czwartek, 27 lutego 2014

"Dwanaście prac Herkulesa"

Agatha Christie
"Dwanaście prac
Herkulesa"
320 stron
Dwanaście prac mitycznego Herkulesa to swoiste wyzwanie, które Poirot postanawia zrealizować. Podczas rozmowy z doktorem Burtonem pojawia się temat niezwykłego imienia detektywa. Burton przyrównuje go do mitycznego Herkulesa i jego zadań, ale postać ta o dziwo jest Poirotowi obca. Korzystając z pomocy panny Lemon genialny Belg zdobywa brakującą wiedzę i postanawia, że przejdzie na emeryturę jeśli rozwiąże współczesne wersje zadań mitycznego imiennika. Szykuje się zatem 12 nowych spraw :).

Książka to zbiór 12 opowiadań, każde z nich rozprawia się z innym potworem. Kolejno mamy: tajemiczego złodzieja pekińczyków, paskudne plotki, poszukiwanie zaginionej pokojówki (piękna historia miłosna), ujęcie niebezpiecznego mordercy, polityczny skandal, finansowe naciągaczki, nieprawdziwy obłęd, dilerów kokainy, tajemnicze zniknięcie pensjonariuszki, niebezpieczną sektę, skradziony kielich Borgiów i kradzież biżuterii. Każde z zadań Poirot dopasowuje do kolejnego mitycznego stwora i z powodzeniem jest w stanie je pokonać :).

Książka była miłą odmianą po powieściach Christie - szybkie i zwarte historyjki w otoczeniu zadowolonego Poirota :).

  

Film nakręcony na podstawie tych opowiadań to absolutny majstersztyk! Nie przedstawia on wszystkich opisanych w książce historii, ale kilka z nich łączy ze sobą wprost niebywale. Ukłon w stronę reżysera za pomysłowość. A te widoki... przepiękny hotel prawie na szczycie szwajcarskich gór... a śniegu tam że ho ho :). Jeśli nie oglądaliście - gorąco polecam!!!

Herkules Poirot i reszta :)
www.kasiowaczytelnia.blogspot.de

środa, 26 lutego 2014

"Śmiertelna klątwa"

Śmiertelna klątwa
(i inne opowiadania)
Agatha Christie
Wydawnictwo Dolnośląskie
112 stron
Czasami mam wrażenie, że tylko Agatha Christie potrafi tak pisać, iż w króciutkiej formie znajdzie się wszystko, co jest niezbędne w dobrej historii kryminalnej: zabójstwo i znalezienie winnego, charakterystyka wszystkich osób (o których trzeba wiedzieć), opowieści rodzinne oraz ciekawostki ze świata. I do tego wszystko wydaje się mocno zawiłe. 

W swoich pamiętnikach dotyczących prac nad książką Trucicielka i inne opowiadania Schmitt pisze: Wiele powieści przypomina wyrób czekoladopodobny, w którym brak czekolady. [1] Dlatego nie mam nic przeciw opowiadaniom. A ostatnio do nich przyciąga mnie dość mocno. Co prawda gdy z bibliotecznej półki zabierałam do domu Śmiertelną klątwę, myślałam, że to będzie po prostu krótka powieść w wykonaniu Christie. A tego dokładnie było mi trzeba. Zobaczywszy, że ta chudziutka książeczka zawiera w sobie kilka opowiadań, zdziwiłam się nieco. Jak można napisać dobre opowiadanie (kryminalne!) zajmujące osiem czy dziesięć stron?

Żyję w przekonaniu, że dobry zbiór opowiadań powinien posiadać pewien łącznik. Chciałabym wspomnieć - za okładką tej książki - iż opowiadania połączyła postać panny Marple, która w pewnych kręgach (…) słynęła ze zdolności detektywistycznych. [2] Tym bardziej, że oryginalny tytuł powieści by na to wskazywał. Zbiór jednak zawiera dwie historie, które wydają się zupełnie wyrwane z kontekstu. Zwłaszcza Lalka krawcowej zdaje się być zupełnie odrealniona gatunkowo i tematycznie. Bardziej przypomina historię fantastyczną niż sensacyjną. Tej i ostatniej  historyjce (Mroczne odbicie) nie towarzyszy pani detektyw-amator. Plusem jest jednak to, iż opowiadania przedstawiające sprawy rozwiązywane przez starszą kobietę płynnie przechodzą w te, w których nie brała ona udziału.

Pannę Marple na pewno zna każdy miłośnik twórczości Agathy Christie. Starsza kobieta o błyskotliwym umyśle i pewnymi wiktoriańskimi zachowaniami, która niejedną osobę potrafiła zadziwić. Albo stawała się przypadkowym świadkiem wydarzeń o zabarwieniu kryminalnym (i dość szybko znajdywała winowajcę), albo bardzo chętnie pomagała rodzinie lub znajomym (i przede wszystkim policji) w rozwiązywaniu zawiłych zagadek. Przy okazji sporo dowiadujemy się o jej relacjach z bliskimi oraz charakterze tych ludzi. Długie opowieści, które przypomina sobie w wyniku doświadczania kolejnych zbrodni lub tajemniczych zdarzeń (z którymi niejeden detektyw miały spory problem) co prawda oddalają nas od właściwej sytuacji, ale mocno ubarwiają powieści. I na pewno pozwalają znaleźć klucz otwierający drzwi przed winowajcami czy rozwiązaniami.

sobota, 22 lutego 2014

"Boże Narodzenie Herkulesa Poirot"

"Boże Narodzenie
Herkulesa Poirot"
również jako
"Morderstwo w
Boże Narodzenie"
232 strony
Multimilioner Simeon Lee to niezłe ziółko. Starszy i schorowany pan zdaje się czerpać największą radość życia z uprzykrzaniu go innym... Ma też swoje ukochane diamenty, które z lubością uwielbia przesypywać między palcami. Przypominają mu początek drogi do niebywałego bogactwa.

Ekscentryczny senior rodu postanawia urządzić radosne święta w gronie rodzinnym. Na tę okoliczność sprowadza do swojego domostwa wszystkich synów z żonami oraz jedyną wnuczkę (ze strony nieżyjącej już córki) urodzoną w Hiszpanii Pilar. Celem Simeona jest całkowite skłócenie rodziny: mieszkającego z nim niezwykle oddanego syna Alfreda z Lidią, zaproszonego  syna Georga - człowieka robiącego karierę w świecie polityki wraz z młodziutką i finansowo niezaspokojoną żoną Magdaleną, niewidzianego od lat wrażliwego syna Davida z żoną Hildą oraz czarną owcę rodziny Harry'ego. Do domowników dołącza Stephen Farr - syn dawnego biznesowego partnera Lee. Simeon świadomy jaki majątek po sobie zostawi i tego, że spadkobiercy są ciekawi komu co w udziale przypadnie postanawia zmienić testament. Operacja się nie udaje, gdyż późnym wieczorem wszyscy domownicy znajdują go martwego...

Dobrze się składa, że u szefa policji - pułkownika Colonela przebywa akurat nieoceniony Herkules Poirot. Oferuje pomoc przyjacielowi w rozwiązaniu tego ciekawego przypadku - wszystko wskazuje na to, że było to samobójstwo, jednak udowodnienie skrupulatnie zaplanowanego i przemyślanego w najmniejszych detalach zabójstwa. Motywów jak się okazuje jest wiele, ale dla Poirota nie ma zagadki nie do rozwiązania :).

Oczywiście na kilometr tam "śmierdziało" morderstwem, ale nie mogłam wpaść na to jak to zorganizowano. Spostrzegawczość Poirota nieoceniona, lektura bardzo przyjemna :)



Do kompletu jak zwykle obejrzałam film :). Nakręcony w 1995 roku bardzo wiernie oddał książkę.

Harry, Alfred, Horbury, Lidia, Pilar, George, Magdalena
Film ma lekkie zmiany co do fabuły. Zamiast pułkownika Colonela mamy znanego i lubianego inspektora Jappa. Brak syna Davida Lee oraz Stephena Ferr'a, pojawia się natomiast rozbudowany wątek czasów młodości Simeona Lee. Warto zobaczyć, jak zwykle warto. Motyw z centralnym ogrzewaniem - bezcenny :).

www.kasiowaczytelnia.blogspot.de

środa, 19 lutego 2014

Kurtyna

Akcja powieści "Kurtyna", wydanej w 1975 roku, już po śmierci autorki, zamyka cykl książek o genialnym małym Belgu, który zawsze powtarzał, że "nie popiera zbrodni".
Opada kurtyna, która poszła w górę w 1920 roku, kiedy ukazała się po raz pierwszy "Tajemnicza historia w Styles": Herkules Poirot rozwiązując swą ostatnią zagadkę i tym razem sam wymierza sprawiedliwość; umiera, pokonany wiekiem i chorobą, ale jak zwykle zwycięski. Mon ami - to są jego ostatnie słowa, zwrócone do przyjaciela, kapitana Hastingsa, wiernego kronikarza jego dokonań.


 Podświadomie odsuwałam to wydarzenie. Zeszłoniedzielna rozmowa z pewną Asią, jedną z najsympatyczniejszych internetowych znajomości mych(to tak na marginesie), a także fakt, że moja Mama oglądnęła „Kurtynę” i WIEDZIAŁA, sprawiło to razem, że zlekceważyłam fakt iż z cztery zbiory opowiadań z Poirotem leżą i czekają a jedną książkę muszę zamówić. Wyszarpnęłam z półki ową „Kurtynę” i z uczuciem przejmującego smutku i strachu powróciłam do Styles.

Tam gdzie wszystko się zaczęło…
"Tu mieszkał, kiedy po raz pierwszy przybył do naszego kraju"
Początek i koniec - Styles


Moja przygoda z Poirotem, na dobre rozpoczęła się na początku 2012 roku, wtedy też wpadłam w nałóg gromadzenia książek z Poirotem, allegro było bardzo pomocne, bo dopiero niedawno wznowiono sporo książek, które do tej pory były dostępne tylko na wtórnym rynku. Nawiasem mówiąc, tak zdobyłam „Kurtynę”. Mania i choroba Herkulesowa miała różne fazy, były miesiące gdy czytałam jednym cięgiem prawie same książki Christie. Były też takie, jak ostatnio, czyli posucha. Christie to klasyka, jej klasy będę broniła własną piersią. Nie chciałam kończyć tej przygody. Mam zresztą wrażenie, że teraz wrócę znowu do Poirota nim rozpocznę przeprawę z panną Marple.

Co za cudowny czas, tyle pięknych książek. Kilkakrotnie prosiliście mnie abym pokazała swoją Agatową kolekcję. W tym wpisie, uczynię tym prośbą zadość. Jeszcze brakuje mi kilku książek, które poznałam w wersji audio.

Ale przejdę do „Kurtyny”, chociaż wierzcie mi, serce mi pęka, a w tym czasie w którym do Was piszę, mój Matecznik myśli, jak za moimi plecami skontaktować się z moimi znajomymi prawnikami, którzy napiszą wniosek o moje ubezwłasnowolnienie. Bo ja boleję… Straciłam przyjaciela.






całość na  moim blogu :)

wtorek, 18 lutego 2014

"Morderstwo w Orient Expressie"

Agatha Christie
"Morderstwo w
Orient Expressie"
264 strony
Dziś będzie długaśny wpis bo od tej książki przed wieloma już laty zaczęła się moja przygoda z Agathą Christie. Pamiętam jak dziś wizytę w księgarni. Miałam 13 lat i szukałam czegoś "fajnego" do przeczytania. Chwyciłam "Morderstwo w Orient Expressie" i nie mając pojęcia żadnego o autorce po prostu już książki z rąk nie wypuściłam. I tak się zaczęła wieloletnia przyjaźń z Agathą, która ciągle się umacnia bo nie udało mi się jeszcze przeczytać jej całego dorobku :).

Wracając do książki - cóż rzec jeśli nie to że jest genialna! Poirot chcąc sobie zrobić przerwę między sprawami planuje spędzić parę dni w Istambule. Po raz kolejne nie dane mu odpocząć - w hotelowej recepcji czeka na niego wiadomość, że niezwłocznie ma się udać do Londynu. Korzystając z uprzejmości swojego znajomego Bouca (szefa Wagon Lit) znajduje się dla niego miejsce w najbliższym "Orient Expressie" - o dziwo o tej porze roku pociąg na trasie Istambuł - Calais jest całkowicie zajęty.

W pociągu do Poirota podchodzi niejaki Ratchett, niezwykle bogaty i grubiański Amerykanin. Oferuje Herkulesowi dużą sumę pieniędzy w zamian za ochronę. Boi się, że ktoś dokona zamachu na jego życie... Przeczucia Ratchetta nie mylą gdyż następnego ranka odkryto jego zwłoki - ktoś zadał 12 ciosów nożem. Dowody wskazują na to, że była to "zewnętrzna robota", jednak spostrzegawczemu Poirotowi nic nie umyka i detektyw jest przekonany, że stoi za tym któryś z pasażerów. Podróżujący stanowią niesamowity mix narodowości i zawodów, czy to możliwe że mają ze sobą coś wspólnego? Grozy dodaje fakt, że pociąg utknął w nieprzejezdnych zaspach na terenie Jugosławii i nie wiadomo jak długo trzeba będzie czekać na pomoc...


Nie byłabym sobą gdybym nie sięgnęła po filmy :). A tu prawdziwa uczta dla oka - ekranizacje aż 3!

"Morderstwo w  Orient Expressie"
1974 r, reż. Paul Dehn
Albert Finney jako Herkules Poirot
Ten film to doprawdy filmowa perełka. Wszystko niezwykle wiernie oddano, a co za plejada gwiazd: Sean Connery, Anthony Perkins, Michael York i sama Ingrid Bergmann.  Jedyną bolączką dla oglądacza była postać samego Poirota grana przez Alberta Finneya. Coś okropnego! W jego wykonaniu Poirot miał jakby notoryczny przykurcz szyi, dostawał histerycznych napadów śmiechu i mówił tak niezrozumiale, że momentami nie miałam pojęcia o co mu chodzi...
"Morderstwo w Orient Expressie"
2001r, reż. Carl Schenkel


Alfred Molina jako Poirot
Kolejna ekranizacja powstała w 2001 roku i przy niej ubawiłam się po pachy! Rzecz działa się współcześnie były więc samochody, kasety video, ba nawet laptop z satelitarnym modemem :). W tej wersji było zdecydowanie mniej "winnych zbrodni", ale najzabawniejszy był wątek poboczny Poirota. Był on mianowicie zakochany w międzynarodowej złodziejce biżuterii. Ze wzajemnością!!!
Choć film zdecydowanie kategorii "C" postać Poirota wykreowana przez Alfreda Molina była przesympatyczna. Był on też zdecydowanie młodszy od książkowego detektywa.

Ostatnia ekranizacja nakręcona w 2010 roku była niesamowitym filmem... Poirot grany przez Davida Sucheta jest tym właściwym. Ale był to niezwykły film... Zanim Poirot wsiadł do "Orient Expressu" przytrafiła mu się tragiczna w finale sprawa i to sprawiło, że popadł w okrutne przygnębienie. Był tak przejmująco smutny... Wprowadzono pewne zmiany w tym kto jaką rolę w całym zajściu odegrał. Jest też silnie zaznaczony motyw religijny i moralny całej sprawy. A Poirot wyciska łzy...

Herkules Poirot w otoczeniu pasażerów "Orient Expressu"

poniedziałek, 10 lutego 2014

"Tajemnica Gwiazdkowego Puddingu"

Tytuł: „Tajemnica Gwiazdkowego Puddingu”
Autor: Agata Christie
Stron: 260


Zacznę tym razem od krótkiego wniosku. Książka bardzo przyjemna i lekka w sam raz na kilka krótkich wieczorów i nie tylko świątecznych.
Zaczyna się przedmową autorki, wspomnieniami o świętach z dzieciństwa.
Książka podzielona jest na 6 opowiadań, w których słynny detektyw Poirot i Panna Murple z sukcesem rozwiązują kryminalne zagadki:)
Pierwsze opowiadanie jest o tyle przyjemne, że porusza tematykę świąteczną – przygotowania i zwyczaje. Bardzo to lubię. Sama sprawa detektywa to raczej zabawa niż poważne śledztwo. Może z uwagi na to, by nie psuć całego uroku Świąt Bożego Narodzenia?
Drugie opowiadanie to już typowe morderstwo, sprytnie zaplanowane. Ale widocznie i tajemnicza hiszpańska skrzynia nie stanowi dla Poirot’a przeszkody w rozwiązaniu zagadki.
Kolejna sprawa zatytułowana „Popychadło” również zmusza Poirot’a do wyjazdu i rozwikłania morderstwa. Opowiadanie do końca trzyma w niepewności.
„Dwadzieścia cztery kosy” - krótkie śledztwo. Widać tu duże zaangażowanie detektywa w rozwikłanie sprawy. A kto zabił? Jest to bardzo oczywiste, ale sam opis w jaki sposób i zastosowane przy tym metody Herkulesa sprawiają, że czyta się bardzo przyjemnie.
„Sen”. Tu też można się domyślić kto jest mordercą, ale pomysł na upozorowanie samobójstwa jest pełne podziwu. Poirot jak zawsze niezawodny.
I wreszcie coś z Panną Marple w opowiadaniu „Szaleństwo Greenshawa”. Bardzo ciekawe opowiadanie, nie tylko z powodu wątku kryminalnego. Czytając o bogatej posiadłości Greenshawa, można łyknąć troszkę architektury.  
Z pewnością polecam książkę fanom Agaty Christie.



"Rosemary znaczy pamięć"

Agatha Christie
"Rosemary znaczy pamięć"
256 stron
Wyjście do restauracji na bardzo gustowne przyjęcie w towarzystwie bliskich osób może zakończyć się tragicznie. Przekonała się o tym Rosemary Barton, która po wypiciu szampana zmarła pozostawiając gości w osłupieniu. Sprawa smutna, okazuje się że w szampanie był cyjanek, a ponieważ Rosemary była ostatnimi czasy przygnębiona, a innych dowodów brak policja doszła do wniosku, że było to samobójstwo.

I tu tragiczna historia mogłaby się zakończyć, ale to przecież książka Agathy Christie, więc śmierć to dopiero początek wszystkiego. Mąż tragicznie zmarłej George Barton po jakimś czasie dostaje anonimowe listy, które sugerują że jego żona została jednak zamordowana. W sprawę odszukania potencjalnego mordercy jest zaangażowana siostra Rosemary  - Iris, która po śmierci siostry zamieszkała z jej byłym mężem w domu wraz z poczciwą ciocią Lucillą.

Iris porządkując rzeczy siostry natrafia na list, ewidentnie miłosny do kochanka Rosemary. Zastanawia się kto mógł nim być: tajemniczy Anthony Browne czy może odnoszący sukcesy na scenie politycznej Stephen Faraday.

Niebawem George Burton wpada na niezwykły pomysł, pod pretekstem celebrowania urodzin Iris zaprasza towarzystwo w tym samym składzie to restauracji "Luxemburg" i po wzniesieniu toastu za pamięć zmarłej żony... sam umiera. Znowu cyjanek, znowu morderstwo? Wyjaśnić sprawę próbują policja oraz pułkownik Race.

Co za książka, tyle się w niej działo! Po dokładnym przyjrzeniu się uczestnikom feralnej kolacji każdy miał powód by pozbyć się Rosemary. Zakończenie mnie tym razem zupełnie zaskoczyło :). Uwielbiam Christie za to, że ciągle potrafi mnie zaskakiwać!


 
"Sparkling Cyanide"
1983
reż. Robert Michael
Lewis

 Filmy nakręcone na podstawie książki obejrzałam aż dwa :).

Pierwszy z nich nakręcony w 1983 roku przyprawił mnie o notoryczne  salwy śmiechu. Ekranizacja bardzo wiernie oddaje treść książki, oprócz tego  że cała akcja rozgrywa się w amerykańskiej Pasadenie. A duża dawkę  śmiechu zawdzięczam faktowi, że historia była dostosowana to współczesnych realiów, czyli miałam cały czas wrażenie, że oglądam pierwsze odcinki "Mody na sukces" - te ciuchy, a te fryzury..... :). Bardzo  spodobało mi się tam przedstawienie postaci tajemniczego Anthony'ego  Browne - w książce sprawiał wrażenie okropnego mruka i cały czas miałam  wrażenie, że tylko dybie na pieniądze Iris :)
"Sparkling Cyanide"
2003
reż. Tristram Powell

Kolejna ekranizacja to .... czysta poezja. Nakręcona w Anglii tak do bólu brytyjska, że aż ściskało mnie w środku. Tym razem do historii wkradły się zmiany, ale jakże urocze: pułkownik Race rozwiązywał sprawę wraz ze swoją ukochaną żoną Catherine - oboje byli pracownikami brytyjskiego Secret Service! Postać Anthonego Browna zupełnie usunięto wprowadzając na jego miejsce zupełnie nic nie wnoszącego do sprawy piłkarza - celebrytę. Sama Iris pracowała jako osobisty trener na siłowni :). Co do motywów i mordercy - ta kwestia pozostała bez zmian.


czwartek, 6 lutego 2014

"Tajemnica Sittaford"

Agatha Christie
"Tajemnica Sittaford"
256 stron
W maleńkim Sittaford szaleje zimowa zawierucha. A co najlepiej robić w długi, zimowy i nudny wieczór? Znaleźć grupową rozrywkę... na przykład sens z wirującym stolikiem (co to ludzie z nudów nie wymyślą).

Na tak ciekawie zapowiadającym się wieczorku zorganizowanym w domu Sittaford (dom wynajęty przez Panią Willet i jej córkę Violet od emerytowanego kapitana Trevelyana) są obecne gospodynie domu, major Burnaby oraz panowie Rycroft, Duke i Ronnie Garfield. Zabawa trwa w najlepsze, gdy dokładnie o 5:25 do grających dociera informacja, że Trevelyan nie żyje. Zaskoczeni goście są mocno skonsternowani - czy to głupi żart? Czy to jest możliwe? Zaniepokojony Burnaby wyrusza w szalejącą śnieżycę by dotrzeć do przyjaciela...

Niestety, okazuje się że Trevelyan nie żyje. Rozpoczyna się śledztwo, a pierwsze podejrzenia padają na siostrzeńca zamordowanego - Jamesa Pearsona mieszkającego w Londynie. Oczywiście tam gdzie chodzi o duże pieniądze, krąg podejrzanych stopniowo się powiększa. I tym razem Agatha mnie wywiodła w pole (ośnieżone i zimne), bo tożsamość mordercy mnie zaskoczyła. Kto by przypuszczał, że narty mogą myć zabójcze :).

   

Film, film, film... to zupełnie inna historia niż książka. Może zagorzali fani się oburzają, że można tak bardzo zmienić fabułę, ale ja nie mam
absolutnie nic przeciwko temu (a za wielką fankę talentu Pani Christie się uważam). Oprócz tytułu, kilku postaci, oszałamiającej ilości śniegu i zabawie w wirujący stolik chyba nie ma więcej podobieństw. W filmie wprowadzono postać Panny Marple (hura), goście spotykają się w małym pensjonacie "Trzy korony", i motyw zabójstwa oraz morderca został zmieniony. Mnie to w niczym nie przeszkadzało, film był świetny i już :).

Evadne Willet, Stanley Kirkwood, Clive Trevelyan, Donald Jones, Violet

niedziela, 2 lutego 2014

"Zagadka Błękitnego Expresu"

Agatha Christie
"Zagadka Błękitnego
Ekspresu"
272 strony
Główną bohaterką tej powieści jest Katarzyna Grey, która po otrzymaniu pokaźnego spadku udaje się w podróż na Francuską Riwierę. Jako środek transportu obiera pociąg zwany "Błękitnym Ekspresem". W trakcie podróży poznaje Ruth Kettering - nieszczęśliwą żonę Dereka, która planuje rozpocząć nowe życie zukochanym Hrabią. Ruth jest córką bogatego Rufusa Van Aldina, który dla ukochanej córki jest w stanie zrobić wszystko, a z przyjemnością obdarza ją drogocennymi kamieniami...

W trakcie podróży Ruth zostaje zamordowana, ginie rubinowe "Serce Ognia". Katarzyna zostaje poniekąd w sprawę wplątana, gdyż jako ostatnia miała sposobność ze zmarłą rozmawiać. Używając swoich wpływów Van Aldin nakłania samego Herkulesa Poirot do rozwiązania tej smutnej zagadki...

Wątek zbrodni w pociągu nie jest obcy tym, którzy już czytali coś spod pióra Pani Christie. Przypomniało mi się od razu "Morderstwo w Orient Expresie" - jedna z moich ulubionych książek. Tym razem śledztwo jest prowadzone poza wagonem, już na Riwierze.


Film nakręcony na podstawie powieści da się określić jednym mianem - genialny!!!. Drobne zmiany jak chociażby to, że Lady Tamplin, Corky i Lenox nie spotykają się z Kasią (wybaczcie, nie mogłam sobie odmówić tego zdrobnienia) na rivierze, ale w pociągu. W tym samym pociągu możemy spotkać również Hrabię. Ach i ten pociąg... jakoś mam ciągoty do właśnie tego środka lokomocji :).
Lady Tamplin, Corky, Lenox,
Herkules Poirot,
Katarzyna Grey