poniedziałek, 30 maja 2016

Dom zbrodni - Christie Agatha

Dziecięcy Sherlock Holmes

"Dom zbrodni" należy do książek, które Agatha Christie – jak sama deklaruje we wstępie – pisała z prawdziwą przyjemnością. Trudno orzec, na ile miało to wpływ na jakość tej powieści. Natomiast nie budzi wątpliwości, że "Dom zbrodni" jest jednym z największych dokonań Królowej Kryminału.

1947 rok, powojenna Anglia. Zostaje otruty Arystydes Leonides – z pochodzenia Grek, zamożny restaurator ze smykałką do interesów, a prywatnie oddany rodzinie, zawadiacki staruszek z charakterem. Jego śmierć szokuje najbliższych. Jak mówi Sophia Leonides do swojego narzeczonego (i narratora powieści) Charlesa Haywarda: "Gdybyś znał dziadka (...) byłbyś zdziwiony, że w ogóle umarł"[1]. Ślub tych dwojga staje pod znakiem zapytania. Charles (syn zastępcy komisarza Scotland Yardu) podejmuje śledztwo. Poznaje rodzinę Sophii, rozbitą – jak to często u Christie bywa – po morderstwie, żywiącą wzajemne podejrzenia. Jak wyznaje mu narzeczona:
"Zawsze byliśmy za bardzo zajęci sami sobą. Za bardzo się lubiliśmy. Nie tak, jak w niektórych rodzinach, gdzie wszyscy się nienawidzą. To musi być straszne, ale chyba jeszcze gorzej jest być wzajemnie połączonym siecią sprzecznych uczuć. (...) Chyba to właśnie miałam na myśli, kiedy powiedziałam, że mieszkamy wszyscy razem w Krzywym Dworku. Chyba chciałam powiedzieć, że nie byliśmy w stanie dorosnąć, zdobyć niezależności, wyprostować się, stanąć mocno na nogi. Potrzebujemy podpory, wokół której moglibyśmy się owinąć. Jak powój"[2].
"Dom zbrodni" mieści się w ramach klasycznego kryminału, zawiera wszystkie jego elementy. Tajemnicze  
morderstwo, zamknięty (i – co u tej autorki częste – rodzinny) krąg podejrzanych, kolejne poszlaki, narastająca groza i nieufność... A jednak jest tu pewne novum: jednym z detektywów Christie uczyniła dziecko, nastoletnią siostrę Sophii. Gwoli ścisłości trzeba dodać, że w o parę lat wcześniejszej
"Nocy w bibliotece" pojawia się Peter Carmody – chłopczyk, który bawi się w detektywa i dostarcza nawet cenny dowód, jest to jednak postać pozostająca daleko na drugim planie[3]
Inaczej z Josephine, stale obecną, świadomą swej doniosłej roli. To dziewczynka ciekawska i natrętna, ale też obdarzona ogromną inteligencją. Wydaje się, że jest zawsze o krok przed policją. W parze Josephine – Charles to ona wydaje się Sherlockiem Holmesem (obraziłaby się na mnie za to porównanie), a on – "zwyczajnym", nierozgarniętym doktorem Watsonem:
"– Josephine – zagadnąłem ją – powiedziałaś mi, że jesteś niemal pewna tego, kto jest mordercą. (...)
– Potrzebuję jeszcze tylko paru wskazówek. A poza tym – dodała, rzucając ogryzek do stawu – i tak nie powiem tobie. Jesteś przecież tylko Watsonem.
Przełknąłem obelgę.
– W porządku. Jestem Watsonem, ale nawet Watson miał wszystkie dane.
– Co miał?
– Fakty. Tylko wyciągał z nich złe wnioski. Nie bawiłoby cię patrzenie, jak wyciągam złe wnioski? (...)
– Nie. A poza tym nie przepadam za Sherlockiem Holmesem. Jest strasznie staroświecki. W jego czasach jeżdżono jeszcze powozami!"[4].
Atutem "Domu zbrodni" są bardzo ciekawi, wielowymiarowi bohaterowie. Charles – narrator – wypada co prawda bardzo blado (choć narracja jest poprowadzona sprawnie), ale zmarły Arystydes i członkowie jego rodziny tworzą panteon nietuzinkowych postaci. Obok Josephine są to: Magda West Leonides, synowa Arystydesa, aktorka, która próbuje robić ze swego życia teatr; najstarszy syn Arystydesa, Roger – dobry, ale pozbawiony siły przebicia człowiek; obsesyjnie kochająca go żona Clemency; Philip, wszystkie emocje i urazy duszący w sobie; a wreszcie Edith de Havilland – stara ciotka, która wychowała dzieci Arystydesa po śmierci swojej siostry Marcii. Łączy ich różnie rozumiana bezwzględność. A poza tym każde mogło zabić. Sytuacja nie pozostaje bez wpływu na nich – w toku akcji ujawniają się potencjalne motywy, silne emocje, niezabliźnione rany, poczucie zagubienia, strach. Wszystko to prowadzi do nieoczekiwanego – i jednego z najbardziej szokujących w powieściach tej autorki (nawet jeśli odgadniemy tożsamość sprawcy) – zakończeń.

Agatha Christie była wyjątkowo dumna z "Domu zbrodni" – i trudno się temu dziwić. Przekonajcie się sami. Spróbujcie razem z Charlesem i Josephine rozwiązać zagadkę śmierci Arystydesa Leonidesa.
---
[1] Agatha Christie, "Dom zbrodni", przeł. Anna Rojkowska, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2005, s. 15.
[2] Tamże, s. 132-133.
[3] Do motywu dziecięcego detektywa Christie powróci jeszcze w jednej ze swoich ostatnich powieści – "Tajemnicy Wawrzynów". To tam mały Alexander Parkington (który umarł w niewyjaśnionych okolicznościach) w swojej książce zostawił zaszyfrowaną wiadomość, jasno mówiącą o popełnionej dawno zbrodni. Na tę wiadomość natrafiają Tommy i Tuppence Beresfordowie i podejmują śledztwo.
[4] Agatha Christie, dz. cyt., s. 114.

Recenzja pochodzi z portalu BiblioNETka. Autorem recenzji jest Misiak297.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz