piątek, 9 grudnia 2016

Pani McGinty nie żyje - Agata Christie [WRZESIEŃ Z AGATHĄ CHRISTIE]

Nareszcie dobrałam się do powieści, której historię kojarzyłam z ekranizacji... ale całkowicie zapomniałam zakończenia. I to lubię! Mogłam - jak to ja - przystąpić do lektury z uśmiechem na ustach i całkowicie poddać się książce Królowej Kryminału jak przystało na czytelnika: zastanawiałam się wraz z Herkulesem Poirotem, kto też jest sprawcą! 



Pani McGinty nie żyje. Umarła? A jak? 
Klęcząc na kolanie, o, właśnie tak.
Pani McGinty nie żyje. Umarła? A jak?
Z wyciągniętą ręką, o, właśnie tak.
Pani McGinty nie żyje. Umarła? A jak?
O, właśnie tak...

W połączeniu z tą dziecinną rymowanką (nie mam pojęcia, co angielskie dzieci XX wieku miały na myśli, wyśpiewując takie słowa) umiera wspomniana właśnie Pani McGinty. Kobieta ponadprzeciętnie przeciętna - nie za bogata, nie posiadająca żadnych wrogów. Była sprzątaczką, trochę rozgadaną, ale niezwykle pracowitą. Za mordercę uznano niespecjalnie przyjemnego Jamesa Bentleya, a motywem miało być kilka funtów ukrytych pod podłogą. Jednakże komisarz Spence nie jest przekonany - uważa, że Bentleyowi brakuje cech charakterystycznych mordercy. Dlatego też trzy tygodnie przed egzekucją zgłasza się do Herkulesa Poirota z prośbą o odnalezienie sprawcy.  

Przy okazji recenzji Słonie mają dobrą pamięć wspominałam, że Agata Christie bardzo rzadko tworzyła zagadki z przeszłości. Między innymi wyjątkiem jest właśnie Pani McGinty nie żyje, w której śmierć tytułowej bohaterki dzieje się około pół roku przed rozpoczęciem akcji prawidłowej. Na pozór niezwykle prosta śmierć ma swoje rozwiązanie zupełnie w innym miejscu, a belgijski detektyw od pierwszych stron zaczyna główkować swoimi szarymi komóreczkami.

Przyznam, że naprawdę nie wiedziałam, czego mogę spodziewać się po tej historii - szczególnie że gdzieś w połowie powieści spotykamy się z Ariadną Oliver, słynną autorką kryminału, która samą swoją osobą potrafi dodać całej książce uroku. Jednakże jej udział jest naprawdę minimalny. Na pierwszym planie niezłomnie kroczy sam Herkules Poirot, który - uwaga uwaga! - zaskoczy nas swoją romantyczną naturą swatki!

Policzyłam, że do przeczytania wszystkich książek z Herkulesem Poirotem w roli głównej zostało mi aż/tylko dwanaście tytułów. Rozumiecie to? Już tyle powieści Christie przeczytałam! Ale oczywiście będę miała jeszcze przed sobą przygody Marple, Tommy'ego i Tuppence oraz samodzielne historie... no i może należałoby w końcu przeczytać jakąś powieść obyczajową Królowej Kryminału? :D


 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tytuł: Pani McGinty nie żyje
Tytuł oryginalny:  Mrs McGinty's Dead
Autor: Agata Christie  
Tłumacz: Bartłomiej Madejski
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania oryginału: 1952
Liczba stron:258
Format: 195x125mm
Gatunek: Kryminał
  
Recenzja pochodzi z bloga Wymarzona Książka.