środa, 17 sierpnia 2016

Niebezpieczna zabawa [Zbrodnia na festynie]



Ariadna Oliver, popularna autorka kryminałów (i alter ego Agathy Christie) zostaje poproszona o zorganizowanie zabawy mającej być główną atrakcją lokalnego festynu odbywającego się w posiadłości Nasse House, od roku należącej do Sir George'a Stubbsa. Przygotowuje więc intrygę i inscenizację – jest cała lista podejrzanych, pojawiają się tropy, a wreszcie trup w szopie (uduszoną dziewczynę ma "odegrać" harcerka Marlena Tucker). Zapowiada się świetna zabawa! Jednak przestaje być zabawnie, gdy nagle okazuje się, że Marlenę Tucker uduszono – dokładnie tak, jak przewidywał scenariusz. Początkowo podejrzanych jest sporo – wszak festyn zgromadził wiele osób. Odkrycie mordercy to nie lada wyzwanie zarówno dla policji, jak i dla Herculesa Poirota. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy przepada mało lotna żona Stubbsa, Hattie, "bardzo dekoracyjna młoda kobieta"[1], która zdawała się "stworem spod tropikalnego słońca przypadkowo złowionym do angielskiego salonu"[2].

"Zbrodnia na festynie" charakteryzuje się mrocznym klimatem (choć nie jest to jeszcze ten intensywny mrok, który spowija większość ostatnich powieści Christie). Przeraża tak tragiczna śmierć czternastoletniej harcerki. Intryga – jak przystało na Królową – wydaje się zawikłana. Nawet wielki belgijski detektyw ma problem z rozwiązaniem zagadki:

"Tkwił we mgle, w takiej mgle, w której od czasu do czasu pojawiają się złudne błyski światła. Raz po raz coś się wyłania, a przynajmniej tak mu się wydaje. Ale nigdy nie udało się przeniknąć tej mgły głębiej"[3].

Niejako obok intrygi Christie odmalowuje przepyszny – a do tego zaprawiony zdrową dawką ironicznego humoru – obraz powojennej Anglii i Anglików. To zupełnie inny niż wcześniej świat, wojna go zmieniła. Imponujące posiadłości przerabia się na pensjonaty, hotele i schroniska młodzieżowe, dawni właściciele ziemscy odchodzą (tak jak Amy Folliat, najciekawsza postać w powieści, godna potomkini możnej rodziny, która – zmuszona sprzedać posiadłość przodków – mieszka w domku przy bramie). Ich miejsce zajmują irytujący nuworysze, nieudolnie odtwarzający funkcjonowanie tej dawnej rzeczywistości (znamienne, że w Nasse House podaje się śniadania na modłę przedwojenną). Nowe pokolenie wyznaje trochę inne wartości niż ich poprzednicy. Oburzenie i niezrozumienie starszych wzbudzają młodzi ludzie w szortach i pretensjonalnych koszulach, kobiety wyposażające swe domy w nowoczesne sprzęty (elektryczne żelazka, telewizory, urządzenia kuchenne).

Uderza wielka niechęć (dyskretnie ośmieszona przez Christie) do cudzoziemców (te uprzedzenia oczywiście nie są wytworem czasów powojennych). Początkowo to właśnie wśród nich lokalna społeczność szuka mordercy – bo przecież "z cudzoziemcami nigdy nie wiadomo. Może im odbić w jednym momencie"[4]. Pani Tucker, matka zabitej dziewczynki, stwierdza: 

"to na pewno ktoś z tych cholernych cudzoziemców ze schroniska. Z cudzoziemcami nigdy nie wiadomo. Niby uprzejmie się odzywają, a jakie koszule noszą, aż trudno uwierzyć. Mają na tych koszulach dziewczyny w bikini – tak to się u nich nazywa. I wszyscy wyłażą na słońce tu i tam w ogóle bez szortów. To musi doprowadzić do złego"[5].

W zasadzie tę powieść należałoby czytać właśnie ze względu na wspaniałe obrazki obyczajowe – bo jako kryminał trochę rozczarowuje na tle innych dokonań Agathy Christie. Choć pomysł na zawiązanie akcji jest świetny, późniejsze śledztwo wydaje się aż nadto zagmatwane, a przy tym dramatis personae w większości wydają się raczej płaskie i nieciekawe, do tego zbyt słabo związane z intrygą (krąg podejrzanych wyraźnie został sztucznie powiększony).

Mimo wszystko "Zbrodnia na festynie" pozostaje przyzwoitym kryminałem. Zachęcam was do wzięcia udziału w polowaniu na mordercę, które nagle wymyka się spod kontroli.

---
[1] Agatha Christie, "Zbrodnia na festynie", przeł. Andrzej Milcarz, Wydawnictwo Dolnośląskie, 1996, s. 44.
[2] Tamże, s. 28.
[3] Tamże, s. 175.
[4] Tamże, s. 82.
[5] Tamże, s. 91.

Książka pochodzi z portalu BiblioNETka. Autorem recenzji jest Misiak297.

1 komentarz:

  1. Czytałam, mam u siebie (a nawet wygrałam właśnie na tym blogu)! Małe cudeńko, którym zachwycałam się nie tylko ja, ale również i moi znajomi ;)

    OdpowiedzUsuń