niedziela, 24 sierpnia 2014

"Morderstwo odbędzie się..."

Agatha Christie
"Morderstwo
odbędzie się..."
296 stron
Zdarza Wam się czytać gazety papierowe czy już tylko korzystacie z wiadomości z sieci? Ja choć zdecydowanie należę do tej grupy, która głównie śledzi sprawy wirtualnie, dwa razy w tygodniu przeglądam gazetę tradycyjną. Znajduję ją w skrzynce zawsze w środę i sobotę i... no właśnie często spoglądam na ogłoszenia. Zupełnie jak bohaterzy uroczej mieścinki Chipping Cleghorn :). Jakieś było ich zdziwienie, gdy przeglądając dział z ogłoszeniami lokalnej "Gazetki" natknęli się na ogłoszenie informujące o mającym się odbyć morderstwie! Nietypowe zaproszenie dotyczy planowanego morderstwa, które ma się odbyć 29 października o godzinie 18:30 w Little Paddocks.

 O wyznaczonej porze w domu Letycji Blacklock zjawiają się sąsiedzi żywo zainteresowani planowanym wydarzeniem. Co ciekawe sama gospodyni ani jej domownicy nie znają żadnych szczegółów i myślą, że to wyłącznie czyjś głupi dowcip. Jakże się wszyscy zdziwili, gdy punktualnie o 18:30 zgasło w domu światło, wpadł zamaskowany napastnik, oddał strzały i ... niefortunnie sam życia się pozbawił. Denat okazał się być szwajcarskim kombinatorem, który pracował w pobliskim hotelu. Oddelegowany do sprawy inspektor Craddock zaczyna szczegółowo przeprowadzać śledztwo i z przyjemnością korzysta z usług nieocenionej panny Marple, która szczęśliwym zbiegiem okoliczności poznała mordercę, a obecnie przebywa w gościnie w Chipping Clagehorn.

Okazuje się, że są silne podstawy do pozbycia się z tego padołu panny Blacklock - niebawem ma odziedziczyć fortunę i prawdopodobnie nieznani spadkobiercy chcą sprawę przyspieszyć przez wyeliminowanie jej z linii spadkowej. Dociekliwość panny Marple okaże się nieoceniona, choć nie uda się uniknąć dalszych śmiertelnych wypadków.



Coś w tym miesiącu mam szczęście, że co sięgnę po jakąś książkę Agathy to mogę sobie obejrzeć aż dwie ekranizacje.

Pierwsza z nich z Joan Hickson w roli Marple jest kalką powieści z mikroskopijnymi doprawdy zmianami. Dociekliwość panny Jane oraz jej niezwykła umiejętność doszukiwaniu się we wszystkim życiowych analogii jest jak zwykle godna podziwu.

świadkowie ogłoszonego w gazecie morderstwa
panna Marple chyba robiła w tym czasie to zdjęcie :)
Bardziej współczesna wersja przedstawia nam historię z udziałem Gerladine McEwan w roli Marple. Muszę przyznać, że reżyser świetnie sobie poradził z wyeliminowaniem niektórych postaci i niezwykle zgrabnym połączeniem wątków. Jest tu i polski akcent - z kucharki Mitzi zrobiono powojenną uciekinierkę mówiącą z naszym silnym akcentem :). Jedynie wprowadzało lekki zamęt w mym odbiorze osadzenie roli Letycji Blacklock doskonale znanej mi z odtwórczyni roli Ariadny Oliver w ekranizacjach z Herkulesem Poirotem :).

Letycja Blacklock, Jane Marple i Dora Bunner
Jak zwykle udało mi się w lekturze doszukać ponadczasowego przesłania - nikt nie lubi być samotny, opuszczony i pozbawiony marzeń. Z takich czy innych powodów samotność na dłuższą metę jest ciężka do zniesienia, a co za tym idzie ukrywanie pewnych sekretów przestaje być możliwe. Wybór między byciem z kimś a zachowaniem tajemnicy i pozostaniem samemu może być zatem nie lada wyzwaniem.

www.kasiowaczytelnia.blogspot.de

1 komentarz: