piątek, 17 lipca 2015

Panna Marple na Karaibach

W "Karaibskiej tajemnicy" Agatha Christie wysyła pannę Marple na wakacje na wyspę St. Honore. Starsza pani trafia na Karaiby za sprawą swojego siostrzeńca, Raymonda Westa, który opłacił ekskluzywny wyjazd, aby ukochana ciotka mogła podreperować zdrowie po przebytym w zimie zapaleniu płuc. Panna Marple zatem spędza wakacje w malowniczym miejscu, z dala od zmiennej angielskiej pogody, mieszka w wygodnym bungalowie, właściciele hotelu Złota Palma – Tim i Molly Kendallowie (trochę przywodzący na myśl Gilesa i Molly Davisów prowadzących pensjonat w "Pułapce na myszy") – dbają o nią, nie brakuje jej towarzystwa ludzi starszych... i jest niezadowolona oraz znudzona!

"Ślicznie i ciepło (och, słońce ma zbawienny wpływ na jej reumatyzm!), piękne krajobrazy... Chociaż może trochę monotonne – zbyt dużo palm. Każdy dzień wygląda tak samo i nic się nie dzieje, inaczej niż w jej rodzinnym St. Mary Mead, gdzie zawsze coś się wydarzyło. Siostrzeniec porównał kiedyś życie na wsi do piany na powierzchni stawu, a ona oburzona odpowiedziała, że gdyby poobserwować pianę pod mikroskopem, można by zauważyć mnóstwo ciekawych rzeczy. Naprawdę, w St. Mary Mead zawsze coś się działo... Panna Marple przypomniała sobie różne wydarzenia: błąd aptekarza przy przygotowywaniu mikstury na kaszel starszej pani Linnett, dziwaczne zachowanie młodego Polegate'a, przyjazd matki Georgy'ego Wooda (czy ta kobieta rzeczywiście była jego matką?), kłótnie między Joe Ardenem a jego żoną... Tyle ciekawych ludzkich spraw, które dają pretekst do niekończących się spekulacji. Och, gdyby tutaj zdarzyło się coś intrygującego!"[1]. 


Jej życzenie szybko zostaje spełnione. Umiera major Palgrave – pogodny nudziarz, sądzący, że zaciekawia towarzystwo swoimi wytartymi od ciągłego powtarzania anegdotkami. Niedługo przed rozstaniem się z tym światem zanudzał pannę Marple (która udając, że słucha, umilała sobie czas myślami o seksie i współczesnej literaturze oraz tęsknotą za St. Mary Mead). Chciał jej nawet pokazać zdjęcie rzekomego żonobójcy, który nigdy nie został postawiony przed sądem. Niestety w ostatniej chwili się rozmyślił – zdumiony? wystraszony? Co zobaczył ponad ramieniem panny Marple? Tę tajemnicę zabrał ze sobą do grobu. Początkowo śmierć majora nie wzbudza podejrzeń – ot, staruszek przesadził z alkoholem, zapomniał wziąć tabletek na nadciśnienie i zapłacił za to wysoką cenę. Rajskie życie na St. Honore toczy się dalej wśród zabawy i beztroski – aż do kolejnego brutalnego morderstwa...

 
"Karaibska tajemnica" powstała już w schyłkowym okresie twórczości Agathy Christie. Większość jej powieści z tego czasu charakteryzuje mroczny klimat. Tutaj jest on jeszcze tonowany dużą dozą humoru (inaczej niż na przykład w późniejszych "Domu nad kanałem", "Nemezis", "Słonie mają dobrą pamięć). Pierwsza scena jest poprowadzona po mistrzowsku – major z galanterią zanudza pannę Marple opowieściami w jego przekonaniu właściwymi dla dam, a ta właściwie go nie słucha, zaś jej myśli można by śmiało nazwać "nieskromnymi". Bardzo dużo wdzięku mają też rozmowy panny Marple z Joan Prescott, rozplotkowaną siostrą pastora (który zgorszony ucisza obie damy, ku ich nieopisanej irytacji). Intryga w "Karaibskiej tajemnicy" nie należy do najbardziej zawikłanych (jeśli ktoś – w przeciwieństwie do turystów – uważnie słuchał majora, z pewnością domyśli się, kto jest odpowiedzialny za zbrodnie na St. Honore). Niemniej całość świetnie się czyta – choć pisząc tę powieść Christie była już po siedemdziesiątce, nie straciła talentu narracyjnego. "Karaibska tajemnica" może również zaskakiwać: rozwinięty motyw choroby psychicznej, skomplikowany czworokąt uczuciowy (Hillingdonowie i Dysonowie), niecodzienne metody śledcze staruszki z St. Mary Mead (śledzenie jednego z podejrzanych czy celowe podpiłowanie obcasa bardziej pasują do czarnego kryminału), a wreszcie panna Marple opatulona różowym szalem jako uosobienie (a może karykatura?) Nemesis – to wszystko zachęca do lektury.

Zdecydowanie warto się wybrać na egzotyczne wakacje z panną Marple!

---
* Agatha Christie, "Karaibska tajemnica", przeł. Magdalena Gołaczyńska, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2000, s. 11-12. 

Recenzja pochodzi z serwisu BiblioNETka, autorem jest misiak297.

3 komentarze:

  1. Witaj ! Nominowałam Cię do Liebster Blog Award - http://aksamitne-stronice.blogspot.com/2015/07/liebster-blog-award-2.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że to nie Agatha została nominowana :) Ponieważ blog tworzy grupa osób, musimy uzgodnić wspólną wersję wydarzeń ;)

      Usuń
  2. Książka rozpoczyna się leniwie, ale wciąga nieoczywistością zdarzeń. Reakcje ludzi są przewidywalne, ale cała historia to prawdziwy majstersztyk kryminału. :)

    OdpowiedzUsuń