poniedziałek, 22 grudnia 2014

"Karty na stół"

Agatha Christie
"Karty na stół"
236 stron
Ekscentryczny jegomość o orientalnie brzmiącym nazwisku  - pan Shaitana - zaprasza do siebie na kolację wydawać się mogło gości nie mających ze sobą nic wspólnego. Jest tam również Poirot, który jak zwykle z wrodzoną sobie ciekawością obserwuje zebranych. Po wybornej kolacji towarzystwo zostaje podzielone na 2 grupy rozlokowane w osobnych pokojach. W każdym z nich rozpoczyna się rozgrywka brydżowa, jedynie gospodarz nie gra - obserwuje grających z wygodnego fotela umiejscowionego przy kominku.

I cóż wydarzyć się może, gdy Poirot jest w gościach - oczywiście gospodarz umiera! I to bynajmniej nie w naturalnych okolicznościach, ktoś go zamordował. Pewne jest, że zabójstwa musiał dokonać jeden z gości i Poirota zadaniem będzie znalezienie tej osoby. Do pomocy będzie miał nieocenioną przyjaciółkę Ariadnę Oliver.

Zbrodnia sama w sobie jest karygodna, niezależnie na kim została dokonana. I choć Shaitana nie był typem sympatycznym, wkrótce okazuje się, że potencjalnie każdy z gości miał coś do ukrycia, coś o czym Shaitana się dowiedział i czerpał radość posiadając kompromitujące informacje. Tym razem Poirot szukając winnego będzie starannie wypytywał gości o ich grę w brydża oraz... wystrój mieszkania tragicznie zmarłego gospodarza.



Trzymająca w napięciu historia została filmowo zmieniona na równie ciekawą, choć zupełnie inaczej toczącą się opowieść. I podobał mi się ten zabieg niezmiernie, bo w sumie stałam się bogatsza o dwa nowe dzieła.

Zaproszeni goście i ... potencjalny zabójca
Zdecydowanie smaczku wszystkiemu dodawała niezwykle lubiana przeze mnie postać panny Oliver i jej wiecznie wysypujące się jabłka tudzież ich pozostałości.

Tak, każdy z nas skrywa jakiś sekret, pilnie strzeże jakiejś tajemnicy. A szafowanie cudzymi uczuciami i chęć zdobywania nowych doświadczeń cudzym kosztem nigdy nie powinny iść w parze. Jak komuś potrzeba dreszczyku emocji... powinien zadbać o to sam!

4 komentarze:

  1. Na razie obejrzałam tylko ekranizację, ale powieść też na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie widziałam ekranizacji, książki też nie czytałam. Wydaje mi się, że warto zapoznać się z tą historią. ;-)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Jedno drugiego nie wyklucza, bo i takie książki bywają :) A i poprzeplatać sobie gatunki jest fajnie. Lubisz? Bo ja tak. Nuży mnie jeden gatunek na okrągło i wtedy sięgam po coś zupełnie innego, innego autora :)

      Usuń