poniedziałek, 29 czerwca 2015

Śmierć fordanserki



"Pani Bantry miała sen. Jej groszki pachnące uzyskały pierwszą nagrodę na wystawie kwiatów. Pastor w sutannie i stule rozdzielał nagrody w kościele. Obok przechadzała się jego żona, ubrana tylko w kostium kąpielowy. Ale, jak to we śnie bywa, fakt ten bynajmniej nie wzbudził zgorszenia, co miałoby niewątpliwie miejsce w rzeczywistości... (...)
Pukanie. Wracając z trudem do rzeczywistości, pani Bantry zawołała machinalnie: »Proszę«. Drzwi otworzyły się (...). W zielonym półmroku rozległ się zdyszany, histeryczny głos Mary:
– Och, proszę pani, proszę pani, w bibliotece leży trup!"[1]

To fragment pierwszej sceny "Nocy w bibliotece" (sceny, którą Agatha Christie uważała za najlepszą, jaką kiedykolwiek napisała – jak zdradziła w przedmowie do penguinowskiego wydania tej powieści z 1953 roku). Coś, co wydaje się dalszym ciągiem snu, okazuje się rzeczywistością – przed kominkiem w bibliotece w Gossington Hall znajdują się zwłoki młodej kobiety, atrakcyjnej blondynki ubranej w tandetną suknię wieczorową. W rezydencji państwa Bantrych szybko zjawia się policja. Dolly Bantry wzywa również na pomoc swoją przyjaciółkę – pannę Marple. Jak twierdzi: "Skoro już zdarzy się we własnym domu wypadek morderstwa, należy, moim zdaniem, mieć z tego też jakąś przyjemność (...). Dlatego chciałabym, żebyś przyszła i pomogła mi znaleźć sprawcę i odsłonić tajemnicę, i w ogóle zorientować się w tym wszystkim. Przecież to naprawdę ciekawe!"[2].
No, ciekawe! Zwłoki atrakcyjnej kobiety w bibliotece pułkownika Bantry'ego? Tego jeszcze w St. Mary Mead nie było! W wiosce aż huczy od plotek (na marginesie warto zaznaczyć, że ekscytacja szybko ustępuje rezerwie wobec państwa Bantrych, co pociąga za sobą ostracyzm społeczny):

"Panna Wetherley, zgorzkniała stara panna o szpiczastym nosie, pierwsza rozniosła sensacyjną nowinę między ludzi. Zjawiła się u przyjaciółki i zarazem sąsiadki, panny Hartnell.
– Wybacz, kochanie, że przychodzę tak wcześnie, ale pomyślałam, że może jeszcze nie wiesz, co się stało.
– Co się stało? – zapytała panna Hartnell. Mówiła głębokim basem i niezmordowanie odwiedzała biednych, którym mimo wszelkich usiłowań nie udało się uchylić od dobroczynności starej panny.
– Trup w bibliotece pułkownika Bantry'ego – trup dziewczyny... (...) Czy to nie straszne?
– Biedna żona! – panna Hartnell próbowała ukryć swój nieopisany zachwyt.
– Masz rację! Zdaje mi się, że ona nie ma pojęcia o niczym!
Panna Hartnell zauważyła surowo:
– Bo za dużo zajmuje się ogrodem, a za mało mężem. Męża trzeba stale pilnować – bez przerwy.
– Wiem, wiem. To naprawdę okropne.
– Ciekawam, co Jane Marple na to powie"[3].

Panna Hartnell zapewne na razie nie zaspokoi ciekawości, ale czytelnik – jak najbardziej. Jane Marple razem z Dolly Bantry udają się do hotelu Majestic, gdzie pracowała zabita dziewczyna. I trzeba uczciwie zaznaczyć, że do tej chwili dosyć lekka i pogodna w tonie – pomimo tematyki – powieść okazuje się naprawdę mroczna. "Noc w bibliotece" opisuje wyjątkowo ohydną zbrodnię.

Wszystko zaczyna się powoli wyjaśniać. Okazuje się, że zamordowana to osiemnastoletnia Rosy Legge, która była fordanserką znaną pod pseudonimem artystycznym Ruby Keene. Sprowadziła ją do pracy w hotelu kuzynka – Josie Turner. Dziewczyna zaprzyjaźniła się z rodziną Jeffersonów, a właściwie z głową tejże rodziny. Conway Jefferson, "człowiek, który nie podejmował bezcelowej walki z losem, lecz przyjmując to, co mu los dawał, pozostawał mimo to zwycięzcą"[4], został bardzo ciężko doświadczony. Kilka lat wcześniej stracił w katastrofie lotniczej żonę i dzieci; sam co prawda przeżył, ale został kaleką. Starszego pana zauroczyła niewinna Ruby, która przypominała mu jego zmarłą córkę Rosamundę. Nic dziwnego, że zamierzał ją adoptować i przekazać w spadku ogromny majątek. Nic też dziwnego, że jego plany nie podobały się zięciowi i synowej. Czy jednak właśnie Mark Gaskell lub Adejada Jefferson udusili uroczą pannę Keene?
"Noc w bibliotece" to bardzo dobry, klasyczny kryminał. Intryga jest pomysłowa i naprawdę zawikłana, jak puzzle, które trudno ułożyć w sensowną całość. Christie potrafi mnożyć znaki zapytania i trzymać czytelnika w napięciu. W tle został przedstawiony bardzo poruszający temat – pozostawanie przez lata w niejako przymusowej żałobie. Zarówno Adelajda Jefferson, jak i Mark Gaskell kochali swoich zmarłych małżonków, ale chcieliby ułożyć sobie życie na nowo (rozmowa Dolly Bantry ze zdesperowaną Addie to jedna z najbardziej przejmujących scen powieści). Jednak nie pozwala na to ich teść – hojny, życzliwy i opiekuńczy, ale zarazem despotyczny. Conway Jefferson, nie potrafiąc pogodzić się ze śmiercią dzieci, trzyma przy sobie zięcia i synową. Jego znajomość z Ruby Keene to również ciekawy motyw – samotny, zaniedbany starzec chciał uszczęśliwić kogoś, kogo jego wspaniałomyślność oszołomi. Młoda fordanserka wydawała się idealnym Kopciuszkiem, którego monarcha może przemienić w królewnę. Czy jednak Ruby była taka niewinna i bezinteresowna, jaką chciał ją widzieć Jefferson? A może to sprytna kokietka, która dla rozlicznych korzyści przymilała się do zmęczonego życiem krezusa?

Na koniec ciekawostki. Polski wydawca – właściwie trudno mi rozstrzygnąć, dlaczego – zmienił oryginalny tytuł powieści, co uważam za nieuczciwe względem czytelnika zagranie, oryginalne "Ciało w bibliotece" dokładnie bowiem wpisuje się w treść. Ta część przygód panny Marple była ekranizowana dwa razy – i to dość wiernie, aczkolwiek w nowszej wersji zmieniono osobę mordercy (choć sama intryga praktycznie nie została przekształcona). I jeszcze jedno – Gossington Hall okazał się pechowym miejscem. Dwadzieścia lat później zostało tam popełnione kolejne morderstwo – tym razem ofiarą padła Heather Badcock, lokalna aktywistka goszcząca na przyjęciu u Mariny Greg, gwiazdy filmowej, która odkupiła posiadłość od owdowiałej pani Bantry.

Warto sięgnąć po "Noc w bibliotece", jeśli szukacie dobrego kryminału. Agatha Christie oraz panna Marple na pewno was nie zawiodą! 

Margaret Rutherford jako Miss Jane Marple
---
[1] Agatha Christie, "Noc w bibliotece", przeł. Edyta Sicińska-Gałuszkowa, Wydawnictwo Dolnośląskie 1999, s. 5-6.
[2] Tamże, s. 12.
[3] Tamże, s. 43.
[4] Tamże, s. 69.

Recenzja pochodzi z portalu Biblionetka, autorem wpisu jest Misiak297

2 komentarze:

  1. Jedna z moich ulubionych powieści Christie. Film także mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń