poniedziałek, 6 kwietnia 2015

"Morderstwo na polu golfowym"

Tytuł oryginału: „The Murder on the Links”
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 2008
Tłumacz: Jan S. Zaus
Ilość stron: 220
Ocena: 5/6

Moja przygoda z twórczością Królowej Kryminału trwa w najlepsze. Tym razem na przysłowiową tapetę wzięłam „Morderstwo na polu golfowym”. I po raz kolejny znalazłam nieźle zaplanowaną kryminalną intrygę. Ale… czegóż innego mogłam się spodziewać.

Tym razem ofiarą intrygi jest niezwykle bogaty pan Renauld. Zostaje zamordowany na polu golfowym i tam też odnaleziony. Wedle zeznań jego żony zostaje zamordowany przez dwóch brodatych jegomościów rodem z Ameryki Południowej. Ale czy na pewno tak było?  Kto mógł chcieć zamordować  pana Renaulda? Jego żona, jego syn? Może sąsiadka albo młoda, piękna aktorka? To jest zagadka godna samego Herkulesa Poirot, którego przed śmiercią zdążył wezwać sam zamordowany? Pojawia się jeszcze jedna zagadka, dość sensacyjna możnaby rzec. Kim tak naprawdę za życia była ofiara?

Muszę przyznać, że książka ta jest niezwykle zaskakująca. Co chwila pojawiało się COŚ, czego się nie spodziewałam. Autorka kilka razy mnie zwiodła i oczywiście, tradycyjnie jak zwykle, ostatecznie wywiodła mnie w pole. Ani przez chwilę nie podejrzewałam, że mordercą jest TA osoba. No, na szczęście nie jestem jedyną osobą, którą Agatha Christie wywodzi w pole, bo bym się bardzo zmartwiła.

Muszę też przyznać, że chociaż czasem Herkules Poirot mnie trochę irytuje, to bardzo lubię jego porządek i metodę. Mało co się przed nim ukryje. Ktoś mógłby powiedzieć, że chwalę i chwalę. Ale trudno. Pochwalę. Książka warta uwagi. Ja absolutnie się z nią nie nudziłam. Co prawda nie wszyscy bohaterowie są zachwycająco niezwykli, ale i tak warto czytać Agathę Christie.

5 komentarzy:

  1. Interesujący jest pomysł, żeby ofiara wezwała detektywa, a po przybyciu tegoż okazuje się, że wzywający już nie żyje. Agatha kilka razy zastosowała ten zabieg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się.
      Innym przykładem może być "Niemy świadek" :D

      "Morderstwo..." mam w planach!

      Usuń
    2. To jeszcze dużo przede mną. ;)

      Usuń
  2. A ja mogę gorąco polecić ekranizację, w której to Poirot zakłada się z Giraud nie o byle co - wąsy :)

    OdpowiedzUsuń