piątek, 10 czerwca 2016

Brzemię - Agatha Christie

"Bo być kochanym to ogromne brzemię"[1]

"Brzemię" – niedawno wydana w nowym tłumaczeniu ostatnia powieść psychologiczno-obyczajowa sygnowana pseudonimem Mary Westmacott – należy być może do najciekawszych dokonań Agathy Christie. Prolog robi duże wrażenie. Oto obserwujemy moment chrztu małej Shirley, córki Arthura i Angeli Franklinów. Podczas ceremonii ojciec dziecka myśli o swoim zmarłym synu Charlesie i o tym, że już nigdy nie będzie miał kolejnego syna:
"Dwie córki… Oczywiście Laura była miłym, kochanym dzieckiem. Nowo narodzona dziewczynka, jak to niemowlak, również urocza. Ale mężczyzna chce mieć syna"[2]. 
Angela również wspomina małego Charlesa, żałując, że to nie Laura – drugie dziecko – zmarła zamiast niego. Sama Laura dobrze wyczuwa nastroje rodziców. Owładnięta nienawiścią wobec młodszej siostry, zastanawia się, czy udałoby jej się zabić dziecko, gdyby rzuciła je na twardą kościelną posadzkę.

Christie stopniowo i z niemałym kunsztem psychologicznym ukazuje dramatyczną sytuację Laury – głównej bohaterki "Brzemienia" – w retrospekcjach. Dziewczynka nie jest tak kochana jak pierworodny syn i doskonale zdaje sobie z tego sprawę:
"Ona zawsze była tym spokojnym, nijakim dzieckiem. Niechcianym, jak to się często zdarza w przypadku drugiego potomka, który zbyt szybko przyszedł na świat po pierwszym. Ojciec i matka byli dla niej dobrzy, darzyli uczuciem, ale to Charlesa kochali naprawdę"[3].
W rezultacie Laura tak stara się być grzeczna, że tłumi wszystkie swoje emocje i staje się prawie niewidzialna (a zdaniem matki – zwyczajnie nudna).
"Była dobra i posłuszna, nie sprawiała kłopotów, ale nie była i miała wrażenie, że nigdy nie będzie dla nikogo ważna"[4].
Śmierć Charlesa jest szansą dla nieszczęśliwej, wzgardzonej Laury – odtąd może być całym światem dla swoich rodziców, zdobyć ich miłość na wyłączność. A jednak Angela i Arthur nie mogą uporać się z żałobą, ponadto wkrótce rodzina Franklinów się powiększa, przybywa kolejny konkurent w walce o rodzicielskie względy. Czy zatem może dziwić, że Laura nienawidzi Shirley? I że chciałaby jej śmierci? A jednak pewna dramatyczna noc zmienia wszystko. Laura, ocaliwszy małą siostrzyczkę, zamierza ją już zawsze chronić od wszelkiego złego.

Mija kilkanaście lat pozornej harmonii – zmienia się świat, rodziców już nie ma, Laura staje się przedsiębiorczą, niebojącą się odpowiedzialności kobietą, Shirley dorasta w poczuciu szczęścia. Na horyzoncie pojawia się niefrasobliwy, pełen uroku Henry Glyn-Edwards, który zamierza ożenić się z młodszą z sióstr. Jednak czy Laura pozwoli jej na samodzielne decyzje, wyfrunięcie z rodzinnego gniazda, pójście własną drogą? Jakie dramaty staną się udziałem Shirley? Ta dziewczyna powoli zaczyna odczuwać ciężar bezgranicznej miłości Laury, która niejako chowa ją pod szklanym kloszem:

"Ciepło, miłość, bezpieczeństwo… Dom. Wszystkie te rzeczy tak ważne w życiu. I wszystko to ma. Bez walki, bez wysiłku, bez pożądania. Otaczają ją. Wywierają nacisk… (…) tak właśnie to odczuwała. Jako presję. Zdecydowany, stały nacisk. Jak ciężar plecaka, który zabrała ze sobą na pieszą wycieczkę. Z początku niezauważalny, z czasem rósł, dawał znać o sobie, wrzynał się w ramiona, przytłaczał do ziemi. Brzemię…"[5].
Jak wszystkie powieści Christie pisane pod pseudonimem, i ta podejmuje temat trudnych, toksycznych relacji międzyludzkich. Tu znajdziemy zaborczość, przemoc psychiczną, brak miłości do dziecka, alkoholizm – jak na czas powstania i literaturę, bądź co bądź, popularną to odważna problematyka. Tytułowe brzemię można rozumieć rozmaicie. Bohaterki różnie je przyjmują – bywa pokutą, obowiązkiem, ale też nieodłącznym elementem spełnionego na swój sposób życia. Co ciekawe, "Brzemię" – tak samo jak inne książki Mary Westmacott – zawiera duży ładunek autobiograficzny; na kartach tych powieści pisarka analizowała własne traumy. Według Jareda Cade'a, jednego z biografów Królowej Kryminału, w postaci złamanej przez życie Shirley sportretowała Barbarę Parker, kochankę swego drugiego męża[6].

"Brzemię" jest w dorobku Agathy Christie powieścią niezwykłą, ale to niestety nie znaczy, że udaną. Całość rozpada się konstrukcyjnie, gdy pojawia się Llewellyn Knox – kaznodzieja. Przez długi czas ten bohater wydaje się intruzem (chce się wiedzieć, co z Laurą i Shirley!). Sprawdza się tylko jako rozmówca tajemniczej kobiety popijającej brandy w lokalnym barze. Jednak historia jego życia (przytoczona dosyć szczegółowo) jest nieciekawa, a długa rozmowa z przypadkowo poznanym mężczyzną – zwyczajnie nużąca. Akcja pomału zaczyna zmierzać do dość naiwnego i niewiarygodnego finału, który ostatecznie rujnuje tę skądinąd dobrze się wcześniej zapowiadającą powieść.

Niestety finał pisarskiej kariery Mary Westmacott nie był zbyt udany z racji kilku nietrafionych decyzji autorki – a jednak "Brzemienia" nie powinno się skreślać. Tak samo jak innych książek psychologicznych Christie. Dobrze, że dzięki wznowieniom polski czytelnik może je poznać.

---
[1] Agatha Christie, "Brzemię", tłum. Maciej Grabski, Wydawnictwo Dolnośląskie 2016, s. 100.
[2] Tamże, s. 7.
[3] Tamże, s. 15.
[4] Tamże, s. 16.
[5] Tamże, s. 80.
[6] Zob.: Jared Cade, "Agatha Christie i jedenaście zagubionych dni", przeł. Małgorzata Glasenapp, Wydawnictwo WAB 2014, s. 239-240.

Recenzja pochodzi z portalu BiblioNETka. Autorem jest Misiak297.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz