środa, 20 sierpnia 2014

"Morderstwo to nic trudnego"

Agatha Christie
"Morderstwo to nic
trudnego"
236 stron
Rozmowy między pasażerami jadącymi pociągiem to rzecz naturalna, choć czasem na taką pogawędkę ochoty wcale się nie ma. Luke Fitzwilliam jadąc do Londynu właśnie znalazł się w takiej sytuacji - współpasażerką okazała się przypominająca mu ukochaną ciocię Lavinia Pinkerton. Rozmówczyni podzieliła się z nim swoimi wątpliwościami odnośnie podejrzanych zgonów nawiedzających jej wioskę. Mając podejrzenia co do winowajcy postanowiła podzielić się tymi informacjami ze Scotland Yardem. Nie zdążyła, bo w drodze do została śmiertelnie potrącona przez auto. Obudziło to w Luku ciekawość (jako emerytowany stróż prawa) i postanowił udać się do podejrzanego miasteczka.

Aby jakoś usprawiedliwić swój pobyt oraz bez podejrzeń móc prowadzić dochodzenie Luke wymyśla historyjkę o tym, że piszę książkę o tematyce przesądów i czarownic i właśnie poszukuje ciekawostek. Korzystając ze znajomości podaje się na kuzyna Bridget, która jest narzeczoną bogatego Whitefilda. Odwiedzając wraz z nią kolejnych mieszkańców liczy na zdobycie ich zaufania i wydobycie cennych informacji. Brodget dość szybko orientuje się jaki jest prawdziwy powód wizyty Fitzwilliama i pomaga mu w śledztwie.

Zabójstwa zbierają mroczne żniwo, w tym czasie Luke i Bridget snują domysły kto za tym wszystkim stoi. Wywiązuje się między nimi mocne uczucie i razem próbują rozwikłać tajemnicę. Wszystkie poszlaki wskazują na samego Gordona Whitefileda - jakby osoby, które kiedykolwiek się mu sprzeciwiły lub zrobiły coś co nie spotkało się z jego uznaniem zostały stopniowo eliminowane. Ale to przecież powieść Christie, tu nie ma miejsca na oczywistości! Tak jest i w tym wypadku, a zakończenie jak zwykle jest wielką niespodzianką dla czytelnika.



Po raz kolejny po przeczytaniu książki mogłam nacieszyć oko dwiema ekranizacjami.

"Morderstwo to nic
trudnego"
1982, reż.
Claude Whatham
Gordon Whitehall, Bridget i Luke
Podchodząc do kwestii oglądania metodycznie najpierw jak zwykle sięgnęłam po najwcześniejszą wersję. Muszę przyznać, że ta nakręcona w 1982 roku bardzo wiernie oddaje fabułę książki. Drobne zmiany  - jak chociażby to, że Luke zamieszkał w domu Gordona i Bridget w żaden sposób nie zakłóciły oryginału. Aby dodać całości smaczka współczesności Luke z policjanta przeobraził się w amerykańskiego specjalistę od rachunku prawdopodobieństwa :).

Drugi film powalił mnie na kolana. Nie dlatego, że po raz kolejny tak reżyser namieszał - wprowadził nowe postaci i zdarzenia, pozbył się tych występujących w książce. Na prawdę nakręcono coś wspaniałego i wprowadzono do akcji pannę Marple.

Luke Fitzwilliam i panna Jane Marple
To właśnie Marple jadąc pociągiem spotyka panią Pinkerton i dowiaduje się o serii niefortunnych zdarzeń. Na miejscu poznaje się z Lukiem i razem szukają mordercy, choć wydaje się, że wszystkie zgony to nieszczęśliwe wypadki. Tym razem byłam zmienioną ekranizacją zachwycona!!!

Christie ponownie udowadnia jak niebezpieczne są zakamarki ludzkich pragnień i dążenie do celu za wszelką cenę. Nikt nie lubi być przecież odrzucony, a kiedy kogoś to spotka i pielęgnuje przez lata urażoną dumę do nieszczęścia jest tylko krok. Bo przecież morderstwo to nic trudnego, jeśli się nie wie że to właśnie było zaplanowane...

www.kasiowaczytelnia.blogspot.de

4 komentarze:

  1. Niestety nie czytałam jeszcze tej książki. Ciągle mam wielkie braki, mimo, że bardzo lubię Agathę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jeszcze nie dotarłam do półmetka jej twórczości, choć mam wrażenie, że ciągle czytam tylko jej książki :)

      Usuń
  2. Bardzo lubię Twoje posty, ponieważ zawsze odnosisz się do ekranizacji przeczytanej książki Agathy! Rewelacyjna sprawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już chyba u mnie nałóg z tymi filmami :)

      Usuń