sobota, 14 marca 2015

Uśpione morderstwo

Tytuł oryginału: „Sleeping Murder”
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 2002
Tłumacz: Anna Minczewska - Przeczek
Ilość stron: 232
Ocena: 5/6

Cóż… Nie da się ukryć, że ten rok zdecydowanie mija mi pod znakiem twórczości Agathy Christie. I wcale (wcale!) tego nie żałuję. Tym razem sięgnęłam po „Uśpione morderstwo”. Tytuł intrygujący, a okładkę niewątpliwie zaliczę do moich ulubionych. Tym razem spotkałam się nie z Herkulesem Poirot, a z panną Marple. W tej powieści sympatyczna starsza pani pomaga młodemu małżeństwu w rozwikłaniu tajemniczej zagadki sprzed lat.

Małżeństwem tym są pani i pan Reed. Gwenda i Giles. Młodzi ludzie, którzy postanawiają osiąść w Anglii. Gwenda przyjeżdża na wyspę nieco wcześniej niż mąż i chce znaleźć dom. Znajduje i kupuje taki,  który z czasem wydaje się jej dziwnie znajomy. Jak się okazuje, mieszkała w nim w dzieciństwie. Okazuje się też, że w domu tym doszło do dość dziwnej sytuacji. Otóż pewnego dnia znika macocha dziewczyny. Ale co się z nią stało? Czy wyjechała bez słowa? A może została bezwzględnie zamordowana? Niełatwa zagadka, tym bardziej, że od owych wydarzeń minęło prawie dwadzieścia lat.

Od razu muszę się przyznać, że nie wpadłam na rozwiązanie zagadki. Po raz kolejny zostałam wywiedziona w pole. I po raz kolejny nie zawiodłam się na pomysłowości autorki, co mnie bardzo cieszy. Z książką nie nudziłam się ani przez chwilę, więc nawet nie wiem, do czego mogłabym się przyczepić i co mogłabym skrytykować. Tym bardziej, że lubię takie zagadki w małych miejscowościach. I coraz bardziej lubię pannę Marple. W moim rankingu ulubionych bohaterów zaczyna wygrywać nawet z samym Herkulesem Poirot
.

Na koniec postanowiłam postawić sobie pytanie. Czy z Agathą Christie można się nudzić? Odpowiedź brzmi: nie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz