piątek, 5 lutego 2016

Róża i cis - Agatha Christie jako Mary Westmacott

Autor – Mary Westmacott/Agatha Christie
Tytuł – Róża i cis
Tytuł oryginału – The Rose and the Yew Tree
Przekład – Maciej Grabski
Grupa Wydawnicza Publicat/Wydawnictwo Dolnośląskie
ISBN 978-83-245-8207-5
Są takie straszne wspomnienia, których człowiek nie może się pozbyć do końca życia.
Prawie wszyscy wiedzą, a zwłaszcza moi blogowi znajomi, że uwielbiam Agathę Christie. Jej kryminały są świetne i na miano królowej kryminału zasługuje, jak mało kto. Niestety książka Róża i cis zawiodła mnie przeogromnie. To nie jest ta Agatha, którą wielbię. Czy pisanie pod pseudonimem mogło aż tak bardzo zmienić jedną z moich ulubionych pisarek?  Róża i cis to książka obyczajowa, jedna z sześciu, napisana pod pseudonimem Mary Westmacott. Mary jednak, to nie Agatha. Po tej książce nie mam więcej ochoty na dorobek Mary. Pozostaję wierna tylko jednej Agacie, tej, która stworzyła cudowne, wnikliwe kryminały, między innymi z Herkulesem Poirot i panną Marple w rolach głównych.
Właśnie skończyła się II wojna światowa. Narratorem tej książki jest Hugh Norreys, który na skutek wypadku samochodowego jest kaleką poruszającym się na wózku, to on opowiada swoją historię. Jednak pierwsze skrzypce odgrywa w niej nie Hugh, ale bohater wojenny kandydujący do parlamentu John Gabriel. Postać budząca kontrowersje i wątpliwości, niejednoznaczna. John z jednej strony postrzegany jest jako prostak i awanturnik, z drugiej zaś oddany społecznik i patriota. Mimo tak sprzecznych opinii ludzie do niego lgną, darzą zaufaniem. Kobiety zaś bardzo się nim interesują i nierzadko tracą dla niego głowę. Można by powiedzieć, że w akcie jakiejś niezrozumiałej desperacji są skłonne porzucić poukładane i przyszłe szczęście rodzinne. I w tym momencie na scenę wkracza Isabella Charteris. Kim tak naprawdę okaże się zagadkowy John Gabriel? Jak potoczą się ich losy?
Sporo rozmyślałem o Johnie Gabrielu. Nie mogłem się zdecydować, czy ten człowiek mi się podoba czy wręcz przeciwnie. Jego jawny oportunizm budził odrazę, za to niezwykła szczerość bardzo mnie pociągała.
(…) on sam nie jest zbyt ciekawy. Powiem szczerze, nie ma na co patrzeć. (…) To cwany lis: bystry, ma refleks i potrafi powiedzieć coś do śmiechu. Aczkolwiek dowcip ma… niewyszukany. (…) To taki człowiek wytrych, zwykły, statystyczny Anglik. Mógłby pasować wszędzie.
Róża i cis to tego typu książka, którą mimo niewielkiej objętości czyta się długo. Zaiste to dziwne, ale odnosiłam wrażenie, że od godziny nie przewróciłam żadnej kartki. Zupełnie jakbym stała w miejscu, nie mogąc przebrnąć przez opowiadaną historię. Może powinnam zacząć od książek obyczajowych Agathy, wtedy może doceniłabym te obyczajówki. Ale jak już poznałam gro powieści kryminalnych, z których Agatha słynie, to nie ma przebacz, nie potrafiłam się przekonać.
Może to zabrzmi głupio, ale czy trzeba żyć po coś? W jakimś celu? Czy nie wystarczy po prostu żyć?
Dech mi zaparło w obliczu takiej prostoty.
Może nie jest to tak bardzo zła historia. Jest spójna, ma ciekawych bohaterów, podłoże psychologiczne, lecz niestety nie jest to Poirot i brak mi było jakiegoś zaskoczenia i tego dreszczyku emocji, który towarzyszy mi przy czytaniu kryminałów Christie. Miłośnikom Agathy nie zaszkodzi, żeby sprawdzili jak leży im to drugie wcielenie autorki, czyli Mary. Natomiast polecam tym wszystkim, którzy przygody z królową jeszcze nie zaczęli i nie są przyzwyczajeni do jej niebywałego geniuszu.

3 komentarze:

  1. Co by nie było - ja i tak przeczytam!
    W końcu to Christie a dalej nie miałam szansę poznać jej "bardziej obyczajowej" wersji :/

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja byłem bardzo mile zaskoczony "Różą i cisem" (przeczytałem w dwa dni). Powieść psychologiczna na naprawdę wysokim poziomie. Trudno patrzeć na nią przez pryzmat kryminału, taka proza rządzi się zupełnie innymi prawami.

    Inną rewelacyjną książką Mary Westmacott jest "W samotności"/"Samotna wiosną".

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja jeszcze nie zaczęłam :)

    OdpowiedzUsuń