czwartek, 9 lipca 2015

Wąsy Herculesa Poirot

Pewnego pięknego wiosennego ranka siedzieliśmy w apartamencie Poirota. Mój przyjaciel, jak zawsze schludny i szykowny, pochylając na bok jajowatą głowę uważnie nakładał świeżą pomadę na wąsy. Odrobina nieszkodliwej próżności cechowała Poirota, skądinąd znanego z systematyczności i zamiłowania do porządku. Gazeta “Daily Newsmonger”, którą czytałem, zsunęła się na podłogę, a ja pogrążyłem się w zadumie. Wyrwał mnie z niej głos Poirota.
- O czym tak głęboko rozmyślasz, mon ami?
- Prawdę mówiąc zastanawiałem się nad tą niewyjaśnioną sprawą na Balu Victory. Gazety są tego pełne - klepnąłem dłonią “Daily Newsmonger”.
- Tak?
- Im więcej się o tym czyta, tym bardziej tajemnicza wydaje się cała rzecz! – z zapałem podjąłem temat. - Kto zabił lorda Cronshaw? Czy śmierć Coco Courtenay tej samej nocy, ta zbieżność w czasie, to zwykła koincydencja? Czy to był wypadek? Czy też z rozmysłem przedawkowała kokainę? - zamilkłem, a po chwili rzekłem dramatycznie: - To pytania, które sobie zadaję.
Poirot, ku mojej lekkiej irytacji, nie podjął tematu.
- Bez wątpienia, nowa pomada to istny cud dla wąsów - zamruczał i wciąż patrzył w lustro. Zerknąwszy ku mnie dodał jednak pośpiesznie: - No, istotnie, i jak odpowiadasz na te pytania?
----
"Wczesne sprawy Poirota", Christie Agatha, Wydawnictwo Dolnośląskie, strona 5-6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz