sobota, 29 listopada 2014

Przekleństwo talentu

Wydany po raz pierwszy w 1930 roku "Chleb olbrzyma" to pierwsza z sześciu powieści obyczajowych napisanych przez Agathę Christie pod pseudonimem Mary Westmacott. Zwyczajowo uważane są za romanse, co dziś wydaje się niezmiernie krzywdzące dla tych utworów. "Królowa Kryminałów" jako Mary Westmacott przyglądała się trudnym i skomplikowanym relacjom międzyludzkim.

Na przykład "Samotna wiosną" jest błyskotliwym studium psychiki toksycznej kobiety, która niszczy tych, których kocha. "Córka jest córką" to opowieść o tym, co się dzieje, kiedy między blisko związane ze sobą matkę i córkę wkracza mężczyzna. Czy ta pierwsza ma prawo ułożyć sobie życie na nowo kosztem drugiej? "Brzemię" przybliża trudne relacje między siostrami. W "Chlebie olbrzyma" Agatha Christie ukazała konflikt utalentowanego artysty, który może poświęcić się sztuce tylko za cenę oddalenia się od tych, których kocha. Jak mówi jedna z bohaterek powieści:

"Talent to najsurowszy mistrz, najbardziej wymagający. Trzeba mu poświęcić wszystko włącznie z własnym tandetnym szczęściem, gdyby ono stanęło mu na przeszkodzie. Talentowi trzeba stale służyć"[1].


Trochę o fabule (przy okazji: na okładce znalazło się streszczenie prawie całej książki - to wstyd dla wydawnictwa!). Vernon Deyre nienawidził muzyki - aż do chwili, kiedy za sprawą przypadku go zafascynowała. Odkrył w sobie niezwykły talent. Ma ambicje skomponowania wielkiego dzieła. W życiu osobistym przeżywa rozterki - kocha piękną Nell Vereker, zarazem jednak pozostaje pod wpływem bezkompromisowej, inteligentnej Jane Harding. Tymczasem nadciąga I wojna światowa. Jak zmieni się życie bohaterów?

W kryminałach Agathy Christie zazwyczaj brakowało miejsca na rozbudowaną psychologię postaci. Autorka wszystko podporządkowywała intrydze, bohaterowie byli wyraziści, ale narysowani dość grubą kreską. Oczywiście zdarzały się wyjątki ("Niedziela na wsi", "Pięć małych świnek", "Próba niewinności" - tu są ciekawsi, bardziej złożeni, a intryga pozostaje na drugim planie). Jeśli ktoś mimo wszystko sądzi, że Christie nie umiała się przyjrzeć swoim postaciom, pierwsze rozdziały "Chleba olbrzyma" sprawią, że zmieni zdanie.

Oto wyrazisty portret nieszczęśliwego dziecka. Mały Vernon, zamknięty w imponującej rodzinnej siedzibie (nazwanej Możne Opactwa) niczym w wieży z kości słoniowej, czuje się bardzo samotny. Wymyśla sobie niewidzialnych przyjaciół - uwielbiającego się bawić pana Greena i jego towarzyszy: Pudla, Wiewiórkę i Drzewo. Oto dość wymowny fragment:

"W świecie Vernona tak naprawdę liczyły się tylko trzy osoby: Niania, Bóg i pan Green. (...) Było także coś w rodzaju bliźniaczego bóstwa zwanego mamusio-tatusiem, które to bóstwo Vernon wspominał w swoich modlitwach, a także wiązał ze schodzeniem w dół na leguminę. Oboje, mamusia i tatuś, byli tajemniczymi postaciami, pięknymi, wprost cudownymi - zwłaszcza mamusia - lecz nie należeli do jedynego prawdziwego świata, świata Vernona"[2].
Czytelnik, starszy od kilkuletniego wówczas bohatera, nabierze zgoła innego mniemania o państwu Deyre'ach. Walter i Myra tkwią w toksycznym związku. On, nie znajdując porozumienia z żoną, ugania się za innymi kobietami. Ona - niestabilna emocjonalnie, raczej odgrywająca wygodne role niż żyjąca naprawdę - szantażuje psychicznie męża, którego jednocześnie obsesyjnie kocha. Można łatwo odnieść wrażenie, że dziecko jest pionkiem w rodzicielskiej wojnie. Walter nie umie dotrzeć do syna, żyje jakby obok niego, Myra zaś (zdecydowanie najciekawsza postać w powieści) nie umie postępować z Vernonem, a z drugiej strony traktuje go jak maskotkę, plasterek na rany zadane przez małżonka.

Okładka pierwszego wydania
W takiej atmosferze - wzajemnej nienawiści, osamotnienia i nieszczęścia - wyrasta przyszły geniusz muzyczny. Wkrótce na jego drodze pojawia się cyniczna kuzynka Josephine "Joe" Waite, która uważa, że "mężczyźni są potworami, lecz jeśli się ich uprzedzi i jest się potworem dla nich, to są w porządku"[3]. Sama żyje na przekór konwenansom - wiąże się z tymi, którzy pozostają w powszechnej pogardzie, sympatyzuje z sufrażystkami, popiera ideę wolnej miłości, nie kryje swoich ateistycznych przekonań ("uważam, że racjonalnie myślący człowiek może być tylko ateistą"[4]). Później na scenie pojawiają się Sebastian Levinne - krezus żydowskiego pochodzenia, Nell Vereker - córka utracjusza, która maskuje przed światem biedę, w jakiej żyje i Jane Harding - doświadczona przez życie śpiewaczka. Christie stawia tych ludzi przed dramatycznymi wyborami, każe im wchodzić w przeróżne układy (czasem toksyczne). Bohaterowie pragną znaleźć szczęście w otaczającym ich świecie. Nie jest to jednak łatwe - może dlatego, że owo szczęście niejedno ma imię, a niektóre imiona nie współgrają ze sobą?
* fragment tekstu został ukryty, ponieważ zawiera  szczegóły fabuły lub zakończenia, znajdziecie go na dole w "czytaj więcej"

I mylą się ci z Was, którzy sądzą, że autorka poprowadzi swoich bohaterów do szczęśliwego końca. Nie wszyscy zwyciężą.
W "Chlebie olbrzyma" Agatha Christie poruszyła kwestię, która musiała nurtować ją od dawna. Ona - Królowa Kryminałów, bożyszcze czytelników - próbowała pogodzić swoją sławę z miłością. Ale jej dwa małżeństwa - z Archibaldem Christie i Maxem Mallowanem - nie należały do udanych. Niełatwo jest być mężem gwiazdy. Nie brakuje tu mocnych scen, bohaterowie naprawdę muszą cierpieć. I tylko szkoda, że ta powieść jest tak nierówna. Miejscami traci psychologiczny impet, niekiedy akcja zaczyna gnać, a niektóre sceny zostają zaledwie naszkicowane. Łatwo o rozczarowanie. A jednak jej autorka nie byłaby sobą, gdyby nie zaskoczyła czytelnika... Więcej nie zdradzę.

Agatha Christie jest nadal doceniana jako twórczyni świetnych kryminałów. Jej powieści obyczajowo-psychologiczne (niesłusznie nazwane romansami!) nie cieszą się taką popularnością (nic dziwnego - pisarce służyła zbrodnia). A jednak warto poświęcić im czas - choć ze świadomością, że niektóre z nich (na przykład "Chleb olbrzyma" - pozycja bardzo niedoskonała) nie wytrzymają porównania z dzisiejszymi powieściami psychologicznymi.
---
[1] Agatha Christie, "Chleb olbrzyma", przeł. Bogumiła Malarecka, wyd. Prószyński i S-ka 2001, s. 268.
[2] Tamże, s. 15.
[3] Tamże, s. 68.
[4] Tamże, s. 95. 

Chleb olbrzyma
tłumaczenie Bogumiła Malarecka
tytuł oryginału Giant's Bread
wydawnictwo Prószyński i S-ka
data wydania 17 sierpnia 2001
ISBN 8372558930
liczba stron 324


Recenzja pochodzi z serwisu BiblioNETka, autorm recenzji jest misiak297


* uryty fragment
Vernon chciałby, aby jego życie przypominało bajkę. Zależy mu jednocześnie na mieszkaniu w rodzinnej posiadłości, dobrze płatnej pracy, odpowiedniej kobiecie i spektakularnym sukcesie. Nell chciałaby mieć na wyłączność mężczyznę, którego kocha, a zarazem bezpieczeństwo finansowe i stabilizację. Jane rozwija swoją pasję, choć wie, że pewnego dnia będzie musiała za to zapłacić straszliwą cen



3 komentarze:

  1. Koniecznie muszę przeczytać powieści obyczajowe Agaty Christie!! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że w kryminałach gruba kreska była celowa. Dawała pole do popisu wyobraźni. Mieliśmy jako czytelnicy ogólny zarys postaci. Resztę można było sobie dośpiewać. Nie lubię zbyt dosłownych książek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam. Zapisuję tytuł, żeby mi nie umknął :)

    OdpowiedzUsuń