poniedziałek, 15 września 2014

Ze skandalem w tle - recenzja w dniu 124 urodzin Autorki!

W Gossington Hall - rezydencji państwa Bantrych, w której swego czasu znaleziono zwłoki młodej fordanserki ("Noc w bibliotece") - popełniono morderstwo. Oto podczas przyjęcia organizowanego przez słynną gwiazdę filmową Marinę Gregg, która nabyła ową posiadłość, umiera jedna z miejscowych aktywistek, Heather Badcock. Jak się okazało - została otruta. Szybko wychodzi jednak na jaw, że to najpewniej nie ona miała być ofiarą. Zatruty drink był przeznaczony dla Mariny Gregg. Cóż, życie wybitnej aktorki (przedstawiane szczegółowo przez kolorowe piśmidła, odpowiedniki dzisiejszych "Show" czy "Party") nie było usłane różami, a ona sama cierpiała na - jakbyśmy dziś powiedzieli - zaburzenia afektywne dwubiegunowe (w powieści mówi się oględnie, że Marina "ma temperament"). Od jakiegoś czasu wybitna aktorka otrzymywała niepokojące anonimy. Co kryje się za tą sprawą? Wkrótce miało się okazać, że nie było to ostatnie morderstwo popełnione w Gossington Hall...

 Opublikowana w 1962 roku powieść "Zwierciadło pęka w odłamków stos" to jedno z ostatnich dzieł Agathy Christie, w których występuje panna Marple. Staruszka, choć zmaga się z problemami zdrowotnymi, nadal wykazuje się przenikliwością i bystrością umysłu. Zmienił się za to świat dookoła. Dotychczasowi sąsiedzi panny Marple przeprowadzili się (czasem do lepszego ze światów), za to pojawili się nowi - i zajęli wygodne domki na tzw. Osiedlu. Skończyła się też era pokojówek - zastąpiły je pomoce domowe, które nie pamiętają o odwracaniu materaców, używają hałaśliwych odkurzaczy (zamiast miotły i szufelki), a zmywanie według nich polega na wrzuceniu wszystkiego do zlewu i polewaniu detergentami. Do lamusa odchodzą stare zwyczaje. Panna Marple zauważa: "wielu młodych ludzi w dzisiejszych czasach pija tylko drinki i takie tam. Uważają, że popołudniowa herbata jest już staromodna"[1]. Zmieniają się również lekarze, którzy obecnie "Zbadają ciśnienie krwi, sprawdzą, co ci dolega, dadzą jakieś produkowane masowo tabletki. Różowe, żółte, brązowe. Medycyna w dzisiejszych czasach jest jak supermarket: wszystko opakowane"[2]. Ponadto w St. Mary Mead wybudowano taki właśnie supermarket - przekleństwo starszych dam. Jak to ujęła panna Hertnell, która walczyła z postępem do ostatniego tchu:

"- Całe paczki różnych rzeczy, o których człowiek nawet nie słyszał [...]. I te wielkie pudła owsianki, jakby nie można było przyrządzić dziecku porządnego śniadania z jajek na bekonie. A na dodatek chcą, żeby człowiek sam nosił koszyk i szukał sprawunków. Czasem przez piętnaście minut nie można znaleźć tego, co potrzebne. A wszystko mają w niewygodnych opakowaniach: albo za duże, albo za małe. A potem taka długa kolejka do kasy. Bardzo męczące"[3].

Pannie Marple wydaje się, że nie rozumie obecnego świata. Odwiedzając osiedle, czuje się jak Kolumb odkrywca. Dziwią ją "Młode kobiety w spodniach, młodzi mężczyźni i chłopcy o dość ponurym wyglądzie, obfite biusty piętnastoletnich dziewcząt... Panna Marple nie potrafiła oprzeć się wrażeniu, że wyglądają na strasznie zdeprawowane"[4].

 Dzisiejszemu czytelnikowi te obserwacje mogą wydać się zabawne lub na swój sposób irytujące - warto jednak pamiętać, że Agatha Christie napisała "Zwierciadło..." już po siedemdziesiątce. Gorzkie refleksje jej bohaterki mogły odzwierciedlać odczucia samej starzejącej się Królowej Kryminałów. Dla wielu te fragmenty - obrazujące "nowy wspaniały świat" - mogą uchodzić za najciekawsze w całej powieści. Jednak bez obaw - intryga jest odpowiednio zawikłana, choć rozwiązanie (jak to u Christie bywa) okazuje się w gruncie rzeczy proste.

 I na koniec jeszcze jedna ciekawostka - powieść "Zwierciadło pęka w odłamków stos" ukazała się w aurze skandalu. Historia Mariny Gregg jako żywo przypomina losy amerykańskiej aktorki Gene Tierney, a samej Christie zarzucono żerowanie na cudzej tragedii. Królowa Kryminałów utrzymywała, że nie miała pojęcia o tym, co spotkało Tierney, choć właściwie podobieństwo jest tak oczywiste, że trudno uwierzyć jej słowom. O co chodzi? W tym miejscu zamilknę i po prostu polecę lekturę kryminału...

[1] Agatha Christie, "Zwierciadło pęka w odłamków stos", tłum. Elżbieta Gepfert, Prószyński i S-ka, 1998, s. 75.
[2] Tamże, s. 31.
[3] Tamże, s. 9-10.
[4] Tamże, s. 17.

Autor misiak297.   Recenzja pochodzi z serwisu BiblioNETka.

4 komentarze:

  1. Może było tak, że Agata Christie nawet nie wiedziała, że podobną historię usłyszała? Czasami tak jest, że nagle przychodzi do nas natchnienie, a my nie potrafimy określić skąd...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa i tak. Jeśli jednak poznamy historię "tajemniczego zniknięcia Agathy", to obsiadają nas wątpliwości co do takiego zbiegu okoliczności :)

      Usuń
  2. Cóż za wymyślny tytuł:) Jak to bywa przy rasowych recenzjach, na samym końcu mnie totalnie zaintrygowałaś. Ostatnio zostałam posiadaczką kilku książek królowej kryminału (ale "Zwierciadła" chyba wśród nich nie było, niestety) mam zamiar zapoznać się lepiej z tą panią:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorem recenzji jest Misiak297, recenzent Biblionetki, za którego wiedzą i zgodą umieściłam tu cztery jego recenzje. Misiak297 jest wieloletnim miłośnikiem książek Agathy. To on Ciebie zaintrygował :)

      Co do tytułu, wyjaśniam za Wikipedią:
      "Tytuł pochodzi z poematu The Lady of Shalott Alfreda Tennysona, fragment tego wiersza jest też mottem powieści:

      "Zerwana nić jak cienki włos,
      Zwierciadło pęka w odłamków stos,
      "Klątwa nade mną", krzyczy w głos
      Pani z Shalott."

      Agatha często odwoływała się do dziecięcych wyliczanek, rymowanek lub znanych wierszy. Trzeba przyznać, że dzięki temu tytuły zyskują, prawda? :)

      Usuń