piątek, 30 października 2015

Herbatki u Agatki - Wigilia Wszystkich Świętych + KONKURS z nagrodami

http://na-tropie-agathy.blogspot.com/2015/10/zapraszamy-na-herbatke-u-agatki-30.html

Herbatka zaczyna się i .... trwa tyle czasu, ile zechcecie :)  Można dołączyć w każdej chwili....


Garść pytań, zapraszam do dyskusji:)
 
1.Czy rzeczywiście uważacie Ariadnę Oliver za sympatyczną osobę?
W książce pojawia się dobra znajoma Poirota, Ariadna Oliver, pisarka. "W Tajemnicy Bladego Konia (...) podzieliła się z czytelnikami sekretami pisarskiego warsztatu (zapewne nie tylko swojego, lecz także swojej twórczyni). W Trzeciej lokatorce i Wigilii Wszystkich Świętych ta sympatyczna autorka pojawiła się ponownie, tym razem u boku swojego przyjaciela Poirota."[1]  

2. Co o tym sądzicie? Czy owych aluzji jest więcej? Czy to dobrze, czy źle?
 "Cała powieść pełna jest aluzji i bezpośrednich nawiązań do wcześniejszych utworów. Wiele motywów łączy ją ze Zbrodnią na festynie i tu, i tam podczas zabawy ginie dziecko będące świadkiem dawniejszej zbrodni i przez to stanowiące zagrożenie dla czującego się dotychczas bezpiecznie mordercy. Ponadto w obu powieściach grób ofiary zostaje zamaskowany czymś pięknym - w Zbrodni.... glorietą, natomiast w Wigilii.... ogrodem.[2]

3.  Ulubiona postać w książce. Czy w ogóle taką macie?

 4. Ile Agathy Christie jest w Ariadnie Oliver? 
"Sama Ariadna jest postrzegana w swoim otoczeniu jako autorytet w dziedzinie kryminalistyki, choć jak wielokrotnie przyznaje, wszystkie swoje pomysły na intrygi i ich rozwiązania bierze z wyobraźni i nie opiera ich na specjalistycznej wiedzy. Bohaterem powieści Ariadny Oliver jest fiński detektyw. Popularność powoduje u Ariadny Oliver zażenowanie – za wszelką cenę unika oficjalnych spotkań ze swymi wielbicielami. Jest po trosze feministką – uważa, że w policji powinno być więcej kobiet. Bezkrytycznie patrzy na kobiecą intuicję, którą uważa za najlepszą metodę śledczą. Swoje powieści pisze na maszynie osobiście. Kiedyś miała sekretarki, ale po kolei je zwalniała, gdyż jedna była zbyt pedantyczna co do błędów ortograficznych i stylistycznych, druga natomiast była zbyt roztrzepana." [3]

5. Christie porównała Poirota do komputera. Wiedzieliście o tym? Książka powstała w 1969 roku.
 "Czy wie pan, co mi to wszystko przypomina? - spytała pani Oliver. - Komputer. Pan się programuje. Chyba tak to nazywają? Przez cały dzień wrzuca pan w siebie wszystkie dane, a potem czeka na wymiki.
- Coś w tym jest - Poirot przytaknął z zainteresowaniem. - Tak, tak, odgrywam częściowo rolę komputera. Zbieram informacje....
- I otrzymuje pan natychmiast kilka rozwiązań, a co jedno, to błędne? - zauważyła pani Oliver.
- Och, nie - odparł Poirot. -  Komputerom to się nie zdarza."[4]

6. Pani Drake, zapytana przez Poirota, wypowiedziała się o dzieciach (cytat poniżej).  Czy mogły to być poglądy samej Autorki, która była już osobą w poważnym wieku, a to, jak wiadomo, sprzyja wypowiadaniu krytycznych uwag?
"W dzisiejszych czasach nie są najlepiej wychowane [dzieci - przyp. moje]. Wszystko pozostawia się szkole. Prowadzą bardzo swobodny tryb życia. Same dobierają sobie przyjaciół."[5]

7. Wolne wnioski - czyli Wasze pytania:)
----
[1]  Curran John, „ABC zbrodni Agathy Christie: Sekrety z archiwum pisarki”, tłum. Długajczyk Beata, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2012, s. 308
[2] Curran John, „Sekretne zapiski Agathy Christie”, tłum. Długajczyk Beata, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2010, s. 330
[3] Wikipedia
[4] Christie Agatha, "Wigilia Wszystkich Świętych", tłum. Masłowski Krzysztof, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2014, s.47-48
[5] Tamże, s. 53



KONKURS z nagrodami

1. Konkurs trwa od 30 października do 9 listopada 2015 roku do godziny 23:59.
2. Wyniki ogłosimy 14 listopada 2015 roku na blogu.
3. Aby wziąć udział w konkursie trzeba:
- napisać rymowankę  (minimum cztery linijki), zawierającą co najmniej 3 tytuły książek Agathy Christie i opublikować ją w komentarzu pod tym postem
- wziąć udział w dyskusji (odnieść się w wypowiedzi do co najmniej jednego z punktów)
- napisać swój e-mail
- udostępnić informację o konkursie w postaci linku do postu konkursowego na swoim blogu (banerek) lub facebooku lub google'u
4. Nagrody rozlosujemy wśród uczestników, którzy spełnią wszystkie kryteria i wyślemy pocztą.
Nagrody, to książki Wydawnictwa Dolnośląskiego:  Morderstwo w Boże Narodzenie, Tajemnica gwiazdkowego puddingu i Trzynaście zagadek.
Jeden z tych tytułów będzie także tematem grudniowej, świątecznej Herbatki.


http://www.urzadzamy.pl/galeria/20-pomyslow-na-niesamowita-dynie-na-halloween-zdjecia,8662/5950/35181/

wtorek, 27 października 2015

"ZABÓJSTWO ROGERA ACKROYDA" - recenzja gościa - Miłki Kołakowskiej

http://publicat.pl/wydawnictwo-dolnoslaskie.html
źródło zdjęcia
Po niewyróżniającym się spotkaniu z panną Marple w powieści „Morderstwo odbędzie się…” nie poddałam się i kontynuowałam poszukiwanie kryminalnej iskierki w kolejnym dziele Agathy Christie. Przerzuciłam się na innego, chyba oficjalnie bardziej lubianego bohatera powieści słynnej autorki, prywatnego detektywa Herkulesa Poirot'a. Jakże miłe było to spotkanie opiszę w następnych akapitach.

Przewracając trochę szyk prawidłowej kolejności, zacznę od zakończenia opowieści, a poniekąd także fabuły. Mam je na świeżo i nie chcę wyjść z typowego dla czytelnika entuzjazmu. Od razu przeleję odczucia w te kilka, mam nadzieję fortunnych, zdań. 
A zakończenie powala wręcz na łopatki! 
Tylu różnobarwnych bohaterów, tyle możliwości dokonania zbrodni, tyle motywów okrutnego zabójstwa, a ścieżka zdarzeń w głowie czytelnika skręca raz w jedną, to znowuż w drugą stronę. Już zdaje się, że wiesz i nie może być to nikt inny, jak określona wyobraźnią persona, a tu jedno błyskotliwe przemyślenie detektywa Poirota i już zmieniasz zdanie o 180 stopni. Pędzisz labiryntem myśli, wyciąganych kolejno faktów, pozostawionych dowodów, bądź zastawionych pułapek, wydaje Ci się, że jesteś kilometr od mety tego maratonu, aż pojawia się arbiter Poirot i uświadamia Ci Twoją detektywistyczną porażkę.  
Jak sprytnie rozpisała tę zbrodnię pani Christie wie tylko ten, kto lekturę ma za sobą. Samo zakończenie, choć w tej całej niespodziewaności kusiło mnie momentami swoją prawdziwą wersją, jest co najmniej zaskoczeniem. Nawet jeżeli czytelnik, taki choćby jak ja, miał na końcu języka, czy raczej z tyłu głowy, podejrzenie w minimalnym stopniu zgodne z prawdą, to jednak żadne wcześniejsze zdarzenia i fakty tego do końca nie potwierdzają. Zawsze jest jakieś ale w teorii czytelnika więc nawet jeżeli uda Wam się odgadnąć szybko, kto odpowiada za zabójstwo Rogera Ackroyda, a w moim przypadku winowajca okazał się jednym z dwóch podejrzanych, to i tak końcówka, a jeszcze bardziej sama dedukcja poszczególnych postaci, prowadzona przez Herkulesa Poirota, nie pozostawi złudzeń, co do majstersztyku całej opowieści. Przekazuję ogromny plus dla złożoności śledztwa, dla niby prostej, a jednak nieoczywistej fabuły, jak również dla iście ciekawych postaci, w których niezaprzeczalnie wyróżniam belgijskiego detektywa.

Otóż, pan Poirot okazał się jednocześnie alfą i omegą w drodze do odkrycia tajemniczego sprawcy. Napisać o nim, że był po prostu fachowy bądź sprytny, byłoby niepełnym opisem. Belg okazał się bowiem championem wśród bohaterów powieści. Ktoś mógłby lakonicznie napisać, że z Poirota niezły wróżbita Maciej, ale byłby w dużym błędzie. On nie kieruje się przeczuciami, a prawidłową oceną sytuacji. Jego pracę cechuje niesamowita drobiazgowość. Sama treść też nie szczędzi temu bohaterowi pochlebnych opinii:

„…ten jegomość w istocie dokonał zupełnie fantastycznych rzeczy…” 

I tak samo jak czytelnik mimowolnie poznaje się na finezji zawodowej detektywa, tak bohaterowie powieści mogą uważać Poirota za dość dziwną osobę, która nie do końca wydaje się normalna. Śledczy niejednokrotnie głośno wypowiada swoje myśli, porządkuje na głos powstałe zdarzenia, a to nie zawsze równa się ze zrozumieniem słuchacza.

„Otwarte okno! Zamknięte drzwi! Krzesło, które samo zmieniło swoje położenie. Te trzy przedmioty ja pytam: „dlaczego”, a one mi nie odpowiadają.”
Większość bohaterów jest o krok milowy za detektywem w drodze rozwiązania zagadki, a wypowiadane zdania, choć będące czystą podpowiedzią, są dla nich zwykłym stekiem nieistotnych banałów.

Jest jednak bohaterka, której też z chęcią się kłaniam. Karolina, siostra narratora powieści, doktora Shepparda, okazała się może typową osiedlową babą, a jeszcze bardziej przedstawicielką monitoringu miasteczkowego, ale to właśnie ona okazała się nieświadomie nieść pomoc w odkryciu sprawcy. Jako bohaterka pokazała, że cecha intuicji kobiecej nie była czymś obcym już w latach dwudziestych ubiegłego stulecia.

Bohaterem ważnym dla fabuły okazuje się też miejscowy doktor, z którego punktu widzenia poznajemy historię. Jest on bowiem narratorem powieści i relacjonuje niejako wydarzenia powstałe w Fernly Park. (Nie)szczęśliwy fakt zamieszkania detektywa Poirota w sąsiedztwie doktora, sprawia, że narrator staje się kompanem śledczego i bierze faktyczny udział w dochodzeniu. Jakim bohaterem jest doktor Sheppard? Z pewnością bardzo inteligentnym i rzeczowym, w niektórych okolicznościach wręcz iście drobiazgowym, o czym nie przekonujemy w trakcie trwania śledztwa, a dopiero w jego powolnej, końcowej odsłonie.

Pozostali bohaterowie zasługują w równym stopniu na literackie uznanie. Rzadko pojawiają się takie książki, w których następuje tak naturalne wejście w toczącą się sprawę przez mieszkańców miasteczka. Tutaj wszyscy współgrają, co nie jest równe ze zdaniem, że pomagają w śledztwie, ale tworzą harmonijną całość akcji i nie ma tu osoby nijakiej, zbędnej. Każda, nawet mniejsza, rola została przemyślana i ma swój niemały wkład w działania Poirota.
Zastanawiałam się, czy są jakieś elementy niepasujące, albo nużące, które umniejszyłyby rolę powieści. Otóż były takie momenty, które chciałam przebrnąć, bo czułam, że nie dotykają jeszcze sedna sprawy. Mowa o dość długim wstępie jeszcze przed morderstwem właściwym, a dotyczącym małżeństwa i śmierci państwa Ferrars. Wątek ten, choć z punktu widzenia całości opowieści, był ważny i było do niego sensowne odniesienie na koniec, wydał mi się nadzwyczaj długi. Przyniosło to swego rodzaju początkową minimalną niechęć. Na szczęście wprowadzenie we właściwe dochodzenie i wejście w sprawę belgijskiego detektywa, poruszyło mnie na tyle, aby z czytelniczą pasją chłonąć kolejne strony i poszukiwać prawdziwego zbrodniarza. W końcu, cytując Herkulesa Poirota:

„Prawda, bez względu na to, jak okropna, jest zawsze ciekawa i piękna dla jej poszukiwacza.”
Tytuł: Zabójstwo Rogera Ackroyda
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 272
Moja ocena: 8/10
http://mozaika-literacka.blogspot.com/2015/09/tytu-zabojstwo-rogera-ackroyda-autor.html 

Recenzja pochodzi z bloga: Mozaika literacka i została opublikowana w ramach wyzwania Wrzesień z Agathą. Autorką recenzji jest .


http://na-tropie-agathy.blogspot.com/2015/08/wrzesien-z-agatha-christie-wyzwanie-z.html

niedziela, 25 października 2015

O pracy - cytaty Agaty cz. 4

Dom rodzinny pisarki - Ashfield
"Dziwne wydaje mi się stwierdzenie, że jest coś chwalebnego w pracy. Dlaczego? W dawnych czasach człowiek wyruszał na łowy, żeby mieć co jeść i utrzymać się przy życiu. Potem z tej samej przyczyny mozolił się, uprawiając zboże, orząc i siejąc. Dzisiaj wstaje wcześnie, łapie pociąg kwadrans po ósmej i siedzi przez cały czas w biurze - również z tego samego powodu. (...)





Agatha z dyktafonem
Praca to kwestia ekonomii i konieczności, dlaczego zatem miałaby być czymś chwalebnym. (...)
Nie sądzę, żeby potrzeba była matką wynalazków - wynalazki, moim zdaniem, rodzi właśnie próżnowanie, może też lenistwo. Dla oszczędzania sobie wysiłku. Oto wielki sekret, który od krzesania ognia doprowadził nas po setkach lat do włączania pralki automatycznej." [s. 119]


Autobiografia
Tłumaczenie Konikowska Magdalena, Lechowska Teresa
tytuł oryginału An Autobiography
data wydania 22 września 2010
ISBN 978-83-245-8956-2
liczba stron 480



czwartek, 22 października 2015

Zrozumieć wielką pisarkę, czyli Sekretne zapiski Agaty Christie - John Curran


Pamiętacie, co Wam kiedyś powiedziałam? Już po kilku kryminałach Królowej Kryminału postanowiłam, iż przeczytam wszystkie jej powieści! Jak na razie idzie mi całkiem nieźle! 
Jednakże ostatnio bardzo trapiła mnie sama autorka. Czyż to nie niesamowite, że ta Brytyjka napisała tak wiele historii, a każda z nich - choć oparta na schematach (wcześniej stworzonych przez Christie) - jest inna? Na czym polegał jej sekret? Jak zrodziły się kryminały wszech czasów? I czy ktoś z nas może pojąć tak ogromny sukces? Na te wszystkie pytania stara się odpowiedzieć John Curran, autor "Sekretnych zapisków Agaty Christie". 
W 2004 roku John Curran - dzięki znajomości z wnukiem Agaty Christie - dostał się do rodzinnego domu Królowej Kryminału. Tam też znalazł siedemdziesiąt trzy zeszyty odręcznie przepełnione notatkami. Nie było to łatwe i trwało miesiącami, ale w końcu panu Curran udało się odszyfrować te "tajemnicze wzory". 
"Sekretne zapiski Agaty Christie" odsłaniają rąbek największej tajemnicy brytyjskiego pisarki, której kryminały znajdują się od dziesięcioleci na trzecim miejscu najlepiej sprzedających się książek wszech czasów (zaraz za Biblią oraz Shakespeare). Po lekturze tej książki każdy z nas będzie wiedział, jak kolejno rodziły się pomysły na niecodzienne morderstwa oraz czym kierowała się autorka w wyborze sprawcy.

Ponieważ nie było to łatwe zadanie (w końcu to aż osiemdziesiąt kryminałów) John Curran musiał przyjąć jakąś regułę. I tak oto podzielił książkę na kilka poszczególnych rozdziałów. Muszę przyznać, iż obrał naprawdę ciekawy, prosty i jakże zrozumiały spis, prezentujący się w następujący sposób:
 a.ch.
Morderstwo odbędzie się...: Początek kariery
 a.ch.
Niemy świadek: dowody z Notatników 
 a.ch.
Zatrute pióro: Agata Christie przy pracy
 a.ch.
Kot wśród gołębi: morderstwo według dziecięcej rymowanki
a.ch.
Ciuciubabka: zabawa z morderstwem
a.ch.
Dziewczyna z pociągu: morderstwo za granicą
 a.ch.
Słonie mają dobrą pamięć: morderstwo z przeszłości
 a.ch.
Podróż w nieznane: morderstwo za granicą
 a.ch.
Mroczne odbicie: nieznana Christie
 a.ch.
Azyl: morderstwo podczas wakacji
 a.ch.
Poirot prowadzi śledztwo: Dwanaście prac Herkulesa
 a.ch.
Noc w bibliotece: morderstwo według cytatu
 a.ch.
Dzięki ciężkiej pracy archiwisty, Johna Curran, czytelnik pozna wiele niepublikowanych materiałów, w tym nieznane dotychczas dwa opowiadania, w których główną rolę odegra ulubieniec publiczności, belgijski jajogłowy detektyw, Herkules Poirot: "Wypadek z piłką psa" oraz "Pojmanie Cerbera". 

"Sekretne zapiski Agaty Christie" czytało mi się naprawdę dobrze. To niesamowite uczucie spotkać się ze "szczątkami" ulubionych książek! Na całe szczęście autor pamiętał również o tych, którzy nie przeczytali jeszcze wszystkich powieści Królowej Kryminału i - przestrzegając przed niechcianym poznaniem mordercy - zapisywał zawsze do jakich tytułów będzie się w danym rozdziale odwoływał. 
Oto książka dla wszystkich fanów Agaty Christie! Ale nie tylko! Polecam "Sekretne zapiski Agaty Christie" także i tym, którzy planują sami rozpocząć przygodę z pisarstwem zagadek - a nuż, może uda Wam się podpatrzeć coś ciekawego od Christie!

Recenzja pochodzi z bloga Znajdź wymarzoną książkę. 

poniedziałek, 19 października 2015

"Pora przypływu"

Agatha Christie
"Pora przypływu"
258 stron

Gordon Cload jest wielbiony przez całą rodzinę, niekoniecznie ze względu na czarującą osobowość czy wyjątkową miłość. Powodem uwielbienia są pieniądze i to nie byle jakie, Gordon bowiem jest milionerem. Rodzina bliższa i trochę dalsza nie musi się o nic martwić, bo Cload we swej wspaniałomyślności zapewnia im wszystkim byt na wysokim poziomie. Sielanka trwałaby zapewne w najlepsze, gdyby starszemu panu amory nie przysłoniły świata i tak oto młodziutka Rosaleen staje się panią Cload. Sprawa staje się nieprzyjemna dla rodziny, gdy niespodziewanie Cload ginie, a jako jedyną spadkobierczynię fortuny pozostawia młodą żonkę. Cała rodzina, zawiedziona niebywale sporządzeniem nowego testamentu będzie teraz próbowała uszczknąć coś dla siebie.

Większych komplikacji dostarcza fakt istnienia brata Rosaleen - David Hunter sprawiający wrażenie absolutnego sterowania swoją siostrą i w efekcie trzymający rękę na pulsie i fortunie. Jak to u Agathy kolejni ludzie zaczynają ginąć i tylko Poirot może rozwiązać tajemnicę...

 

Jeśli ktoś lubi oko zawiesić na ruszających się kolorowych obrazach (bo ja to lubię bardzo) polecam film nakręcony na podstawie powyższej powieści będący jej bardzo swobodną przeróbką :).

Herkules Poirot i Kathy Cload
Chciwość czai się wszędzie tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze. Im ich więcej tym niegodziwości więcej. Dobrze, że Poirot stoi na straży.

piątek, 16 października 2015

„Parker Pyne na tropie” - recenzuje gość: Stworek.vel.Oka

http://publicat.pl/wydawnictwo-dolnoslaskie.html
„Parker Pyne na tropie”, to zbiór ciekawych zagadek, w których główną rolę odgrywa potężnie zbudowany, łysy jak kolano, mający okulary i małe błyszczące oczka były urzędnik państwowy lubujący się w statystykach. 209 stron zawiera dwanaście prac pana Pyne'a (niczym nasz Herkules, Poirot oczywiście! ;)).  Jest także panna Lemon i pani Oliver. Czyż to nie brzmi swojsko? 😉
Z góry przyjęte założenie może oszukać zmysły.
Parker, który niejednokrotnie pełni rolę detektywa (choć sam uważa się, za pomocnika sercowego), ogłasza się w Timesie, zachęcając osoby nieszczęśliwe, żeby przyszły do niego ze swoimi problemami, a on w 99,8% znajdzie sposób, żeby je uszczęśliwić. Problemy klasyfikuje do kilku głównych kategorii: choroby, nuda, żony mające kłopoty z mężami i mężowie mający kłopot z żonami.

– Zastanawia mnie, kim pan jest. Przejął pan dowodzenie, mimo iż nie jest pan wojskowym.
– Sporo w życiu widziałem – wyjaśnił pan Pyne.
– Podróżował pan, co?
– Nie, siedziałem w biurze.
Trzeba przyznać, że Pyne jest znawcą ludzkich zachowań, a swoje doświadczenie zdobywał obcując z ludźmi, którzy lgnął do niego jak muchy, nie dając mu wypocząć nawet na urlopie. Ów mężczyzna posiada bowiem dar słuchania i łączenia faktów, a jego dobrotliwa twarz, ton głosu wzbudza zaufanie już na wstępie.
– (…) te żarłaki tną jak jasny gwint. Nie zmrużę tutaj oka.
– Żarłaki? – zdziwił się sir Donald.
– Pewnie chodzi o moskity – wyjaśnił doktor Carver.
– Podoba mi się nazwa „żarłaki” – stwierdził pan Pyne. – Brzmi o wiele sugestywniej.
😉Książkę czyta się dobrze, historie są krótkie (maksymalnie kilkanaście stron) i każda ma swój finał w jednym rozdziale. Jeśli jednak ktoś chce pogłówkować nad zagadkami, to musi przykręcić tempo czytania, bo często napotka spore nagromadzenie nazwisk na kilka centymetrów kwadratowych i będzie musiał się połapać kto jest kim dla kogo.  

Sprawy prowadzone przez sercowego detektywa są niekiedy z pozoru błahe, ale rozwiązania, jakie proponuje Payne to już inna bajka! Trzeba przyznać, że ma chłop łeb i pomysłowości mu nie brakuje! W jednej sprawie radził się pani Oliver, która jak przystało na znakomitą pisarkę, stworzyła interesujący sposób na pozbycie się nudy pewnego nieszczęśliwego żołnierza.
Zakończenie książki było dla mnie miłym zaskoczeniem, bo nie spodziewałam się tego (kilka spraw rozwiązałam razem z Parkerem <ściska mu dłoń>), zwłaszcza w tej sprawie, która od początku była dość zabawna (powołanie do życia Demetriusza Czarnobrewego i Pyne jako wyrocznia delficka).
To było ciekawe spotkanie z twórczością Christie, której wyobraźnia ciągle mnie zaskakuje! Wszystko u niej jest przemyślane, logiczne i interesujące, a kreacje bohaterów niejednokrotnie wywołują uśmiech na mojej twarzy.
Niestety, bardzo mi przykro panie Pyne, jest pan uroczym brytyjskim łysielcem i nie nudziłam się podróżując z panem przez plątaninę ludzkich życiowych rozterek , ale moje serce wciąż niezmiennie należy do Poirota!

Wypisuję tytuły spraw opisanych w książce (mnie zawsze to ciekawi, a często brakuje mi tej informacji :)):
1. Sprawa żony w średnim wieku.
2. Sprawa niezadowolonego żołnierza.
3. Sprawa zrozpaczonej damy.
4. Sprawa nieszczęśliwego męża.
5. Sprawa urzędnika z City.
6. Sprawa bogatej wdowy.
7. Czy masz wszystko, czego pragniesz?
8. Wrota Bagdadu.
9. Dom w Szirazie.
10. Drogocenna perła.
11. Śmierć na Nilu.
12. Wyrocznia delficka.

 Recenzja pochodzi z bloga: . (: Rozmaite poczytania gagatki :) i została opublikowana w ramach wyzwania Wrzesień z Agathą. Autorką recenzji jest Stworek.vel.Oka.


http://na-tropie-agathy.blogspot.com/2015/08/wrzesien-z-agatha-christie-wyzwanie-z.html

środa, 14 października 2015

Zapraszamy na "Herbatkę u Agatki" 30 października

W dniach 30 października - 1 listopada zapraszamy do naszego bloga na drugie spotkanie z serii Herbatki u Agatki!
Tematem spotkania będzie książka  
Wigilia Wszystkich Świętych.
W piątek 30 października pojawi się wpis, pod którym zapraszamy do dyskusji. Kto jeszcze książki nie przeczytał, zapraszamy do wspólnej lektury!

Rumiana i okrągła Joyce ginie utopiona w wiadrze z wodą i jabłkami na Halloween. Dziecko zginęło podczas niewinnej zabawy, bo powiedziało, że kiedyś widziało morderstwo. Wezwany na pomoc przez świadka tragedii Herkules Poirot ma więc do rozwiązania sprawę morderstwa sprzed kilku dni... i kilku morderstw sprzed paru lat.
W powieści unosi się duch tytułowego święta, a analiza ludzkich charakterów budzi gęsią skórkę.

[Wydawnictwo Dolnośląskie, 2014]

[z okładki]
 - W jakimś szalonym umyśle mogła zrodzić się myśl, że zamordowanie kogoś na przyjęciu w wieczór Hallowe'en to wspaniały pomysł, zupełnie jak z powieści. I to wszystko, od czego może pan zacząć. To po prostu ktoś, kto był na przyjęciu. - Pod krzaczastymi brwiami para oczu błysnęła w stronę Poirota.
- Ja też tam byłem - powiedział. - Przyszedłem później, żeby popatrzeć, co się dzieje. - Energicznie kiwnął głową. - Tak, to dopiero problem, prawda? jak ogłoszenie w gazetowej rubryce towarzyskiej: "Wśród obecnych był morderca".
[Wydawnictwo Dolnośląskie, 2008]


W grudniu spotkamy się, aby dyskutować na temat jednej z dwóch, powiązanych tematycznie książek:


1. 

Morderstwo w Boże Narodzenie
Tytuł oryginalny: Hercule Poirot's Christmas | Murder for Christmas | A Holiday for Murder
Tłumacz: Milcarz Andrzej

Wydawana także pod tytułem:

Boże Narodzenie Herculesa Poirot
Tłumacz: Jabłońska Barbara


Zbliża się Boże Narodzenie. Senior rodu Simeon Lee do swej rezydencji zaprasza rodzinę. Spotkanie jest nietypowe, gdyż Lee niemal nie utrzymywał z dziećmi kontaktów. Mało przyjemnej atmosfery nie poprawia pojawienie się uchodzącego za czarną owcę syna, a tym bardziej wnuczki, którą rodzina widzi po raz pierwszy. W ponurych nastrojach podsycanych pragnieniem odziedziczenia jak największego spadku zebrani dowiadują się o zabójstwie złośliwego milionera.

Do akcji wkracza niezastąpiony Herkules Poirot. Przed detektywem trudna zagadka - okazuje się bowiem, że z sypialni Simeona zniknęły diamenty, nie wszyscy goście ujawnili prawdziwą tożsamość, a zamordowany miał niejednego wroga…
[nota wydawcy]

 2. 

Tajemnica gwiazdkowego puddingu
Tłumacz: Bockenheim Krystyna

Wydawana także pod tytułem:

Zagadka gwiazdkowego puddingu
Tłumacz: Złotowska Magdalena


Zgodnie z "kulinarnym" tytułem, zbiór opowiadań mistrzyni kryminału to uczta dla wielbicieli prozy Agathy Christie. Głodny wrażeń czytelnik znajdzie tu wspomnienie dziecięcych lat pisarki, a także nierozwiązywalny problem morderstwa, do którego dojść nie mogło (Tajemnica hiszpańskiej skrzyni).
Sławny detektyw bawi się w kota czyhającego na mysz (Popychadło), odkrywa prawdę dzięki rytuałom kulinarnym (Dwadzieścia cztery kosy). A na deser "Szaleństwo Greenshawa" z niezawodną panną Marple! Jak mówi jedna z bohaterek: "Potrzebuję pana, panie Poirot. Proszę podkręcić swoje cudowne wąsy i przyjść." 
[z okładki] 

„Tajemnica gwiazdkowego puddingu” to sześć opowiadań wybranych przez autorkę i... bardzo lubianych przez czytelników bohaterów jej książek: Herkulesa Poirota i Jane Marple. Mamy tu zagadki z najwyższej półki, które, jak się wydaje, są nie do rozwiązania. Wszystkie tak zawiłe, że nawet słynny detektyw - co wręcz nieprawdopodobne - czuje się bezradny. I przyznaje: „Nie wiem. Ja, którego zawód polega na tym, żebym wiedział wszystko”. Podejmie jednak każde wyzwanie, by udowodnić winę przestępcy. Panna Marple również. Dla nich to sprawa honoru. Dla mordercy - obalenia mitu o zbrodni doskonałej. Dla czytelników obserwujących śledztwo - pasjonująca lektura.

[Wydawnictwo Prószyński i Spółka, 2006]

W tomie opowiadań z panną Marple pt. "Trzynaście zagadek" znajduje się także opowiadanie "Tragedia w Boże Narodzenie".

Wybierzcie w komentarzach, nad którą z grudniowych pozycji chcecie się spotkać na herbatce ( w dniach 24 - 28 grudnia) :)

wtorek, 13 października 2015

Liebster Blog Award - Agatha "odpowiada" na pytania

Wyobraźcie sobie, że 17 lipca bieżącego roku zostaliśmy zaszczyceni nominacją do Liebster Blog Award na blogu Aksamitne Stronice.

Serdecznie dziękujemy za to wyróżnienie. 

„Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował”.

"Zapytaliśmy" Agathy Christie, jak odpowiedziałaby na te pytania, zaglądają do jej "Autobiografii".
młoda Agatha


Pytania:
  1. Spotkałeś złotą rybkę, kazała ci spełnić trzy życzenia. Jakie one będą ? 
  2. „Nieraz mi się przypomina plakietka, która wisiała na ścianie pokoju dziecinnego. (…) Nosiła napis: „Skoro nie możesz prowadzić pociągu, zostań smarowaczem kół”. Nie wyobrażam sobie lepszego motta na życie. Pozostałam mu wierna. Owszem, próbowałam tego i owego, nigdy jednak nie trzymałam się rzeczy, które robię źle, do których nie mam naturalnych zdolności.” [s. 368]

    Nigdzie w „Autobiografii” nie natknęłam się na jakąkolwiek wzmiankę o tym, że Agatha chciałaby cofnąć czas, uzyskać coś, co jest w rzeczywistości nierealne czy mieć właśnie takie specjalne życzenia, jakie się miewa wobec złotej rybki. Z książki spogląda na mnie pogodzona z życiem, pogodna osoba, która przyjmuje to, co zsyła los i nie trapi się tym, czego nie ma. [Pani_Wu]

    Agatha Christie, sfotografowana w swoim domu w 1974 przez Lorda Snowdona
  1. Masz przed sobą kopertę ze swoją datą śmierci. Otwierasz? 
Nie! To tak jakbym na początku swojej książki napisała kto zabił. Poza tym czekałabym wtedy na tę datę i nie napisałabym zbyt wielu nowych historii z Herculesem Poirotem czy Jane Marple  :)   
[ponieważ nie ma odpowiedzi na to pytanie w „Autobiografii”, odpowiedź zasugerowała - Ejotek]
 
  1. Czym kierujesz się przy wyborze książki ?
W „Autobiografii” nie ma zbyt wielu informacji na ten temat. Agatha czytała książki z domowej biblioteczki, niekiedy polecone przez inne osoby, a podczas kariery pisarskiej także te, których potrzebowała do pracy. [Pani_Wu]

  1. Ulubiony tytuł książki ?
Agatha Christie
Jest ich wiele, w różnych okresach życia Agathę fascynowały inne lektury: Zamkowa gospoda Stanleya Weymana, dzieła Aleksandra Dumasa ojca po francusku, Leśni kochankowie, Księga królowej i Ryszard Lwie Serce Maurice’a Hewletta – to, podobnie jak Zamkowa gospoda powieści historyczne.
[Pani_Wu]

  1. Czy jeśli mógłbyś kogoś zabić bez żadnych konsekwencji, zrobiłabyś to ? Jeśli tak - kogo ?
Och, to chyba najłatwiejsze pytanie :) Zabijałam już wiele razy, w przeróżnych okolicznościach, różnymi sposobami i do tej pory nie poniosłam za to żadnej kary. I nie poniosę, bo sama te zbrodnie wymyśliłam :P [ponieważ nie ma odpowiedzi na to pytanie w „Autobiografii”, odpowiedź zasugerowała - Ejotek]

  1. Ulubione słowo ? Dlaczego akurat ono ?
Agatha (w środku) z kuzynką Flo i babką
Przyjaciele mojego ojca, przebywając u nas w domu, z dużą przyjemnością słuchali, jak Jane [kucharka] swoim głębokim devonshorskim basem zamawiała przez telefon: — I sześć homarów, samic, a krewetek nie mniej niż…. — Stało się to ulubionym w naszej rodzinie powiedzeniem. „Nie mniej niż” mówiła nie tylko Jane, lecz także nasza późniejsza kucharka, pani Potter. Cóż to były za wspaniałe czasy dla właścicieli sklepów!
[s. 109]



  1. Jaką magiczną istotą chciałbyś być ?

Nigdzie w „Autobiografii” nie natknęłam się na jakąkolwiek wzmiankę o tym, że Agatha chciałaby być jakąkolwiek magiczną istotą. Kłóciłoby się to zresztą z jej zdroworozsądkowym podejściem do życia. Niemniej jako dziecko wymyślała postaci magiczne i bawiła się z nimi w wyobraźni. Pamiętała o tych postaciach także jako osoba dorosła, napisała o nich we wspomnieniach. [Pani_Wu]

  1. Czy wierzysz w istnienie istot pozaziemskich?

Nie ma nigdzie wzmianki na ten temat. Wydaje się to wątpliwe. Agatha sceptycznie podchodziła np. do modnych seansów spirytystycznych.  [Pani_Wu]

  1. Zaglądałeś do szafy lub pod łóżko, aby sprawdzić czy nie ma tam potworów, kiedy byłeś mały?
Agatha Miller


Wszystkie dzieci miewają koszmary i ciekawa jestem, czy są one efektem „straszenia” ich przez piastunki lub inne osoby, czy też jakiegoś rzeczywistego wydarzenia z życia. Mój osobisty koszmar związany był z kimś, kogo nazywałam Uzbrojonym Bandytą. Nigdy o nikim takim nie czytałam. Nazwałam go Uzbrojonym, bo miał broń, a nie pod wpływem obawy, że mnie zastrzeli, albo jakiejś innej przyczyny związanej kiedykolwiek tą strzelbą, przypominającą staroświecki typ muszkietu. (…) Sam widok Uzbrojonego Bandyty wzbudzał przerażenie. Sceneria snu natomiast mogła być najzupełniej zwyczajna (…) Wtem, zgoła nieoczekiwanie pojawiało się uczucie niepokoju. (…) … budziłam się krzycząc: - Uzbrojony Bandyta, Uzbrojony Bandyta! [s. 33]


  1. Czy kiedykolwiek znalazłeś się w takiej sytuacji, iż myślałeś, że Twoje życie dobiega końca?

Agatha (w środku) na lekcji tańca

Jednego lata o mały włos się nie utopiliśmy, to znaczy ja i Jack [siostrzeniec].(…) Nie umiał jeszcze wtedy pływać, potrafił zrobić zaledwie kilka ruchów nogami i rękami, wobec czego zabierałam go na tratwę na swoich plecach [Agatha była wtedy nastolatką]. Tego rana wystartowaliśmy jak zwykle, ale morze zachowywało się jakoś dziwnie, wznosiło się i burzyło, a mnie z dodatkowym ciężarem na plecach nie udawało się utrzymać nosa i ust nad wodą. Płynęłam, lecz w ogóle nie mogłam zaczerpnąć powietrza. (…) Nagle uświadomiłam sobie, że nie dam rady. Lada moment się uduszę. (…) Na szczęście Jack, choć początkowo trzymał się mnie kurczowo, został zmyty i musiał podążać dalej o własnych siłach. Byliśmy już niedaleko od tratwy, bez trudu więc do niej dopłynął. W tej chwili przestałam widzieć, co się wokół dzieje. Kołatało się we mnie jedno jedyne uczucie — ogromne oburzenie. Zawsze mi mówiono, że kiedy toniesz, staje ci przed oczyma całe twoje życie, a umierając, słyszysz przepiękną muzykę. Tymczasem nie było żadnej przepięknej muzyki, nie mogłam też myśleć o swoim minionym życiu; w istocie nie myślałam o niczym prócz tego, jak zaczerpnąć w płuca trochę powietrza. Ogarnęły mnie ciemności i … i następną rzeczą, z jakiej zdałam sobie sprawę, było gwałtowne uderzenie i ból, gdy bez ceregieli wrzucono mnie do łódki.[s. 133]

  1. Planujesz swój dzień czy raczej jesteś spontaniczny i żyjesz chwilą?

Wydaje się, że Agatha lubiła planować swoje dni, ale w sytuacjach nagłych i nieprzewidzianych, zachowywała stoicki i godny pozazdroszczenia spokój. Jest w „Autobiografii” przepiękna scenka o takiej nagłej, żywiołowej decyzji, gdy z Maxem Mallowanem (wówczas nie byli jeszcze małżeństwem) jechali samochodem na wycieczkę z Bagdadu do Nippuru, An-Nadżaf i Karbali. Po drodze napotkali na pustyni jezioro.


W Egipcie


„Żar lał się z nieba; marzyłam o kąpieli.
– Czemu nie? – powiedział Max. – Nie widzę przeszkód.
- Naprawdę? – Z namysłem spojrzałam na zrolowane posłanie i małą walizeczkę. – Ale nie mam kostiumu…

- Może jednak się znajdzie coś …hm…odpowiedniego? – rzucił oględnie.(…)
Czułam się jak w niebie, jak w raju na ziemi – przynajmniej do chwili, gdy trzeba było ruszać dalej. Wówczas okazało się, że samochód łagodnie osiadł w piasku, aż zarył się na dobre. (…) Mijały godziny. Skwar nie zelżał ani odrobinę. Położyłam się w cieniu samochodu – nader skąpym cieniu – i zasnęłam.
Jak później opowiadał Max, zgodnie z prawdą czy nie, właśnie wtedy uznał, że znakomicie nadam się na żonę. 

_ Żadnego biadolenia. Nie narzekałaś, nie mówiłaś, że to moja wina albo że niepotrzebnie się zatrzymywaliśmy. Zupełnie jakby cię nie obchodziło, czy się wygrzebiemy, czy nie. Słowo daję, w tamtym momencie mi zaświtało, jaka jesteś cudowna.
Odkąd to powiedział, starałam się nie skalać owej świetnej reputacji. Z reguły biorę rzeczy takimi, jakie są, i nie wpadam w histerię. Mam także użyteczny dar zasypiania w dowolnej chwili, w dowolnym miejscu.” 
[s. 358]



Cytaty pochodzą z Autobiografii Agathy Christie.

Dziękujemy za wspólną zabawę :) 


Autobiografia
Tłumaczenie Konikowska Magdalena, Lechowska Teresa
tytuł oryginału An Autobiography
data wydania 22 września 2010
ISBN 978-83-245-8956-2
liczba stron 480



sobota, 10 października 2015

Nazywam się Marple, Jane Marple: Nemezis


 
Agatha Christie - Nemezis
Wydawnictwo Dolnośląskie

Są takie chwile w życiu miłośnika klasycznej fantastyki, kiedy sięga po kryminał. Co może skłonić takiego osobnika do poświęcenia czasu na zmianę gatunku? Kobiety oczywiście, bo kto napędza ten świat, jak nie dziewczyny? Dwie damy będąc dokładnym.
Dama Agatha Mary Clarissa Christie, DBE i jej bohaterka, zasługująca bezapelacyjnie na tenże tytuł, czyli panna Jane Marple!

„Było detektywów wielu, ale żaden nie śmiał…” konkurować z uroczą Jane. Z wielu względów, może także dlatego, że nie była ona detektywem. Jane Marple rozwiązywała po prostu zagadki kryminalne. Co nie przeszkodziło jej zaprowadzić kilku morderców przed oblicze Temidy. Miała do tego niezwykły talent. Tak, ta miła starsza pani z angielskiej prowincji gra w ekstraklasie. Jest ekspertem od mrocznej strony ludzkiej natury. Jest wyczulona na czające się tu i ówdzie zło, zło prowadzące do odebrania innemu człowiekowi tego, co najcenniejsze - życia. W jednym się tylko chyba pomyliłem. Jest oczywiście jeden facet, który ośmieliłby się konkurować, a jakże. Sherlock Holmes, jako brytyjski dżentelmen, oczywiście nie stanąłby w szranki, ale literackiego brata Jane, Belga o poziomie megalomanii odwrotnie proporcjonalnym do wzrostu, to owszem, podejrzewam o tak niecny zamiar. Wyjaśnijmy sobie drogi Herkulesie - tutaj króluje Jane. Na razie przynajmniej!

Przejdźmy więc wreszcie do pierwszego spotkania z Jane Marple. Dodam - pierwszego z dwunastu, bo zamierzam przyjrzeć się wszystkim powieściowym przygodom naszej, sympatycznej wielce, starszej pani.

Spotkanie z Jane Marple zaczynamy od przygody, która powinna zamykać serię wpisów. Od powieści „Nemezis”. Stanowi to pewną trudność, bo siłą rzeczy ostatnia (opisana) sprawa prowokuje do porównań z wcześniejszymi dokonaniami. Sama Agatha Christie przypomina w powieści niektóre z tych spraw. Nie będę ich wymieniał, bo nie o to chodzi przecież. Istotne jest co innego. Śledztwo opisane w „Nemezis” różni się istotnie od poprzednich. Jane Marple i jej metody są oczywiście niezmienne, ale…
Tu wyjaśnienie. Przymierzałem się od dłuższego czasu do przyjrzenia się przygodom panny Marple. Jak to w życiu bywa, przypadek dopadł mnie w końcu, gdzieś w ciemnym zaułku kryminalnych uliczek internetowej Metropolii Literackiej i skłonił do wprowadzenie zamiaru w życie. Stąd wybór tytułu na początek.
Tego popołudnia pewnej mieszkance St. Mary Mead dokuczały te same rzeczy co zwykle. Nie, nie wiek. Jane Marple wkroczyła już w wiek poważny, którego oznaką jest to, że pojęcie starszy traci swój zwyczajny sens, a młodszy mierzy się dziesiątkami lat. Upływ czasu nie dokucza, dokuczają pewne związane z tym niedogodności. Tego dnia były to gazety i ogród. Gazety, bo zmieniły się na gorsze. Ogród, ponieważ nie mogła się nim samodzielnie zajmować. Gazety wyglądały inaczej niż za jej młodych lat. (Wyjaśnijmy coś sobie, a wiem co mówię, człowiek pięćdziesięcioletni jest młody!) W gazetach informacje ważne poukrywane były teraz w dziwnych miejscach, mniej eksponowanych. Nie tam, gdzie przyzwyczajenie kazałoby ich szukać. Zmieniła się też gradacja ważności informacji. Kiedyś w rubrykach towarzyskich ważne były śluby i narodziny, teraz zgony. To akurat nie wina gazet, tylko czytelniczki, tak na marginesie. Ogród to zupełnie inna sprawa. Reumatyzm do spółki z lekarzem nie pozwalali pannie Marple na samodzielne zajmowanie się pracami ogrodniczymi. A przecież żaden wynajęty ogrodnik nie jest w stanie zrobić tego dobrze, to znaczy po myśli takiej pasjonatki kwiatów, rabatów, grządek, jak Jane. Tragedia po prostu.

Och jakże dobrze Cię rozumiem droga Jane. O ile przestawiłem się na e-czytanie książek, to e-gazety, zwane dla niepoznaki portalami informacyjnymi, kompletnie nie nadają się do czytania. Z wielu względów. Z mniej ważnych wymienię to, że obrażają moje poczucie gramatyki, ortografii i dobrego smaku. Z ważniejszych to, że robią wrażenie kompletnego zaniedbania redakcyjnego. Przeglądając wydania elektroniczne nawet znanych gazet (mówię o Polsce) mam wrażenie, że tekstów przed opublikowaniem nikt nie czytał, nawet autor, nazywany nie wiedzieć czemu dziennikarzem?

Wróćmy do gazet. Tego dnia Jane Marple znalazła w rubryce "Zgony" nazwisko Jason Rafiel. Człowieka owego, bogatego przedsiębiorcę i finansistę, spotkała kilka lat temu w Indiach Zachodnich. Przypadkowo los sprawił, że współpracowali przy rozwikłaniu pewnej zbrodni. Jane dobrze pamiętała o tym wydarzeniu. Czy pamiętał Jason Rafiel? Tak, o czym miała się wkrótce przekonać…

Po kilku dniach Jane znalazła w porannej poczcie list, który nie był banalnym rachunkiem czy inną korespondencją bankową. Prośba o kontakt z pewną londyńską kancelarią prawniczą rozpoczęła zgoła najdziwniejsze śledztwo, jakie przytrafiło się kiedykolwiek naszej tropicielce zła. Było zaproszeniem do gry, której reguły ustalił tym razem zupełnie kto inny. Jason Rafiel, który dobrze pamiętał Jane Marple, zaproponował jej, by jeszcze raz pokazała światu swoją prawdziwą twarz, twarz sprawiedliwości, twarz Nemezis. Choć oczywiście jasnym wydaje się, że Jane podejmie się tego wyzwania, to z drugiej strony, jej początkowe wahanie też nie jest niczym dziwnym. Bo poza tym, że Jason Rafiel składa na jej wątłe barki odpowiedzialność za rozwiązanie tajemnicy, nie dowiedziała się niczego. W skrócie można by to przedstawić tak: „Droga Jane, jest sprawa do rozwiązania. Mam nadzieję, graniczącą z pewnością, że się tego podejmiesz. Słucham? Niby jaka sprawa? No tego to się musisz sama dowiedzieć…”
Dwie kolejne uwagi.
„Nemezis” jest powieścią dla fanów Jane Marple. Zdecydowanie odradzam czytanie jej jako pierwszej. Tu nie ma jakiejś kwintesencji jej przygód, czy metod. To domknięcie. Docenić je można znając poprzednie osiągnięcia panny Marple.
Nie sugerujcie się w żadnym przypadku filmami. Książkowa Jane Marple jest inna, pełna, jest po prostu sobą. Seriale, bez względu na obsadę, nie oddają uroku książek. Nie mówiąc o takim drobiazgu, jak zbyt duże odejście scenarzystów od prawdziwej fabuły. Serialowe przygody są mniej, czy bardziej różne od oryginału, do tego stopnia, że niektóre opowiadają zupełnie inne historie.
Wróćmy do „Nemezis”. Czy twierdziłem, że wiek nie odgrywa roli? Nie, nie mówiłem nic takiego. Odgrywa. Otóż tutaj widać rolę wieku, zarówno autorki, jak i bohaterki. Nie wdając się w zaglądanie w metrykę Agathy, spójrzmy na Jane. Czym innym jest stwierdzenie „reumatyzmy jakieś łupią” w przypadku odgrywania roli starszej, schorowanej pani, a czym innym odczuwanie tego w rzeczywistości. Cóż, przychodzi taka chwila, gdy lekko symulowane schorzenia dopadają nas naprawdę. Przykre, gdy nie można dbać o swój ukochany ogród. Czy można zatem pojechać na wycieczkę po Angielskich Rezydencjach i Ogrodach? Można. Czego nie robi się dla sprawy, szczególnie, gdy się jej nie zna do końca. Tu wychodzi szydło z worka. Jane Marple dla rozwiązania zagadki gotowa jest poświęcić wszystko, łącznie ze swoim komfortem bytowania. No dobrze, bez grzebania w ziemi swojego ogródka, to i tak nie jest żaden komfort, prawda? ;-)

Jeżeli ktoś odnosi wrażenie, że omijam temat, czyli powieść „Nemezis”, to ma rację i jednocześnie jej nie ma. O „Nemezis” nie da się w ten sposób powiedzieć nic specjalnego, ot jedna ze spraw panny Marple. Czyżby? Zapowiadałem jej inność… Bo jest inna! Po raz pierwszy śledzimy Jane Marple kroczącą za kimś! Nie, nie będę opowiadał o tym, co przygotował dla niej Jason Rafiel. To opowieść na inną okazję. Nasza dzielna bohaterka poznaje swoje zadanie na raty, w trakcie wycieczki krajoznawczej, podczas wizyty u pewnych trzech sióstr, których imiona prowadzą nas w fałszywym kierunku, bo to nie Kloto, Lachezis, Atropos, chociaż Agatha wspomina o Parkach (Mojrach) w tekście. Pojawiają się osoby, których obecność jest jak najbardziej zaplanowana przez Rafiela, ale nieoczekiwana przez Jane. Zamęt? Kontrolowany! Do czego to wszystko prowadzi? Do rozwiązania zagadki oczywiście. Ktoś przypuszczał, że Jane Marple nie rozwiąże zagadki kryminalnej???

Tu zatrzymajmy się na chwilę. Nie sądzicie chyba, że powiem Wam o co chodzi w tej powieści? Słusznie! Popatrzmy za to na twórczość Agathy Christie. Za co Ją cenicie? Bo ja za to, że wymyślała bardzo fajne zagadki (wiem nadużywam tego słowa). Nigdy nie siliłem się na prowadzenie własnych śledztw, mało, nie podziwiałem bohaterskich detektywów, którzy w pocie czoła rozplątywali gordyjskie węzły zasupłane przez Agathę. Delektowałem się za to tymi węzłami. Bo przecież o to chodzi. Tam nic nie jest oczywiste. Ludzkie motywacje są tak zakręcone, jak sami ludzie. Potem zjawia się dajmy na to Jane Marple, która mówi - wiem, wiem! To oczywiste! Bo przecież złoczyńca zachował się jak sklepikarz ze sklepu rybnego, który robił to czy tamto. Jane Marple miała taką metodę, porównywała to co teraz, do tego co kiedyś, bo ktoś robił coś podobnego, czy zachowywał się podobnie. Rozwiązywanie zagadki przez analogię spraw wielkich do spraw małych, codziennych.

Wróćmy jeszcze na chwilę do tego co istotne. „Nemezis”, jak już wspominałem, wnosi pewien rys inności. Jane Marple rozwiązując wcale niełatwą sprawę, zachowuje się trochę inaczej niż zwykle. Bo cóż robi zwykle? Służy radą i pomocą innym. To ci inni rozwiązują zagadki, a sympatyczna starsza pani podpowiada im. Cóż, może jest i krok, czy dwa przed nimi, ale nie daje tego poznać. Jest inspiratorką bardziej, niż mentorką. Docenia i chwali innych. Tu nasuwa się pewna refleksja. Policjanci w powieściach o Jane Marple, to nie jakieś głupawe indywidua. Zwykle to wytrawni śledczy, którzy potrafią skorzystać z pomocy uroczej staruszki (może nie od razu i bez oporów, ale jednak), nawet jeżeli ma ona na szyi różowy, wełniany, staromodny szalik. W „Nemezis” to sama Jane jest śledczym, to ona podąża za zagadką, to ona potrzebuje pomocy! Korzysta z niej, co oczywiste, bo wie, że każda pomoc, szczególnie nieoczekiwana, jest cenna.

Tu dochodzimy do meritum. Dlaczego Nemezis? Cóż Córka Nocy ma wspólnego z Jane Marple? Odpowiedzią jest Sprawiedliwość i Prawda! Jane zawsze dążyła do dwóch rzeczy. Do prawdy, czyli rozwiązania zagadki. Do sprawiedliwości, czyli do rozliczenia winnych. Nie oszukujmy się, sprawiedliwość to nie proste czarno-białe widzenie świata. To nie zemsta, ani nie przebaczenie. Wina musi być rozliczona, bez względu na nasze sympatie, czy antypatie. Owszem, możemy współczuć sprawcy, w pewnym stopniu go usprawiedliwiać, czy może raczej wytłumaczyć. Bo w tym konkretnym przypadku to miłość legła u podstawy zła. Ale jedno jest pewne - każdy czyn musi być rozliczony, nagrodzony czy ukarany. I dla tych, którzy wytrwali do końca tej lektury mam przesłanie. Jane Marple tego dopilnuje, możecie być pewni!

Tak, jak możecie być pewni tego, że różowy, wełniany szalik może być odpowiedni dla niektórych osób. Czyż nie mam racji Jane?

Wpis jest nową wersją tekstu z mojego bloga "Kronika Zapowiadanych Lektur". Za pomoc przy nowej redakcji bardzo dziękuję Aine z Czytania przy kominku :-)

środa, 7 października 2015

OGŁOSZENIE WYNIKÓW - Wrzesień z Agathą!

Pod koniec sierpnia zaprosiliśmy Was do udziału w wyzwaniu czytelniczym:

WRZESIEŃ Z AGATHĄ CHRISTIE 
(szczegóły wyzwania  TUTAJ). 
Teraz nadszedł czas, abyśmy zaprezentowali Wam wyniki losowania nagród :)


W wyzwaniu wzięło udział 11 uczestników, przy czym dwie osoby przysłały po dwie recenzje, a jedna aż cztery!

Serdecznie dziękujemy!

Poproszę Was o przysłanie na nasz adres mailowy:  na-tropie-agathy@wp.pl
 adresów, na które chcecie, żeby wysłać Wam książki.
Jeśli po przeczytaniu książek-nagród zechcecie napisać recenzję, to z przyjemnością zamieścimy ją na naszym blogu i opatrzymy etykietą gość - Wasz nick :)

A oto wyniki!

1. 
 

Stworek vel Oka oraz Dot59


2.

Miłka Kołakowska, Aine oraz Izabela Łęcka


3.


Ejotek


4.


Misiak297


5.
 

Kociara

6.


Książkomaniaczka

7.


Mała Pisareczka

8.

 Patrycja Waniek

Wasze recenzje będą się ukazywały dwa razy w miesiącu na naszym blogu 
(harmonogram znajduje się w zakładce Wrzesień z Agathą Christie)

Gratulujemy!