piątek, 4 listopada 2016

Agata Christie „Pora przypływu” – czyli „Na tym świecie nie ma nic pewnego”

Okładka książki Pora przypływuW „Porze przypływu” mamy okazję zaobserwować rodzinę Cloadów, w sytuacji gdy zdarzyło się coś, czego w ogóle nie brali pod uwagę, co uważali za niemożliwe. Ustami jednego z bohaterów  - Dawida - Agata Christie mówi: 
„Nie nauczyli się państwo tylko jednej prawdy. Że na tym świecie nie ma nic pewnego.”
Otóż ta absolutnie „niemożliwa” do przewidzenia okoliczność, to śmierć bajecznie bogatego Gordona Cloada, który zginął nagle w wybuchu. Był on człowiekiem życzliwym i prorodzinnym, łożył na utrzymanie całej swojej licznej rodziny, rodzeństwa z małżonkami, a nawet i ich dzieci. Rodzinka miała też i swoje skromne źródła dochodu, ale kwestie materialne, z uwagi na stanowisko Gordona, nie zaprzątały za bardzo im głowy. Pechowo, jedyną osobą uprawnioną do dziedziczenia po nim okazała się wdowa Rosaleen, bardzo młoda dziewczyna. Rodzinka dostała szału, no bo jak obca osoba ma odziedziczyć coś co, ich zdaniem, należało się im a nie jej. Zaczęli wiec na wyścigi składać jej wizyty i prosić o wsparcie finansowe.  Być może co nieco udałoby im się wyłudzić, gdyby nie postawa brata Rosaleen, Dawida Huntera, który pilnował siostry i nie zgadzał się na taką filantropię. Zrządzeniem losu w wiosce pojawił się człowiek, który okazał się znajomym pierwszego, uznanego za zmarłego męża Rosaleen, Roberta Underhaya. 

Dał wyraźnie do zrozumienia, że Robert żyje. Zmieniłoby to diametralnie kwestię dziedziczenia, bo małżeństwo z Gordonem, jako bigamiczne, musiałoby być unieważnione podobnie jak i testament. Sprawa zaczęła się komplikować, bo dość szybko przybysz ten został odnaleziony martwy. Potem straciły jeszcze życie dwie dalsze osoby.

  
Zaistniała sytuacja, a właściwie ciąg wydarzeń, umożliwia autorce snucie dalszych refleksji, w tym przypadku o postawach ludzkich w trudnej i niespodziewanej sytuacji. Padają one głównie z ust Herkulesa Poirot. W rozmowie z oficerem policji Spencem, nawiązując do Cloadów, Herkules zadał mu pytanie: 
„Co  stanie się z bluszczem, gdy padnie dąb, który bluszcz oplata?” - I sam sobie odpowiedział - „Charakter ludzki nie trwa w bezruchu. Może umacniać się. Może słabnąć. Jaki człowiek jest naprawdę , ujawnia dopiero próba, to znaczy moment, kiedy musi on stanąć na własnych nogach albo upaść”.       
   I właśnie obserwujemy, co dzieje się z Cloadami. Pod pozorem chodzeniem na "żebry" ktoś dokonał zabójstwa. Tylko kto? Wybór jest spory. Lynn, siostrzenica zmarłego, w czasie wojny była żołnierką, robi wrażenia energicznej i zaradnej, ale też zrównoważonej. Była zaręczona z kuzynem Rowley`em. Ale po powrocie z wojny zaczęła zastanawiać się, czy to małżeństwo jest dobrym wyborem. Uważała, że wojna ją zmieniła, dużo przeszła, sporo widziała, a narzeczony pozostał taki sam jak był ponieważ siedział w domu. Mówiła 
„Ludzie wracają odmienieni. Muszą przystosowywać się na nowo”. 
Poirota ten tok rozumowania nie przekonywał , według niego Lynn się myli. 
„Dramat życiowy polega na tym, że ludzie się nie zmieniają.” 
Tłumaczył jej, żeby zwróciła uwagę na swoje wcześniejsze zachowania. 
„Dlaczego wyjechała pani z kraju? Dlaczego wstąpiła pani do wojska?  Mogła pani zostać na farmie. Miała pani narzeczonego. Twierdzę, że wyjeżdżała pani, bo była pani niezadowolona ze swojego narzeczonego i po powrocie jest pani nadal niezadowolona.” 
Lynn zaczęła z wzajemnością podkochiwać się w Dawidzie Hunterze, bracie Rosaleen. Nie chciała, aby Dwaid i jego siostra zostali wydziedziczeni.
   Inna charakterystyczna bohaterka to Frances, bratowa Gordona, która nawet w takich okolicznościach twierdzi 
„Nie damy się pokonać. Zawsze znajdziemy wyjście”. 
Mocnym charakterem jest Dawid, w czasie wojny komndos. Nie wiadomo jak będzie na dłużej odnajdywał się w warunkach pokoju i stagnacji. Robi wrażenie despotycznego i zdecydowanego na wszystko. Kate,  druga bratowa Gordona, udaje lekko stukniętą, „słyszy głosy”, „ma kontakt z innym światem”, ale wzrok ma wyjątkowo bystry.
  „Pora przypływu” wciąga i poprzez zagadkę zabójstw i poprzez te refleksje. Christie pisała ją krótko po II wojnie, była więc kobieta dojrzałą, przeżyła dwie wojny światowe, rozpadło się jej pierwsze małżeństwo. Tą dojrzałość widać w tej książce. Problem główny w powieści nie dotyczy tylko wzbogacenia się, jest znacznie głębszy. Teza, że na tym świecie nie ma nic pewnego, wydaje się oczywista i banalna. Ale tak się składa, że wszyscy znamy ją w teorii, a  gdy przychodzi co do czego, okazuje się, że każdy ma swoje pewniki, w które święcie wierzy.  Jest przecież masa „wspaniałych” małżeństw, które rozpadają się jak domek z kart. Ludzie pewni swego zatrudnienia z dnia na dzień zostają bezrobotni itp. itd. Odnoszę wrażenie, że książki pisane przez Christie, gdy była kobietą w średnim i starszym wieku są najlepsze. Są głębsze w warstwie psychologicznej .
    Spodobała mi się też pewna, określiłabym to, pułapka zastawiona na czytelnika. Gdy Cloadowie rozmawiają o Dawidzie, jawi się on jako absolutny czarny charakter. I czytelnik, przynajmniej ja – do pewnego momentu – postrzegałam go oczami Cloadów. Dopiero potem naszła mnie refleksja. Czy Dawid miał obowiązek utrzymywania rozpuszczonej rodzinki po Gordonie? I czy fakt, że nie chciał tego robić, wolał dbać o interes siostry, a nie obcych osób, jest taki oburzający? Ale to dobry przykład na to, jak postrzegając ludzi możemy być manipulowani. Ktoś coś opowiada  o kimś, gdy tym opowiadającym jest bliska osoba, przyjmujemy często bezwiednie jej punkt widzenia i nie potrafimy być obiektywni i obiektywnie postrzegać osób i zjawisk.   
Kadr z filmu "Pora przypływu"

    Zaraz po przeczytaniu książki obejrzałam wersję filmową „Pory przypływu” z Dawidem Suchetem jako Herkulesem Poirot.  Film ma oczywiście swój klimat, ogląda się go dobrze. Jest trochę zmian w stosunku do książki szczególnie, co do zakończenia. Ale zasadnicza różnica polega na tym, że charaktery są spłycone i bardziej jednowymiarowe.  Obejrzeć oczywiście warto.
6/6  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz