środa, 29 kwietnia 2015

"Świadek oskarżenia"

Agatha Christie
"Świadek oskarżenia"
245 stron
Znowu trafiłam na zbiór opowiadań Christie, tym razem zupełnie odmiennych od tych, do jakich mnie szanowna pisarka przyzwyczaiła swoim bogatym literackim dorobkiem.

12 opowiadań, z których zdecydowana większość ociera się o zjawiska nadprzyrodzone i zupełnie niemożliwe do wyjaśnienia. I tu jakiś czytelniczy dysonans odczułam, bowiem autorka w swoich książkach jest raczej piewcą intelektu i rozumowego podejścia do rzeczy, stąd kwestie niewyjaśnione zupełnie w kanwę jej twórczości mi się nie mogą wpasować.

Na moją uwagę zwróciły 2 genialne wręcz opowiadania - tytułowy "Świadek oskarżenia" i "Radio". W tym drugim początkowo miałam wrażenie, że znowu będzie o "rzeczach dla rozumu nie pojętych", ale sympatycznie się przekonałam o iście zbrodniczym charakterze historii.

Zdecydowanie najlepsze opowiadanie to tytułowy "Świadek oskarżenia". Tak zwięzła historia zawiera w sobie niebywały wprost potencjał. Z resztą nie ja sama takiego odkrycia dokonałam, bowiem na podstawie tego krótkiego opowiadaniu nakręcono w 1957 r. fenomenalny film z Marleną Dietrich jako jedną, z głównych postaci.

"Świadek oskarżenia"
1957 r.,
reż. Billy Wilder 
genialna panna Plimsoll, obrońca Sir
 Wilford i niezastąpiony Carter
 Leonard Vole został oskarżony o zamordowanie starszej pani Emily French. Twierdzi on uparcie, że jest niewinny i że na czas popełnienia zbrodni ma alibi - ukochaną żonę. Z tym, że żona w sądzie zeznaje coś zupełnie innego i ku zdumieniu oskarżonego pogrąża go...

Samo opowiadanie jest fenomenalne, ale muszę przyznać że film nakręcony na jego podstawie jest majstersztykiem. Widz przez blisko 2 godziny jest zahipnotyzowany! Dialogi  - szybkie i błyskotliwe, rozbudowanie historii i końcowego wątku sprawiły, że będzie to jeden z moich ulubionych filmów powiązany z twórczością Agathy Christie.



Widać, że tym tomem Christie się bawi próbując nowych form i niezwykłej jak dla niej tematyki. Na szczęście nie do końca autorka zrezygnowała ze swojej detektywistycznej natury sprawiając mi tym samym literacką przyjemność.

Recenzja pochodzi z bloga Czytelnia Kasi 

 http://kasiowaczytelnia.blogspot.com/2015/04/agatha-christie-swiadek-oskarzenia.html


poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Niedziela na wsi - Agata Christie

Z nazwiskiem tak znanym i szanowanym jak Agata Christie nie muszę zapewne nikogo zapoznawać. Praktycznie od początku swojego piśmienniczego życia zdobyła miliony fanów. Jej książki sprzedawały się jak ciepłe bułeczki, a ona sama została nazwana Królową Kryminałów. Mało kto wie, że Agata Chrisie pisała też powieści obyczajowe. A jeszcze mniej osób zna ciekawostkę, że owa pisarka, którą ludzie od dziesiątek lat się zachwycają i próbują kopiować, miała dysleksję i jedynie zakład z jej starszą siostrą sprawił, że Agata na zawsze połączyła się z  maszyną do pisania.
 
Herkules Poirot nigdy nie spodziewał się takiej historii... Udając się na zaproszony obiad do domu lady Angkatell, ujrzał wprost niecodzienny widok. Krew mężczyzny spływa do basenu, jego żona trzyma w ręku pistolet, obok niej stoi wystraszona przyjaciółka ofiary - belgijski detektyw w pewnej chwili ma wrażenie, iż to jakaś gra, impertynencki żart lub gra towarzyska. A jednak! Stało się, a dowodem jest trup. Przed Poirotem nie lada wyzwanie, bowiem zagadka wydaje się tylko z pozoru prosta. Dowody i zeznania nie są jednoznaczne... Czyżby ktoś bawił się z nim w kotka i myszkę?

A wszystko zaczyna się pięknego, słonecznego poranka, gdy Lady Angkatell martwiła się o przybycie swoich gości. Na weekend zaprosiła swoich najbliższych, co do których miała swoja własne plany. Pani Lucy poznajemy od samego początku jako kobietę czarującą, mimo swojego wieku, która niejednokrotnie będzie nas, jak również przybyłych później policjantów, zaskakiwała. Jej goście również wyczekiwali podwieczorka i wspólnego spędzenia czasu z najbliższymi. Wśród nich jest John Christow, czterdziestoletni szanowany lekarz, który bardziej niż do Lady Angkatell czy Sir Henry'ego spieszy się, by zobaczyć swoją przyjaciółkę a zarazem kochankę, Henriettę. Jest w tak wspaniałym nastoju, że nie przejmuje się nawet sposobem jazdy swej żony, Gerdy, która świata poza nim nie widzi. Jednakże po przybyciu na wieś, doktor John ma szansę spotkania się nie tylko z ukochaną przyjaciółką, lecz również z byłą narzeczoną, aktorką Veroniką. To właśnie po spotkaniu z nią zdarza się wypadek... 

 
http://www.cyfraplus.pl
Sir Henry pierwszy zobaczył stojących koło basenu. Stanął jak wryty i spytał ze zdumieniem:
- O co chodzi? Coś się stało?
- Gerda... - powiedziała jego żona, ale natychmiast ugryzła się w język. - Chciała powiedzieć, że John został...
- John został zastrzelony. Nie żyje - powiedziała bezbarwnym głosem Gerda, jakby nie mogła w to uwierzyć.
Wszyscy byli zażenowani.

 
Dla wszystkich będzie zaskoczeniem (miłym lub niemiłym), że Agata Christie w swojej powieści Niedziela na wsi skupia się nie tyle na dochodzeniu kto?, ale dlaczego?. Akcja utworu rozgrywa się powoli, tak powoli, że aż czuje się tę wiejską sielankę. Zanim dochodzimy do podstawowego pytanie: kto zginął?, musi minąć 1/3 powieści. Autorka skupia się na wdrążeniu czytelnika w codzienność swoich  bohaterów, gdzie nawet niewinne potknięcie czy słowo może okazać się kluczem do rozwiązania zagadki. I może komuś nie będzie się podobać powolne rozwiązywanie akcji, a wręcz poczuje, że Niedziela na wsi to bardziej obyczajówka z kryminałem w tle, aniżeli odwrotnie - bo sama miałam taką myśl i musiałam dwa razy podejść do powieści - ale nie zapominajmy przy tym, że Agata Chrisie potrafiła pisać również świetne obyczaje!

Co do bohaterów - trudno jednoznacznie ich zdefiniować. Możecie jednak zawsze w ciemno zaufać Królowej Kryminałów, która doskonale wie, jaki ktoś powinien mieć cechy charakteru, sposób obycia, czy wygląd. Wszystkie postacie mają swoje własne więzi i motywy, którymi mogłyby się kierować. Każdy z nich zaskakuje. A co z głównym bohaterem - belgijskim detektywem? W Niedzieli na wsi Herkulesa Poirota jest tutaj jak na lekarstwo, bowiem autorka, jak już wcześniej wspomniałam, kieruje się tutaj dewizą - dlaczego? a nie kto?

Kryminał jest i to jak w najlepszej postaci. Najbardziej spodobała mi się końcówka powieści, czyli rozwiązanie zagadki. I powiem szczerze, że byłam święcie przekonana, co do sprawcy (kierowałam się zasłyszaną dawno temu poradą, że pierwsza myśl jest najlepsza), jednak i tak Agata Chrisie mnie zaskoczyła.
 
Co do najnowszego wydania wydawnictwa Dolnośląskiego - bardzo lubię te wydanie. Niedziela na wsi, podobnie jak wszystkie inne pozycje z Klasyki Kryminału, jest poręczna, napisana dobrą czcionką do czytania.Wspaniała książka - pięknie prezentująca się na półce!

sobota, 25 kwietnia 2015

"Po pogrzebie"

Agatha Christie
"Po pogrzebie"
184 strony
Śmierć osoby spodziewającej się tego, nie jest dla nikogo niespodzianką, choć to zdecydowanie nieprzyjemna sprawa. Jeśli jest się dodatkowo osobą bardzo zamożną jak choćby Richard Abernethie, oprócz wielu formalności związanych z odejściem pozostaje kwestia testamentu.

Na tę okoliczność spotyka się bliższa i dalsza rodzina zmarłego. Każdy zastanawia się czy mu coś skapnie z olbrzymiego majątku. Dramatyzmu dodaje komentarz siostry zmarłego - ekscentrycznej i od lat niewidzianej przez rodzinę Cory - twierdzącej z przekonaniem, że Richardowi ktoś pomógł z życiem się pożegnać. Zaszokowana rodzina nie chce dać temu wiary, jednak gdy wkrótce po ogłoszeniu rewelacji Cora zostaje zamordowana we własnym domu sprawa nabiera innego wymiaru - kto się dopuścił tych zbrodni?

Prawnik rodziny niejaki Entwhistle zwraca się z prośbą do swojego przyjaciela Herkulesa Poirot o pomóc w rozwiązaniu dręczących go niepewności związanych z owymi zgonami. Niebawem okazuje się, że towarzyszka nieżyjącej Cory, panna Gilchrist prawie traci życie w wyniku zjedzenia zatrutego tortu. Ktoś ewidentnie próbuje się tych ludzi pozbyć, ale kto i dlaczego? Jak zwykle w grę wchodzą wielkie pieniądze, kompletny bark alibi poszczególnych członków rodziny i uzupełnienie tej wybuchowej mieszanki w postaci szarych komórek Poirota :)

 

Filmowo mogłam sobie poużywać i po raz pierwszy obejrzałam ekranizację z "najstarszą" odtwórczynią roli panny Marple - Margaret Rutherford. Film jest bardzo swobodną adaptacją, bo w oryginale przecież to Poirot prowadzi śledztwo i w rzeczywistości doskonałą komedią z wątkiem kryminalnym. Postać Marple jest niebywała, historia luźno z książką powiązana i zdecydowanie gwarantowana świetna zabawa :)
Panna Marple i Cora Lanskenay
Druga, starsza wersja już bliżej do książkowego pierwowzoru zbliżona, choć i tak z pewnymi zmianami wprowadzonymi do fabuły. Tu już widz może nacieszyć się postacią Poirota i z przyjemnością podążać za jego metodycznym śledztwem.

Helen Abernathie i Herkules Poirot
Mogłoby się zdawać, że tej historii główne skrzypce gra potężny spadek, na którego dybią różne osoby. Ku mojemu zdziwieniu motyw zbrodni poniekąd się z tym wiązał, ale nie chodziło o dużą kwotę... No cóż, zbrodnia nawet najlepiej zaplanowana przed Poirotem się nie ukryje, tym bardziej jak ktoś przykłada do upozorowania jej zbyt dużą uwagę.

czwartek, 23 kwietnia 2015

Opowiedz, jak tam żyjecie - Agata Christie Mallowan

Agata Christie była już znaną autorką powieści kryminalnych, gdy w latach trzydziestych towarzyszyła swojemu mężowi - archeologowi Maxowi Mallowanowi - podczas wykopalisk na Bliskim Wschodzie. Przyjaciele dopytywali ją o wrażenia i to na ich prośbę spisała swoje wspomnienia, stąd też jakże charakterystyczny tytuł książki.

"Opowiedz, jak tam żyjecie" to książka dla - że się tak wyrażę - dwóch adresatów. Pierwszą grupą są fani (przyjaciele) Agaty Christie, którzy chcieliby poznać "inne" życie pisarki związane z jej wielką pasją, jaką były podróże i archeologia. Natomiast druga grupa to wszyscy ci, którzy są ciekawi życia archeologa - jak wygląda życie na wykopaliskach?

Agata Christie już w wprowadzeniu podkreśla, iż "Opowiedz, jak tam żyjecie" jest przede odpowiedzią: "na pytanie, które bardzo często słyszę: Zatem kopiecie w Syrii, tak? Opowiedz mi wszystko, proszę. Jak tam żyjecie? Mieszkacie w namiotach?".  Jednakże autorka od razu ostrzega - żeby nikt nie był rozczarowany - w tej książce czytelnik nie znajdzie "odkrywczych refleksji na temat archeologii, zapierających dech w piersiach opisów przyrody, analizy zagadnień z zakresu ekonomii, rozważań na tematy rasowe ani nawet dawki historii".  To po prostu książeczka pełna codziennych spraw i wydarzeń.

A ja właśnie o takiej książce marzyłam. Dla mnie "Opowiedz, jak tam żyjecie"  to szansa na spojrzenie mojej ulubionej pisarki z zupełnie innej strony. Po lekturze "Autobiografii" wiedziałam, iż Agata Christie wraz z drugim mężem, Maxem, podróżowała po świecie. Byłam bardzo ciekawa, w jaki sposób patrzyła na różne zakątki!


 "Najlepszym mężem, jakiego kobieta może mieć, jest archeolog
- im starszą się staje, tym bardziej się nią interesuje".

 
Oprócz tego "Opowiedz, jak tam żyjecie" jest tak jakby "książką-kurtyną". Dzięki niej możemy lepiej zrozumieć realia innych powieści Agaty Christie, nie zapominając przy tym, iż niektóre kryminały Królowej rozgrywają się właśnie na Dalekim Wschodzie - chociażby przeczytane już przeze mnie "Morderstwo w Mezopotamii" [RECENZJA] bądź "Rendez-vous ze śmiercią".

Rzecz oczywista, miłośnicy prozy Agaty Christie będą zachwyceni tą "wisienką na torcie". Wspomnienia autorki czyta się naprawdę przyjemnie i lekko - podobnie zresztą jak jej wszystkie kryminały. Wspaniałe jest również to, że nie brak w "Opowiedz, jak tam żyjecie" dialogów zarówno Agaty Christie, jak i jej przyjaciół! Miło było poznać nieco bliżej męża pisarki - Maxa Mallowan.

W moim odczuciu "Opowiedz, jak tam żyjecie" to wspaniała odskocznia od wszystkich książek - nie tylko kryminałów Agaty Christie. Warto jest czasami zrobić sobie przerwę i "udać się" na wykopaliska archeologiczne.  O nudzie nie ma mowy! 

Recenzję przeczytacie także na blogu:
http://wymarzona-ksiazka.blogspot.com/2015/03/morderstwo-w-mezopotamii-agata-christie.html
 wymarzona-ksiazka.blogspot.com

wtorek, 21 kwietnia 2015

Zabójstwo Rogera Ackroyda - Agata Christie

O "Zabójstwie Rogera Ackroyda" nasłuchałam się dość, jak tylko zaczęłam interesować się prozą Agaty Christie. Jak się okazało, nie tylko dla mnie, lecz także dla wielu innych czytelników, jest to utwór wyjątkowy pod każdym względem. Kryminał niecodzienny, po którym ujawnienie zabójcy trafia podwójnie!
 
Atmosfera w małej mieścinie King’s Abbot jest pełna pogłosek na temat samobójstwa pani Ferrars - starszej kobiety, która, jak głosiła plotka, zamordowała wcześniej własnego męża, Ashleya Ferrarsa. Jedyną osobą, której pani Ferrars się zwierza, jest tytułowy Roger Ackroyd, któremu w liście napisała, kto ją szantażował. Niedługo potem sam zostaje zamordowany... Nikt nie wie, co o tym sądzić. Podejrzanych jest bez liku. Jednakże morderca ma pecha, bowiem w okolicy odpoczywa pewien obcokrajowiec, niejaki Herkules Poirot. Jego asystentem zostaje doktor Sheppard – miejscowy lekarz, który świetnie zna tajemnice niewielkiej społeczności.
 
"Zabójstwo Rogera Acroyda" to szósty pod względem chronologicznym kryminał Agaty Christie, napisany w 1926 roku. Książka zajęła miejsce 49. na liście 100 książek XX wieku według "Le Monde". Po wydaniu, powieść wywołała mnóstwo krytyki, ponieważ - zdaniem wielu specjalistów - ze względu na oryginalne zakończenie, była ona niezgodna z ówczesnymi kanonami literatury kryminalnej. Agatha Christie została nawet wykluczona z tak zwanego "Klubu Detektywów", zrzeszającego autorów powieści kryminalnych. Brzmi kontrowersyjnie, nieprawdaż?

Historia zostaje przedstawiona w pierwszej osobie. Narratorem jest starszawy wiejski lekarz, doktor James Sheppard, mieszkający w niewielkiej wiosce King's Abbot wraz z rozplotkowaną siostrą, Karoliną. Jako lekarz, a także oddany przyjaciel Ackroyda będzie miał przyjemność towarzyszy c Herkulesowi Poirot niemal na każdym kroku dochodzenia. Sherppard jest inteligentnym, pewnym siebie mężczyzną, lecz bywa czasami równie "niezdarny" w śledztwie co Arthur Hastings... W czym tkwi jego tajemnica?

booklips.pl
 Zaraz po lekturze książki zachęcam do obejrzenia ekranizacji!


Po przeczytaniu "Zabójstwa Rogera Ackroyda" absolutnie się nie dziwię, że większość miłośników prozy Królowej Kryminałów na podium wybiera ten właśnie utwór. Mimo iż niebawem będzie miała już całe sto lat, tak samo jak kiedyś, tak i dziś rozkochuje w sobie czytelnika. To książka, której na pewno nie można oskarżyć o żaden schemat, ponieważ była - i nadal jest - bardzo oryginalna.
 
"Zabójstwo Rogera Ackroyda" ma około 270 stron zapisanych lekkim, żartobliwym stylem Agaty Christie. Jak zawsze autorka przedstawiła prawdziwą rzeczywistość XX-wiecznej Anglii, tworząc żywych i barwnych bohaterów. Tutaj każdy szczegół jest ważny, a - co najlepsze - jest nam przedstawiony i niejednokrotnie nawet przypomniany. Poirot w "Zabójstwie..." stara się naprowadzić czytelnika na właściwy tok rozumowania - przyznacie, że to miłe ze strony pani Christie, prawda?
 
Gorąco zachęcam do przeczytania tej powieści! To kryminał obowiązkowy dla każdego miłośnika oraz każdego, kto dopiero chciałby rozpocząć swoją podróż z tym gatunkiem literackim! Ja już wiem, że "Zabójstwo Rogera Ackroyda" to książka, którą będę polecała wszystkim! Już teraz stawiam ją sobie na równi z takimi historiami Agaty Christie co "I nie było już nikogo" bądź "Morderstwo w Orient Expressie".

 
 Recenzję przeczytacie także na blogu wymarzona-ksiazka.blogspot.com
http://wymarzona-ksiazka.blogspot.com/2015/03/morderstwo-w-mezopotamii-agata-christie.html

niedziela, 19 kwietnia 2015

"Samotny Dom"

Tytuł oryginału: „Peril at End House”
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 2009
Tłumacz: Mira Michałowska
Ilość stron: 224
Ocena: 5/6

Nie da się ukryć, że w ostatnich tygodniach dość poważnie wpadłam w sidła twórczości Agathy Christie. Tak poważnie, że książkowo powoli robię się monotematyczna. Ale co tam. Grunt, że jak do tej pory czytanie powieści tej Pisarki mnie nie nudzi ani trochę.

Tym razem sięgnęłam po „Samotny Dom”. A jest to dość intrygująca powieść, której bohaterką jest młoda, bogata, roztrzepana dziedziczka tytułowego Samotnego Domu. I jak się z czasem okazuje, jest też całkiem sprytną kobietą. Nasza bohaterka zwraca na siebie uwagę Herkulesa Poirot w czasie przypadkowego spotkania w przyhotelowym ogrodzie.  Okazuje się także, że ktoś czyha na jej życie. Sprawa ta na tyle intryguje słynnego detektywa, że ten, pomimo swojego silnego postanowienia o nieprzyjmowaniu detektywistycznych zleceń, decyduje się na rozwikłanie zagadki i znalezienie mordercy. Wynik śledztwa okazuje się bardzo zaskakujący.

Jak już wspomniałam wyżej, z książką się nie nudziłam ani trochę. Pomysł na intrygę jest bardzo ciekawy i każdego może wywieść w pole. To był twardy orzech do zgryzienia nawet dla samego belgijskiego detektywa. I choć znowu momentami złościła mnie jego przesadna może pewność siebie oraz egocentryzm, to cały czas mu kibicowałam. Zagadkę oczywiście rozwiązał, inaczej nie nazywałby się Poirot.

Na książce po raz kolejny się nie zawiodłam. Wszystkie książki Christie, które do tej pory bardziej lub mniej mi się podobały. Właściwie za każdym razem żałowałam, że to już koniec. Za każdym razem dopada mnie też chęć, żeby już… teraz… zaraz… sięgnąć po kolejny kryminał Agathy. A będzie nim teraz „Spotkanie w Bagdadzie”.


Czy mi się spodoba? Śmiem twierdzić, że zapewne tak.

piątek, 17 kwietnia 2015

Mężczyzna w brązowym garniturze - Agata Christie

Jakich słów bym użyła, gdybym miała zachęcić do przeczytania piętnastego tomu Klasyki Kryminału Agaty Christie, a - pod względem chronologicznym - czwartej powieści Królowej Kryminału? Byłyby to bardzo treściwe trzy zdania, które w pełni oddają moją satysfakcję po przeczytanej książce!
 
"Mężczyzna w brązowym garniturze" to...
Kryminał z humorem.
Kryminał z przygodą.
Kryminał... z nutką romansu.
 
Anna Beddingfeld nie należy do osób, które mogą pochwalić się ciekawym życiem. Jako córka słynnego archeologa tkwi w monotonni, wierząc, iż pewna dnia uda jej się przeżyć wspaniałą przygodę. Jak się okazało - sytuacja sama się nadarza, kiedy będąc na peronie, na jej oczach pewien człowiek ginie pod torami. Staje się szczególnie ważnym świadkiem, gdyż jako jedyna zauważa bardzo dziwne zachowanie mężczyzny, który podaje się za lekarza i okrada zmarłego. Parę dni później w domu sir Eustachego Fidlera zostaje zabita nieznana kobieta. Gazety i policja podejrzewają, że morderstwa dokonał owy "mężczyzna w brązowym garniturze". Podekscytowana Anna postanawia wyruszyć w rejs do Afryki, by rozwiązać zagadkę swego życia! 

"Mężczyzna w brązowym garniturze" jest nieco inną powieścią kryminalną Agaty Christie. Za każdym razem, gdy autorka powołuje do życia nowe postacie, tworzy przy tym odmienny klimat. I tak dzięki Annie Beddingfeld stworzyła (jak  czytamy na stronie wydawnictwa) powieść awanturniczo-przygodową w egzotycznej, afrykańskiej scenerii, która nie tylko przyniesie czytelniczą satysfakcję, ale nawet sprawi, że zaczniemy podziwiać kobiecą niezależność!
 
Nie mogę wyjść z wrażenia, że "Mężczyzna w brązowym garniturze" aż tak głęboko wdarł mi się za skórę. Najprościej w świecie książka urzekła mnie swoją historią i zawartymi w niej emocjami, że kończąc ją po prostu się uśmiechałam. Tak po prostu się uśmiechałam. To niesamowita przygoda, którą czytelnik przeżywa wraz z główną bohaterką. Nie ma mowy o nudzie ani chwili wytchnienia!

Akcję opowiada nam sama główna bohaterka, Anna Beddingfeld, która, co stwierdzam z przykrością, występuje jedynie w tej powieści. Z przykrością, gdyż jest to kobieta, której nie sposób nie polubić za jej odwagę, spryt, a przede wszystkim niezależność. Jest niesamowicie pomysłowa, a jednocześnie inteligentna. Na pewno nie należy do lekkodusznych kobiet (choć może tak się wydawać). Kieruje się w życiu rozwagą, co sprawia, iż każdy czytelnik zapała do niej sympatią! 


"Mężczyźni nigdy nie bywają mili i uprzejmi, 
jeśli dziewczyna nie jest ładna, 

kobiety zaś wręcz przeciwnie".
 
Przygoda, bo tym razem to nie tylko kryminał, zabiera nas do Południowej Afryki. Anna postanawia wsiąść na statek wraz z grupką interesujących osobowości m.in. z Zuzanną Blair czy sir Eustachym Pedler. Wśród nich detektyw-amator pragnie odnaleźć swego tajemniczego "mężczyznę w brązowym garniturze". Lecz to nie wszystko co ją tam spotka! Podczas podróży wpada w sam środek brylantowej afery, a potem afrykańskiej rebelii!
 
Jak też na początku zaznaczyłam, miłą odmianą jest właśnie dodanie otoczki romansu,. Oczywiście motyw "z miłości" jest bardzo często używany przez pisarzy kryminalnych, lecz tym razem znajduje się on na innej płaszczyźnie. Jest to na tyle "nietypowe", gdyż jak dobrze wiemy najwięksi detektywi Christie - Herkules Poirot i Panna Marple - są wiecznymi samotnikami.
 
Książkę przeczytałam niemal w chwilę. Akcja z każdą sekundą  nabierała tempa i, nie powiem, autorka przytrzymywała mnie w niepewności do jej samiutkiego końca, by w końcu mnie przechytrzyć. Niesamowita powieść, która przypadnie każdemu do gustu!

Recenzja można przeczytać także na blogu:
http://wymarzona-ksiazka.blogspot.com/2015/03/morderstwo-w-mezopotamii-agata-christie.html

środa, 15 kwietnia 2015

Śmiertelna klątwa i inne opowiadania

Tomik Wydawnictwa Dolnośląskiego z roku 2015, wchodzącego w skład nowej edycji "Klasyki Kryminału" zawiera osiem historyjek w tłumaczeniu Agnieszki Bihl.
W małej, krótkiej formie jaką jest opowiadanie,  Agatha zawarła wszystkie elementy kryminału, razem z zagadką i jej zaskakującym rozwiązaniem. 
W opowiadaniu "Azyl", w kościele znajduje schronienie postrzelony śmiertelnie człowiek Gdyby nie panna Marple nigdy byśmy nie odgadli jego tajemnicy. Podobnie w "Dziwnym żarcie", którego autorem jest umierający wujek Mathew. Chociaż rozważania panny Marple wydają się młodym krewnym zmarłego, którzy zwrócili się o pomoc do starszej pani śmiertelnie nudne, to przyznać trzeba, że niekiedy bywają pożyteczne. Zaniechanie wysłuchania opowieści panny Marple o jej wujku Lionelu, mogłoby ich bardzo drogo kosztować. 
"Narzędzie zbrodni" okazuje się niezwykle nietypowe, zaś "Śmiertelna klątwa" jest...zagadką napisaną przez doktora Haydocka dla panny Marple. 
"Idealna służąca" to byt u nas nieznany i jak się okazuje niebezpieczny w pewnych sytuacjach, podobnie jak pokojówki. Jednakże przed bystrym okiem panny Marple nic się nie ukryje, gdyż jest to jedna z tych dam, które wiedzą o nas więcej, niż my sami. Przekonał się o tym bratanek Jane Marple, Raymond i jego żona Joan - "Opowiadanie panny Marple".

Natomiast w  historiach "Lalki krawcowej" i "Mroczne odbicie" nie spotkamy Jane Marple, autorka zaś sprawnie buduje atmosferę grozy, aż ciarki przechodzą po plecach.

Ta niewielka książeczka świetnie zmieści się w torebce i będzie nam bardzo przydatna, gdy okaże się, że gdzieś musimy poczekać w kolejce.

Śmiertelna klątwa
Autor: Agatha Christie
Seria: Klasyka Kryminału
Tłumaczenie Agnieszka Bihl
tytuł oryginału Miss Marple's Final Cases
data wydania 2015 (data przybliżona)
ISBN 9788327151094
liczba stron 112

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

"Niedziela na wsi"

Agatha Christie
"Niedziela na wsi"
260 stron

Weekend poza dusznym Londynem to dla spracowanego i zmęczonego John'a Christow - lekarza cieszącego się popularnością, męża przynudnawej Gerdy i ojca dwójki dzieci okazja do wypoczynku. Z chęcią korzysta z zaproszenia majętnych Angatell'ów i wybywa z miasta. Dla niego to nie tylko okazja to relaksu, będzie tam też jego kochanka Henrietta i wszystko to, co lubi najbardziej robić ON. Tak, bo liczy się tylko ON, jego potrzeby i jego marzenia.

Gerda jest kobietą zagubioną, pozbawioną polotu i zdawałoby się rozumu. Ślepo zapatrzona w męża robi wszystko, by był szczęśliwy. Uważa go za wcielone bóstwo i stale ubolewa, że nie jest lotna i sprytna. Jedzie na wieś, choć jej nie cierpi, tak samo jak nie znosi litujących się nad nią spojrzeń.

Dom Angatell'ów kipi życiem, nietuzinkowym podejściem do życia gospodyni lady Lucy i oddaną służbą. Jako osoba towarzyska, nie może sobie odmówić zaproszenia na posiłek nowego sąsiada w postaci samego Herkulesa Poirot (nie mogłam się nadziwić, że Poirot dał się namówić znajomej i w rzeczywistości kupił posiadłość nie miejską - on i jego uwielbienie natury!). Poirot wkracza, gdy w okolicach basenu jest świadkiem tragedii - doktor Christow leży postrzelony, jego żona dzierży w dłoni pistolet, a dookoła wszyscy jakby zamarli.

Gerda twierdzi, że nie ona zastrzeliła męża, tylko bezmyślnie podniosła leżący obok niego pistolet, ofiara tuż przed śmiercią zdążyła wyszeptać imię Henrietty, a do tego wszystkiego dochodzi pojawienie się dawnej miłości Christow'a. Kto i dlaczego dopuścił się takiego czynu? W tym przypadku można liczyć na nieocenioną pomoc sąsiedzką.



Filmowo mogłam sobie poużywać, bo udało mi się aż 2 ekranizacje obejrzeć. Na pierwszy ogień poszedł klasyczny Poirot:

niesamowity lokaj Gudgeon i sam Herkules Poirot
Wspaniała ekranizacja, bardzo wierna powieści z idealnie wykreowaną postacią lokaja i lady Lucy (matko i córko, co za niebywale roztrzepana kobietka).

"Le Grand Alibi" 2008
reż. Pascal Bonitzer
współcześni bohaterowie dramatu
Druga wersja już współczesna niestety na tyle, że pominięto zupełnie postać Poirota i trup zdecydowanie się gęściej ściele...
Chyba znak czasów - ciężko nakręcić coś, kiedy scenariusz przewiduje tylko jednego nieboszczyka.

Jak zwykle u Christie motywy mają znaczenie, pokazują do czego ludzie dążą, a czego im tak na prawdę brakuje. Postać Christow'a paskudnie egoistyczna w pełnym tego słowa znaczeniu i niebywale zachłanna, a przecież każdy dobrze wie, że nie można mieć wszystkiego...

sobota, 11 kwietnia 2015

Morderstwo w Mezopotamii - Agata Christie

Pozwólcie, że przeniesiemy się do słonecznej krainy, gdzie za dnia świeci słońce, a gdy zachodzi... pojawia się maska! Maska, która ma przypominać kobiecie, iż jej mąż na nią czeka! Brzmi dziwnie? Wszystko stanie się jasne po lekturze powieści kryminalnej: "Morderstwo w Mezopotamii".
 
Amy Leatheran - z zawodu pielęgniarka - zostaje wynajęta przez światowej sławy archeologa, Erica Leidnera. Ma zająć się jego "chorą" żoną, która rzekomo ma zwidy i lęki. Główna bohaterka zaprzyjaźnia się z Luizą, kobietą uważaną za chodzącą "Królową Śniegu", która następnie opowiada jej o listach z pogróżkami, które otrzymuje nieprzerwanie od pierwszego męża, Fryderyka. Czuje się obserwowana i śledziona nawet pod irackim słońcem. Niedługo potem... zostaje znaleziona martwa w swoim pokoju. Amy Leatheran jest przerażona - szczególnie po drugim morderstwie - zatem postanawia wezwać na pomoc sławnego detektywa, Herkulesa Poirota.
 
Agata Christie wyszła za mąż dwa razy. Pierwszy związek okazał się nieszczęśliwy i doprowadził do rozwodu. Natomiast z drugim mężem przeżyła szczęśliwie do końca życia. Max Mallowan był archeologiem, który umożliwił jej nie tylko zwiedzanie starożytnych ruin, ale także świata. Dlatego też Królowa Kryminału doskonale znała realia życia na wykopaliskach i niejednokrotnie miejscem akcji w jej książkach jest Daleki Wschód. 

"Morderstwo w Mezopotamii" pod względem chronologicznym było dziewiętnastą już powieścią kryminalną. Muszę przyznać, iż nieprzerwanie jestem pod wrażeniem umiejętności pisarskich Christie - zagadka jaka kryje się za tą niepozorną książką jest niezwykle złożona. Choć wszystkie szczegóły i wskazówki zostają podane nam na tacy, to sytuacja komplikuje się znacznie już po drugim morderstwie.

 http://kasiowaczytelnia.blogspot.com
 
  Niemal jak zawsze "Morderstwo w Mezopotamii" doczekało się ekranizacji
z genialnym Davidem Suchet w roli głównej!
 
Ciekawym i wartym podkreślenia zabiegiem była przeszłość nieszczęsnej ofiary Luizy Leidner. Dzięki temu dowiadujemy się również co nieco o sytuacji panującej w okresie międzywojennym. Kobieta była typową famme fatale, która przynosi ze sobą nieszczęście - choć zapewne nie spodziewała się takiego obrotu sprawy po pierwszym małżeństwie z niemieckim szpiegiem, którego - po odkryciu tego niegodnego faktu - wydała w ręce władz. Sytuacja ta kolejno przynosi nieszczęścia, tak jak pierwsza kosteczka domina musi obalić drugą. Muszę przyznać, iż małżeństwo Luizy z Fryderykiem, było bardzo ciekawe i cieszę się, że w zakończeniu prawda o nim wyszła na jaw.
 
Co i raz zastanawiam się, jaki sposób narracji bardziej lubię - pierwszoosobowy czy trzecioosobowy, i nadal nie potrafię znaleźć na to pytanie odpowiedzi. Myślę, że podobne problemy miała Agata Christie, która - w zależności od historii - raz wybiera narratora wszechwiedząca, a raz przekazuje pałeczkę któremuś z bohaterów. Bardzo podobała mi się Amy Leatheran jako główna bohaterka - jest to osoba o bystrym umyśle, która rzeczowa przedstawiała sytuacje dziejące się na wykopaliskach.
 
Z całego serca polecam "Morderstwo w Mezopotamii"! Z tą książką przeniesiecie się pod żarzące do czerwoności, irackie słońce - przeżyjecie niezwykłą przygodę oraz  rozwiążecie niespodziewaną zagadkę morderstwa pięknej famme fatale!
 
Pochwalę się - rozwiązałam zagadkę dokładnie w tym samym czasie co wielki Herkules Poirot! :)

 
Recenzję przeczytacie także na blogu wymarzona-ksiazka.blogspot.com
http://wymarzona-ksiazka.blogspot.com/2015/03/morderstwo-w-mezopotamii-agata-christie.html

czwartek, 9 kwietnia 2015

Królowa Kryminałów na Bliskim Wschodzie

"Opowiedz, jak tam żyjecie" (wcześniej znane w przekładzie Ewy Adamskiej pod tytułem "Opowiedzcie, jak tam żyjecie") to pozycja nietypowa w dorobku Agathy Christie, kojarzonej przede wszystkim z wyśmienitą literaturą kryminalną. Autorka zabierała już czytelników na Bliski Wschód (na przykład w powieściach "Morderstwo w Mezopotamii" czy "Rendez-vous ze śmiercią"), tym razem jednak zaprasza nie do rozwiązania zawikłanej zagadki kryminalnej, a do towarzyszenia jej samej w fascynującej podróży na Bliski Wschód.
W latach 30. ubiegłego wieku wzięła udział w kilku ekspedycjach archeologicznych prowadzonych przez jej drugiego męża, wybitnego archeologa Maksa Mallowana. "Opowiedz, jak tam żyjecie" jest literacką odpowiedzią na pytanie, które często słyszała od swoich przyjaciół. Inaczej mówiąc: quasi-reportażem, luźnymi reminiscencjami z pobytu w Syrii i Iraku.

Myślicie, że to nudne? Albo przeznaczone wyłącznie dla pasjonatów archeologii? A może wydaje się Wam, że we wszystkie książki tej autorki powinna być wpisana zbrodnia (najlepiej morderstwo), bo bez tego stają się erzacem? 
Nic bardziej mylnego! Christie była dobrą pisarką i świetnie sprawdzała się w wielu konwencjach.


Wykopaliska w Syrii
Oczywiście trzeba pamiętać, że Królowa Kryminałów nie miała ambicji drobiazgowego przedstawienia wykopalisk archeologicznych. "Opowiedz, jak tam żyjecie" to zbiór miłych wspomnień, których przelanie na papier nie było pracą, jak stwierdza ona sama w epilogu, po czym dodaje: "a jeśli pracą, to dziełem miłości"[1].
Christie dzieli się wspomnieniami z czytelnikiem, a robi to ze swadą i humorem. Przy takiej przewodniczce nie można się nudzić!
O czym pisze?
O tym, jak trudno skompletować odpowiednią garderobę podróżną, gdy wyjeżdża się na Bliski Wschód.
O tym, jak żyje się z archeologiem-pasjonatem ("Gdy pakują się archeolodzy, jedno wiadomo na pewno - ich bagaż wypełnią głównie książki. (...) [Archeolodzy] wypełniają [walizki] po brzegi książkami. Dopiero wtedy, z niechęcią, wyjmują kilka woluminów, by zrobić miejsce na koszulę, piżamę, skarpety i tak dalej"[2].

Pociąg jakim, a być może, którym jechała Agatha
O uwielbieniu dla pociągów ("pociąg - wielki, sympatyczny i prychający, z ogromną sapiącą lokomotywą, sprawiający wrażenie, jakby się wiecznie spieszył; bucha kłębami pary i wydaje się ponaglać: »Już czas na mnie, już czas, już czas!«. Pociąg to przyjaciel! Podziela mój nastrój, gdyż mój wewnętrzny głos też właśnie mówi: »W drogę, już czas, ruszajmy w drogę...«"[3]).

Agatha w Syrii
O pasjonującym odkrywaniu innej kultury. I o użeraniu się w lokalnym urzędzie pocztowym (naczelnik traktuje petentów jak zło konieczne. Nie może zrozumieć, dlaczego państwo Mallowanowie nie chcą przyjąć korespondencji, która nie jest adresowana do nich).
O prowadzeniu badań w gorączkowym tempie ("Wykopaliska są jak ruletka - nie sposób przewidzieć, który z siedemdziesięciu zamieszkanych w tym samym okresie telli kryje w sobie budynek, zbiór glinianych tabliczek albo kolekcję szczególnie interesujących przedmiotów"[4]).


O spaniu w trudnych warunkach (wśród karaluchów, pcheł i setek myszy).
O rozmaitych problemach z siłą roboczą (pracownicy rekrutowani spośród tubylców wdają się w bójki, chcą pracować mimo fatalnego stanu zdrowia, dają się zastraszać, próbują oszukiwać) oraz z służącymi (dla których nakrywanie do stołu to czarna magia). I o tym, jak człowiek noszący "znienawidzony rozmiar niestandardowy"[5] próbuje dobrać sobie podróżne ubrania w świecie, gdzie "Wojaże to domena młodych, szczupłych dziewcząt, które (...) zgrabne i powabne, stroją się w sportowe kostiumy"[6].
O tym, jak do piżamy-moskitiery dostała się mysz. O rączym koniu odwiedzającym salon fryzjerski. O "wskrzeszonym" nieboszczyku. O pewnej problematycznej ekshumacji. O tym, jak pisarka zamienia się w lekarkę. O tym, jak wyrywa się zdrowe zęby, aby usługa u dentysty się opłacała (ekonomia jest taka ważna!). I o wielu innych interesujących kwestiach.

Agatha w Syrii
Jak każda książka Agathy Christie, i ta jest skarbnicą ciekawostek, nie tylko archeologicznych. W latach trzydziestych modne były kapelusze o kolorach "z palety tych nowoczesnych odcieni o tak urokliwych nazwach jak Brudnawy, Rdzawy, Błotnisty, Trotuarowy, Przykurzony i tym podobne"[7]. Zamek błyskawiczny, uciążliwa nowinka, niesłusznie wypierał standardowe guziki, zapinki, klamerki czy zatrzaski. 
"Opowiedz, jak tam żyjecie" może też pobudzić do refleksji - ile trzeba było mieć odwagi, żeby porzucić wygodne życie i pojechać za mężem do nieznanego kraju, narażając się tam na rozmaite niebezpieczeństwa. Można podziwiać Agathę za tę odwagę, gotowość do podejmowania nietuzinkowych wyzwań. I jednocześnie oburzać się na pewien cechujący ją egoizm. Udając się na Bliski Wschód, na długie tygodnie porzucała swoją dorastającą córkę Rosalind.

Chciałbym zakończyć dwoma cytatami, które dobrze pokazują wdzięk i błyskotliwy humor, jakie wyróżniają pisarstwo tej autorki.

Oto fragment poświęcony kotu-fachowcowi, który przybył, aby wytępić uciążliwe myszy:

kot i mysz

"Podczas gdy my raczymy się obiadem, kot przyczaja się za skrzynią transportową. Kiedy rozmawiamy, poruszamy się albo za bardzo hałasujemy przy stole, rzuca nam zniecierpliwione spojrzenie. »Oczekuję od was, że będziecie cicho«, mówi to spojrzenie. »Jak mam pracować, kiedy mi przeszkadzacie?«. To spojrzenie jest tak srogie, że natychmiast nas dyscyplinuje. Rozmawiamy szeptem, staramy się podczas jedzenia jak najmniej brzękać talerzami i szklankami. Pięciokrotnie podczas naszego posiłku pojawia się mysz i przebiega w poprzek izby; za każdym razem kot dopada gryzonia jednym susem. Wszystko dzieje się błyskawicznie. Żadnego cackania się w stylu zachodnich kotów, bawienia się ofiarą. (...) Kot zostaje u nas pięć dni. Po tych pięciu dniach myszy się już nie pojawiają. Kot nas opuszcza, a myszy nigdy więcej nie wracają. Nigdy wcześniej ani później nie widziałam tak profesjonalnego kota w akcji. (...) Chłodny w obyciu, rzeczowy, zdystansowany - prawdziwy zawodowiec!"[8].

 I dialog państwa Mallowanów, czyli jak to jest mieć za męża archeologa:

Agatha w sukience w rozmywające się romby



"- Załóż tę płowożółtą sukienkę ze wzorem w zlewające się romby z Tell Hallaf - sugeruje zachęcająco Max.
- Byłabym wdzięczna - odpowiadam poirytowana - gdybyś nie wyrażał się o moich strojach, jakby to była prehistoryczna ceramika. Sukienka, którą masz na myśli, jest limonkowa! A te zlewające się romby, co za wstrętne określenie - od razu wyobraziłam sobie rozmiękłą drażetkę, którą jakieś dziecko wypluło na sklepową ladę. Nie pojmuję, jak ty możesz opisywać wzory na ceramice w tak okropny sposób!
- Ty to masz wyobraźnię - stwierdza Max. - Rozlewające się romby to niezwykle piękny ornament z kultury Hallaf.
Rysuje mi go na kartce papieru. Mówię, że ornament faktycznie jest piękny"
[9].






Ceramika Halaf, Syria

Koniecznie wybierzcie się z Agathą Christie na Bliski Wschód!

---
[1] Agata Christie Mallowan, "Opowiedz, jak tam żyjecie", przeł. Tomasz Szlagor, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2014, s. 228.
[2] Tamże, s. 22.
[3] Tamże, s. 25.
[4] Tamże, s. 63.
[5] Tamże, s. 17.
[6] Tamże, s. 18.
[7] Tamże, s. 19.
[8] Tamże, s. 87.
[9] Tamże, s. 101.
Zdjęcia zamieszczone we wpisie NIE pochodzą z książki.  Źródło każdego zdjęcia jest podlinkowane w opisie pod zdjęciem.
Książka zawiera także inne zdjęcia z wyprawy.

Recenzja pochodzi z serwisu BiblioNETka, autorem recenzji jest misiak297.


poniedziałek, 6 kwietnia 2015

"Morderstwo na polu golfowym"

Tytuł oryginału: „The Murder on the Links”
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 2008
Tłumacz: Jan S. Zaus
Ilość stron: 220
Ocena: 5/6

Moja przygoda z twórczością Królowej Kryminału trwa w najlepsze. Tym razem na przysłowiową tapetę wzięłam „Morderstwo na polu golfowym”. I po raz kolejny znalazłam nieźle zaplanowaną kryminalną intrygę. Ale… czegóż innego mogłam się spodziewać.

Tym razem ofiarą intrygi jest niezwykle bogaty pan Renauld. Zostaje zamordowany na polu golfowym i tam też odnaleziony. Wedle zeznań jego żony zostaje zamordowany przez dwóch brodatych jegomościów rodem z Ameryki Południowej. Ale czy na pewno tak było?  Kto mógł chcieć zamordować  pana Renaulda? Jego żona, jego syn? Może sąsiadka albo młoda, piękna aktorka? To jest zagadka godna samego Herkulesa Poirot, którego przed śmiercią zdążył wezwać sam zamordowany? Pojawia się jeszcze jedna zagadka, dość sensacyjna możnaby rzec. Kim tak naprawdę za życia była ofiara?

Muszę przyznać, że książka ta jest niezwykle zaskakująca. Co chwila pojawiało się COŚ, czego się nie spodziewałam. Autorka kilka razy mnie zwiodła i oczywiście, tradycyjnie jak zwykle, ostatecznie wywiodła mnie w pole. Ani przez chwilę nie podejrzewałam, że mordercą jest TA osoba. No, na szczęście nie jestem jedyną osobą, którą Agatha Christie wywodzi w pole, bo bym się bardzo zmartwiła.

Muszę też przyznać, że chociaż czasem Herkules Poirot mnie trochę irytuje, to bardzo lubię jego porządek i metodę. Mało co się przed nim ukryje. Ktoś mógłby powiedzieć, że chwalę i chwalę. Ale trudno. Pochwalę. Książka warta uwagi. Ja absolutnie się z nią nie nudziłam. Co prawda nie wszyscy bohaterowie są zachwycająco niezwykli, ale i tak warto czytać Agathę Christie.

czwartek, 2 kwietnia 2015

"Strzały w Stonygates"

Agatha Christie
"Strzały w Stonygates"
208 stron
Jane Marple została poproszona przez swoją przyjaciółkę ze szkolnych lat - Ruth van Rydock - o przyjrzenie się domostwu siostry Carrie Louise. Ruth martwi się, że środowisko w którym przyszło żyć jej ukochanej siostrze jest niebezpieczne i zdecydowanie coś wisi w powietrzu w majątku Stonygates. Posługując się podstępem załatwia pannie Marple zaproszenie do domu siostry i w ten oto sposób niezwykła staruszka znajdzie się w centrum wydarzeń.

Stonygates nie jest zwykłym miejscem, Carrie Louise wraz z mężęm Lewisem Serrocold (nota bene to już pan mąż numer 3) tworzy domowe ognisko rodzinie bliższej i dalszej - córka i wnuczka z mężem, synom jednego z byłych mężów oraz sporej grupie łobuzów. Głęboko wierzący w skuteczną ideę resocjalizacji Lewis otworzył dom dla chłopców, którzy popadli w konflikty z różnych powodów. Angażując ich między innymi w przedsięwzięcia teatralne głęboko wierzy, że jest w stanie odmienić los tych często pokrzywdzonych przez życie młodzieńców i w efekcie pomóc im wyjść na prostą.

W domu zaczyna dziać się bardzo źle: dochodzi do strzelaniny, ginie przebywający w gościach Christian Gulbrandsen bynajmniej nie w wyniku owego zajścia i wszystko wskazuje na to, że ktoś planuje otruć samą Carrie Louise. Dokładając do tego podejrzanych młodzieńców i niesnaski panujące między córką Mildred a jej siostrzenicą Giną wychodzi nam mieszkanka wybuchowa. Oczywiście w samym centrum dowodzenie przejmuje dyskretnie Marple.



Dużo się w tej powieści dzieje, mnogość postaci i następujących po sobie wydarzeń nie pozwala się czytelnikowi nudzić, a fakt podejścia do resocjalizacji momentami może powodować pojawienie się gęsiej skórki i czytającego. I jak zwykle u Christie - jak u najlepszej iluzjonistki - nic nie wydaje się być tym czym jest.

Filmowo zdołałam obejrzę tylko jedną z trzech ekranizacji, ale za to najnowszą z Julie McKenzie w roli Marple.

panna Jane Marple i Ruth Van Rydock
Generalnie pozmieniano relacje rodzinne na zdecydowanie bliższe, ale szczegóły pozostawię już chętnym do obejrzenia tego wspaniałego filmu. Podrasowano Stonygates zdecydowanie, nie jest podupadającym majątkiem jak to było w powieści, ale pięknie utrzymaną posiadłością. A obsadzenie Joan Collins w jednej z ról, początkowo wydało mi się zaskakujące, jednak reżyser doskonale wiedział co robi :). Polecam - jak zwykle i zdecydowanie będę polowała na pozostałe 2 filmy.