niedziela, 6 marca 2016

Kieszeń pełna żyta - Agata Christie

Po przeczytaniu tak wielu powieści kryminalnych, doszłam do wniosku, iż plany na morderstwo - przypływy pomysłów - są bardzo różnorodne. Jedni kombinują tak, by przestępstwo przybrało pozory samobójstwa, inni - by zabójstwo dokonało się w zamkniętym pomieszczeniu, a z kolei kolejni opierają swoje chore pomysły na... wierszyku dla dzieci?
 
Rex Fortescue nie należy do ulubionych członków rodziny. Jest równie znienawidzony, co bogaty. A jak każdy milioner, można rzec, działał na schematach - jednym z nich była właśnie poranna herbata... która to pewnego dnia mogła być powodem jego śmierci. Lecz owe wydarzenie było zaledwie czubkiem góry lodowej. Niedługo po nim ginie o trzydzieści lat młodsza żona, posądzana wcześniej o bycie mordercą oraz nikomu bliżej nieznana, bardzo nijaka służąca. Lecz to nie koniec tajemnic! Inspektor Neele - z malutką pomocą Jane Marple - będzie musiał jeszcze rozstrzygnąć kwestię ochmistrzyni, kopalni złota oraz krzywdy sprzed lat.
 
"Kieszeń pełna żyta" to kolejna powieść kryminalna Agaty Christie z 1953 roku, w której pojawia się detektyw-amator, Jane Marple. To historia niezwykle interesująca, aczkolwiek raczej prosta w swoim wykonaniu. Angielska pisarka po raz dziesiętny udowadnia, że prawda tkwi w szczegółach i bywa naprawdę oczywista, lecz owiana stosem kłamstw często niedostrzegalna.

Czytelnikowi przyjdzie zmierzyć się z trzema morderstwami, a w każdym z nich występuje pewna niezgodność... Mamy całą rodzinę podejrzanych, w której każdy członek liczy na korzyść majątkową, a wśród nich tego jedynego - mordercę! 
Tym razem za głównego bohaterka można uznać inspektora Neela. To inteligentny, pełen godności i szacunku do drugiego człowieka mężczyzna, którego da się polubić za chłonny umysł. To typ osoby, który potrafi ujrzeć coś więcej poza oczywistymi faktami, skupiając się na detalach. Niestety fani starszej pani detektyw będą zawiedzeni tak jak ja, bowiem Jane Marple pojawia się na stronach tej powieści nie dość, że późno, to jeszcze rzadko - na oko tak występuje na 40 stronach z 220!
 
Niestety nie mogę przeoczyć faktu, iż wierszyk dla dzieci jako pomysł na potrójne morderstwo został już wykorzystany przez Agatę Christie, chociażby w "I nie było już nikogo". Przez to nie sposób wyjść z założenia, iż cała powieść oparta jest na schematach. Tożsamość mordercy nie była dla mnie dużym zaskoczeniem. 
Mimo to "Kieszeń pełna żyta" to miła lektura, którą z całego serca polecam wszystkim fanom gatunku i nie tylko. Żywy język Agaty Christie, nastawiony głównie na dialogi, sprawia, iż nie sposób od tej książki się oderwać. Pomimo przeciwności losu, czytałam ją do samego końca! Takiej lektury życzę i Wam!

RECENZJA POCHODZI Z BLOGA ZNAJDŹ WYMARZONĄ KSIĄŻKĘ 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz