poniedziałek, 20 lipca 2015

"Noc w bibliotece"

W bibliotece pułkownika Bantry`ego służba znajduje zwłoki nieznanej nikomu młodej kobiety. Mieszkańcy doznają dodatkowego szoku, gdy poznają tożsamość denatki, którą okazuje się fordanserka z ekskluzywnego hotelu w nadmorskim kurorcie. Pułkownik traci dobrą reputację. Jedynie małżonka nie podaje w wątpliwość jego wierności. Śledztwo nie posuwa się do przodu, choć krąg podejrzanych maleje, albowiem wszyscy przesłuchiwani mają niezbite alibi. Maleje też nadzieja policji na wykrycie sprawcy. Nawet panna Marple, która rozwiązała niejedną zagadkę kryminalną i teraz też włączyła się w dochodzenie, nie widzi punktu zaczepienia. Ale niekiedy bywa tak, że o czymś ważnym decyduje przypadek.


Odświeżam Christie… nie odświeżam, bo Królowa Kryminału jest jak Lenin – wiecznie żywa. Uwielbiam jej powieści, chociaż zdarzają się i słabsze książki. Tym razem systematycznie chcę zapoznać się z powieściami o Jane Marple, chociaż coś jeszcze z Poirotem nadrobię no i powtórki – powtórki też są dobre. Oddani fani Poirota często mówią o tym, że powieści z panną Marple są słabsze, że brakuje tego czegoś. Jednak to zawsze Agata, klasa  sama w sobie. Dawno nie czytałam nic z klasyki kryminału Kasia Kwiatkowska jest fantastyczna, ale jednak zatęskniłam za Christie. Nie umiem sobie wyobrazić mojej kryminalnej egzystencji bez prozy Christie i ekranizacji na jej podstawie.


Wydana w 1942 powieść opowiada o śledztwie w sprawie zwłok młodej blondynki znalezionych w bibliotece w dworze państwa Bantrych. Gospodarze są śmiertelnie zdziwieni, bo denatki nie znają, nie wiedzą skąd się tam wzięła, ani o co chodzi. Pani domu dzwoni do swojej przyjaciółki Jane Marple, bo pokłada w niej większą nadzieję, niż w miejscowej policji. Zarówno stróże prawa, jak i stara panna, próbują ustalić kim jest uduszona dziewczyna. Jej tożsamość zostaje prędko ustalona, ale to właściwie jedyny pewnik. Gdy pojawia się motyw, okazuje się, że ci którzy ten motyw mogli mieć, nie mogli zabić. Sprawa się pląta, pojawiają się nowe ślady, ale i tak panna Marple zniszczy system.



Jestem fanką powieści Christie. Sama jestem rozgadana i najprostszy komunikat mogę przekazywać kwadransami. Agata jest mistrzem zwięzłości. Kieszonkowe wydanie, niecałe dwieście stron, a mamy śledztwo, mylone tropy i rozwiązanie zagadki. Nie jest tak jak często dzieje się we współczesnych kryminałach, że cały czas się dzieje, ciągle nowi bohaterowie, zmylone ślady, warstwa obyczajowa, jeszcze jakiś problem społeczny i romans bohatera. W efekcie współcześnie mamy kilkaset stron a mało tej intrygi, mało tego porywającego śledztwa, a przecież po to czytamy kryminały. Dlatego wracam do Agaty po ten genialny minimalizm, esencję kryminału. 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz