poniedziałek, 10 października 2016

Zakończeniem jest śmierć - Agata Christie

W końcu trafiła mi się naprawdę wyjątkowa książka, o której tytule usłyszałam typowo przez przypadek. No bo, że Egipt to wiadomo (chociażby Śmierć na Nilu się kłania), ale - hola! hola! - kto to słyszał, by Christie osadzała czas akcji... około 2000 lat p.n.e.? Wierzcie bądź nie, ale to nie jedyna niespodzianka jaka czeka czytelnika podczas lektury Zakończeniem jest śmierć.

Renisenb to młoda, niewinna i bardzo dobra kobieta - młoda wdowa, która po śmierci męża zmuszona jest powrócić do domu swego ojca - samego kapłana ka (odprawiającego uroczystości pogrzebowe) Imphotepa. Jako że atmosfera w domu pozostała niezmienna, a wszystkich członków rodziny traktuje z miłością, nie jest jej smutny ten powrót. Do czasu, gdy pewnego dnia jej ojciec powraca do domu z młodą, piękną konkubiną, Nofret. Jej piękna buźka całkowicie kontrastuje z jej poczynaniami pełnymi nienawiści. W momencie, gdy cała rodzina sprzymierza się przeciw niej, a pan domu postanawia ich wydziedziczyć, śmierć wisi w powietrzu. Najpierw Nofret spada ze skał, następnie najstarszy brat, Sobek, umiera wypiwszy truciznę, później najmłodszy brat zostaje utopiony... Prawdę może odkryć tylko Renisenb przy pomocy kochanej babci Esy oraz oddanego jej przyjaciela, Horiego. Lecz co, jeżeli jedno z nich jest mordercą?
- [...] Śmierć zawsze przynosi korzyść... [...]
- Nienawidzę śmierci!
- Nie powinnaś - głos Horiego brzmiał spokojnie. - Śmierć jest głównym źródłem bogactwa w Egipcie. Śmierć kupiła klejnoty, które nosisz, Nofret. Śmierć karmi cię i ubiera. [...]
- Co masz na myśli?
- To, że Imhotep jest kapłanem ka - kapłanem grobowym - wszystkie jego ziemie, bydło, drewno, len, jęczmień należą do grobowca. - Zamilkł, a po chwili dodał w zamyśleniu: - Jesteśmy dziwni, my Egipcjanie. Kochamy życie - a jednak bardzo wcześnie zaczynamy planować śmierć. Oto gdzie podziewa się bogactwo Egiptu: w piramidach, grobowcach, posagach pośmiertnych. [...]
- Przestań mówić o śmierć, Hori! Nie podoba mi się to!
- Ponieważ jesteś prawdziwą Egipcjanką, ponieważ kochasz życie, ponieważ - czasem - bardzo blisko czujesz cień śmierci...*

Przyznam szczerze, że początkowo ciężko było mi "wgryźć" się w tę historię. To, co początkowo miało być największym walorem, stało się przekleństwem: nie potrafiłam odróżniać kto jest kim, w czym bynajmniej nie pomogły mi staroegipskie imiona. Lecz później, gdy przeczytałam pierwsze trzydzieści stron, zaczęłam odnajdować się w starożytnych Tebach... a Agata Christie tę cierpliwość dodatkowo jeszcze wynagrodziła.

Jako że Zakończeniem jest śmierć jest samodzielną powieścią, kompletnie nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Trafiłam do starożytnego Egiptu, o czym przypominały mi nie tylko imiona, ale także liczne nawiązania do ówczesnego podziału kraju (Agata Christie była wielką miłośniczką podróżowania, a dzięki swemu drugiemu mężowi - archeologowi - zaszczepiła się w niej miłość do historii) - dbałość o szczegóły była widoczna, ale nie nachalnie. Przez jakiś czas czułam się, jakbym czytała powieść historyczną... a później rozpoczęła się seria przypadków morderstw, co całkowicie zniszczyło atmosferę sielanki!

Przyznam, że zagadka była doprawdy dobrze ukryta. Każdy miał motyw, każdy gdzieś tam czaił się w pobliżu, przez co każdy był podejrzanym. Podczas lektury czuło się ten dziwny niepokój i tylko jedno pytanie kłębiło się w uszach postaci oraz czytelnika - Kto będzie następny? Koniec końców i tak, i tak obstawiałam złego podejrzanego, ale rozwiązanie zagadki było tak oczywiste... jak zawsze zresztą!

Niezależnie od tematyki Christie pisała lekkim piórem, przez który wręcz mknie się wzorkiem i czasami nie wyrabia się na zakrętach! Tutaj tylko na początku odczuwamy te ciągłe znaki ostrzegawcze (STOP! Ustąp pierwszeństwa!), dlatego też pierwsze strony czyta się znacznie wolniej. Ale później jest już tylko jedna prosta - prosta do rozwiązania zagadki!

Według mnie właśnie takimi innowacjami Christie zasłużyła na miano pisarki, a fakt goszczenia nieustannie w Księdze Guinnessa jest całkowicie uzasadniony. Muszę co i raz mieszać sobie lektury Królowej Kryminału - raz Poirot, raz Marple, a raz samodzielna historia... już mnie ciekawi, jaka kolejna sprawa mnie czeka! Mogę się tylko cieszyć, że przede mną jeszcze miesiąc wolnego - oczywiście zamierzam poświęcić go detektywistycznym powieściom (trzeba co i raz ruszyć główką!). POLECAM!  


*Zakończeniem jest śmierć, A. Christie, wyd. Dolnośląskie, str. 60 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz