wtorek, 25 listopada 2014

Angielska mgła

Nieoczekiwany gość przybywa do przypadkowo napotkanego domu podczas gęstej, angielskiej mgły. To, co zastaje wewnątrz oraz relacje pomiędzy członkami rodziny i służbą, to kolejna, równie gęsta mgła. Można powiedzieć, że jest to wręcz matnia, pułapka, sytuacja bez wyjścia.

„Nieoczekiwany gość” jest sztuką teatralną, wystawioną na scenie w 1958 roku. Według Johna Currana została napisana krótko przed jej premierą w teatrze. Nigdzie w zapiskach nie ma informacji, którą podaje Wikipedia, jakoby sztuka ta powstała w 1923 roku. Z drugiej strony jest niezwykle trudno ustalić, kiedy Agatha wpadła na ten czy inny pomysł i kiedy zaczęła nad nim pracować. Jak podaje Curran, w notatnikach autorki brakuje dat: ”We wszystkich siedemdziesięciu trzech zeszytach zapisanych jest zaledwie siedemdziesiąt siedem, najczęściej niekompletnych [dat].”[1] Curran podaje także, że „Najwcześniejsze zapiski do „Nieoczekiwanego gościa” (Notatnik 31) opatrzone są datą 1951, czyli powstały siedem lat przed premierą sztuki;”[2]
Dlatego za jedynie pewną można przyjąć datę wydania lub, w przypadku sztuki, premiery na deskach teatru.
W Polsce znamy wyłącznie adaptację powieściową tego utworu, dokonaną przez Charlesa Osborne’a.
Niewątpliwie, w przeciwieństwie do innych sztuk Agathy, np. „Werdyktu”, jest to opowieść stricte kryminalna. Jednakże odpowiedź na pytanie - kto zabił?- nie jest tak istotna, jak pytanie „czy uda im się wyrwać z matni?”[3] Mnóstwo nieoczekiwanych zwrotów akcji kończy brawurowa wolta, która robi ogromne wrażenie na czytelniku, a i zapewne na widzach w teatrze także.

Dodatkowym wyzwaniem, które postawiła sobie Agatha Christie było sportretowanie chorego psychicznie dziewiętnastolatka. Sztuka zawiera też pewien rys autobiograficzny. Bohater „Niespodziewanego gościa”, Richard Warwick ma kilka wspólnych cech z bratem autorki – wiele lat spędzonych w Afryce, kłopot z przystosowaniem się do życia w Anglii po powrocie i okrutny zwyczaj strzelania z okna do ptaków, a niekiedy i do ludzi. Opis sytuacji, podczas której Richard strzela do tęgiej kobiety, przechodzącej po podjeździe jego domu, a także jego komentarz, co do joty zgadza się z opisem incydentu, który był udziałem Monty’ego, opisanym przez autorkę w „Autobiografii”. Curran w ABC zbrodni Agathy Christie” zastrzega, że podobieństwo charakterów obu panów na tym się kończy.


Sama konstrukcja zagadki kryminalnej jest wykonana mistrzowsko. Przeszkadzała mi jedynie interpretacja Osborne’a. Zabrakło w niej typowej dla autorki finezji, językowych smaczków, spostrzeżeń. Pyszne są jedynie dialogi, ponieważ napisała je sama Agatha.

Serdecznie polecam tę niewielką opowieść ze względu na niesamowity pomysł,  spiętrzenie zwrotów akcji i zakończenie ze sporym przytupem.
Ach, jakże cudownie byłoby obejrzeć to dzieło na scenie, albo podczas niezapomnianych, telewizyjnych czwartków z Teatrem Sensacji Kobra!




--------
[1] Curran John, „Sekretne zapiski Agathy Christie”, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2010, s. 48
[2] tamże, s. 49
[3] Curran John, „ABC zbrodni Agathy Christie: Sekrety z archiwum pisarki”, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2012, s. 280

2 komentarze:

  1. Czytałam i mnie nie zachwyciła zupełnie. Najczęściej nie mogę powiedzieć złego słowa na temat twórczości Christie, ale jest kilka wyjątków. Jednym z nich jest właśnie "Niespodziewany gość".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może powodem jest właśnie fakt, że książka nie była napisana ręką Agathy, tylko Osborne'a? Autorka napisała ją jako sztukę teatralną i czytając książkę czułam, że to jest sztuka ze sztucznie rozbudowanymi didaskaliami.
      Dla mnie osobiście szkoda, że nie pozostawiono jej w oryginalnej formie. Lubię czytać sztuki i jestem jej ciekawa.

      Usuń