niedziela, 17 lipca 2016

Zanim wybije godzina zero

"Lubię dobre kryminały (…). Ale wiecie, zawsze zaczynają się nie w tym miejscu, co trzeba! Zaczynają się od morderstwa, a morderstwo to rezultat. Jego historia zaczyna się wcześniej, czasami wiele lat wcześniej. Tam tkwią korzenie tych wszystkich związków przyczynowo-skutkowych, które doprowadzają określonych ludzi w określone miejsca o określonej porze określonego dnia. (…) Wszystko zmierza do określonego punktu… I wtedy, kiedy nadchodzi czas: bach! godzina zero. Tak, wszystkie ścieżki zbiegają się, kiedy nadchodzi godzina zero"[1].

Powieść Agathy Christie łączy w sobie mroczną historię obyczajową, thriller psychologiczny i wyśmienitą intrygę. W pierwszych scenach poznajemy osoby dramatu – ludzi nieświadomie zmierzających właśnie do "godziny zero": nadkomisarza Battle'a, który będzie prowadził śledztwo, niedoszłego samobójcę, znanego sportowca i jego dwie żony – byłą i obecną, kuzyna jednej z nich i adoratora drugiej, starą zamożną inwalidkę i jej damę do towarzystwa. Czasami trudno powiązać ze sobą te postaci, domyślić się ich roli w opowieści. Wszyscy staną się marionetkami w rękach przebiegłego mordercy, który zaplanował wyjątkowo perfidną zbrodnię. Morderca jest jednym z nich.

Właściwa akcja rozgrywa się w malowniczej wiosce rybackiej Saltcreek, gdzie znajduje się wspaniały dom lady Camilli Tressilian – inteligentnej, schorowanej staruszki, która przyjmuje u siebie gości niczym królowa swych poddanych. Jednak tym razem wizyta krewnych i przyjaciół będzie pełna napięcia. No bo czy może wyniknąć coś dobrego ze spotkania się w jednym domu dwóch żon (eterycznej Audrey Standish-Strange i pięknej Kay Mortimer-Strange) jednego mężczyzny (Nevile'a Strange'a)? Lady Tressilian tak nie uważa. Stwierdza:
"Jeśli już żony i mężowie muszą ogłaszać swoje trudności publicznie i musi dochodzić do rozwodów, to mogliby przynajmniej rozstawać się dyskretniej. Nowa i stara żona, które zaprzyjaźniają się ze sobą, to pomysł, moim zdaniem, w najwyższym stopniu niesmaczny. Dzisiaj już nikt nie ma żadnych zasad!"[2]. 
Ale stara dama potrafi wyjść naprzeciw tym nowoczesnym obyczajom – w końcu więc Nevile, Kay i Audrey trafiają pod wspólny dach; napięcie udziela się wszystkim. Nevile, zdaje się, wciąż kocha pierwszą żonę, Kay czuje się zagrożona, Audrey – zagubiona, a ich adoratorzy (którzy również są obecni) – nieszczęśliwi. Wkrótce dochodzi do brutalnego morderstwa. Czy ma ono związek z tym dramatem małżeńskim?

"Godzina zero" jest książką pod wieloma względami wyjątkową w dorobku Agathy Christie. Do połowy to właściwie powieść obyczajowa z nieźle nakreślonymi postaciami (przedstawionymi wnikliwiej niż w większości kryminałów tej autorki. Neville świetnie się prezentuje jako
 "ideał Anglika – wysportowany, skromny, przystojny, trochę pański, wszystko bez wyjątku, wszystko, czego tylko zapragnie samo mu się pcha w ręce"[3]. 
Można współczuć Kay – zagubionej i trochę przestraszonej – która nagle zdaje sobie sprawę, że odbijając mężczyznę innej kobiecie, nie zdobyła go na zawsze. Z kolei tajemnicza, introwertyczna Audrey intryguje. No i jest jeszcze Mary Aldin, gospodyni idealna, oddana konwenansom i pustej grzeczności. Lady Tressilian mówi o niej:  
"Jedna z tych istot bez własnego życia, które wciąż poświęcają się innym"[4]
Ich emocje wydają się autentyczne, a w całej historii czuje się świetnie budowaną atmosferę grozy. Ten, kto czyta kryminały przede wszystkim dla misternych intryg i zaskakujących rozwiązań, również się nie zawiedzie.

Warto sięgnąć po tę powieść choćby z tego względu, że to m.in. tu Agatha Christie wyszła nieco poza typowe dla niej schematy i motywy. To zawsze chwalebne, kiedy autor próbuje wejść na nowe drogi twórcze, szuka kolejnych rozwiązań artystycznych. Oczywiście takie zabiegi mogą przynieść mizerne rezultaty, ale nie w tym przypadku. W "Godzinie zero" Christie potwierdziła swoją pisarską klasę.

---
[1] Agatha Christie, "Godzina zero", przeł. Michał Madaliński, wyd. Prószyński i S-ka, 1999, s. 9-10.
[2] Tamże, s. 33-34.
[3] Tamże, s. 96.
[4] Tamże, s. 80.

Recenzja pochodzi z portalu BiblioNETka. Autorem recenzji jest Misiak297.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz