poniedziałek, 11 maja 2015

Uśpione morderstwo - Agata Christie

Agata Christie z wyprzedzeniem myślała o swojej śmierci - a przede wszystkim o tym, by przez przypadek jej nie zaskoczyła. By nie dać się przechytrzyć "kościotrupowi z kosą" już z dziesięcioletnim wyprzedzeniem napisała zakończenie kariery detektywistycznej zarówno dla jajogłowego Belga, jak i dla miłej starszej pani. Samo "Uśpione morderstwo" zostało opublikowane 10 miesięcy po jej pogrzebie.

Gwenda Reed, główna bohaterka ostatniej powieści Agaty Christie -w porównaniu do samej autorki - nie myśli o żadnym pogrzebie, odejściem, śmierci, bowiem nareszcie powraca do Wielkiej Brytanii - tym razem już jako żona wspaniałego mężczyzny, Gilesa. Na jego prośbę rozpoczyna poszukiwania ich wymarzonego domu. Po kilku dniach ciężkiej pracy, odnajduje dziwnie bliski, wręcz znajomy budynek. I może faktycznie coś musi być na rzeczy, skoro, gdy go zwiedza, ma przeczucie, jakby już w nim kiedyś była. Przez chwilę przestaje o tym rozmyślać, gdy nagle - podczas pewnego przedstawienia teatralnego - wspomnienia z przeszłości powracają. Nie należą jednak do najmilszych... okazuje się bowiem, iż Gwenda jako mała dziewczynka nieświadomie była świadkiem morderstwa. Dlatego też - pomimo ostrzeżenia panny Marple, że morderstwo nie jest czymś, co można traktować lekkomyślnie - postanawia rozpocząć śledztwo.

Jak już na wstępie wspomniałam: "Uśpione morderstwo" to ostatnia kryminalna zagadka sędziwej detektyw-amator. Napisana prawdopodobnie w 1940 roku, czyli dziesięć lat po opublikowanej pierwszej przygody Jane Marple w "Morderstwo na plebanii". Jednakże, akurat tę powieść (w porównaniu chociażby do "Kurtyny", będącej zakończeniem dla Poirota) można czytać spokojnie również bez zapoznania się ze wcześniejszymi książkami poświęconych pani detektyw. 

Na podstawie fabuły "Uśpionego morderstwa"(2006) - jak zawsze - został nagrany film o tym samym tytule z genialną i niezastąpioną Geraldine McEwan

Christie w "Uśpionym morderstwie" już od pierwszych stron zagęszcza akcję. Sama zagadka "wychodzi" z cienia stopniowo, coraz bardziej interesując. Nie ma tutaj dłużyzn ani tym bardziej nudy - od tej powieści ciężko się oderwać. Do samego końca Królowa Kryminału gra fair z czytelnikiem i tak naprawdę od przez cały czas trwania powieści czytelnik może sam grupować postacie na "Winnych" i "Niewinnych".

A sama zagadka jest niesamowicie spójna, logiczna i właściwie (już po poznaniu prawdy) oczywista. Jednakże - jak to zawsze w przypadku Agaty Christie - autorka tak pomysłowo wszystko pokomplikowała, tak wiele podpowiadała czytelnikom mylnych stwierdzeń, że "Uśpione morderstwo" z prostego kryminału przemienił się w skomplikowaną powieść wartej każdej minuty poświęconej tej książce.

Przyznam się, że do samego końca lektury nie byłam świadoma, iż to faktycznie pożegnanie z Jane Marple. Bo właściwie, gdyby nie informacja, iż to ostatnia powieść Agaty Christie, nigdy by mi nie przyszło do głowy takie zakończenie, nie będące żadnym końcem. Wierzę, iż był to sam zamysł autorki, by jej książki bardziej bawiły, niż smuciły oraz by nigdy nie miały swojej chronologii. I to mi się podoba!

"Uśpione morderstwo" to istna uczta literacka, która w tym momencie należy do jednych z moich ulubionych kryminałów Agaty Christie tuż obok takich tytułów jak: "Morderstwo w Orient Expressie" czy "Pięć małych świnek". Szczerze polecam!


2 komentarze:

  1. Tak, ja też z żalem przyjęłam informację, że to ostania sprawa panny Marple, ale podobnie jak Ty postanowiłam tego sobie do serca nie brać i czytać inne książki :). No a film mnie ominął, ale nadrobię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawidłowo ;)
      Film odbiega znacząco od powieści, także również może zaskoczyć - bardzo mi się podobał!

      Usuń