niedziela, 20 marca 2016

Między "Kopciuszkiem" a "Makbetem" - Noc i ciemność

[Uwaga! W recenzji zdradzam szczegóły fabularne "Nocy i ciemności" oraz tożsamość mordercy]
"Jedni się rodzą dla radości,
Inni dla nocy i ciemności."[1]
"Noc i ciemność" to wyjątkowa pozycja w dorobku Agathy Christie – tak uważają krytycy, tak uważają czytelnicy, tak uważają wydawcy, wreszcie – sama autorka twierdziła, że ta powieść jest zupełnie inna od tego, co wyszło wcześniej spod jej pióra. Z kolei John Curran w swoim fenomenalnym opracowaniu pisze:
"»Noc i ciemność« stanowi ostatni już prawdziwy triumf Agathy Christie i jej największe osiągnięcie końcowych dwudziestu lat kariery. Po niej autorka nie stworzyła już niczego naprawdę dobrego. Tym bardziej zdumiewa fakt, że tak wspaniała powieść wyszła spod pióra siedemdziesięciopięcioletniej już pisarki, będącej już u kresu długiej, obfitującej w sukcesy kariery"[2].
Trudno się z tym nie zgodzić (nawet dość ryzykowne stwierdzenie o nienapisaniu później niczego dobrego jest niestety celne – kolejne utwory Agathy Christie były niedopracowane i/lub wtórne). I choć to powieść niepozbawiona niedoróbek, błędów logicznych, miejscami dosyć powierzchowna w opisie (co jednak można wybaczyć autorce, biorąc pod uwagę jej wiek – niejeden twórca chciałby mieć tylko takie "niedoróbki" w książkach, które pisze po siedemdziesiątce), nadal pozostaje zdumiewającą i naprawdę godną polecenia pozycją.

W "Nocy i ciemności" swoją historię opowiada Mike Rogers – ambitny młody chłopak, który dorastał w biednej rodzinie. Michael nie umie zagrzać nigdzie miejsca, zmienia pracę, miejsce zamieszkania. Lubi pieniądze (których permanentnie mu brakuje), kobiety, seks, ryzyko. Przez przypadek poznaje piękną Fenellę Guteman zwaną Ellie, dziedziczkę ogromnej fortuny. To miłość od pierwszego wejrzenia. Młodzi szybko się pobierają. Świat stoi przed nimi otworem. Rogersowie budują sobie okazały, wymyślny dom na przeklętej przez starą, nieżyczliwą Cygankę ziemi. Wydaje się, że życie nie może być piękniejsze. Ale wkrótce dochodzi do tragedii – Ellie ginie podczas konnej przejażdżki. Czy to zadziałała klątwa Cyganki?

A gdzie morderstwo? Czy Agatha Christie o czymś nie zapomniała? Śmierć bohaterki (mająca miejsce całkiem blisko końca powieści!) wydaje się przecież nieszczęśliwym wypadkiem, ewentualnie – zemstą mocy nieczystych. Tu nie ma miejsca dla detektywa. Zatem – zaraz, o co w ogóle chodzi? Czy to romans bez happy endu, bo i takie wyszły spod pióra Christie, tyle że ukrytej pod pseudonimem? Nie, jak na Mary Westmacott jest stanowczo zbyt mroczno.


Jeśli miałbym określić "Noc i ciemność" jednym słowem, byłoby nim na pewno: "niepokojąca". Opowieść Mike'a Rogersa od pierwszych zdań właśnie niepokoi – niby nie ma w sobie nic szczególnego, to sucha, miejscami powierzchowna relacja (Michael się asekuruje – on nie zna się na pisaniu, nie wychodzi mu). A jednak unosi się nad nią aura fatalizmu, wszystko wydaje się zanurzone w mroku. Czytelnik, który zagłębi się w tę historię, będzie czuł niepewność, czające się gdzieś zagrożenie, obecność nienazwanego zła. I słusznie. Groza narasta z każdym rozdziałem, choć toczy się tu zwykłe życie – wypełnione miłością, wizytami krewnych i przyjaciół, zakupami, błahymi zdarzeniami, których znaczenia nie sposób odgadnąć.

Ale to wyczuwalne zło istnieje. W osobie Michaela Rogersa, który wespół z najlepszą przyjaciółką żony uknuł intrygę mającą go uczynić szczęśliwym spadkobiercą milionów Gutemanów. Ktoś zapewne powie: mąż zabójcą? Przecież to już było, w dodatku w najlepszych powieściach Christie! Ktoś inny zauważy: narrator mordercą? To również już było! (nie wymienię tytułu; ci, którzy czytali, będą wiedzieć, o co chodzi). Ano było. Zatem dlaczego ta książka jest tak niezwykła?

Agatha Christie po raz kolejny zaskakuje. Bo nie rozwiązanie zagadki jest tu istotne, ale osoba sprawcy. "Noc i ciemność" stanowi właściwie błyskotliwe i przerażające studium umysłu psychopatycznego mordercy. To novum w twórczości kryminalnej (dziś narrator kryminału czy thrillera, którego na początku darzy się sympatią i któremu się kibicuje, na ostatnich stronach okazujący się mordercą, nie jest żadną rewolucja i rewelacją, tylko jednym z autorskich chwytów) i novum w twórczości tej pisarki. Ktoś pewnie zaraz powie: "ale zaraz, w powieści, której tytułu nie chcesz wymienić, Christie już użyła tego chwytu!". Odpowiem – tak, ale wtedy był to tylko świetny "gag", liczyła się przede wszystkim intryga kryminalna (tak samo zresztą jak w krótkim opowiadaniu "Śmiertelna klątwa", którego powieściową przeróbką jest omawiany utwór). Tutaj – nie.
Bo "Noc i ciemność" to odwrócona baśń o Kopciuszku, narratorem jest w niej Kopciuszek mroczny, który mści się na świecie za doznane krzywdy Zresztą na tym motywy baśniowe się nie kończą – Ellie jest tu piękną bogatą księżną zamkniętą w wieży pod okiem wstrętnej macochy (Cora). Z kolei jej przyjaciółka Greta Andersen – dobrą wróżką, która ostatecznie sprowadza na nią śmierć. Baśniowa zła wiedźma – Cyganka – próbuje ostrzec, ale to nie ocala bohaterki. Warto także przywołać odniesienia do Szekspira – "Romea i Julii" (historia Mike'a i Ellie), "Otella" (motyw uduszenia partnerki), "Makbeta" (Michael i Greta przypominają Makbeta i Lady Makbet – tyle że tu Makbet i zabija, i wariuje). A to wszystko wzbogacone elementami horroru.

"Noc i ciemność" stanowi pozycję wyjątkową w dorobku Agathy Christie – mówią wydawcy, mówią krytycy, mówiła sama Christie. I mają rację. Tę powieść ze zdumieniem i przerażeniem zamykają po przeczytaniu ostatniej strony kolejne pokolenia czytelników. I wierzę, że będą po nią sięgać jeszcze bardzo długo. Agatha Christie – pisarka, która zrewolucjonizowała literaturę kryminalną – naprawdę na to zasługuje.

---
[1] Agatha Christie, "Noc i ciemność", przeł. Anna Mencwel, wyd. Prószyński i S-ka 1995, s. 5.
[2] John Curran, "Sekretne zapiski Agathy Christie", przeł. Beata Długajczyk, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2010, s. 400.

Recenzja pochodzi z portalu Biblionetka, autorem jest misiak297.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz