czwartek, 18 lutego 2016

"A. B. C." - recenzuje gość Miłka Kołakowska


Źródło
Jakże inna jest ta powieść od wielu kryminałów świadczy każda kolejna jej strona. Agatha Christie wpadła na całkiem nowatorski pomysł i postanowiła zabawić się z czytelnikami w niecodzienne śledztwo. Tym razem, pozornie, to nie odnalezienie sprawcy jest priorytetem, a raczej rozsądne i przemyślane wyprzedzanie jego myśli. Sprawa zaczyna się od krótkiego niepozornego listu, który podsyca ciekawość Poirota. Nadawca, tajemniczy A.B.C., wyzywa Herkulesa Poirota na inteligentny alfabetyczny pojedynek, celowo nazywa detektywa mądralą, czym podjudza jego i tak niemałą ciekawość.

Trzeba przyznać, że nie tylko Poirot przyjął wyzwanie, ja jako czytelnik, również drążyłam każdą myśl i analizowałam dotychczas poznane fakty. Wszystko, aby wyprzedzić bohaterów i móc chociażby podejrzewać, jakim motywem kierował się okrutny sprawca. Przez ułamek sekundy miałam właściwy zalążek myśli, ale umknął tak szybko, że nie zdążyłam się nim poważnie zainteresować. Trzeba przyznać, że autorka wyhodowała sprawcę niezwykłego i wyjątkowo zachowawczego. Stworzyła dla odmiany mordercę seryjnego, który począwszy od poinformowania o swoim planie słynnego Herkulesa Poirota, zaczyna zabijać kolejne ofiary w nieprzypadkowej kolejności. Podpisując się już w pierwszym liście inicjałami A.B.C. i wskazując miejscowość Andover jako miejsce zbliżającego się zdarzenia, daje do zrozumienia, że zbrodnia jest przez niego zaplanowana misternie, a w drugim liście uświadamia bohaterom, że pierwsze morderstwo nie było jedynym. Ku zdziwieniu prowadzących śledztwo, działaniami sprawcy kieruje ściśle określony porządek alfabetyczny, zarówno nazwiska, jak i miejscowość pierwszej ofiary zaczynają się na literę A, a drugiej na literę B. Alfabetyczna gra o ludzkie życie zaczyna się w głowie Poirota, nie dając mu długo spokoju. Każdorazowo przed popełnieniem przestępstwa, sprawca bawi się z detektywem, podając mu jak na tacy miejscowość i dzień, w którym popełni następny morderczy czyn. Zadziorność i ekstrawagancja pana A.B.C. dodaje śledztwu rozmachu, a detektywowi pozostawia spore pole do popisu. 

Jak szybko Poirot zdoła znaleźć sens prowadzonej przez mordercę gry? Jaka literka zakończy śmiertelne abecadło?

Winny morderstwa zabawia się z ze słynnym detektywem, usilnie zatajając wszelkie logiczne ślady. Błyskotliwy Poirot potrafi jednak dostrzec ślad nawet w braku śladu. Działa u niego bowiem wyobraźnia i znajomość psychologii drugiego człowieka. Ma perfekcyjny zmysł obserwatorski i łączy pozornie niezwiązane elementy w sensowną całość. Jest to dopiero moja druga książka z tym bohaterem i nie wiem, czy lubi grać w karty, ale twierdzę, że byłby idealnym asem pokerowym. Składam hołd tej postaci, bo choć kolejne sprawy nie miały prawa się ze sobą powiązać, to inteligentne i rozsądne przemyślenia głównego bohatera potwierdziły, jak bardzo logiczną całość stworzył A.B.C. 
Pani Agatha Christie nie zawiodła mnie wcale. Pokazała, że tytuł królowej kryminałów jest jej zdecydowanie należny, a profil sprawcy w powieści A.B.C. został przemyślany i dopracowany w 100%. Finał okazał się zaskakująco inny od przewidywanego w trakcie czytania, autorka najpierw upewniła nas w jednym rozwiązaniu, po czym skierowała do zupełnie innego, mniej oczywistego, lecz zdecydowanie bardziej zagadkowego. Kazała nam wsłuchiwać się w każdy wypowiedziany zwrot znajomych ofiar i prowadzących śledztwo, w końcu, jak powiedział sam Herkules Poirot: 

„Słowa (…) są przecież zewnętrzną powłoką myśli”

Kluczem do jednej z decydujących myśli detektywa stają się same słowa, słowa wypowiedziane przez narratora (większości rozdziałów), którym jest kapitan Hastings, wieloletni przyjaciel Herkulesa. Początkowo wyjątkowo sceptyczny i uznający sprawę za co najmniej ponurą, dla Poirota stanowi regularną podporę i niejako źródło inspiracji do kolejnych działań. Dla mnie natomiast kapitan Hastings był trochę nijaki, po prostu był, akceptowałam go, ale nie stanowił ważnej postaci. Równie dobrze, mogłoby go nie być i powieść utrzymałaby podobnie wysoki poziom. 

Czytając, nasunął mi się także drobny błąd. Nieścisłość dotyczyła trzeciego listu, który został jakoby doręczony w poczcie o godzinie 22:00, a kilka akapitów później Poirot sprawdza godzinę i jest 21:20. Nie wpłynęło to jednak na wydarzenia więc nie zajmuję sobie tym głowy.

Najważniejsze, że Herkules Poirot był nadal błyskotliwy i nie zszedł na własnej jakości, a autorka zadziwiła umiejętną grą logiczną. Nie mogło być jednak inaczej, bo główny bohater zajmuje stanowisko tylko przy wybornych zleceniach, z pozoru zwykłych i niczym się nie wyróżniających, a finalnie okazujących się prawdziwą detektywistyczną słodyczą:

„Herkules Poirot uznaje dziś tylko delicje.” 

Tytuł: A.B.C.
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 186
Moja ocena: 7/10
http://mozaika-literacka.blogspot.com/2015/09/tytu-zabojstwo-rogera-ackroyda-autor.html

Recenzja pochodzi z bloga: Mozaika literacka i została opublikowana w ramach wyzwania Wrzesień z Agathą. Autorką recenzji jest .

http://na-tropie-agathy.blogspot.com/2015/08/wrzesien-z-agatha-christie-wyzwanie-z.html

1 komentarz:

  1. Dziękuję za przypomnienie mojej recenzji :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń