piątek, 1 lipca 2016

Niedokończony portret - Westmacott Mary

Autoportret Agathy Christie?
Podobno Agatha Christie powiedziała kiedyś do swojej przyjaciółki: "Jeśli chcesz wiedzieć, jaka jestem, przeczytaj »Niedokończony portret«"[1]. Cóż, rzeczywiście, jest to niewątpliwie najbardziej autobiograficzna powieść Królowej Kryminałów. Można by ją czytać jednocześnie z "Autobiografią" i wyłapywać podobieństwa. A jednak opisuje historię, która nie znalazła się na kartach autobiografii – bodaj najbardziej dramatyczną w życiu pisarki.

Główną bohaterką tej powieści jest Celia, kobieta w średnim wieku. Stopniowo poznajemy ją we wspomnieniach. 
Celia już jako mała dziewczynka była nadwrażliwa i zagubiona, pełna lęków (paraliżował ją sen o strasznym Uzbrojonym Bandycie), niezrozumiana przez otoczenie (jedynie ukochana matka potrafiła do niej dotrzeć). Cechowała ją "niebezpieczna intensywność uczuć"[2]. Miała też ogromną potrzebę poczucia bezpieczeństwa – uciekała w świat marzeń, wymyślając sobie przyjaciółki i ich dramatyczne losy. To poniekąd cieplarniane dzieciństwo spędzone w szczęśliwym rodzinnym domu nie dało jej siły do znoszenia trudów dorosłego życia ("Zbyt wiele szczęścia sprawia, że nie jest się przygotowanym na rzeczy, które potem się zdarzają. Bo i jak można być przygotowanym na coś, czego sobie nawet nie wyobrażamy?"[3]). 

"Niedokończony portret" tchnie emocjonalnym autentyzmem, tak przekonującym, że trudno mieć wątpliwości – tę historię Agatha Christie zaczerpnęła z własnego życia. To w dużej mierze historia kobiety stale niepewnej siebie, pełnej lęków, a jednocześnie spragnionej miłości. Zakochana Celia nie dostrzega, że Dermont (wzorowany na pierwszym mężu pisarki – Archibaldzie Christie) podporządkowuje ją sobie, poniża, nie spełnia jej potrzeb emocjonalnych. Nie umie odpowiedzieć na jej miłość, brakuje mu empatii oraz dojrzałości. Wyjątkowo to niedobrana para, świetnie oddana pod względem psychologicznym (zresztą nie brakuje tu dobrze naszkicowanych postaci – uroczo wiktoriańska babka, inteligentna, pełna ciepła Miriam wzorowana na matce autorki, wyważony Peter, wzgardzony narzeczony, okrutna w swej chłodnej dziecięcości Judy). Nawet jeśli to wszystko jest trochę mniej porażające emocjonalnie, niż mogłoby być (trochę tutaj zawiniła forma: bieg życia Celii poznajemy z dosyć suchej, powierzchownej, a miejscami i pospiesznej relacji mężczyzny, który poznał ją przypadkiem – już jako rozgoryczoną i zamkniętą w sobie dojrzałą kobietę po przejściach), powieści nie sposób odmówić dramatyzmu.


Czy ta historia jest literackim autoportretem Agathy Christie? Jeśli nawet – to, nomen omen, niedokończonym, czy może raczej - nieco wyretuszowanym. Celia, alter ego Królowej Kryminałów, jest w całej opowieści bez winy, odpowiedzialność za wszystko spada na barki Dermonta. Tymczasem kto zna biografię pisarki, wie, że sytuacja w jej małżeństwie nie była tak jednoznaczna. Na szczęście ten retusz nie rzutuje na autentyzm przedstawionych emocji. Bo też rozwód był tragedią życia Christie – tragedią, której echa brzmią w wielu jej powieściach z motywem trójkąta małżeńskiego w tle. Natomiast w żadnym kryminale autorka nie naświetliła problemu zdrady tak wnikliwie, jak w powieści psychologicznej "Niedokończony portret".

Warto się zapoznać z tą wyjątkową w dorobku Agathy Christie pozycją.

---
[1] Jared Cade, "Agatha Christie i jedenaście zagubionych dni", przeł. Małgorzata Glasenapp, wyd. WAB, 2015, s. 195.
[2] Agatha Christie, "Niedokończony portret", przeł. Bogumiła Malarecka, wyd. Prószyński i S-ka, 2004, s. 74.
[3] Tamże, s. 14.
[4] Tamże, s. 157.
[5] Tamże, s. 149.

Recenzja pochodzi z portalu BiblioNETka.  Autorem recenzji  jest Misiak297.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz