niedziela, 9 listopada 2014

"Zło, które żyje pod słońcem"

Agatha Christie
"Zło, które żyje pod
słońcem"
237 stron
Poirot marzy o .... cichym miejscu wypoczynku koniecznie serwującym pyszne jedzenie. Każdy przecież na urlop zasługuje, ale nie każdy jest światowej klasy detektywem. Herkules ląduję w uroczym hotelu w Devon i jak zwykle nie jest sam, bowiem nie tylko on został przyciągnięty przez piękne miejsce.

Jak w każdym skupisku ludzi spotyka różnorodność charakterów i idące za tym historie. Zdecydowanie na prowadzenie w walce z nudą wychyla się Arlena Stuart (sceniczna aktorka, obecnie zamężna, posiadająca pasierbicę i wiecznie szukająca atencji u innych). Arlena uwielbia być adorowaną i nawet na urlopie aranżuje przypadkowe spotkanie z Radfernami (wyjątkowo niepasująca do siebie para), a w szczególności z Patrickiem.

Wzajemna fascynacja Arleny i Patricka budzi ogólny niesmak, każde z nich bowiem przyjechało ze swoim współmałżonkiem i sprawia wrażenie zupełnie nie przejmujących się opinią innych. Żona Patricka jest typową szarą myszką, umęczoną przez zastałą sytuację i zdecydowanie wzbudzającą wśród pozostałych wypoczywających litość. Pozostali wczasowicze też mają powody, by za Arleną nie przepadać - jest ksiądz dziwnie reagujący na wyzwolone kobiety, jest panna Darnley która przez Alrenę straciła poważne pieniądze oraz potencjalnego męża. W końcu jest sam mąż kapitan Marshall, który jest załamany ewidentnym romansem.

I nagle problem się rozwiązuje poniekąd sam - podczas wodnej przejażdżki Patrick i panna Darnley natrafiają na odległej plaży na uduszoną Arletę. I choć po cichu większość życzyła jej nie najlepiej, śmierć wprowadza wszystkich w stan osłupienia. Bo wielu miało motyw, ale też wielu ma alibi.

Wkracza Poirot, dla którego sens i i logika to podstawa egzystencji, a najdrobniejsze nawet pozornie nieistotne wydarzenia pomagają mu ułożyć układankę, która da obraz prawdziwemu zabójcy. Jak zwykle małe szare komórki górą!!!



Filmowo mogłam sobie poużywać i nacieszyć spragnione oczęta dwoma ekranizacjami. Pierwsza z nich z Peterem Ustinovem wprowadziła pewne zmiany do postaci występujących tamże. Niektórych zupełnie pominęła, zdarzyło nawet się zmienić płeć jednej z bohaterów na bohatera, a całość dzieje się na wyspie Tyrania otoczonej przez Adriatyk. Niemniej jednak ogólny koncept zbrodni został zachowany, a ja znów nie mogłam się napatrzeć na niesamowite wprost stroje, w szczególności damskie toalety były wprost szokujące :).

Herkules Poirot, w tle Patrick Redfern, panna Darnley
Kolejna adapatacja już z moim ukochanym Suchetem w roli Poirota. W tej wersji Poirot zdiagnozowany przez lekarza jako cierpiący na nadwagę zostaje skierowany do przybytku mającego mu pomóc zrzucić zbędne kilogramy. W walce z tym wrogiem wspierać będzie Herkulesa niezastąpiony Hastings, a sprawę śmierci Arleny Stuart poprowadzi Japp.

Poirot, Hastings i panna Darnley



Kryminał świetny, plan zbrodni obmyślony jednak aż za dobrze - choć niektórzy starają się odgrywać swoje role z przekonaniem, czasem za bardzo się w rolę wczuwają i przeoczają drobnostki. A wiadomo, że nie takie numery z Poirotem. Poza tym trzeba pamiętać, że ściany mają uszy, a już szczególnie są wyczulone na specyficznie bulgocącą kanalizację.

4 komentarze:

  1. Oglądałam chyba dwa razy ekranizację, a dopiero później przeczytałam książkę. Muszę powiedzieć, że wiele się od siebie nie różnią (i chwała za to reżyserowi!), ale i tak nadal jest w szoku, jak dobrze rozplanowano tę intrygę!

    OdpowiedzUsuń
  2. "Jak zwykle małe szare komórki górą!!!" - przepiękne podsumowanie :D
    Koniecznie muszę obejrzeć film z Ustinovem!

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie czytała, ale nie mogłam się oprzeć ekranizacji. Suchet jest rewelacyjny. Urodził się by grać Poirota.

    OdpowiedzUsuń
  4. oglądałam i czytałam, ale przeczytam jeszcze raz jak mi przyjdzie z prenumeraty ;] A no i grałam, bo mam grę gdzie wcielam się w Herkulesa Poirot i rozwiązuję tę zagadkę ^^

    OdpowiedzUsuń