piątek, 1 maja 2015

"Spotkanie w Bagdadzie"

Tytuł oryginału: „They came to Bagdad”
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 2006
Tłumacz: Anna Mencwel
Ilość stron: 256
Ocena: 4/6

Kolejna książka Agathy Christie już za mną. Tym razem przeczytałam „Spotkanie w Bagdadzie”. Po raz pierwszy sięgnęłam po książkę pisarki, w której nie pojawia się ani Herkules Poirot, ani panna Jane Marple. Ale czy książka na tym straciła? Hmm. Nie. A o czym jest? Opowiem krótko.

Mamy oto bohaterkę. Młodą dziewczynę Victorię Jones, stenotypistkę z Londynu. Tak akurat się dość pechowo składa, że Victoria traci pracę. Tego samego dnia poznaje w parku młodego pilota Edwarda. Na pozór to zwykłe, przypadkowe spotkanie z miłym chłopakiem. Victoria jest zauroczona chłopakiem i dość niepocieszona, gdy okazuje się, że ten następnego dnia wyjeżdża do Bagdadu. Ale nie zamartwia się długo i postanawia dostać się do rzeczonego miasta oraz odnaleźć tam bohaterskiego pilota. Czy to jest dobry pomysł? Nie zastanawia się nad tym. Trzeba przyznać, że udaje się jej dotrzeć do tego niewątpliwie pięknego miasta. Ale cóż, niestety w Bagdadzie nie wszystko układa się tak pięknie, jak Victoria by tego chciała. Nasza bohaterka zostaje wplątana w pewną mało ciekawą aferę. Okazuje się też, że Edward nie jest tak miły i sympatyczny, jak początkowo myślała młoda Angielka. Ale nie będę zdradzać szczegółów wydarzeń bagdadzkich. Zainteresowanym polecam książkę.

http://czytelnicze-podroze.blogspot.com/2015/04/172-agatha-christie-spotkanie-w.htmlAgatha Christie za każdym razem mnie zaskakuje swoimi pomysłami i intrygami w swoich książkach.  Zastanawiałam się, czy spodoba mi się książka, w której nie pojawiają się ani panna Marple, ani pan Poirot. Spodobała się. Głównie dlatego, że polubiłam pannę Jones i jej niezwykły talent do wymyślania najrozmaitszych kłamstw. Jest to duży plus książki.

Co prawda książka nie wciągnęła mnie tak, jak inne książki Pisarki, ale pomysł intrygi oraz główna bohaterka przypadły mi do gustu na tyle, że mogę bez wyrzutów sumienia dać książce ocenę 4/6. Bo choć brakowało mi bystrości panny Marple i pedantyzmu, porządku i metody Herkulesa Poirot, to książka jest warta dobrej oceny.

A następnym razem wracam do panny Marple i Herkulesa Poirot.

Recenzja pochodzi z bloga Czytelnicze podróże


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz