sobota, 10 stycznia 2015

Christie w mrocznym wydaniu

W "Nemezis", jednej z ostatnich powieści Agathy Christie, Jane Marple otrzymuje niecodzienne zadanie. Jason Rafiel - finansista znany z "Karaibskiej tajemnicy" - niejako zza grobu, prosi ją o rozwiązanie tajemnicy pewnego morderstwa. Nie podaje jednak żadnych szczegółów. Wkrótce okazuje się, że opłacił pannie Marple wycieczkę krajoznawczą po angielskich rezydencjach i ogrodach. A jednak to niczego nie wyjaśnia. Bo czy wśród uczestników wycieczki jest morderca? A może ktoś zginie? Panna Marple poznaje wielu ludzi, szuka kolejnych wskazówek, ale tak naprawdę porusza się po omacku. To śledztwo przypomina "wyprawę na ryby, podczas której ryba nie brała, ponieważ nie było jej w wodzie"[1]. Wkrótce jednak bohaterka natrafia na pewną tragiczną historię z przeszłości...


"Nemezis" jak wszystkie ostatnie powieści Agathy Christie nieco rozczarowuje. Panuje tu pewien chaos. Akcja rozkręca się dość długo. Początkowy świetny pomysł (zagadka złożona z samych niewiadomych) rozmywa się, jego potencjał nie zostaje wykorzystany. Christie wprowadza wielu uczestników wycieczki, ale nie poświęca im uwagi. Samo śledztwo jest miałkie, panna Marple wiele spraw upraszcza, jej wnioski są dyskusyjne. Powieść odzyskuje impet dopiero wraz z pojawieniem się trzech sióstr Bradbury-Scott - a jednak nie ma co liczyć na misterną intrygę charakterystyczną dla tej autorki. Właściwie "Nemezis" to zgrabny zlepek motywów znanych z wcześniejszych książek: "Noc w bibliotece", "Pierwsze drugie, zapnij mi obuwie", "Uśpione morderstwo", "Zbrodnia na festynie", "Wigilia Wszystkich Świętych" . Sporo tych zarzutów, ale trzeba pamiętać, że kiedy Królowa Kryminałów pisała swoje ostatnie powieści jako wiekowa osoba. I ciekawe, co by zrobiła z takiego materiału trzydzieści-czterdzieści lat wcześniej.

A jednak "Nemezis" nadal jest kryminałem wartym lektury. Uderza wyjątkowo mroczny klimat (charakterystyczny dla ostatnich książek autorki). W tych latach Agatha Christie coraz częściej odchodziła od "praktycznych" (że tak to ujmę) motywów zbrodni. Celem morderstwa nie było już usunięcie niewygodnego małżonka poprzedzające zawarcie korzystniejszego związku, odziedziczenie znacznej sumy pieniędzy czy pozbycie się niewygodnego świadka. Motywy okazują się bardziej złożone - często stoją za nimi choroba psychiczna, wielka nienawiść, wielka miłość, a nawet chęć dziwacznie rozumianej pomocy. Więcej tu rozdzierających emocji niż zimnych kalkulacji.


Co ciekawe, w "Nemezis" pojawiają się też motywy w zasadzie rzadko obecne w książkach Christie, a które kojarzylibyśmy raczej ze współczesnymi kryminałami skandynawskimi. Sporo tu przemocy. Seks nazywa się po imieniu. Dużo się mówi o chorobach psychicznych. Pojawia się motyw seryjnego mordercy brutalnie zabijającego młode, często ciężarne dziewczyny. Pisze się nawet o pedofilii ("Od dziecka zachowywał się dziwnie. Napastował idące do szkoły małe dziewczynki. Proponował im cukierki, potem zaciągał na łąkę, żeby oglądać razem pierwiosnki... wie pani, o co chodzi"[2]). Można się też sporo dowiedzieć o tym, jak w opisywanych czasach postrzegano gwałt. Okazuje się, że sędziowie często ogłaszali wyrok w zawieszeniu i zwalniali winnych chłopców, nie chcąc im psuć opinii na uniwersytetach. Przytoczę tu jeszcze zaskakującą wypowiedź adwokata Broadribba:
"No cóż, wszyscy wiemy, że dzisiaj gwałt jest pojęciem względnym. Mamusia mówi córce, że powinna oskarżyć chłopaka o gwałt, nawet jeśli nie było mowy o żadnym zmuszaniu. Dziewczyna cały czas spędza tylko z nim. Przesiadują w pustym domu, mama w pracy, tata wyjechał. Dziewczyna nie przestaje zamęczać chłopaka, aż w końcu on zgadza się z nią przespać. Potem mama każe córce nazywać to gwałtem"[3].


Interesujące są również dywagacje na temat kary śmierci, bo obrazują ówczesny sposób myślenia:

"Co za diabelskie nasienie! Taki już się chyba urodził. Dzisiaj mówi się, że tacy ludzie [seryjni mordercy] nie wiedzą co robią, że są chorzy psychicznie i nie powinni ponosić za nic odpowiedzialności. Nie chcą ich teraz wieszać. Kompletna bzdura! Morderca to morderca i koniec"[4].

A na koniec ciekawostka literacka:

"Panna Marple spojrzała zdegustowana na okładkę przedstawiającą nagą dziewczynę z zakrwawioną twarzą i groźnego zabójcę, który pochylał się nad ofiarą, trzymając poplamiony krwią nóż.
- Nie lubię tych dzisiejszych horrorów - oświadczyła.
- Trochę przesadzają z ilustracjami na okładkach. Nie każdy to lubi. Ostatnio tyle wszędzie przemocy - przyznała pani Vinegar.
Panna Marple wyjęła następną książkę.
- "Co się stało z małą Jane" - przeczytała tytuł. - Mój Boże, na jakim strasznym świecie żyjemy!"[5].

Książką, po którą sięgnęła panna Marple jest zapewne "Co się zdarzyło Baby Jane?" Henry'ego Farrella z 1960 roku. Część z Was może ją zna choćby z rewelacyjnej ekranizacji z Bette Davis i Joan Crawford.

Trudno uznać "Nemezis" za jedną z lepszych książek Agathy Christie - ma zbyt dużo słabszych stron. A jednak jest to niewątpliwie jedna z ciekawszych pozycji w jej dorobku. Dajcie jej szansę. Wejdźcie razem z panną Marple w ten mrok, w którym czai się prawdziwe zło.








---------
[1] Agatha Christie, "Nemezis", tłum. Magdalena Gołaczyńska, Wydawnictwo Dolnośląskie 1997, s. 110.
[2] Tamże, s. 167.
[3] Tamże, s. 155.
[4] Tamże, s. 100.
[5] Tamże, s. 170.

Recenzja pochodzi z serwisu BiblioNETka. Autorem recenzji jest Misiak297.

5 komentarzy:

  1. Obejrzałam jak na razie film.
    Za książkę dopiero się wezmę w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jest to powód do dumy, ale przyznam, że żadnej książki tej autorki nie czytałam choć kryminały uwielbiam... Trochę wstyd nie znać takiej klasyki;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mniejsza o wstyd, ale jak wiele przyjemności tracisz! :)

      Usuń
  3. I książka i film jeszcze przede mną. Mimo panującego w powieści chaosu i tak po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń