sobota, 25 kwietnia 2015

"Po pogrzebie"

Agatha Christie
"Po pogrzebie"
184 strony
Śmierć osoby spodziewającej się tego, nie jest dla nikogo niespodzianką, choć to zdecydowanie nieprzyjemna sprawa. Jeśli jest się dodatkowo osobą bardzo zamożną jak choćby Richard Abernethie, oprócz wielu formalności związanych z odejściem pozostaje kwestia testamentu.

Na tę okoliczność spotyka się bliższa i dalsza rodzina zmarłego. Każdy zastanawia się czy mu coś skapnie z olbrzymiego majątku. Dramatyzmu dodaje komentarz siostry zmarłego - ekscentrycznej i od lat niewidzianej przez rodzinę Cory - twierdzącej z przekonaniem, że Richardowi ktoś pomógł z życiem się pożegnać. Zaszokowana rodzina nie chce dać temu wiary, jednak gdy wkrótce po ogłoszeniu rewelacji Cora zostaje zamordowana we własnym domu sprawa nabiera innego wymiaru - kto się dopuścił tych zbrodni?

Prawnik rodziny niejaki Entwhistle zwraca się z prośbą do swojego przyjaciela Herkulesa Poirot o pomóc w rozwiązaniu dręczących go niepewności związanych z owymi zgonami. Niebawem okazuje się, że towarzyszka nieżyjącej Cory, panna Gilchrist prawie traci życie w wyniku zjedzenia zatrutego tortu. Ktoś ewidentnie próbuje się tych ludzi pozbyć, ale kto i dlaczego? Jak zwykle w grę wchodzą wielkie pieniądze, kompletny bark alibi poszczególnych członków rodziny i uzupełnienie tej wybuchowej mieszanki w postaci szarych komórek Poirota :)

 

Filmowo mogłam sobie poużywać i po raz pierwszy obejrzałam ekranizację z "najstarszą" odtwórczynią roli panny Marple - Margaret Rutherford. Film jest bardzo swobodną adaptacją, bo w oryginale przecież to Poirot prowadzi śledztwo i w rzeczywistości doskonałą komedią z wątkiem kryminalnym. Postać Marple jest niebywała, historia luźno z książką powiązana i zdecydowanie gwarantowana świetna zabawa :)
Panna Marple i Cora Lanskenay
Druga, starsza wersja już bliżej do książkowego pierwowzoru zbliżona, choć i tak z pewnymi zmianami wprowadzonymi do fabuły. Tu już widz może nacieszyć się postacią Poirota i z przyjemnością podążać za jego metodycznym śledztwem.

Helen Abernathie i Herkules Poirot
Mogłoby się zdawać, że tej historii główne skrzypce gra potężny spadek, na którego dybią różne osoby. Ku mojemu zdziwieniu motyw zbrodni poniekąd się z tym wiązał, ale nie chodziło o dużą kwotę... No cóż, zbrodnia nawet najlepiej zaplanowana przed Poirotem się nie ukryje, tym bardziej jak ktoś przykłada do upozorowania jej zbyt dużą uwagę.

3 komentarze:

  1. Obejrzałam ekranizację, która po prostu zwaliła mnie z nóg - genialna!
    Nie mogłam wyjść z podziwu, jak szczery był motyw, choć może dla niektórych był absurdalny.
    Dlatego koniecznie muszę sięgnąć po książkę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapadła mi w pamięć ekranizacja z Suchetem, a widziałam ją wiele lat temu. Doskonała!

    OdpowiedzUsuń