środa, 9 listopada 2016

"Pasażer do Frankfurtu" - WRZESIEŃ Z AGAHTĄ CHRISTIE

Tytuł oryginału: „Passenger to Frankfurt”
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 2013
Tłumacz: Leszek Śliwa i Anna Pełech
Ilość stron: 264
Ocena: 4/6


Oj, dawno nie sięgałam po Agathę Christie, choć książki jej autorstwa leżą sobie na przyłóżkowej szafce. Najwyższa więc pora, żeby nieco zmienić ten stan rzeczy. Popatrzyłam na stosik i mój wybór padł na „Pasażera do Frankfurtu”. Tytuł dość intrygujący, więc i historia zapisana na kartach książki nie może być nudna.

Tym razem bohaterem jest sir Stafford Nye. Rzeczony jegomość całkiem przypadkiem na frankfurckim lotnisku poznaje intrygującą kobietę. Owa pasażerka prosi naszego bohatera o pomoc i użyczenie biletu oraz paszportu. Cóż, prośba oryginalna (czy moralna, nie mnie to oceniać), w każdym razie sir Stafford Nye postanawia pomóc nowej znajomej. A skoro nasi bohaterowie poznali się w tak ciekawy sposób, to i znajomość nie może być nudna. Sam fakt, że nasza bohaterka używa różnych nazwisk i współpracuje z ciekawymi, bogatymi i wpływowymi budzi zainteresowanie. A i ten potencjalny spisek i może jakaś rewolucja?

Nie będę zdradzać szczegółów, najlepiej samemu odkrywać i rozwiązywać zagadki. W każdym razie po raz kolejny proza Agathy Christie mnie zainteresowała. Nudzić się? Nie nudziłam się ani przez chwilę, choć w rozwiązywaniu tajemnic nie pomagali mi ani Hercules Poirot, ani Jane Marple.

Żaden bohater mnie nie irytował, choć być może sir Stafford Nye jest faktycznie lekkoduchem i niezbyt poważnie traktuje rzeczy ważne. Ale chyba dzięki temu przeżył dość ciekawą przygodę. Czy ja bym miałabym odwagę wziąć udział w takim przedsięwzięciu? Chyba nie. I dlatego cieszę się, że taką przygodę mogłam przeżyć z bohaterami Agathy Christie. I jak jej tu nie lubić?

Wpis pochodzi z bloga  Czytelnicze podróże.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz