czwartek, 24 marca 2016

Zło czai się wszędzie - Agata Christie

W słoneczne lato nie ma nic przyjemniejszego od szklanki wody z lodem z dobrą literaturą w ręku. Życie staje się wtedy piękniejsze, kiedy pogrążeni w lekturze czytamy o słonecznej plaży, gorącym piasku, ciepłej wodzie... oraz zagadkowym morderstwie!
 
Herkules Poirot nawet podczas wakacji nie ma czasu na odpoczynek. Na Wyspie Przemytników, gdzie stara się nacieszyć słońcem i plażą, dochodzi do morderstwa. Morderstwa okrutnego i dokonanego z zimną krwią, bowiem ofiarą jest piękna aktorka Arlena Stuart - a sprawcą...? Przed detektywem rozciąga się plejada motywów: zazdrość, spadek, szantaż, przemyt narkotyków, mania religijna... Najgorsze jest jednak to, iż Poirot wyczuwał to zło - zło czające się wszędzie!
 
Twórczość Agaty Christie poznaję jak szalona. Ledwie jedną książkę odłożyłam, a już sięgam po kolejną, spragniona tego uczucia, które tylko Królowa Kryminałów może mi dać. W Zło czai się wszędzie dostałam odpowiednią dawkę tajemniczości pobudzającą szare komórki, trochę lekkiego humoru oraz podejrzliwość połączoną z sympatią do tak barwnych postaci.
 
Kto zawinił? I dlaczego alibi posiadają ci, którzy mieć go nie powinni? Agata Christie postawiła na prostotę - tak łatwą i banalną w swoim wykonaniu, iż czytelnik sam nie dowierza, jakie to było proste. Bo właśnie ta prostota króluje w jej kryminałach, a motyw jest na wyciągnięcie ręki tak bardzo, że aż staje się niewidzialny. 

Głównym atutem tej książki, chociażby ze względu na portret psychologiczny, jest sama ofiara. Arlena Stuart od samego początku nazywana jest tą złą - piękną, głupiutką kobietą, której w głowie jedynie mężczyźni, pożądająca ich całkowicie i bez względu na cenę jaką może być między innymi rozbite małżeństwo. Tak też jest i tam, na Wyspie Przemytników, gdzie celem panny Stuart (choć jej prawdziwe nazwisko to Marshall, bowiem wyszła za mąż za kapitana, który de facto także przebywa na wyspie) jest przystojny młodzieniec Redfern, przebywający na wakacjach wraz z żoną. Czy w takim razie zawinił zazdrosny mąż? A może zazdrosna żona, pani Refern? Czy może pasierbica, Linda, nienawidząca macochy? Czy może panna Rosamund Darnley, widocznie zakochana w kapitanie Marshallu? A może pastor z manią religijną?
 
Jedyne co zawsze przychodzi mi do głowy po przeczytaniu książek Agaty Christie to to, że każda z nich to bardzo dobry kryminał. Zło czai się wszędzie jest jeszcze pod innym względem ciekawą lekturą, a jest nią fakt, iż znajdziemy w niej jeden z pierwszych w literaturze kryminalnej portretów sympatycznego psychopaty, długo przed Hannibalem Lecterem.
 
Styl i język jak zawsze nie zawodzi. Agata Christie posługuje się prostym słownictwem, a w całej książce przeważają żywe dialogi. Cały kryminał jest niezwykle dynamiczny. Czytelnik nawet nie zauważa tych szybko przekartkowywanych stron, podczas których zagadka, można rzec, sama się rozwiązuje!
 
Polecam! Jest to lektura idealna właśnie w czasie tych popołudniowych upałów, podczas których naprawdę nic się nie chce. W Zło czai się wszędzie dzieje się znacznie więcej, co na pewno umili leżenie czy to na plaży, czy to na leżaku w ogródku. Jak dla mnie nie ma lepszych kryminałów od tych napisanych przez sama Królową!

RECENZJA POCHODZI Z BLOGA ZNAJDŹ WYMARZONĄ KSIĄŻKĘ 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz