wtorek, 10 marca 2015

"Kieszeń pełna żyta"

Agatha Christie
"Kieszeń pełna żyta"
224 strony
Zapracowany człowiek ma swoje rytuały, lubi na przykład napić się herbaty. Ulubionej herbaty, specjalnej mieszanki serwowanej w ulubionej filiżance. Taka chwila wytchnienia od pełnienia wielu obowiązków była przyjemnością zarezerwowaną dla Rexa Fortescue. Niestety po wypiciu jednej z nich mężczyzna zaniemógł i w efekcie poniósł śmierć.

Początkowo rodzi się koncept, że Fortescue został otruty w pracy, jednak wykryta nietypowa trucizna - taksyna - działa z opóźnieniem, stąd teren poszukiwania podejrzanych przenosi się do rezydencji Fortescue. A tam jak zwykle dom pełen rodziny i odwieczne niesnaski. Niezadowolone z poczynań ojca dorosłe już dzieci, bracia pozostający w odwiecznym konflikcie i młoda i nie do końca wierna żona Adela. Ta ostatnia pasowałaby idealnie na zbrodniarkę, ale sama pada ofiarą kolejnego morderstwa. Inspektor Neele ma nie lada orzech do zgryzienia, na szczęście nie pozostanie sam na placu dochodzeniowym.

Kolejną ofiarą pada służąca Gladys, młoda dziewczyna niestety bardzo łatwowierna i nie najbystrzejsza. Okazuje się, że Gladys pracowała kiedyś u panny Marple, a ta dowiedziawszy się o tragedii postanawia dołączyć do śledztwa. Atmosfera w domu Fortescue jest więcej niż gęsta, podejrzenia się piętrzą i łagodząca obecność panny Marple okaże się nieoceniona. Starszą panią jak i inspektora Neele ciekawi niezwykle fakt, że zmarły miał w kieszeni żyto - jakie jest tego znaczenie? Kto je tam włożył? Jaki to ma związek z zabójstwami?


Taka mnie refleksja naszła po tej lekturze - czy to moje szare komórki są w takiej kiepskiej kondycji, czy Christie jest mistrzynią wyprowadzania w pole? Jak to możliwe, że po przeczytaniu już tylu jej książek ja ciągle mam oczy szeroko otwarte ze zdziwienia, kiedy dowiaduje się kto jest winny? Za to Agathę uwielbiam i polecam tę powieść dużo mówiącą o rodzinnych niesnaskach i oczywiście o dużych pieniądzach.

1 komentarz:

  1. Ja jestem za opcją, że to Agatha jest mistrzynią wyprowadzania w pole :)

    OdpowiedzUsuń