czwartek, 24 września 2015

Miłość i morderstwo czyli "Zerwane zaręczyny" - uczestnik Misiak297

Na początku "Zerwanych zaręczyn" – co raczej nietypowe dla Agathy Christie – trafiamy na salę sądową. Elinor Carlisle została oskarżona o to, że 27 lipca 1939 roku otruła Mary Gerrard morfiną, częstując ją kanapką z pastą rybną. Czy jest winna? Co się naprawdę wydarzyło?

Pierwszy rozdział cofa nas o parę miesięcy, do dnia, w którym Elinor otrzymuje zagadkowy anonim. Jego podpisany jako "Życzliwa Dusza" autor daje do zrozumienia, że ktoś przebiegły dybie na majątek Laury Welman – zamożnej ciotki Elinor. Bohaterka oraz jej narzeczony, a zarazem powinowaty Laury – Roddy Welman przybywają do posiadłości Hunterbury. Wkrótce całe ich życie się zmienia – schorowana ciotka umiera i Elinor dziedziczy jej majątek, tymczasem Roddy zakochuje się w pięknej Mary Gerrard, córce odźwiernego, towarzyszce dziecięcych zabaw. Dotychczas szczęśliwa, a nagle opuszczona przez mężczyznę, którego kocha Elinor stopniowo załamuje się psychicznie. Życzy śmierci swojej rywalce. Niebawem zaprasza Mary na śniadanie, z którego ta nie wychodzi już żywa. Wina Elinor wydaje się oczywista. A jednak czy naprawdę właśnie ona podała ofierze śmiertelną dawkę morfiny? Postara się to wyjaśnić Hercules Poirot.


 Pod pewnymi względami "Zerwane zaręczyny" stanowią swoiste novum w twórczości Christie. I nie chodzi tutaj wyłącznie o sądowy prolog. Bodaj po raz pierwszy Królowa Kryminałów starała się tak szczegółowo nakreślić tło obyczajowe intrygi i przedstawić wizerunki psychologiczne bohaterów (we wcześniejszej "Śmierci na Nilu", gdzie motyw miłosnego trójkąta jest również bardzo istotny – postaci dramatu nie są aż tak wyraziste). Mary Gerrard dzięki protekcji Laury Welman dostała ogromną szansę od losu, wykształciła się i nabrała ogłady za granicą. W rezultacie po powrocie nie potrafi się odnaleźć w dobrze znanej lokalnej społeczności (i jest przez jej członków różnie odbierana). Roddy z kolei to mężczyzna zupełnie pozbawiony charakteru, niepewny i bezradny wobec życia. Najciekawszą postacią pozostaje jednak Elinor – zrównoważona, pełna godności i klasy, ale także namiętna. Miłość, którą obdarzyła Roddy'ego zdaje się ją wyniszczać. Nie bez przyczyny ciotka Laura ostrzega:  
"Gwałtowne ukochanie innego człowieka daje zazwyczaj więcej smutku niż radości. Ale trudno, moja droga, uniknąć takiego doświadczenia. Ktoś, kto nigdy nie kochał naprawdę, nie poznał życia"[1].

Co ciekawe, w omawianej powieści Christie poruszyła temat eutanazji. Ciężko chora Laura Welman tęskni za skróceniem fizycznych cierpień: "W prawdziwym cywilizowanym społeczeństwie powinno wystarczyć jedno moje słowo, że nie myślę żyć w podobnych warunkach, by lekarz uśmiercił mnie bezboleśnie jakimś specyfikiem"[2]
Również Elinor uważa, że
"Należałoby uwalniać od życia ludzi, którzy naprawdę tego pragną"[3].

"Zerwane zaręczyny" pod pewnymi względami nie odstają od najlepszych dzieł Christie. I tu udało się autorce wytworzyć z jednej strony atmosferę sielskości spod znaku ploteczek i obowiązkowych popołudniowych herbatek (sceny z ciekawskimi pielęgniarkami – Jessie Hopkins i Eileen O'Brien mają w sobie wiele uroku), a z drugiej – napięcie, nastrój zagrożenia, zaś intryga rzekomo misterna po czasie okazuje się łatwa do rozwiązania (bo przecież – jak to zwykle u Królowej Kryminałów bywa – wystarczy odrzucić mylne założenia brane za pewnik). A jednak ta powieść mocno rozczarowuje. Sposób popełnienia zbrodni jest zupełnie nieprzekonujący, powodzenie zamiarów sprawcy wynika raczej ze szczęśliwego zbiegu okoliczności niż starannego przemyślenia planu zbrodni. (* )[ukryta informacja jest na dole wpisu]
 

"Zerwane zaręczyny" wypadają blado również na tle późniejszych – ale powstałych w zbliżonym okresie – utworów Christie. "Pięć małych świnek", "Godzina zero", "Rosemary znaczy pamięć" czy "Niedziela na wsi" to powieści, w których psychologiczna płaszczyzna została wyraźnie zarysowana. Chyba najbliższa "Zerwanym zaręczynom" jest pierwsza z wymienionych pozycji. Uwikłana w miłosny trójkąt Caroline Crale podobnie jak Elinor Carlisle staje przed sądem oskarżona o zbrodnię, a jej wina nie budzi wątpliwości. Różni ludzie różnie oceniają Caroline, tak jak Mary Gerrard. Tyle że w "Pięciu małych świnkach" relacje łączące bohaterów są dużo głębsze, ciekawsze i bardziej pogmatwane, a intryga – naprawdę misterna.

"Zerwane zaręczyny" to nie jest szczyt możliwości Agathy Christie, ale powieść niewątpliwie ciekawa i sprawdzająca się jako kryminał. Jeśli chcecie się dowiedzieć, co naprawdę zdarzyło się podczas tragicznego spotkania dwóch kobiet rywalizujących o jednego mężczyznę, wstąpcie do Hunterbury.

---
[1] Agata Christie, "Zerwane zaręczyny", przeł. Tadeusz Jan Dehnel, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2000, s. 31-32.
[2] Tamże, s. 29.
[3] Tamże, s. 44.


Recenzja konkursowa pochodzi z serwisu: Biblionetka i została opublikowana w ramach wyzwania Wrzesień z Agathą. Autorką recenzji jest misiak297.

* ukryta informacja:
 
Morderca nie mógł przecież przewidzieć, że Elinor zorganizuje poczęstunek i sama nie będzie miała możliwości spożycia trucizny.
 

2 komentarze: