poniedziałek, 20 lipca 2015

Panna Marple, nowoczesne lektury i seks

W powieści Karaibska tajemnica panna Marple czyta książkę poleconą jej przez ukochanego siostrzeńca - Raymonda Westa. Jest bardzo krytyczna wobec lektury. Nie wiem jak Wam, ale i mnie by się chyba nie chciało czytać takiej książki!

"Pomyślała, że [jej siostrzeniec] w zasadzie zawsze ją lubił, ale okazywał to w specyficzny, trochę irytujący sposób - zachowywał się wobec niej protekcjonalnie. Próbował ją edukować i dostosowywać do nowych czasów. Podsuwał jej lektury - nowoczesne, trudne powieści o tych wszystkich nieprzyjemnych ludziach robiących dziwne rzeczy, które bynajmniej nie sprawiały im przyjemności. W czasach młodości panny Marple nie używało się słowa "seks", ale doprawdy było go mnóstwo i sprawiał ludziom znacznie więcej przyjemności. W każdym razie tak jej się wydawało. Chociaż traktowano go powszechnie jak grzech, to jednak wtedy był czymś lepszym niż obecnie, kiedy uważa się go za rodzaj obowiązku.
Nagle jej wzrok zatrzymał się na otwartej książce, którą trzymała na kolanach. Udało jej się doczytać do dwudziestej trzeciej strony i naprawdę nie miała ochoty się męczyć!

 

"- Chcesz powiedzieć, że nie miałaś żadnych doświadczeń seksualnych? - zapytał młody mężczyzna z niedowierzaniem. - W wieku dziewiętnastu lat? Ależ to konieczne. Niezbędne do życia.
Dziewczyna smutno zwiesiła głowę, kosmyk jej prostych, przetłuszczonych włosów opadł na twarz.
- Wiem o tym - wybąkała. - Wiem.
Spojrzał na nią, na jej poplamiony sweter, bose stopy, brudne paznokcie u nóg; poczuł przykry zapach potu... Zastanawiał się, dlaczego wydawała mu się tak niezwykle pociągająca." 

Panna Marple też się nad tym zastanawiała! Doświadczenia seksualne były młodym ludziom tak potrzebne, jak racjonalne żywienie. Biedactwa!
"Cioteczko Jane, dlaczego uparcie chowasz głowę w piasek jak zadowolony z siebie struś? Zaszyłaś się na wsi i ograniczasz się do swojego sielskiego otoczenia. Prawdziwe życie - oto co się liczy". Tak mawiał Raymond, a cioteczka Jane skwapliwie mu przytakiwała. Niestety, obawiała się, że faktycznie była dość staromodna.
W rzeczywistości jednak jej życie na wsi dalekie było od sielanki. Ludzie tacy jak Raymond nie mieli o tym pojęcia. Biorąc udział w życiu publicznym swojej małej parafii, panna Marple zdobyła całkiem rozległą wiedzę na temat bliźnich. Nie miała potrzeby mówić o tym, ani tym bardziej pisać, wielu rzeczy była jednak świadoma. Na przykład seks - nie brakowało go na wsi - pojawiał się w wersji "normalnej" i sprzecznej z naturą. Gwałty, kazirodztwo, zboczenia różnego typu. Doprawdy, o niektórych z nich nie słyszeli nawet ci młodzi utalentowani pisarze z Oxfordu!".

Agatha Christie "Karaibska tajemnica", str. 8-9. 


Cytat pochodzi z serwisu BiblioNETka, autorem wpisu jest misiak297.

2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy post jak i samo spojrzenie na kontrast czasów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkiego spodziewałabym się po pannie Marple, ale nie takich poglądów ;)

      Usuń