środa, 17 grudnia 2014

Śmiertelna miłość

[W poniższej recenzji nie zdradzam niczego, czego nie można by się dowiedzieć z noty na okładce czy z lektury pierwszych stron "Pięciu małych świnek". Nie wskazuję też na osobę mordercy. Kiedy miałem wątpliwości, skorzystałem z możliwości ukrycia fragmentu] Dwudziestoletnia, pełna magnetyzmu Karla Lemarchant prosi Herkulesa Poirot o przeprowadzenie dochodzenia w sprawie zabójstwa sprzed szesnastu lat. To właśnie wtedy zabito jej ojca - genialnego malarza Amyasa Crale'a - a matkę skazano na dożywotnie więzienie za zabójstwo. Czy w tej dawnej sprawie pozostaje coś jeszcze do wyjaśnienia, skoro osoba sprawcy nie wzbudza wątpliwości? Tak zaczyna się jedno z najbardziej niezwykłych śledztw belgijskiego detektywa i zarazem jedna z najlepszych powieści kryminalnych Agathy Christie - "Pięć małych świnek". Poirot przyjmuje zlecenie, choć odgrzebywanie przeszłości jest bardzo trudne. Stara się dociec, co naprawdę zdarzyło się feralnego wrześniowego dnia w posiadłości Alderbury, kiedy otruto Crale'a. Wszystko wydaje się jasne, mamy tu do czynienia z typowym trójkątem małżeńskim - oto obdarzony temperamentem malarz uwikłał się w kolejny romans. A jednak związek z młodziutką, pełną życia, bezpośrednią Elzą Greer wydaje się czymś poważniejszym niż dotychczasowe krótkotrwałe miłostki Amyasa. Jego żona Karolina czuje się zagrożona. 
źródło
Napięcie między bohaterami sięga zenitu, a wszystko kończy się tragicznie - zazdrosna kobieta zabija wiarołomnego męża i trafia do więzienia, gdzie wkrótce umiera. Poirot rozmawia z ludźmi powiązanymi z procesem Karoliny Crale - prokuratorem, prawnikami, inspektorem policji. Spotyka się również z tymi, którzy znajdowali się w Alderbury w dniu śmierci Amyasa. Filip Blake - makler giełdowy i najlepszy przyjaciel zmarłego malarza - nie może się wyzbyć poczucia winy. 

Jego brat Meredith - wycofany, cichy, pasywny wobec życia - czuje się częściowo odpowiedzialny za tamtą śmierć (gdyby nie opowiadał tyle o właściwościach cykuty, prawdopodobnie dzień później nie znalazłaby się ona w szklance z piwem Amyasa). Elza Greer - obecnie lady Dittisham, owa famme fatale sprzed kilkunastu lat - nie może zapomnieć o dawnym kochanku i nienawiści do jego żony. Cecylia Warren - surowa guwernantka o przekonaniach feministycznych - poniekąd usprawiedliwia dokonaną zbrodnię, rozumie motywację nieszczęśliwej pani Crale. Jest jeszcze Angela Warren - ambitna, impulsywna archeolożka - która nie wierzy w winę przyrodniej siostry. 

źródło
Detektyw prosi każdą z pięciu wymienionych osób o spisanie relacji z tamtego tragicznego dnia. Wkrótce na jaw wychodzą zdumiewające fakty, nieczyste pobudki, wielkie namiętności i skrzętnie skrywane tajemnice. A jednak wina Karoliny Crale nadal wydaje się niepodważalna. Co tam się naprawdę wydarzyło? "Pięć małych świnek" to pozycja wyjątkowa w dorobku Agathy Christie. Angielska pisarka w tej bodaj powieści po raz pierwszy wplotła w zbrodniczą intrygę niezwykle wyraziste wątki obyczajowe. Płaszczyzny kryminalna i psychologiczna funkcjonują tu na równych prawach. 

Bohaterowie ze swoimi dramatami są naprawdę skomplikowani i niejednoznaczni. Każdy widzi daną osobę nieco inaczej. I dlatego Amyas Crale jawi się jednocześnie jako genialny malarz, podrzędny twórca, którego obrazy są modne, ale nie przedstawiają żadnej wartości, ofiara uwięziona w małżeńskim kieracie u boku zaborczej megiery i wreszcie egoista, który za nic ma cierpienie ukochanej kobiety. Elza to z jednej strony urocza młoda dziewczyna, ocalona Szekspirowska Julia okrutnie doświadczona przez los, a z drugiej - prymitywna, podła intrygantka, która chce zburzyć cudze szczęście. Merredith jest lojalny i uczciwy, a zarazem bezwolny, naiwny i głupi. Filip Blake za maską cwanego cynika ukrywa twarz człowieka niespełnionego z powodu dawnego miłosnego dramatu* (ukryty fragment jest na końcu postu).
A kim była Karolina Spalding-Crale, najbardziej zagadkowa postać w powieści? Pełną czaru romantyczką? Mściwą, podłą kobietą przyjmującą z ukontentowaniem pozę męczennicy? Bezbronną istotą zaszczutą przez męża? Prawdziwą, pełną godności damą? To nie jest łatwe do rozstrzygnięcia. 

 Co ciekawe, w "Pięciu małych świnkach" akcja prawie nie posuwa się naprzód. Jako czytelnicy z konieczności krążymy po labiryncie tej samej historii (choć każda z wypowiadających się osób inaczej widzi to, co się stało), ciągle na nowo doświadczamy tego samego. Padają identyczne słowa, rozgrywają się "duble" już znanych scen. To dlatego lektura tej powieści ma w sobie coś hipnotycznego. Idziemy krok za krokiem z bohaterami, poznajemy zarówno okoliczności mrocznej zbrodni, jak i psychikę bohaterów. 

W tej powieści duszno jest od całkiem niekryminalnego napięcia (czyli nie takiego pod hasłem: "o rany, kto zabił, może ona, a nie, pewnie on, a może jednak nie"). To raczej bagno emocji (obok miłości - nienawiść, zazdrość, złość, fascynacja, rozgoryczenie), trudnych relacji i wyniszczających namiętności. Jednak w tym wszystkim Agatha Christie nie zapomina o intrydze kryminalnej - i do ostatniej strony trzyma czytelnika w niepewności co do osoby sprawcy. Rozwiązanie jest naprawdę zdumiewające, a zwycięstwo Herkulesa Poirota ma wyjątkowo gorzki posmak. 

Zachęcam do sięgnięcia po "Pięć małych świnek". Kryminał to nietypowy w dorobku Agathy Christie, ale - jak często z jej powieściami bywa - po prostu doskonały. Co was bardziej urzeknie? Prawdziwie misterna intryga? A może ten kocioł emocji? Mnie zachwyca jedno i drugie. 

Pięć małych świnek
Tłumaczenie Izabella Kulczycka-Dąmbska
tytuł oryginału Five Litlle Pigs
Wydawnictwo Dolnośląskie
data wydania 2009 (data przybliżona)
ISBN 978-83-245-8892-3
liczba stron 260





 Recenzja pochodzi z portalu BiblioNETka.
Autorem recenzji jest Misiak297

Ukryty fragment:

*(był niegdyś rozdarty między miłością do Amyasa, którego kochał bardziej niż kogokolwiek na świecie, i fascynacją, jaką budziła w nim jego żona).

1 komentarz:

  1. Bardzo, bardzo lubię :3
    Jedna z lepszych powieści Agaty Christie! Stawiam ją na równi z takimi dziełami jak "Morderstwo w Orient Expressie" czy "I nie było już nikogo" :)
    Bardzo dobra też jest ekranizacja!

    OdpowiedzUsuń