sobota, 2 kwietnia 2016

Tajemnica rezydencji Chimneys - Agata Christie

Pora w końcu powrócić do łask Agaty Christie (dawno już nie było na blogu żadnej recenzji tejże autorki) i na nowo zakochać się w kryminale w najczystszej postaci! Czym tym razem Królowa Kryminału mnie zaskoczyła i w jaki sposób rozkochała mnie w swej książce? Oto Tajemnica rezydencja Chimneys...

Anthony Cade nie należy do ludzi zadowolonych zawodowo. Od niedawna utrzymuje się jedynie z prowadzenia wycieczek, w których musi flirtować z kobietami starszymi od niego, byle tylko były zadowolone. Nudzi go to tym bardziej, jeżeli wspomni się przy tym o jego przeszłym życiu - pełnym niebezpieczeństw i adrenaliny.

Pewnego razu los się do niego uśmiecha, gdy na jego drodze staje jego stary przyjaciel - James McGrath, który oferuje mu nie tylko dobry zarobek, ale także powrót do dawnego ekscytującego życia! Ma za zadanie dostarczyć do wydawnictwa pamiętniki zmarłego hrabiego Stylpitcha, co wcale nie jest taką łatwą sprawą, biorąc pod uwagę fakt, iż wiele organizacji będzie chciało stanąć mu na drodze. Angielski minister George Lomax, któremu również zależy na niedopuszczeniu pamiętników do publikacji, namawia właściciela znanej w wyższych sferach rezydencji Chimneys – Lorda Caterhama, by zaprosił "Jamesa McGratha" na weekend do rezydencji w celu omówienia sprawy. Na to samo spotkanie zaproszony zostaje książę Michael Obolovtich. Jednakże już pierwszej nocy książę zostaje zamordowany...


"Ponadto powiem pani taką jedną rzecz: na ogół zawsze jest lepiej mówić prawdę. Jedno kłamstwo pociąga za sobą stek kłamstw, a trwanie w ciągłym kłamstwie jest potwornie nudne".
[str. 85]

Tajemnica rezydencji Chimneys bardziej przypomina dobrą powieść sensacyjną aniżeli klimatyczną historię detektywistyczną. Nic w tym wszakże dziwnego, ponieważ Agata Christie lubiła bawić się swoimi opowieściami, pisząc to, na co w danej chwili miała ochotę. W ten oto sposób oddawała w ręce czytelników intrygi na tak wielu poziomach, które zdecydowanie doceni wytrawny czytelnik kryminałów.
Nie mogłoby też zabraknąć ekranizacji - z udziałem (niezwiązanym z fabułą) panny Marple.

Fabuła jest niezwykle oryginalna i niczym nie przypomina wcześniej przeczytanych przeze mnie powieści Christie. Niestety trochę stron upłynęło zanim na dobre wkręciłam się w tę poplątaną historię pełną politycznych zawirowań. Nie rzutowało to jednak jakoś szczególnie na odbiorze Tajemnicy rezydencji Chimneys, ponieważ jest to książka, którą w pewnym momencie trudno odłożyć, a elementy układanki same odnajdują miejsce w naszej głowie.

Polecam bardzo gorąco szczególnie tym, którzy nie przepadają za detektywem Poirotem bądź panną Marple. Tym razem spotkamy tutaj zupełnie nowe, oryginalne postacie - a w tym przedziwną Virginię, która nie raz zaskakuje.

RECENZJA POCHODZI Z BLOGA ZNAJDŹ WYMARZONĄ KSIĄŻKĘ  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz