poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Niedziela na wsi - Agata Christie

Z nazwiskiem tak znanym i szanowanym jak Agata Christie nie muszę zapewne nikogo zapoznawać. Praktycznie od początku swojego piśmienniczego życia zdobyła miliony fanów. Jej książki sprzedawały się jak ciepłe bułeczki, a ona sama została nazwana Królową Kryminałów. Mało kto wie, że Agata Chrisie pisała też powieści obyczajowe. A jeszcze mniej osób zna ciekawostkę, że owa pisarka, którą ludzie od dziesiątek lat się zachwycają i próbują kopiować, miała dysleksję i jedynie zakład z jej starszą siostrą sprawił, że Agata na zawsze połączyła się z  maszyną do pisania.
 
Herkules Poirot nigdy nie spodziewał się takiej historii... Udając się na zaproszony obiad do domu lady Angkatell, ujrzał wprost niecodzienny widok. Krew mężczyzny spływa do basenu, jego żona trzyma w ręku pistolet, obok niej stoi wystraszona przyjaciółka ofiary - belgijski detektyw w pewnej chwili ma wrażenie, iż to jakaś gra, impertynencki żart lub gra towarzyska. A jednak! Stało się, a dowodem jest trup. Przed Poirotem nie lada wyzwanie, bowiem zagadka wydaje się tylko z pozoru prosta. Dowody i zeznania nie są jednoznaczne... Czyżby ktoś bawił się z nim w kotka i myszkę?

A wszystko zaczyna się pięknego, słonecznego poranka, gdy Lady Angkatell martwiła się o przybycie swoich gości. Na weekend zaprosiła swoich najbliższych, co do których miała swoja własne plany. Pani Lucy poznajemy od samego początku jako kobietę czarującą, mimo swojego wieku, która niejednokrotnie będzie nas, jak również przybyłych później policjantów, zaskakiwała. Jej goście również wyczekiwali podwieczorka i wspólnego spędzenia czasu z najbliższymi. Wśród nich jest John Christow, czterdziestoletni szanowany lekarz, który bardziej niż do Lady Angkatell czy Sir Henry'ego spieszy się, by zobaczyć swoją przyjaciółkę a zarazem kochankę, Henriettę. Jest w tak wspaniałym nastoju, że nie przejmuje się nawet sposobem jazdy swej żony, Gerdy, która świata poza nim nie widzi. Jednakże po przybyciu na wieś, doktor John ma szansę spotkania się nie tylko z ukochaną przyjaciółką, lecz również z byłą narzeczoną, aktorką Veroniką. To właśnie po spotkaniu z nią zdarza się wypadek... 

 
http://www.cyfraplus.pl
Sir Henry pierwszy zobaczył stojących koło basenu. Stanął jak wryty i spytał ze zdumieniem:
- O co chodzi? Coś się stało?
- Gerda... - powiedziała jego żona, ale natychmiast ugryzła się w język. - Chciała powiedzieć, że John został...
- John został zastrzelony. Nie żyje - powiedziała bezbarwnym głosem Gerda, jakby nie mogła w to uwierzyć.
Wszyscy byli zażenowani.

 
Dla wszystkich będzie zaskoczeniem (miłym lub niemiłym), że Agata Christie w swojej powieści Niedziela na wsi skupia się nie tyle na dochodzeniu kto?, ale dlaczego?. Akcja utworu rozgrywa się powoli, tak powoli, że aż czuje się tę wiejską sielankę. Zanim dochodzimy do podstawowego pytanie: kto zginął?, musi minąć 1/3 powieści. Autorka skupia się na wdrążeniu czytelnika w codzienność swoich  bohaterów, gdzie nawet niewinne potknięcie czy słowo może okazać się kluczem do rozwiązania zagadki. I może komuś nie będzie się podobać powolne rozwiązywanie akcji, a wręcz poczuje, że Niedziela na wsi to bardziej obyczajówka z kryminałem w tle, aniżeli odwrotnie - bo sama miałam taką myśl i musiałam dwa razy podejść do powieści - ale nie zapominajmy przy tym, że Agata Chrisie potrafiła pisać również świetne obyczaje!

Co do bohaterów - trudno jednoznacznie ich zdefiniować. Możecie jednak zawsze w ciemno zaufać Królowej Kryminałów, która doskonale wie, jaki ktoś powinien mieć cechy charakteru, sposób obycia, czy wygląd. Wszystkie postacie mają swoje własne więzi i motywy, którymi mogłyby się kierować. Każdy z nich zaskakuje. A co z głównym bohaterem - belgijskim detektywem? W Niedzieli na wsi Herkulesa Poirota jest tutaj jak na lekarstwo, bowiem autorka, jak już wcześniej wspomniałam, kieruje się tutaj dewizą - dlaczego? a nie kto?

Kryminał jest i to jak w najlepszej postaci. Najbardziej spodobała mi się końcówka powieści, czyli rozwiązanie zagadki. I powiem szczerze, że byłam święcie przekonana, co do sprawcy (kierowałam się zasłyszaną dawno temu poradą, że pierwsza myśl jest najlepsza), jednak i tak Agata Chrisie mnie zaskoczyła.
 
Co do najnowszego wydania wydawnictwa Dolnośląskiego - bardzo lubię te wydanie. Niedziela na wsi, podobnie jak wszystkie inne pozycje z Klasyki Kryminału, jest poręczna, napisana dobrą czcionką do czytania.Wspaniała książka - pięknie prezentująca się na półce!

1 komentarz:

  1. Też niedawno czytałam i oglądałam i tak sobie myślę, że czasem ludzie mogą się łudzić, że bycie troszkę głuptaskiem życie ułatwia. Jak widać na tym przykładzie - nie zawsze.

    OdpowiedzUsuń