w powieściach tej autorki (nawet jeśli odgadniemy tożsamość sprawcy) – zakończeń.

Agatha Christie była wyjątkowo dumna z "Domu zbrodni" – i trudno się temu dziwić. Przekonajcie się sami. Spróbujcie razem z Charlesem i Josephine rozwiązać zagadkę śmierci Arystydesa Leonidesa.
---
[1] Agatha Christie, "Dom zbrodni", przeł. Anna Rojkowska, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2005, s. 15.
[2] Tamże, s. 132-133.
[3] Do motywu dziecięcego detektywa Christie powróci jeszcze w jednej ze swoich ostatnich powieści – "Tajemnicy Wawrzynów". To tam mały Alexander Parkington (który umarł w niewyjaśnionych okolicznościach) w swojej książce zostawił zaszyfrowaną wiadomość, jasno mówiącą o popełnionej dawno zbrodni. Na tę wiadomość natrafiają Tommy i Tuppence Beresfordowie i podejmują śledztwo.
[4] Agatha Christie, dz. cyt., s. 114.

Recenzja pochodzi z portalu BiblioNETka. Autorem recenzji jest Misiak297.

środa, 25 maja 2016

Córeczka - Mary Westamacott



Każda matka jest także córką… 
Trzy części jak trzy akty sztuki, fabuła rozgrywająca się głównie poprzez dialogi. Tak! Po raz kolejny widać fascynację Agathy Christie teatrem. Powieść „A Daughter’s a Daughter”, wydana w tłumaczeniu Marii Grabskiej-Ryńskiej jako „Córeczka”, doskonale nadaje się do wystawienia na scenie.

AKT I

Anna Prentice ma niewiele ponad czterdzieści lat, dziewiętnastoletnią córkę i od wielu lat jest wdową. Żyje z majątku, jaki zostawił jej zmarły mąż, wychowuje Sarę, do pomocy ma gospodynię Edith, tę samą, która opiekowała się nią, gdy była jeszcze dzieckiem. Kiedy rozmyśla nad swoim życiem, pojawia się w jej głowie myśl:  

„Dawniej córki były po to, żeby usługiwać rodzicom, nie odwrotnie”[1]. 

Jaką matką jest Anna? Nadopiekuńczą, nadskakującą. Nadal usługuje, ale teraz już nie rodzicom, a swojemu dziecku. 

„Nadskakiwanie rodzicom przez dzieci czy dzieciom przez rodziców nie wpływało na ich więź. Ona i Sara bez wątpienia kochały się mocno i szczerze. Czy to samo łączyło ją z własną matką? Z perspektywy czasu stwierdzała raczej, że pod wzajemnymi czułościami krył się ten właśnie życzliwy brak zainteresowania, który dopiero ostatnio wszedł w modę”[2] – zauważa.

Teraz byśmy powiedzieli, że dopadł ją syndrom opuszczonego gniazda. Wyjazd Sary na trzy tygodnie daje jej przedsmak chwil, gdy córka wyjdzie za mąż i odejdzie z jej życia. Anna, która przez lata spełniała się w roli matki i pani domu, traci grunt pod nogami.

Czym wypełni sobie życie?
Werbalizuje obawy przed przyjaciółką Laurą, pełniącą rolę głosu rozsądku, mistrza i terapeuty. Wydaje się ona w tej historii jedyną naprawdę dorosłą, dojrzałą osobą. Po koniec powieści objawi się jeszcze druga taka postać i będzie dla czytelnika nie lada zaskoczeniem. Anna wyznaje:

 „Mówiąc szczerze, Lauro, życie wydało mi się zupełnie bezcelowe. Czekają mnie długie lata i żadnego celu, którym mogłabym je wypełnić. Jestem tylko głupią, bezużyteczną kobietą…”[3].

Do syndromu pustoszejącego gniazda dochodzi syndrom zamykających się drzwi. Anna pragnie mieć trochę życia dla siebie, wszak dziewiętnaście lat poświęciła na bycie wzorową matką, na stworzenie córce domu. Jakże współczesne są jej problemy, jak dobrze może zrozumieć je kobieta żyjąca w XXI wieku. Christie po mistrzowsku kreśli portret psychologiczny bohaterki, przerzucając pomost ponad dziesięcioleciami. Gdyby Anna wyjęła z torebki telefon komórkowy, nie zauważyłabym żadnej różnicy, tak mało istotne są szczegóły, a tak ważne to, co dzieje się z bohaterami.

Kiedy Sara bawi na nartach w Szwajcarii, Anna prowadzi życie towarzyskie. Poznaje Richarda Cauldfielda, wdowca, i zakochuje się w nim bez pamięci.

Czy po powrocie z wakacji córka, wokół której do tej pory krążyło życie matki, zaakceptuje tak wielką zmianę? Co zrobi Anna, gdy będzie musiała dokonać wyboru?

AKT II

W akcie drugim patrzymy na sytuację w domu bohaterki z perspektywy Laury, która po długiej nieobecności powraca do Londynu. Anna i Sara rzuciły się wir towarzyskiego życia, jakby chciały zagłuszyć niewygodne myśli. Zmieniły tryb życia i styl ubierania się, przemeblowały mieszkanie. Sara jest już dorosłą kobietą, natomiast Anna… gdyby była mężczyzną, zapewne kupiłaby wyścigowy, obowiązkowo czerwony, samochód.

Richard zniknął, Sara ma nadal ten sam dom, a Anna usiłuje skubnąć z tortu, który nazywamy życiem, bodaj kawałeczek dla siebie. Obowiązki towarzyskie są bardzo wyczerpujące, więc kobiety mijają się w domu tak, jak obecnie czynią to dwie zaharowane pracownice korporacji. Nie mają czasu na rozmowę. Nie mają czy nie chcą mieć?

Wychowana w ślepym posłuszeństwie wobec rodziców Anna daje swojej córce całkowitą wolność, taką, jakiej pragnęłaby dla siebie, jaką częściowo udało jej się uzyskać w dojrzałym wieku.

AKT III

Sara wyszła za mąż, ale nie jest szczęśliwa. Laura, jak wyrzut sumienia, oskarża Annę o to, że nie zapobiegła nieszczęściu. O to samo oskarża ją również Sara. Ta usługująca najpierw swoim rodzicom, a później córce kobieta nie potrafi, a może nie chce wyplątać się z narzuconej jej służebnej roli. Z poświęcenia czyni sens życia. Nie potrafi też dorosnąć na tyle, aby bez biegania do przyjaciółki po radę zadbać o swój los i być oparciem dla Sary, która stanęła na skraju przepaści.

Czy jest jeszcze dla Sary ratunek i kto jej poda pomocną dłoń? Jak ułoży sobie życie Anna?

„Opatulona w miękki niebieski szlafrok, półleżąc na sofie, Anna zapatrzyła się w ogień. Po chwili weszła Edith z tacą, którą ustawiła na niskim stoliku obok sofy.
– Później wyszczotkuję pani włosy – oznajmiła.
Anna uśmiechnęła się do niej.
– Traktujesz mnie dzisiaj jak małą dziewczynkę. Czemu?
Gosposia chrząknęła zmieszana.
– Dla mnie zawsze jest pani małą dziewczynką”[4].

Agatha znana jest jako autorka powieści detektywistycznych, uwielbiam także jej książki autobiograficzne. Nie zawiodła mnie również w tej historii psychologiczno-obyczajowej, aczkolwiek przez pierwsze 100 stron „Córeczka” przypominała babskie czytadło i miałam ochotę odłożyć ją na półkę. Kiedy zastanawiałam się, czy cokolwiek jeszcze może się wydarzyć, o czym tu pisać i czy nie umrę z nudów, autorka nagle wyłamała się z szablonu i zaskoczyła mnie poprowadzeniem wydarzeń. Po skończeniu lektury zaczęły do mnie przypływać spod, wydawałoby się, dość płytkiego dna kolejne znaczenia, przesłania i warstwy tej książki.

Napisana lekkim piórem, porusza ona istotne problemy relacji między matkami i córkami. Pomimo realiów powojennego Londynu, w którym toczy się akcja, nie trąci myszką ani nie straciła na aktualności, bowiem poplątane związki matek z córkami istniały dawniej, istnieją teraz i będą istnieć do końca świata. 


W bogactwie pozycji o podobnej tematyce, które okupują księgarskie półki, łatwo zlekceważyć książkę powstałą przez sześćdziesięcioma pięcioma laty. Ale jeśli się chwilę zastanowić, oczywistym jest, że pisarka, która tak wiele razy wywiodła nas w pole w swoich powieściach detektywistycznych, była specjalistką od psychologii zabójcy i detektywa oraz dała się poznać jako spostrzegawczy obserwator w książkach autobiograficznych, nie zaserwuje nam przeciętnego czytadła. To, co mi się początkowo wydawało dłużyzną, było pokazaniem pewnych relacji, które potem zostały interesująco rozpracowane.

Obecnie panuje tendencja, żeby od początku przykuć uwagę czytelnika mocnym akcentem i być może dlatego obyczajowe powieści Christie, które rozpoczynają się w tradycyjny sposób, nie są w stanie obronić się na rynku. A szkoda.

Szczególnie polecam matkom i córkom!
---
[1] Agatha Christie, „Córeczka”, przeł. Maria Grabska-Ryńska, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2016, s. 8.
[2] Tamże, s. 9.
[3] Tamże, s. 19.
[4] Tamże, s. 301.

Tę recenzję poleca Redakcja BiblioNETki ! Link: [TUTAJ]

piątek, 20 maja 2016

Być Poirotem

David Suchet
David Suchet - (ur. 2 maja (niektóre źródła podają 2 lipca) 1946 w Londynie) – brytyjski aktor i producent filmowy. Zasłynął z roli Herkulesa Poirota w cyklu kryminałów. Suchet w filmach o Herkulesie Poirot zagrał 70 razy.
Często występuje w Anglii na deskach teatrów; wysoko oceniono jego kreacje Salieriego w Amadeuszu (1997, nagroda Tony w roku 2000) i rolę w Kto się boi Virginii Woolf. W filmach amerykańskich grywa na ogół postaci negatywne, jak arabski terrorysta Nagi Hassan w filmie Krytyczna decyzja (1996).
Do roli Poirota zakładał specjalne wkładki, nadające mu wygląd korpulentny - Suchet jest bowiem szczupłej budowy ciała. W roku 2013 ukończył pracę nad serialem Poirot - został w ten sposób pierwszym aktorem, który zagrał Poirota w adaptacji każdej powieści i noweli (opowiadania, poza jednym) Agathy Christie, w których Herkules Poirot się pojawia.
Suchet znalazł się na ogłoszonej 31 grudnia 2010, noworocznej liście osób odznaczonych Orderem Imperium Brytyjskiego klasy Komandor (CBE).
W 2008 roku zdobył nagrodę Emmy w kategorii Najlepszy aktor za film Maxwell.
W 2014 roku jako jedyny brytyjski aktor nagrał w formie audiobooku Biblię.
Jego bratem jest lektor i prezenter telewizyjny John Suchet.[źródło]

  * * *
O aktorskiej karierze Davida Sucheta więcej możecie przeczytać we wpisie:

Taka piękna kariera

  * * *
W 1988roku, podczas pracy nad filmem dokumentalnym dla Channel 4, David Suchet przeczytał kilka książek Agathy Christie z Herculesem Poirot. Zachwycił się tym bohaterem. 
Suchet wcielił się w rolę Herculesa Poirota w adaptacjach wszystkich książek oraz opowiadań (poza jednym), w których występuje ten bohater. Aktor otrzymał wiele prestiżowych nagród za swoje role.[źródło]

David Suchet
Hercule Poirot

Film być Poirotem - David Suchet opowiada o człowieku, który ukrywa się za imponującymi wąsami.....
ok. 48 minut



David Suchet opowiada o wcielaniu się w Poirota. David Suchet powiedział, że ostatnia scena końcowego odcinka o przygodach Herkulesa Poirot była  
"najtrudniejszym dniem w mojej karierze filmowej".



Krótki (6 i pół minuty) wywiad z Davidem Suchetem w studio 10:



Wywiad w studio telewizyjnym (ok. 10 minut) na temat roli Poirota.


W 2015 roku, aktor po raz pierwszy w swojej 46 letniej karierze wcielił się w postać kobiety. Zagrał Lady Bracknell w sztuce Bądźmy poważni na serio – dramacie komediowym w trzech aktach Oscara Wilde'a z 1895 roku, którego dowcipne dialogi są satyrą na przywary i hipokryzję ówczesnego społeczeństwa.

To może być koniec mojej kariery- powiedział 24 października 2015 roku dziennikarzowi The Telegraph. 
Sztukę można było oglądać w londyńskim teatrze na West Endzie 24 czerwca - 07 listopada 2015 roku, a pewien pogląd na to, czy to koniec kariery Sucheta czy nie można sobie wyrobić na podstawie mojego wpisu:

To może być koniec mojej kariery

 Polecam dwa filmy - przeobrażanie Davida Sucheta w Lady Bracknell oraz migawki ze sceny.


poniedziałek, 16 maja 2016

Mathew Prichard o Agacie - twórczość i pasje

Mathew Prichard, wnuk Agathy Christie, prezentuje serię filmów, w których wgłębia się w życie i twórczość Christie, dzieląc się swoimi refleksjami o babce jako kobiecie i pisarce.

Filmiki trwają po ok. 3 min. Tylko wersja angielska.


 Agata i Fotografowanie



Agata i pisanie



Spuścizna literacka Autorki


Agata jako Mary Westmacott



Dom w Greenway


Archeologia


 Dla znających języka angielski polecamy dłuższe filmy dokumentalne:

Prywatne życie Agathy Christie, ok. 43 minuty

czwartek, 12 maja 2016

Kwadratowe jaja czyli Poirot prowadzi śledztwo


Na początek odrobina historii: 
„Tytuły zebrane w tomie „Poirot prowadzi śledztwo” (1924) pisane były na zamówienie magazynu „The Sketch”, który rozpoczął ich druk w marcu 1923 roku od „Wypadków na Balu Victory”. Do końca roku w gazecie ukazały się dwadzieścia cztery historyjki z małym Belgiem. Zbiór „Poirot prowadzi śledztwo” objął jedenaście z nich, natomiast pozostałe, w pięćdziesiąt lat po gazetowej premierze, opublikowano w pierwszym brytyjskim wydaniu „Wczesnych spraw Poirota”. W 1963 roku Christie uhonorowała wydawcę „The Sketch”, opatrując „Kieszeń pełną żyta” dedykacją: „Bruce’owi Ingramowi, który lubił i wydawał moje opowiadania”.[1]
Wszystkie historie opisane w tomie „Poirot prowadzi śledztwo” opowiada nam kapitan Hastings. To niejako tłumaczy pewne niedoskonałości przekazu narratora, który nie zawsze rozumie, co się naprawdę dzieje w prowadzonej sprawie. To zagubienie Hastingsa, połączone z jednoczesnym przekonaniem o własnych zdolnościach, a także z troską o nadmiernie rozdęte ego przyjaciela, zostało oddane przez autorkę po mistrzowsku. Pyszne są także sprzeczki pomiędzy Poirotem i Hastingsem, a fabuła pełna typowych dla gatunku sytuacji, takich jak przebieranki, inscenizacje, nawet sięganie do okultyzmu. Wiele z nich doskonale sprawdziłoby się, gdyby opowiadania odegrać jako sztukę na deskach teatru.

Tytułowa (z pierwszego opowiadania) „Gwiazda Zachodu” to olbrzymi brylant, bliźniak drugiego, o nazwie Gwiazda Wschodu. Kiedy właścicielka tak cennego klejnotu otrzymuje list z pogróżkami, nie pozostaje nic innego, jak poprosić o pomoc parę słynnych detektywów.
„Odciągnąłem Poirota na bok.
- Słuchaj no, drogi przyjacielu, nie lepiej wrócić do Londynu?
- Tak uważasz, Hastings? Dlaczego?
- No cóż – odchrząknąłem – sprawy nie potoczyły się najlepiej, prawda? Mam na myśli to, że mówisz lordowi Yardly, by zdał się na ciebie, a wszystko będzie dobrze – i sprzątają ci brylant sprzed nosa!
- To prawda – odparł Poirot bardzo zakłopotany. – Nie był to jeden z moich największych triumfów. (…)
- Nie sądzisz, że – przepraszam za wyrażenie – zaprzepaściwszy sprawę, byłoby taktowniej natychmiast wyjechać?
- A obiad, bez wątpienia wyśmienity obiad, który przygotował szef kuchni lorda Yardy?”[2]
Również godny polecenia jest ten cytat: „żadna kobieta nie zniszczy listu, jeśli nie jest bezwzględnie konieczne. Nawet wtedy, gdy rozsądniej byłoby to uczynić.”[3]

Opowiadanie „Tragedia w Marsdon Manor” to wyjaśnienie okoliczności zgonu pana Maltraversa, który krótko przed tym ubezpieczył się na wypadek śmierci na wysoką sumę.

„Perypetie z tanim mieszkaniem” opowiada historię kradzieży ważnych planów z Departamentu Marynarki Stanów Zjednoczonych i pewnej vendetty.

W „Tajemnicy Hunter’s Lodge”, obłożnie chory na grypę Poirot rozwiązuje zagadkę kryminalną kierując śledztwem z …łóżka. Na miejsce przestępstwa wysyła poczciwego Hastingsa i porozumiewa się z nim za pomocą depesz.

W opowiadaniu „Kradzież obligacji za milion dolarów”, Bank Londyński i Szkocki postanowił zdobyć możliwość udzielania kredytów również w Ameryce, dlatego wysłał tam obligacje warte milion dolarów. Obligacje przewoził liniowcem Olimpia Filip Ridgeway, siostrzeniec jednego z dyrektorów generalnych, ceniony pracownik banku. Oczywiście obligacje zostały skradzione, a do pary detektywów zgłosiła się po pomoc narzeczona Filipa Ridgewaya.

„Tajemnica egipskiego grobowca” dotyczy klątwy faraona w rzeczy samej, którą okrzyknięto sprawczynią łańcucha tajemniczych zgonów, które miały miejsce po otwarciu grobowca pewnego faraona. Poirot i Hastings udają się do Egiptu.
„Egipt mnie zauroczył. Ale nie Poirota. Ubrany dokładnie tak samo jak w Londynie, stale nosił w kieszeni malutką szczoteczkę do ubrań i toczył nieustającą wojnę z kurzem, który gromadził się na jego odzieży. (…)
- Popatrz na Sfinksa – nalegałem. – Nawet ja odczuwam tę tajemnicę i urok, jakie roztacza.
Poirot przyjrzał mu się niezadowolony.
- Nie wygląda na szczęśliwego – oznajmił. – Jak mógłby być, skoro do połowy jest tak niechlujnie zasypany piaskiem!”[4]
W „Kradzieży w hotelu Grand Metropolitan”, kapitan Hastings, który może i nie miał głowy do prowadzenia śledztw, ale do interesów jak najbardziej, zafundował przyjacielowi weekend w Grand Metropolitan w ramach odpoczynku. Właśnie wzbogacił się dzięki jakiejś transakcji: „no cóż, teraz, jak to się mówi, mam pieniędzy jak lodu. Sądzę, że weekend w Grand Metropolitan sprawiłby nam obu dużą przyjemność.”[5] W hotelu zatrzymała się towarzyska śmietanka, a panie, jedna przez drugą prześcigały się w prezentowaniu posiadanych klejnotów.
„Widok tak wielu kosztowności sprawia, że zaczynam żałować, iż zajmuję się wykrywaniem przestępstw, a nie ich popełnianiem. Co za okazja dla wytrawnego złodzieja!”[6] 
Te słowa wyrzekł Poirot i okazały się, niestety, prorocze, a zamiast wypoczynku, detektywi mieli ręce pełne roboty.

W „Porwaniu premiera” Poirot i Hastings mają 24 godziny i 15 minut, aby odnaleźć uprowadzonego premiera Anglii, którego obecność na konferencji aliantów, zaplanowanej następnego dnia w Wersalu, jest konieczna.

„Zniknięcie pana Davenheima”  to historia, w której Hastings opowiada o sprawie, gdy nie tylko znikł pan Davenheim, ale i zawartość jego sejfu.  Dosłownie rozpłynął się w powietrzu. Czy aby na pewno?
„Poirot urwał i wyciągnął rękę po kolejne gotowane jajko. Zmarszczył brwi. – To wręcz nie do zniesienia – wymamrotał – żeby każda kura znosiła jajka innej wielkości. Jakaż asymetria powstaje z tego przy stole! Żeby chociaż sortowali je w sklepie!
- Mniejsza o nie – odparł zniecierpliwiony Japp. – Mogą być nawet kwadratowe. Niech nam pan raczej powie, gdzie się gość udał, gdy opuścił Cedars, jeśli pan to wie!
- Eh bien, poszedł do swojej kryjówki. Och, ten pan Davenheim, być może jego szare komórki mają jakieś zniekształcenia, funkcjonują jednak pierwszorzędnie!
- Czy pan wie, gdzie jest jego kryjówka?
- Naturalnie. Jest bardzo pomysłowa. „[7]
Opowiadanie „Sprawa włoskiego arystokraty” to znów wyzwanie dla szarych komórek Poirota, który musi ustalić jaki był przebieg wypadków, aby rozszyfrować mordercę. Hastings tak podsumował tę sprawę: „Poirot miał rację. Jak zwykle, niech go diabli!”[8]

„Zaginiony testament” to ostatnie opowiadanie w zbiorze, w którym Violetta Marsh ma rok, aby sprostać wyzwaniu, przed którym postawił ją umierający wujek. Stawką jest jego majątek. Ekscentryczny senior nie pochwalał wyborów bratanicy, którą opiekował się po śmierci jej rodziców, a konkretnie chęci zdobywania przez dziewczynę wykształcenia. Poprzez obwarowania zapisane w testamencie stanął w szranki z intelektem bratanicy, sam nie posiadając - jak mawiał - wiedzy książkowej. Przygotował w tym celu istną sieć intelektualnych pułapek.
„Jeżeli bratanica przejrzy jego podstęp, usprawiedliwi tym swój wybór życiowy i udowodni, że w pełni zasługuje na jego pieniądze.
- Ale go nie przejrzała, prawda? – odparłem wolno. – Wydaje się to niesprawiedliwe. Tak naprawdę wygrał staruszek.
- Ależ nie, Hastings. Inteligencja cię zawodzi. Panna Marsh dowiodła bystrości umysłu i znaczenia wyższego wykształcenia kobiet, przekazując sprawę od razu w moje ręce. Zawsze zatrudniaj eksperta. Tym samym dowiodła swego prawa do tych pieniędzy.”[9]
Te urocze, niewielkie z racji swojego przeznaczenia historie, wydają się dzisiaj trochę przykrótkie. Chciałoby się, aby autorka je rozbudowała, dała nam czytelnikom, trochę więcej czasu na gdybanie i wymyślanie możliwych rozwiązań. Każde z nich, odpowiednio obudowane tłem obyczajowym mogłoby być większą nowelką.
Z drugiej strony ciekawa jestem, ilu współczesnych autorów, wymyśliłoby dwadzieścia cztery, odrębne i niepodobne do siebie historyjki, a do tego narzuciłoby sobie dyscyplinę ubrania ich w tak krótką formę. I nie zapominajmy, że oprócz opowiadań, Agatha napisała kilkadziesiąt powieści, w których tylko sporadycznie pojawiały się jakieś dalekie podobieństwa do wcześniejszych opowiadań. Znajomość nawet sporej liczby jej książek nie daje nam gwarancji, że w końcu przejrzymy sprytne, szare komórki autorki i nie damy się wywieść w pole.

 Zachęcam do lektury!
---------------
[1] Curran John, „ABC zbrodni Agathy Christie: Sekrety z archiwum pisarki”, tłum. Długajczyk Beata, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2012, s. 60
[2] Christie Agtaha, „Poirot prowadzi śledztwo”, tłum. Kaliszewicz Brygida, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2015, s. 19-20
[3] tamże, s. 26
[4] tamże, s. 82-83
[5] tamże, s. 93
[6] tamże, s. 94
[7] tamże, s. 140
[8] tamże, s. 154
[9] tamże, s. 163-164

niedziela, 8 maja 2016

Panna Lemon – sekretarka idealna [Tajemnica gwiazdkowego puddingu]

Felicity Lemon
„Panna Lemon sprawiała wrażenie, jakby składała się z samych linii łamanych, zadowalając w ten sposób
zamiłowanie Poirota do symetrii.
Nie znaczy to, że w kwestii kobiet zamiłowanie Poirota do geometrii było aż tak silne. Przeciwnie, był on pod tym względem staroświecki. (…) Panny Lemon nigdy nie brał pod uwagę jako kobiety. Była maszyną w ludzkiej postaci – precyzyjnym instrumentem. Jej sprawność go przerażała. Miała czterdzieści osiem lat i na szczęście żadnej wyobraźni.”

„To naprawdę ironia – powiedział do siebie [Poirot] – że po moim kochanym przyjacielu Hastingsie muszę mieć pannę Lemon. Czyż można sobie wyobrazić większy kontrast? Ce cher Hastings – jak on by się cieszył.
Spacerowałby tam i z powrotem, mówiąc na ten temat, układając najromantyczniejsze interpretacje każdego zdarzenia, wierząc w każde słowo wydrukowane w gazetach jak w Ewangelię. A biedna panna Lemon, kiedy poprosiłem ją o pomoc, wcale się nie ucieszyła.„

Panna Felicity Lemon „Nie oddawała się żadnym intelektualnym spekulacjom, chyba że ją o to poproszono. W wolnych chwilach jej umysł zapełniały szczegóły najlepszego systemu gromadzenia informacji. To była jedyna forma jej odprężenia umysłowego.”

środa, 4 maja 2016

Na pierwszym planie – dramat rodzinny czyli "Próba niewinności"

Lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku. Rachel Konstam Argyle – arcybogata filantropka – zostaje brutalnie zamordowana. Podejrzenie pada na jednego z jej przybranych synów – Jacko, któremu nieobca była droga przestępcza i rozmaite szwindle. To również on w dniu tragedii pokłócił się z Rachel o pieniądze i groził jej. Sam twierdzi, że nie mógł popełnić morderstwa, bo w tym czasie jechał z nieznajomym człowiekiem, który podwoził go jako autostopowicza. Jednak kierowcy samochodu nie udaje się znaleźć. Jacko zostaje skazany za morderstwo i niebawem umiera w więzieniu na zapalenie płuc. Po dwóch latach w Żmijowym Miejscu (gdzie doszło do morderstwa) pojawia się geofizyk Arthur Calgary – jak się okazuje, to on feralnego dnia podwiózł Jacko. A zatem kto zabił Rachel Argyle? Tak rozpoczyna się "Próba niewinności", chyba najlepszy kryminał Christie bez "sztandarowych" detektywów – Herculesa Poirota i Jane Marple, a może i jeden z najlepszych w jej dorobku. Co ciekawe, w tej powieści wyróżnia się wyraźnie wątek dysfunkcyjnej rodziny (nakreślony może nawet wnikliwiej niż sama intryga kryminalna – skądinąd imponująca). To raczej rzadkość w twórczości Agathy Christie, gdzie postaci, choć wyraziste, były nierozbudowane pod względem psychologicznym. Historia rodziny Argyle'ów jest nie mniej ciekawa niż zagadka kryminalna.

 Rachel była ambitną kobietą, dla której wielką tragedią stała się niemożność posiadania własnych potomków. Jednak uparcie dążyła do celu – poświęciła się dobroczynności związanej z pomocą zaniedbywanym dzieciom, przygarnęła też dziewczynkę ze slumsów (wyrastająca w biedzie mała Mary nieoczekiwanie zaznała wielkich luksusów). Kiedy wybuchła II wojna światowa, pani Argyle założyła wojenny dom opieki dla dzieci z rodzin patologicznych lub rozdzielonych przez dziejowe zawieruchy. W końcu po wojnie adoptowała kilkoro podopiecznych: Michaela – syna nieodpowiedzialnej alkoholiczki, Hester – nieślubne dziecko pewnej Irlandki, Metyskę Tinę – córkę prostytutki oraz Jacko – z rozbitej rodziny o konotacjach przestępczych. A jednak nie udało jej się stworzyć szczęśliwej rodziny. Dlaczego? Leo – zaniedbany i odsunięty na boczny tor mąż – ze współczuciem pomyśli: 
"Biedna Rachel, która potrafiła kupić tak wiele rzeczy… Nie dla siebie, dla niechcianych dzieci, którym pragnęła dać miłość, opiekę, dom. Wszystko to umiała kupić oprócz ich miłości do siebie"[1].
Rachel była kobietą dobrą, ale zarazem apodyktyczną; uzależniała od siebie, zabierała energię, przytłaczała ogromem miłości. Kirsten – szwedzka masażystka i dobry duch domu – stwierdzi:
"Pani Argyle była zaślepiona przez silną potrzebę macierzyństwa. Byli jej dziećmi i zawsze uważała, że należą do niej. (…) Była tak pewna siebie, łaskawa, tyranizująca otoczenie – rodzaj żywego ucieleśnienia hasła MAMA WIE NAJLEPIEJ. A nawet nie była matką!"[2]. "
Ta nienasycona miłość matki! Było w niej coś nienaturalnego. Coś zwierzęcego!"[3] – zauważy Mary Durrant. Warto przytoczyć w tym miejscu opinię osoby postronnej – rodzinnego lekarza:
"Pani Argyle miała bardzo silną potrzebę macierzyństwa, ale fizyczna satysfakcja ciąży nie nadeszła. Jej obsesja macierzyństwa nie rozładowała się. Chciała mieć dzieci, dużo dzieci. Nigdy nie miała ich dosyć. Cała jej psychika, dzień i noc, była nastawiona na dzieci. Mąż przestał się liczyć. Był jedynie sympatycznym, abstrakcyjnym tłem. Wszystkim były dzieci. Ich odżywianie, ubranie, zabawy, wszystko, co łączyło się z nimi. Robiono dla nich o wiele za dużo. Jedyna rzecz, której im nie dała, to odrobina zwykłego, przeciętnego zaniedbania. Nie były wypuszczane do ogrodu, żeby bawić się jak wszystkie normalne dzieci w kraju. Musiały mieć gadżety, sztuczne ściany do wspinania się i różne udogodnienia, dom wśród drzew, nad rzeką małą plażę z przywiezionego piasku. Ich jedzenie nie było zwyczajne. Dzieciaki jadły przecierane jarzyny prawie do piątego roku życia, mleko było sterylizowane, woda sprawdzana, kalorie i witaminy obliczane! (…) Te dzieci były rozpieszczane i karmione łyżką; biegano koło nich i kochano je, i to nie było dla nich dobre"[4].
Na scenie "Próby niewinności" pojawiły się przeważnie postaci w różny sposób okaleczone. Rachel, owładnięta obsesją stworzenia przyjaznego rodzinnego domu, bywała też dość ograniczona. Leo nie czuł się kochany przez żonę. Mary Durrant okazywała uczucia tylko z wyrachowania – a jej ogromna miłość do męża była tak samo zaborcza, uzależniająca i toksyczna jak uczucie Rachel do dzieci. Otoczony opieką Michael nienawidził Rachel, rozpaczliwie tęsknił do biedy i brutalnej matki-alkoholiczki – środowiska, które znał i rozumiał. Nadwrażliwa, zagubiona Hester (na marginesie: trochę drażni przekonanie niektórych bohaterów, że dziewczyna powinna wyjść za mąż, aby przestała dramatyzować) starała się wyrwać spod wpływu idealnej Rachel. Powie: 
"Ona nie była moją matką. nigdy nie rozumiała niczego, co ja czułam. Patrzyła na mnie pobłażliwie i życzliwie i wszystko za mnie planowała. Och! Nienawidziłam jej!"[5]. 
Również Philip, mąż Mary, został okaleczony – zarówno fizycznie (polio, które skazało go na wózek inwalidzki), jak i psychicznie (nadmierna opiekuńczość żony). Ciekawą postacią jest też Kirsten Lindstrom, kobieta, do której pasowałby raczej zakonny kornet, strzegąca Argyle'ów jak cerber i uczestnicząca w tym rodzinnym dramacie. Niektórzy z bohaterów przejdą przemianę, znajdą wyjaśnienie dla swojego zachowania i usprawiedliwienie dla przybranej matki.

"Próba niewinności" opisuje wyjątkowo mroczną i przygnębiającą historię. To opowieść o trwaniu w cieniu własnych traum, ale też w cieniu podejrzeń. Arthur Calgary podsumuje:
"Żyliście w poczuciu fałszywego bezpieczeństwa. To nie było prawdziwe życie, to była kartonowa fikcja, coś w rodzaju dekoracji teatralnej. Czasami wyobrażała bezpieczeństwo, ale ponieważ nie była rzeczywista, nie mogło być bezpieczeństwa"[6]. 
Jak w "Pięciu małych świnkach" (podobnych także pod względem fabularnym), tragedia kilkorga ludzi jest tu równie ważna jak wymyślna intryga. Toksyczne rodziny pojawiały się w twórczości Christie, ale pisarka nie zawsze potrafiła unieść ten ciężar (opublikowane ponad 20 lat wcześniej "Rendez-vous ze śmiercią" nie ma w sobie tak ogromnego ładunku emocjonalnego, choć opowiada o rodzinie tyranizowanej przez złą macochę).


"Próba niewinności" to zdecydowanie jedna z najlepszych powieści Agathy Christie – sprawdza się nie tylko jako kryminał.

Gorąco polecam.
---
[1] Agatha Christie, "Próba niewinności", przeł. Krystyna Bockenheim, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2000, s. 99.
[2] Tamże, s. 128-129.
[3] Tamże, s. 130.
[4] Tamże, s. 82-83.
[5] Tamże, s. 182-183.
[6] Tamże, s. 187.

Recenzja pochodzi z portalu BiblioNETka, autorem jest misiak297 .

niedziela, 1 maja 2016

Mathew Prichard o Agacie - bohaterowie literaccy

 Na początek mamy dla Was nie lada gratkę! Oto pół minuty sfilmowanej rozmowy reportera z samą Agatą Christie na temat sztuki "Pułapka na myszy"! Posłuchajcie Agathy, nawet, jeśli nie znacie angielskiego!




Mathew Prichard, wnuk Agathy Christie, prezentuje serię filmów, w których wgłębia się w życie i twórczość Christie, dzieląc się swoimi refleksjami o babce jako kobiecie i pisarce.

Filmiki trwają po ok. 3 min. Tylko wersja angielska.


Panna Marple 


 Herkules Poirot



Dla znających języka angielski polecamy dłuższe filmy dokumentalne:

Dokumentalny film biograficzny, 49 minut