sobota, 23 maja 2015

Zagadka Błękitnego Ekspresu - Agata Christie

http://na-tropie-agathy.blogspot.com/2015/05/zagadka-bekitnego-ekspresu-agata.html
Oto powieść, którą osobiście autorka nie lubiła i uważała za nieudaną. Nawet w jednym z wywiadów powiedziała, że żałuje, iż w ogóle oddała ją do druku. Jak to zatem jest z tą "Zagadką Błękitnego Ekspresu"? Czy naprawdę jest czego żałować?
Zamężna córka znanego miliardera Rufusa Van Aldina, Ruth Kettering, podczas podróży luksusowym „Błękitnym Ekspresem” zostaje zamordowana. Szybko okazuje się, że motywem zabójstwa była kradzież drogocennego naszyjnika, który dziewczyna na krótki czas przed śmiercią dostała w prezencie od ojca. Wiadomo, że klejnotem od dawna interesowało się wiele szajek przestępczych, ze znanym kryminalistą o pseudonimie Markiz na czele. Zrozpaczony stratą córki milioner postanawia zaangażować do wyjaśnienia sprawy najsłynniejszego detektywa na świecie - Herculesa Poirota*.
Z wielką ciekawością rozpoczęłam "Zagadkę Błękitnego Ekspresu". W końcu po takiej informacje od samej autorki, jako wielka fanka nie mogłabym sobie odpuścić tej lektury. No bo dlaczego Agata Christie żałuje wydania swojego kryminału?

Początek jak zawsze zaczyna się obiecująco - nieco mętnie, ale zgodnie ze znanym wcześniej sposobem Agaty Christie, w której to poznajemy bohaterów. Zagadka się zawiązywała. Morderstwo dopełnione. Wszystko ładnie. Dopiero wtedy rozpoczęły się "zgrzyty".

Miałam wrażenie, że autorka stworzyła "labirynt" niedomówień, w którym sama się pogubiła. Wykreowała niejednoznaczne postacie, które oczywiście miały swe własne portery psychologiczne, ale nie tak dobre jak chociażby w "Morderstwie w Orient Expressie". Sama sprawa morderstwa przez długi czas była jedynie tłem dla książki, a nie głównym motywem.
 
www.cyfraplus.pl
  Ekranizacja (choć powinnam powiedzieć adaptacja ze względu na luźne powiązanie z książką) "Zagadki Błękitnego Ekspresu" z fenomenalnym Davidem Suchet w roli głównej!
Czy zauważyłabym te "nierobienia", gdyby wcześniej nie przeczytała tej informacji? Trudno mi to jednoznacznie stwierdzić. Nawet podczas lektury nie mogłam pozbyć się przeczucia, że "Zagadka Błękitnego Ekspresu" jest na zupełnie innym (niższym) poziomie niż inne, wcześniej przeczytane kryminały autorki. Tutaj nawet Poirot wydawał się jakiś "nieswój", co zauważy każdy po dwudziestu innych spotkaniach z jajogłowym Belgiem!

Choć "Zagadka Błękitnego Ekspresu" jest nieco inną powieścią Agaty Christie, to bynajmniej nie na płaszczyźnie językowo-stylistycznej. Tak jak wszystkie książki Królowej Kryminałów czyta się ją bardzo dobrze, szybko i z uśmiechem na ustach. Nie mogę powiedzieć, bym się przy niej szczególnie nudziła bądź żebym się zmęczyła.

Podsumowując: zagadka morderstwa Ruth Kettering nie należy do najlepszych tajemnic wykreowanych przez moją ulubioną pisarkę, a mimo to nie żałuję, iż ją przeczytałam. To nowe doświadczenie, spojrzenie na "inną" pracę Agaty Christie, którego już nikt mi nie odbierze. 
Taka mała ciekawostka. Powiedziane jest, że Katherine, jedna z bohaterek powieści, wywodzi się z wioski St Mary Mead. Nie jest to jednak ta sama wioska, z której pochodzi słynna panna Jane Marple, ponieważ postaci bystrej staruszki Agatha Christie jeszcze w tamtych czasach nie stworzyła. Starsza pani detektyw po raz pierwszy pojawia się bowiem w 1930 roku, a "Zagadka Błękitnego Ekspressu" powstała i ukazała się drukiem dwa lata wcześniej*.

*Informacja zaczerpnięta z wikipedia.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz